Jerzy Andrzejewski - Ład Serca

Здесь есть возможность читать онлайн «Jerzy Andrzejewski - Ład Serca» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Ład Serca: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Ład Serca»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Ład serca uważany jest za pierwszy polski utwór nawiązujący do rozwijającego się w Europie nurtu humanizmu katolickiego i porównywany do powieści Georges’a Bernanosa i François Mauriaca. Akcja powieści rozgrywa się w ciągu jednej nocy w białoruskiej wiosce, w której splatają się losy kilkorga osób, stających przed odwiecznym wyborem pomiędzy dobrem a złem. Główny bohater, rozdarty wewnętrznie katolicki ksiądz, szukający drogi do ładu serca, stara się zachować wierność swojemu powołaniu, mimo własnych wątpliwości, otaczającego go zła, ludzkich słabości i zbrodni popełnianych w jego parafii.
Wydaje się że narracja powieści bardziej eksponuje zło, które nieubłaganie musi zwyciężyć… Bohater, choć czasami jest bezsilny i niepojmujący działań Opatrzności, za wszelką cenę próbuje jednak ocalić swoją wiarę: Panie! Daj mi siłę, pozwól, bym był od siebie mocniejszy i żebym ponad siebie wyrósł, pozwól memu sercu przejrzeć Twój ład…

Ład Serca — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Ład Serca», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Ksieniu, Ksieniu! – starał się ją uspokoić proboszcz.

Ale rozkrzyczała się jeszcze głośniej.

– Lanie ci trzeba sprawić, smarkaczu, lanie!

Michaś, który przez cały czas uśmiechał się ironicznie, nagle zerwał się.

– Wypraszam sobie! – krzyknął zdławionym głosem. – Nie pozwolę, żeby na mnie krzyczano!

Zacisnął pięści i zaczął tupać nogami. Ksienia cofnęła się przerażona.

– Nie pozwolę! – pogroził jej kułakiem.

Widząc przed sobą jego twarz zmienioną, poszarzałą, usta wykrzywione złym grymasem, oczy zwężone i mściwe, skurczyła się, głowę wtuliła w ramiona i pośpiesznie się przeżegnała.

– Diabeł! – szepnęła drżąc cała – diabeł…

Wybuchnął na to hałaśliwym śmiechem. Spojrzał po obecnych triumfującym wzrokiem, odwrócił się niespodziewanie i wybiegł. Trzasnął drzwiami.

– Diabeł – wymamrotała Ksienia.

Przysiadła na brzeżku krzesła, roztrzęsiona i nieporadna.

– Tego się doczekać, mój Boże, tego się doczekać – zachlipała żałośnie.

Ksiądz Siecheń podniósł się i podszedł do niej.

– Niech się Ksienia uspokoi, nie trzeba robić takich historii, to nic poważnego.

– Jak to nic poważnego – oburzyła się. – Ksiądz proboszcz widział, jak on popatrzył, jak zbój jaki… A jak się roześmiał? Brr! – załamała ręce. – Aż ciarki człowieka przeszły.

Nagle poderwała się.

– Zobaczy ksiądz, on nas jeszcze pomorduje kiedy!

– Niech Ksienia nie plecie głupstw! – zawołał rozdrażnionym głosem proboszcz. – Chłopiec jest zdenerwowany, przejął się wypadkiem Dubrowskiego, w jego wieku…

Ale Ksieni nie trafiło to tłumaczenie do przekonania. Potrząsnęła głową.

– To dlaczego nie modli się?

Już chciał powiedzieć: nie zawsze można się modlić, ale w porę zatrzymał się.

– Michaś ma tylko czternaście lat – rzekł.

Sam jednak wbrew temu, co mówił, jasno zdawał sobie sprawę, że podczas kilku godzin jego nieobecności w Michasiu musiały dokonać się całkowicie nowe zmiany. Kiedy wychodził wieczorem, zostawił chłopca w nastroju przygnębienia i apatii, która go nie opuszczała od poprzedniego dnia. Zaczął sobie teraz robić wyrzuty, że zbyt mało czasu poświęcił wówczas Michasiowi. „To moja wina – pomyślał. – Czyż nie jestem odpowiedzialny za to dziecko? Ale cóż znaczy odpowiedzialność? Czy nie nadużywamy jej, czy nie za często osłaniamy się nią, aby siebie bronić, aby odsunąć od siebie konieczność działania? Czy nie bierzemy na swoje sumienie odpowiedzialności, aby rozgrzeszyć się z win, których wolimy nie znać? Już to samo, że chcemy być odpowiedzialni, wystarczy nam, abyśmy się czuli usprawiedliwieni. Ale przyjmując na siebie zły los drugiego człowieka, przejmując cudze winy, cóż czynimy, aby zło przezwyciężyć, aby nie tylko w świadomości, lecz i w postępkach zaakcentować naszą solidarność? Jak łatwo stanąć wśród ludzkich spraw i serce swoje wydać biernemu męczeństwu! Jak łatwo jest cierpieć!”

Nagle usłyszał, że Ksienia coś szepce.

– Co Ksienia mówi? – spytał.

Przysunęła się bliżej.

– Kasza ostygnie, proszę księdza, trzeba zjeść…

Usiadł przy stole, ale po kilku łykach odsunął talerz.

– Niedobra? – zatroskała się Ksienia.

– Owszem, dobra, tylko nie jestem głodny. Niech Ksienia herbatę przyniesie.

Kiedy udała się do kuchni, wstał i podszedł do drzwi pokoju Michasia. Było tam cicho. Zawahał się, czy nie wejść. Ale w tej chwili wróciła Ksienia. Postawiła na stole herbatę, nie odchodziła jednak.

– Niech ksiądz proboszcz zaraz wypije, póki gorąca.

Po długim milczeniu znowu odezwała się:

– Ksiądz proboszcz pójdzie tam do niego?

Patrzyła błagalnie i z ufnością, jakby oczekiwała od księdza, iż jednym słowem zdoła przywrócić domowi dawny spokój. Proboszcz zamyślił się.

– Nie – powiedział wreszcie. – Dzisiaj lepiej go zostawić samego.

– Przez całą noc będę niespokojna – poskarżyła się.

Niespodziewanie przypomniała się proboszczowi twarz spotkanej kobiety.

– Ksieniu, do Grzegorza Litowki przyjechała przed kilku dniami jakaś kobieta, tak?

Ksienia przybrała zgorszoną minę.

– A przyjechała. Podobno. Mówili coś tam ludzie, ale ja się tym nie interesuję.

– Nie wie Ksienia, jak ona się nazywa?

– Jak się nazywa? – zdumiała się. – A skąd ja mam wiedzieć, jak się taka nazywa!

Znając upodobanie staruszki do plotek, nie wzruszył się jej oburzeniem.

– Może jednak Ksienia przypomni sobie, co? Może ktoś mówił przypadkiem Ksieni?

– Nikt nie mówił. Ze mną o takich nie śmie nikt rozmawiać.

Była szczerze dotknięta, ale nie tyle pytaniem proboszcza, ile własną niewiedzą. Przez chwilę walczyła z sobą. Wreszcie nie wytrzymała.

– Ale jeśli ksiądz proboszcz chce, to mogę dowiedzieć się.

– Nie, nie trzeba, to nic ważnego. Tak się tylko spytałem.

Dopił herbatę i wstał.

– Czas już spać.

Chociaż miała oczy z senności zwężone jak szpareczki, odpowiedziała z rezygnacją:

– Ja tam nie będę spać.

…podźwignął się i jak lunatyk wyciągnąwszy przed siebie ręce począł się przedzierać przez gąszcz zagajnika. Szedł wolno, co krok potykając się o nierówny grunt. Gałęzie, których kształtu nie mógł w mroku rozpoznać, uderzały go po głowie i ramionach. Zasłonił więc twarz dłońmi i posuwał się naprzód po omacku, ogarnięty ze wszystkich stron ciemnością. Nie myślał teraz o niczym. Chciał się jak najprędzej wydostać stąd, odetchnąć innym powietrzem, przestrzenią, wolnością. Był pewien, że dróżka, z której zboczył, powinna biec gdzieś w pobliżu. Kiedy się jednak po dłuższym błądzeniu zatrzymał, aby zaczerpnąć oddechu, znajdował się wśród tego samego krajobrazu, pomiędzy niezmienną gęstwą świerków… Kilka razy zmieniał kierunek. Zawracał niespodziewanie, znowu rzucał się naprzód, przyśpieszał kroku, niecierpliwie zanurzał się w głąb lub skręcał nagle w bok, łudząc się, gdy drzewa zaczynały rzednąć, iż odnalazł wreszcie właściwy kierunek. Rychło jednak przekonywał się o omyłce. Więc na nowo podejmował poszukiwania. Było dokoła coraz ciemniej i ciaśniej, rzekłbyś, że wśród tej nocy zagajnik nagle ożył, aby zwężającym się powoli kręgiem zamknąć zuchwałego śmiałka. Suchemu trzaskowi łamanych gałęzi odpowiedział w górze ciąg wiatru, ras odległy, ledwie uchwytny, lecz już za chwilę bliski, nasilony, sunący ponad głową. Jak przebić się przez ten mur? Kiedy skończy się noc… Nagle zdał sobie sprawę, że kiedyś się znajdował w podobnym położeniu i przeżył wówczas dokładnie to samo, co przeżył obecnie… Jednocześnie uświadomił sobie, że wśród tej wędrówki kogoś zgubił. Ktoś z nim był przecież z początku, ktoś z nim razem szedł. Nie mógł jednak przypomnieć sobie kto. Wiedział tylko, że towarzyszył mu ktoś o zupełnie obcej postaci, lecz jednocześnie bardzo bliski. Męczyło go to. Nie umiał uchwycić sensu tej sprzeczności. Pytać zaś nie chciał, wiedząc, że sprawiłby ból. Szli więc w milczeniu. Wtem, poprzez szum drzew, usłyszał daleki głos wołający go po imieniu: „Pawle!” Wówczas przyśpieszył kroku. Ten ktoś ciągle za nim podążał. Zaczął więc iść jeszcze prędzej. Któż go wzywał? Może przesłyszał się? Ale po chwili ten sam głos zabrzmiał donioślej i jakby bliżej: „Pawle! Pawle!” Chciał odpowiedzieć: „Jestem tutaj.” Bał się jednak wołaniem zdradzić miejsce, w którym się znajdował. Był sam. Tamte kroki oddalały się, cichły nieporadnie i lękliwie. – To wszystko dokładnie pamiętał. Lecz kim był ten ktoś porzucony w ciemnościach? Czuł, że za chwilę i to będzie wiedzieć. Myśl jego pracowała w skupionym natężeniu. Jeszcze sekunda. Już prześwituje coś wśród mroku…

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Ład Serca»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Ład Serca» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Jerzy Żuławski - Na srebrnym globie
Jerzy Żuławski
Jerzy Pilch - The Mighty Angel
Jerzy Pilch
Jerzy Kosiński - The Painted Bird
Jerzy Kosiński
Jerzy Edigey - Sprawa dla jednego
Jerzy Edigey
Jerzy Edigey - Walizka z milionami
Jerzy Edigey
Jerzy Pilch - Miasto utrapienia
Jerzy Pilch
Jerzy Andrzejewski - Miazga
Jerzy Andrzejewski
Jerzy Żuławski - Zwycięzca
Jerzy Żuławski
Отзывы о книге «Ład Serca»

Обсуждение, отзывы о книге «Ład Serca» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x