Charles Bukowski - Listonosz

Здесь есть возможность читать онлайн «Charles Bukowski - Listonosz» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Listonosz: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Listonosz»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Większość książek Bukowskiego zawiera wątki autobiograficzne. Tak jest też w powieści Listonosz, w której autor przedstawia dość długi epizod ze swojego życia, kiedy jako doręczyciel przemierzał codziennie ulice Los Angeles z torbą przewieszoną przez ramię. Choć szczerze nienawidził tej pracy, trzymał się jej, jak żadnej innej potem, przez wiele lat. Ta mieszanka niechęci i fascynacji zaowocowała książką pełną pasji, przypominającą reportaż. Z właściwym sobie dystansem i cierpkim humorem Bukowski – krytyczny obserwator rzeczywistości – przygląda się funkcjonowaniu instytucji poczty i panującym w niej stosunkom, z wrażliwością reagując na ludzką krzywdę.

Listonosz — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Listonosz», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Nekalayla rozprzestrzeniał naukę, w myśl której, chodząc po pustyni miał jakoby spotkać Jezusa Chrystusa, z którym uciął sobie wyczerpująca pogawędkę. Mieli zasiąść na skale, a Jezus Chrystus jakoby miał wypaplać mu wszystko z najdrobniejszymi detalami. Te tak zwane tajemnice mistrz Nekalayla puszczał teraz w obieg, z jednym tylko zastrzeżeniem, że mogły one docierać tylko do tych, którzy mogli sobie na to pozwolić. W każdą sobotę odprawiał mszę świętą, w trakcie której jego pomocnicy, będąc także jego zwolennikami, uruchamiali przy każdym wejściu oraz każdym wyjściu każdego uczestnika mszy zegar kontrolny, wychodząc ze słusznego założenia, że czas to pieniądz.

I czy wobec takich faktów możliwa byłaby jakakolwiek próba przechytrzenia takiego Nekalayli, mądrzejszego o tajemnice Jezusa Chrystusa wypowiedziane na pustyni, przez niejakiego Mathew Bettlesa, nawet jeśli ten ostatni wyczyści sobie buty na superglanc?

Czy ktoś już ze Stone'em o tym rozmawiał? spytałem cicho.

Urwałeś się czy jak?

Więc siedzieliśmy tak razem. Godzinę chyba. W zupełnym milczeniu. Ja i Stone.

Ktoś zajął miejsce Mathew przy stole rozdzielczym, ktoś inny dostał już też robotę. Tylko ja nic. Więc po godzinie tego cholernego milczenia, wstałem i podszedłem do biurka Jonstone'a.

– Mr. Jonstone?

– Tak, Chinaski.

– Gdzie jest Mathew? Czy on jest dzisiaj chory?

Stone spuścił głowę. Popatrzył na jakiś papier leżący przed nim, a potem podał mi go. Przeczytałem i wróciłem na moje stare miejsce. Usiadłem. Godzinę później Jonstone odwrócił się do mnie.

– Nic nie mam dziś dla pana, Chinaski.

Więc wstałem i chciałem wyjść. W drzwiach zatrzymałem się.

– Do widzenia Mr Jonstone. Myślę, że mimo wszystko będzie to pogodny dzień także i dla pana.

Nie odpowiedział nic.

Zszedłem na dół, do sklepu z alkoholem i kupiłem sobie butelkę marki Grandad.

Na śniadanie.

13

Ludzie, widząc roznoszącego pocztę listonosza, reagowali zawsze w ten sam sposób. Zawsze.

– Trochę się dziś spóźniamy, co?

– A gdzie jest ten listonosz, który zawsze tu przychodził?

– Hej, wuj Sam!

– Listonosz! Listonosz! To nie do mnie!

Ulice kłębiły się od nudnych i skretyniałych typów. Tacy mieszkali najczęściej w pięknych domach, nie chodzili codziennie do pracy – zastanawiałem się często, jak to robili. Jednym z takich typów był jeden, co to nigdy nie pozwalał zbliżyć się do swojej skrzynki pocztowej. Stał przed nią i z oddali obserwował nadchodzącego listonosza, zajętego jeszcze, trzy czy cztery domy dalej, napełnianiem skrzynek pocztowych sąsiadów. Stał i trzymał przed sobą wyciągniętą rękę.

Moi koledzy, także obsługujący tę trasę, na moje pytanie, kim jest ten człowiek, stojący przed własną skrzynką pocztową z wyciągniętą ręką, odpowiadali mi takim samym pytaniem:

– Kto to jest, stoi przed skrzynką pocztową i żebrze o przesyłki dla siebie?

Pewnego dnia ten żebrzący o przesyłki dla siebie stał na ulicy, oddalony o jakieś dwa domy od miejsca, gdzie wisiała na płocie skrzynka pocztowa, jego skrzynka pocztowa, i rozmawiał z sąsiadem. Rozmawiając z nim nie spuszczał mnie z oka. Wiedział, że muszę odwiedzić jeszcze dwa domy, zanim dojdę do jego miejsca zamieszkania. W chwili, kiedy zobaczyłem, że odwrócił się do mnie plecami, tracąc ze mną kontakt wzrokowy, zacząłem biec w stronę jego domu. Nigdy jeszcze w takim tempie nie pracowałem. Olbrzymimi krokami, bez zatrzymania się, rzuciłem się w stronę skrzynki… i już wetknąłem list do otworu, kiedy on odwrócił się, zobaczył co się święci i zaczął drzeć się.

– NIE! NIE! NIE! – ryczał – NIE WRZUCAĆ! NIE WRZUCAĆ!

Jego bieg zadziwił mnie, a nawet przeraził. Zasuwał, jakby chciał pokonać sto metrów w czasie krótszym niż dziesięć sekund.

Wcisnąłem mu listy w dłoń. Widziałem jeszcze, jak ciężko dysząc otwierał je, przechodził przez werandę i znikł za drzwiami.

Co to wszystko miało oznaczać, tego do dziś nie wiem.

14

I znowu nowa trasa.

Stone zawsze dawał mi najtrudniejsze. Czasami, przez przypadek, załapywałem się na coś lżejszego. Ale to tylko czasami i tylko przez przypadek.

Trasa 511 nie należała do morderczych. Cieszyłem się więc już na małą przerwę z kawą i gazetami, na obiad – na obiad, który zawsze w ostatniej chwili jakoś się ulatniał, dematerializował!

Zupełnie przeciętna okolica. Żadne kamienice czynszowe, tylko małe domki, stojące obok siebie w dobrze utrzymanych ogródkach.

Ale przecież to była nowa trasa – musiałem więc postawić sobie pytanie: gdzie tu był i jaki to miał być ten hak! Jeden czy może parę? Jakie niespodzianki mogłyby powalić mnie na chodnik?

Z bożą pomocą dam sobie jakoś radę – pocieszałem się. Obiad – a potem punktualnie z powrotem do urzędu. Punktualnie!

Kiedyś to życie musi dać się polubić, nie!

Ludzie tu mieszkający nie mieli nawet psów. Nie dostrzegłem nikogo, kto by nie dopuszczał listonosza do skrzynki pocztowej. Cisza i spokój. Nawet żadnych złośliwych komentarzy pod moim adresem.

Być może osiągnąłem już pewną dojrzałość w tym zawodzie i to wszystko, co się pod tym pojęciem kryje – spekulowałem sobie w myślach.

Więc od jednej skrzynki do drugiej, bez pośpiechu, jak w masło – można by powiedzieć, zupełnie oddany sprawie, uczciwy i porządny listonosz. Przypomniała mi się wtedy rozmowa z takim jednym całoetatowym w podeszłym wieku. Położył sobie wtedy rękę na serce i wyszeptał:

– Chinaski, pewnego dnia, rypnie ci się to tu, dokładnie tu!

– Co, zawał?

– ODDANIE SŁUŻBIE! Zobaczysz – będziesz jeszcze z tego dumny.

Stary, pobełtany pierdziel!

Wtedy powiedział to bardzo serio. Był nawet wzruszony.

Teraz nagle powróciła ta rozmowa. Musiałem o tym myśleć. I o nim. A w ręku pojawił się list polecony z potwierdzeniem odbioru.

Stałem pod drzwiami i dzwoniłem. Małe okienko w drzwiach otworzyło się. Nie widziałem, kto stał po drugiej stronie.

– Polecony.

– Cofnąć się jeden krok – wydobył się damski głos. – Niech pan się cofnie o jeden krok… do tyłu. Chcę zobaczyć pańską twarz.

Aha – pomyślałem – no to mamy jakąś kolejną wariatkę.

– Nie sądzę, by było to konieczne wpatrywać się w oczy listonosza wtedy, kiedy on ma pani wręczyć tylko polecony. Wrzucę awizo do skrzynki, a pani może sobie to odebrać jutro rano. Proszę nie zapomnieć zabrać ze sobą dowodu osobistego.

Wrzuciłem więc awizo do skrzynki i odwróciłem się plecami do drzwi, oddalając się od domu.

Drzwi się nie otworzyły, ale rozwarły, powodując silny hałas. Kobieta, jak oszalała furia, rzuciła się za mną w pogoń. Miała na sobie jeden z tych zupełnie prześwitujących szlafroków, a pod nim ani śladu biustonosza. Tylko ciemnoniebieskie majteczki. Jej włosy chyba nigdy nie były czesane. Sprawiały raczej wrażenie, jakby chciały umknąć z tego łba gdziekolwiek. Twarz była pokryta bardzo tłustym kremem, szczególnie grube jego warstwy zalegały okolice oczu.

Skóra była tak biała, jakby nigdy nie widziała słońca – a jej twarz nie była ani zmęczona, ani sfatygowana, a mokre usta były cały czas otwarte. Na wargach rozpoznawalny był ślad szminki – a ona sama była jednak fantastycznie zbudowana… ta kobieta! Wszystko to udało mi się dostrzec w ułamku sekundy, kiedy ona pędziła susami w moją stronę.

Szybko wsunąłem list do torby…

– Niech pan mi odda list do mnie! – zaskrzeczała.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Listonosz»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Listonosz» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Charles Bukowski - Post Office
Charles Bukowski
Charles Bukowski - Women
Charles Bukowski
libcat.ru: книга без обложки
Charles Bukowski
Charles Bukowski - Factotum
Charles Bukowski
Charles Bukowski - Szmira
Charles Bukowski
Charles Bukowski - Faktotum
Charles Bukowski
Charles Bukowski - Hollywood
Charles Bukowski
libcat.ru: книга без обложки
Charles Bukowski
Charles Bukowski - Essential Bukowski - Poetry
Charles Bukowski
Отзывы о книге «Listonosz»

Обсуждение, отзывы о книге «Listonosz» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x