Waldemar Łysiak - Lider
Здесь есть возможность читать онлайн «Waldemar Łysiak - Lider» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Lider
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Lider: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Lider»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Lider — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Lider», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Pierwszych kilka nocy spali na zmianę, by nie dać się zaskoczyć, lecz wkrótce Mariuszowi udało się coś dużego: jakimś nieznanym Witkowi sposobem pogodził dwie antagonistyczne frakcje więziennej subkultury – „grypserów” (recydywistów) i „festów” (buntowników) – po czym skierował obie te elity przeciw sadystycznym „fertom” (którzy się oznaczali „dziargając” sobie przy łokciu biedronkę). Nim minęło pół roku – „Zecer” był już bardzo ważną figurą wśród „git-ludzi” (choć mając krótki staż, nie mógł zostać „generałem” czy „pułkownikiem” ), a dzięki niemu i „Znajda” nie należał do gnębionych „frajerów” . Kiedy zapytał swego patrona o sekret metody pacyfikującej starych „garowników” , usłyszał:
– Dałem im możliwość przesyłania każdej liczby „grypsów” , i wszystkie te liściki trafiają do adresatów, mój kanał działa bezbłędnie.
– Skąd masz ten kanał?
– Nie twoja głowa, amigo. Ważne, iż przez to biorą mnie za kryminal-fiszę, i mamy spokój, nikt nas nie targa.
Oprychy brały go za bandycką fiszę z głębin podziemia przestępczego, uwięzieni dysydenci za heroicznego VIP-a z głębin kulis „Solidarności” podziemnej, a błogosławili go wszyscy, bo „politycznych” uwolnił od ciężaru szykan ze strony „fertów” , „festów” i „grypserów” , tych ostatnich zaś od represji herbacianej. Jedni mędrcy mówią, że Bóg tkwi w szczegółach, drudzy, że diabeł, i bez względu na to kto ma słuszność – faktem jest, iż drobny szczegół robi czasami gigantyczną różnicę. Przed przybyciem „Zecera” więźniowie parzyli sobie sekretną herbatę w wyczyszczonych słoikach po dżemie (z kantyny). Gotowali wodę grzałkami robionymi amatorsko. Lecz ta herbata była fatalna, gdyż chałupnicze grzałki miały blaszane końcówki z puszek po konserwach, brudzące wodę trująco. „Kryminalnym” to nie przeszkadzało, bo ci parzyli sobie esencję stężoną do oszałamiającego poziomu, czyli paranarkotyk (przeszkadzało im tylko „klawiszowe” tępienie nielegalnego parzenia), natomiast bardzo dyskomfortowało „politycznych” , ci bowiem pragnęli pić herbatę normalną, ergo smaczną i zdrową. „Zecer” udał się do naczelnika „paki” i rzucił propozycję: zaprzestanie herbacianych represji wobec „kryminałów” , oraz regularna „klawa” herbata dla „politycznych” , a w rewanżu minimalizacja, lub może likwidacja, samobójstw, samookaleczeń, brutalnych gwałtów, buntów i rozruchów, słowem: wszelkich niepokojów. Przybito pakt, więc wszystkim- „garusom” i „klawiszom” - zrobiło się lżej.
Będące rezultatem wysiłków „Zecera” lepsze kontakty między „kryminalnymi” a „politycznymi” zaowocowały też wzbogaceniem więziennej „kminy” o elementy upolitycznione. Śmierdzące pierdy, bąki, gazy itp. zwano „kiszczakami” , biegunki „urbanami” , a klozet i kubeł na mocz dostały miano „jaruzel”- oddawanie moczu było „pojeniem jaruzela” (inteligenci kpili angielszczyzną: „feed the jaruzel” ). Jeśli generałom Jaruzelskiemu (premier) i Kiszczakowi (szef MSW) doniesiono, że takie nazewnictwo szybko zyskało popularność w każdej „ciupie”- to musieli zdrowo kląć. Chyba jednak nie aż tak wściekle jak dziesięć lat później (już za wolnej RP) klął noblista, solidarnościowy „Lechu” (prezydent Wałęsa), gdy mu podkablowano, że robotnicy kupujący piwo „Lech” zamawiają je mówiąc: „- Dwa głupole proszę” , a sklepikarz lub barman świetnie wiedzą o kogo i o jakie piwo chodzi.
„Kmina” stała się miłością Mariusza Bochenka „pod celą” . Miała smaczki bardzo „charakterne” , rajcujące soczystością lub zaskakującymi skojarzeniami. Taboret to był „Tadek” lub „Tadziu” . Salceson to był „solec” lub „skurwysyn” . Stolarz to był „wiórek” , a milicjant mundurowy to był „zdun” . Śpiew to była „kiepurka” , twarz niewiasty to była „kosmetyka” , oszust matrymonialny to był „Fantazy” , a hydraulik to był „gównopchaj” , „ginekolog” lub „łapiglut” . Wszystkie zawody miały świetne hasełka, lecz lokalizacje miały pyszne hasełka również: ujawniona melina to była „Halina zasrana” , a szpital dla psychicznie chorych lub dom wariatów to była „stolica mądrości” lub „Głupiejewo” . Ale najfajniejsze były sprośności, obscena…
Obsceniczny „przecinek” generała Kudrimowa – często warczane: „- Job twoju mat'!” - był jego refrenem wskutek głębokiego przyzwyczajenia, sięgającego aż dzieciństwa, gdyż tatuś Wasi, pułkownik Stiepan Semenowicz Kudrimow, ciągle nadużywał tego zwrotu, nie krępując się obecnością małolata. Wątpliwe czy chciał przez to uchybić swej ślubnej, rodzicielce swego syna, zwrot ów bowiem jest w Rosji równie potoczny co u Jankesów bluźniercze „holy shit!” i „motherfucker” . Notabene – wywodzi się on (tak twierdzą sawanci) ze starosłowiańskiego pozdrowienia, które znaczyło „dałem ci życie” lub „kocham cię jak syna” . Nie ma się więc co czepiać, gdy slawiści przywrócili bluzgowi pierwotną prasłowiańską godność.
Czwartą rzeczą (prócz genów, nazwiska i „joba” ), którą Wasilij Kudrimow odziedziczył po swoim rodzicielu, była profesja specsłużbisty. Ukrainiec Stiepan Kudrimow pracował w ukraińskim NKWD/NKGB, ale gdy po śmierci Stalina (1953) dawny Pierwszy Sekretarz KC KP(b) Ukrainy, Nikita Chruszczow, został wszechsowieckim gensekiem, czyli komandirem ZSRR – Stiopa trafił do centrali moskiewskiej (Łubianka), bo Nikita, jak każdy szef, lubił mieć wokół siebie samych swoich, wziął więc ze sobą dużo Ukraińców. Stiopa był jego pupilem, chyba dlatego, że otaczał go pewien nimb – legenda współorganizatora egzekucji dokonanej z rozkazu Stalina na Lwie Trockim. Był to rok 1940, młodszy lejtnant Kudrimow miał wtedy zaledwie 18 lat, jednak wysłano go do dalekiego Meksyku, aby tam wraz z innymi „companeros” zrobił co trzeba, i dzięki tej kreciej robocie Trockiemu wbił się w czaszkę czekan trzymany przez Ramona Mercadera, meksykańskiego współpracownika wroga „Słońca ludów” .
Meksykańska antytrockistowska operacja „Cayoacan” wytworzyła piąte dziedzictwo, które pułkownik Stiepan Kudrimow zostawił synowi Wasilijowi. Tym „piątym elementem” był antysemityzm. Młody Stiopa miał do Żydów stosunek obojętny, czyli neutralny, mimo że w NKWD antysemityzm stał się obsesją modną, zgodnie z antyjewrejskimi kaprysami Stalina. Meksyk wszystko zmienił. Operacją przeciw Trockiemu dowodził „generał Kotow” (Nahum Alieksandrowicz Eitingon), żydowski as od „mokrej roboty” pracujący dla Smiersza, czyli terrorystyczno-egzekucyjnego komanda NKWD. W swoim raporcie o egzekucji Trockiego „towarzysz Kotow” całkowicie pominął rolę młodszego lejtnanta Kudrimowa, więc Stiopa, jako jedyny członek zespołu, nie dostał wówczas medalu. Wtedy zrozumiał, iż Żydzi to istotnie zaraza. Został antysemitą, i swego syna również wychował na klinicznego antysemitę, dając mu właściwą literaturę plus sugestywne lekcje poglądowe, pełne nieodpartych argumentów, jak choćby ten, iż tytuł sławnej zachodniej gazety „Times”czytany wspak to: „Semit” (Semita), więc wiadomo do kogo należy również „Financial Ti mes”i reszta takich mediów. Lekcje poskutkowały: później Wasia Kudrimow wedle tej samej metody przedstawi muzułmanom z Al-Kaidy lustrzane odbicie napisu „Coca-cola” (delikatne zarabizowanie liter czyni z tego odbicia frazę: „Nie Mekce , nie Mahometowi” ).
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Lider»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Lider» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Lider» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.