Rosamunde Pilcher - Czas burzy

Здесь есть возможность читать онлайн «Rosamunde Pilcher - Czas burzy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Czas burzy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Czas burzy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Po śmierci matki, która w młodości zerwała kontakt z rodziną, Rebeka postanawia odwiedzić dziadków. Jedzie do Kornwalii, gdzie Baylissowie mieszkają, i tam wkracza w świat, który tylko wyrywkowo zna ze wspomnień matki. Stopniowo odkrywa rządzące nim prawa, zgłębia zasady zawiłej gry, jaką życie toczy z prawdą, aż uświadamia sobie, że to co ważne nie dzieje się z dnia na dzień…

Czas burzy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Czas burzy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– A ty już doszłaś?

– Jeszcze nie.

– Ile masz lat?

– Dwadzieścia jeden.

– No, jak na dwadzieścia jeden lat jesteś już mocno dojrzała. I podoba mi się kolor twoich włosów. Nie jesteś podobna do Lizy. Ani do twojego ojca. Chyba po prostu do siebie. – Sięgnął po swoją szklankę sherry, ostrożnie podniósł ją do ust, pociągnął łyk i odstawił szklankę na stolik obok fotela. Dopiero te powolne ruchy zdradzały jego wiek i słabość. Kontynuował: – Powinna była wrócić do Boscarvy. Zawsze bylibyśmy ją życzliwie przyjęli. A skoro już o tym mowa, to dlaczego ty nigdy tu nie przyjechałaś?

– Nigdy w życiu nie słyszałam o istnieniu Boscarvy ani o twoim. Dowiedziałam się o tym dopiero ostatniej nocy przed śmiercią mamy.

– Widocznie chciała wyrzucić tę przeszłość ze swojego życia. A kiedy jej matka umarła, napisałem jej o tym, ale nigdy nie otrzymałem odpowiedzi.

– W tamte święta byliśmy w Nowym Jorku. Mama dostała ten list dopiero po wielu miesiącach, a wtedy wydawało się jej, że jest już za późno na odpowiedź. Zresztą ona nigdy nie lubiła pisać listów.

– Bronisz jej, a nie raziło cię nigdy, że trzymała cię z dala od tego domu. Mogła cię tu przywieźć i mógł to być twój dom.

– Najważniejsze było to, że była moją matką.

– Widzę, że próbujesz się ze mną spierać. Dobrze, bo tu już nikt się ze mną nie kłóci, nawet Pettifer, a to staje się nudne. – Znów znalazłam się pod spojrzeniem jego niebieskich oczu. – Czy widziałaś już Pettifera? Kopę lat temu służyliśmy razem w marynarce. A Mollie i Eliota też widziałaś?

– Tak.

– Oni w ogóle nie powinni byli tu się znaleźć, ale doktor się uparł. Mnie to wszystko jedno, ale przykrość dla biednego Pettifera. Jeszcze do tego jest tu siostrzenica Mollie, okropna dziewucha z dyndającymi cyckami. Ją też widziałaś?

Udało mi się powstrzymać chichot.

– Tak, przez chwilę.

– To o chwilę za dużo. A co w, ogóle sądzisz o Boscande?

– Pokochałam ją, gdy tylko ją zobaczyłam.

– Miasto coraz bardziej wdziera się na nasze wzgórze. Tam na szczycie była kiedyś farma należąca do starej pani Gregory. Ten przedsiębiorca budowlany przekonał ją, żeby mu ten grunt sprzedała. Zrównali pola z ziemią i stawiają tam domy, całkiem ni w pięć, ni w dziewięć.

– Wiem, już je widziałam.

Na szczęście dalej nie będą mogli się posunąć, bo ta farma z tyłu i pola po drugiej stronie drogi należą do mnie. Kupiłem je równocześnie z Boscarvą, jeszcze w 1922 roku, i nawet niedrogo mnie to kosztowało. Kawałek ziemi pod ręką zawsze daje poczucie bezpieczeństwa. Pamiętaj o tym.

– Będę miała to na uwadze. Zmarszczył czoło.

– Zaraz, jak ty masz na imię? Znowu zapomniałem.

– Rebeka.

– Aha, Rebeka. A jak chcesz zwracać się do mnie?

– Nie wiem. To zależy, jak dziadzio chce, żebym się do niego zwracała.

– Eliot mówi do mnie po prostu „Grenville”. Ty też możesz, mnie tak nazywać, to brzmi bardziej przyjaźnie.

– Nie ma sprawy.

Wypiliśmy nasze sherry i uśmiechaliśmy się, zadowoleni z siebie. I wtedy z tylnej części domu rozległ się dźwięk gongu. Grenville odstawił szklankę i z wyraźnym wysiłkiem dźwignął się na nogi. Otworzyłam mu drzwi i razem zeszliśmy korytarzem do pokoju stołowego na rodzinny lunch.

7

Zmęczenie zmogło mnie dopiero pod koniec tego długiego, urozmaiconego dnia. Na nieszczęście wypadło to akurat w trakcie kolacji. Lunch był tu zwykłym domowym posiłkiem spożywanym przy okrągłym stole we wnęce okiennej dużego pokoju stołowego. Podawano go na serwecie w kratkę, przy użyciu codziennej porcelany i szkła. Natomiast kolacja była czymś zupełnie innym.

Długi, politurowany stół ustawiony centralnie był nakryty na pięć osób. Dla każdej przeznaczono oddzielną lnianą serwetkę oraz stare srebra i szkło, w którym odbijały się płomyki świec.

Zgodnie z istniejącym tu wieczornym rytuałem każdy powinien był przebrać się do tego posiłku. Mollie zeszła na dół w brokatowej szafirowej sukni domowej dobranej do koloru jej oczu. Grenville włożył wyblakłą, welwetową marynarkę, a Eliot jasny, flanelowy garnitur, w którym był równie elegancki jak chart. Nawet Andrea, przypuszczalnie po ciężkich bojach, zmieniła spodnie i nałożyła do nich bluzkę z angielskiego haftu, która sprawiała wrażenie wypranej bądź wyprasowanej, bądź jedno i drugie. Włosy związała aksamitką do tyłu, ale wyraz jej twarzy nie przestawał być na poły obrażony, na poły znudzony.

Nie przywykłam brać udziału w tak formalnych przyjęciach, ale na wszelki wypadek miałam ze sobą strój, który tu zakładałabym co wieczór, gdyż innego nie miałam. Była to tunika z miękkiego brązowego dżerseju ze srebrnym haftem na karczku i przy mankietach falujących rękawów. Do tego założyłam srebrne bransoletki i kolczyki w kształcie kół, które dostałam od matki na dwudzieste pierwsze urodziny. W takich przypadkach jak ten ich waga dawała mi poczucie komfortu psychicznego i pewności siebie, które były mi bardzo potrzebne.

Wcale nie miałam ochoty na kolację w otoczeniu mojej nowo odnalezionej rodziny. Nie miałam też ochoty brać udziału w rozmowie, uważnie słuchać, robić wrażenie osoby inteligentnej i pełnej wdzięku. Wolałabym raczej iść do łóżka i zjeść jakieś proste danie, jak choćby rosół czy gotowane jajko. Wolałabym zostać sama.

Tymczasem podano zupę, kaczkę i czerwone wino, zadysponowane przez Eliota. Kaczka była bardzo sycąca, a w pokoju było ciepło. W miarę trwania posiłku czułam się coraz dziwniej, jakby nieobecna duchem. Próbowałam skupić uwagę na płomykach świec stojących przede mną, ale im bardziej się w nie wpatrywałam, tym bardziej zlewały się lub było je widać podwójnie. Tak samo głosy osób rozmawiających wokół mnie stawały się niewyraźne i niezrozumiałe, jakby dochodziły z daleka. Odruchowo odepchnęłam od siebie talerz, który trącił kieliszek i rozbił go. Przerażona patrzyłam biernie, jak czerwone wino rozlewało się między odłamkami szkła.

O tyle był to szczęśliwy zbieg okoliczności, że nagle wszyscy przerwali rozmowę i spojrzeli na mnie. Musiałam być bardzo blada, bo Eliot natychmiast zerwał się i podszedł do mnie.

– Czy dobrze się czujesz?

– Chyba nie. Przepraszam bardzo…

– O, Boże! – Mollie odsunęła od siebie serwetkę i odepchnęła w tył krzesło.

Zza stołu Andrea przyglądała się z chłodnym zainteresowaniem.

– Przepraszam najmocniej… zbiłam kieliszek…

– Mniejsza o kieliszek! – przemówił Grenville od szczytu stołu. – Widać, że dziewczyna jest przemęczona. Mollie, zabierz ją na górę i połóż do łóżka.

Próbowałam protestować, ale niezbyt stanowczo. Eliot odsunął swoje krzesło i pomógł mi wstać, podtrzymując mnie pod ramiona, Mollie pobiegła przodem otworzyć drzwi. Wtedy do pokoju dostało się chłodniejsze powietrze z hallu, co mnie trochę orzeźwiło. Może jednak nie pisane mi było zemdleć.

Mijając Grenville’a, po raz trzeci powtórzyłam: „Proszę o wybaczenie. Dobranoc!” Pochyliłam się, ucałowałam go i opuściłam pokój. Mollie zamknęła drzwi za nami i odprowadziła mnie na górę. Tam pomogła mi się rozebrać i położyć do łóżka. Jeszcze zanim zgasiła światło – już spałam.

Przespałam tak czternaście godzin, aż do dziesiątej rano. Już od lat tak długo nie spałam. Za oknem niebo było niebieskie, a w białych ścianach mojego pokoju odbijało się światło chłodnego, północnego słońca. Wstałam, nałożyłam szlafrok i poszłam się wykąpać. Gdy się już ubrałam, poczułam się świetnie, pomijając oczywiście uczucie wstydu wywołanego moim wczorajszym zachowaniem. Miałam nadzieję, że nikt nie pomyślał, że się upiłam.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Czas burzy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Czas burzy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Rosamunde Pilcher - Días De Tormenta
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - September
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - Septiembre
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - Błękitna sypialnia
Rosamunde Pilcher
Colleen McCullough - Czas Miłości
Colleen McCullough
Poul Anderson - Stanie się czas
Poul Anderson
Robert Silverberg - Czas przemian
Robert Silverberg
libcat.ru: книга без обложки
Marina i Siergiej Diaczenko
Andrzej Sapkowski - Czas pogardy
Andrzej Sapkowski
Отзывы о книге «Czas burzy»

Обсуждение, отзывы о книге «Czas burzy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.