Rosamunde Pilcher - Czas burzy

Здесь есть возможность читать онлайн «Rosamunde Pilcher - Czas burzy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Czas burzy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Czas burzy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Po śmierci matki, która w młodości zerwała kontakt z rodziną, Rebeka postanawia odwiedzić dziadków. Jedzie do Kornwalii, gdzie Baylissowie mieszkają, i tam wkracza w świat, który tylko wyrywkowo zna ze wspomnień matki. Stopniowo odkrywa rządzące nim prawa, zgłębia zasady zawiłej gry, jaką życie toczy z prawdą, aż uświadamia sobie, że to co ważne nie dzieje się z dnia na dzień…

Czas burzy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Czas burzy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Joss, z ustami pełnym gwoździków tapicerskich, spojrzał z zainteresowaniem spod opadającego na czoło kosmyka czarnych włosów.

– A gdzie ona będzie spać? – spytała Andrea. Sądziłam, że nigdzie już nie ma miejsca.

– W tej sypialni na końcu korytarza – energicznie odpowiedziała jej ciotka. – Joss, czy mogłabym prosić cię o przysługę?

Wypluł gwoździki dyskretnie na dłoń i wstał, odgarniając włosy do tyłu.

– Mógłbyś teraz zawieźć Rebekę do pani Kernów, powiedzieć tej pani, że ona u nas zostaje, pomóc jej się spakować i przywieźć tu z powrotem? Czy to dla ciebie duży kłopot?

– Ależ skąd! – odpowiedział Joss, natomiast na twarzy Andrei malował się wyraz znudzonej rezygnacji.

– Wiem, że jesteś zajęty, ale bardzo byś nam pomógł…

– Nie ma sprawy! – odłożył młotek i zaczął rozwiązywać troki fartucha. Rzucił mi spojrzenie. – Przyzwyczaiłem się już do wożenia Rebeki.

Natomiast Andrea tylko parsknęła i nie wiadomo, czy miało to oznaczać zniecierpliwienie czy niesmak. Zerwała się na równe nogi i wyleciała z pokoju, dając nam do zrozumienia, że mamy szczęście, bo nie trzaśnie nam drzwiami w nos.

Tym sposobem znalazłam się znów w punkcie wyjścia, trzęsąc się w rozklekotanym mikrobusie Jossa. W milczeniu wyjechaliśmy z Boscarvy mijając przedsiębiorstwo budowlane pana Padlowa i zjeżdżając ze wzgórza w dół do miasta. Pierwszy odezwał się Joss:

– I jak, dopięłaś swego?

– Tak.

– ‘Jak ci się podoba twoja rodzina?

– Jeszcze nie wszystkich widziałam, na przykład nie spotkałam się z Grenville’em.

– Polubisz go – w jego ustach zabrzmiało to z akcentem na ostatnim słowie: „Polubisz go”.

– Już lubię ich wszystkich.

– To i dobrze.

Spojrzałam na niego. Jak zwykle miał na sobie dżinsową kurtkę i granatową koszulę polo. Jego profil nie zdradzał żadnych emocji: Poczułam, że łatwo mogłabym oszaleć na jego punkcie.

– Opowiedz mi o tej Andrei – poprosiłam.

– A co byś chciała o niej wiedzieć?

– Nie wiem dokładnie. Po prostu chciałabym, żebyś mi o niej coś powiedział.

– Cóż, ma siedemnaście lat i wydaje się jej, że jest zakochana w jakimś swoim koledze ze szkoły plastycznej. Jej rodzice tego nie aprobują, toteż zesłali ją na wieś do cioci Mollie, gdzie nudzi się śmiertelnie.

– Zdaje się, że zostałeś jej powiernikiem?

– Az kim innym ona tu może pogadać?

– Dlaczego nie wraca do Londynu?

– Po prostu ma tylko siedemnaście lat i nie posiada własnych pieniędzy. Poza tym myślę, że nie ma odwagi sprzeciwić się rodzicom.

– I co ona tu robi całymi dniami?

– Trudno wyczuć, bo ja tu przez cały dzień nie siedzę. Pewnie śpi do południa, a potem na okrągło siedzi przed telewizorem. Boscarva jest domem ludzi starych. Trudno się dziwić, że jej się tu nudzi.

– Tylko ludzie nudni się nudzą – odpaliłam bez namysłu. Tę zasadę wbijała mi kiedyś do głowy pewna mądra i pełna dobrych chęci dyrektorka szkoły.

– To trąci paskudną hipokryzją – zauważył Joss.

– Nie miałam absolutnie takich intencji. Uśmiechnął się.

– A ty nigdy się nie nudziłaś?

– W towarzystwie mojej matki nie można było się nudzić.

– Czyli należała do osób z rodzaju: „Może cię przy niej rozboleć głowa, lecz z nią nienudna nigdy rozmowa”?… – zanucił fragment piosenki.

– Właśnie coś w tym rodzaju.

– To musiało być wspaniałe. Akurat takie kobiety lubię.

– Tego samego zdania była większość mężczyzn, którzy ją otaczali.

Kiedy zajechaliśmy na Rybacki Zaułek, pani Kernów akurat nie było w domu, ale Joss miał klucz. Poszłam na górę spakować walizkę i plecak, gdy tymczasem Joss napisał kartkę do pani Kernów, wyjaśniając jej nową sytuację.

– Trzeba by chyba jej zapłacić – rozważałam, schodząc w dół i ciągnąc za sobą plecak.

– Załatwię to, gdy będę się z nią widział. Zostawiłem jej wiadomość.

– Przecież mogę sama zapłacić za siebie.

– Oczywiście, że możesz, lecz pozwól, bym ja to zrobił. – Wziął moją walizkę i poszedł przodem, aby otworzyć drzwi, co nie stwarzało warunków do dalszej dyskusji. I znów moje rzeczy znalazły się w tylnej części jego furgonetki, ponownie też skierowaliśmy się w stronę Boscarvy, tylko że tym razem Joss wiózł mnie okrężną drogą przez port.

– Chciałbym pokazać ci mój sklep… to znaczy miejsce, gdzie on ma być. W razie gdybym był ci potrzebny, będziesz wiedziała, gdzie mnie szukać.

– Dlaczego miałbyś mi być nagle potrzebny?

– Bo ja wiem? Możesz potrzebować dobrej rady albo pieniędzy, albo po prostu chcieć się pośmiać. To tu, nie możesz tego nie zauważyć.

Faktycznie, był to budynek wysoki a wąski, wciśnięty między dwa inne, niskie a szerokie. Miał trzy piętra, z oknem na każdym. Parter był wciąż w trakcie przebudowy, ze świeżą, nie malowaną stolarką i wielkimi kleksami wapna na szybie wystawowej. Kiedy z dudnieniem opon na kocich łbach przemknęliśmy koło tego lokalu, stwierdziłam:

– To świetny punkt, wszyscy turyści będą tu zostawiać swoje pieniądze.

– Na to właśnie liczę.

– Kiedy będę mogła zobaczyć to w środku?

– Powiedzmy w przyszłym tygodniu. Powinniśmy być wtedy z grubsza gotowi.

– A więc w przyszłym tygodniu.

– No to jesteśmy umówieni. – Joss skręcił obok kościoła. Zredukował biegi do „dwójki” i wdarliśmy się na wzgórze z takim hałasem jak motorower bez tłumika.

W Boscarvie Pettifer, słysząc odgłosy naszego przyjazdu, wybiegł nam naprzeciw w momencie, kiedy Joss wyjmował moją walizkę z bagażowej części wozu.

– Joss, pan komandor zszedł na dół i jest w swoim gabinecie. Kazał przyprowadzić Rebekę, jak tylko będziecie z powrotem.

Joss spojrzał na niego.

– A jak on się czuje?

– Nieźle – kiwnął głową Pettifer.

– Czy był bardzo przybity wiadomością?

– Wszystko w porządku. Zostaw tę walizkę, zaniosę ją do pokoju panienki.

– Nic podobnego. – Tym razem byłam zadowolona z jego despotycznej natury. – Ja się tym zajmę. Gdzie ona ma spać?

– Na poddaszu, z przeciwnej strony niż sala bilardowa… ale pan komandor kazał, żeby ją natychmiast przyprowadzić.

– Wiem, że marynarskie zegarki zawsze spieszą się o pięć minut – uśmiechnął się Joss. – Jednak jest jeszcze trochę czasu, żeby pokazać dziewczynie jej pokój, więc bądź tak dobry i nie zawracaj głowy.

Pettifer nieśmiało protestował, a ja z Jossem weszłam już na drugie piętro, tam gdzie byłam dziś rano. Nie brzęczał już odkurzacz, natomiast pachniało pieczoną baraniną. To uprzytomniło mi, że jestem bardzo głodna, bo aż ślinka mi pociekła. Joss wyprzedzał mnie dzięki swoim długim nogom, lecz w końcu dobrnęłam do mansardowego pokoiku, który miał być mój. Joss położył na podłodze moją walizkę i plecak, po czym otworzył lukarnę, aż owionął mnie podmuch chłodnego, słonego powietrza.

– Patrz, jaki stąd widok!

Stojąc za nim zobaczyłam morze, urwiste brzegi, pożółkłe przez zimę paprocie i pierwsze pędy ostrokrzewu. U stóp rozciągał się ogród Boscarvy, którego nie było widać z okien salonu, gdyż zasłaniała go kamienna balustrada. Ogród był rozplanowany tak, że tarasowo opadał ze stoku wzgórza, a na samym dole, wciśnięta w narożnik muru, stała mała, kamienna chałupka z łupkowym dachem. No, może nie chałupka, raczej stajnia albo coś w tym rodzaju, z przestronnym poddaszem.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Czas burzy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Czas burzy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Rosamunde Pilcher - Días De Tormenta
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - September
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - Septiembre
Rosamunde Pilcher
Rosamunde Pilcher - Błękitna sypialnia
Rosamunde Pilcher
Colleen McCullough - Czas Miłości
Colleen McCullough
Poul Anderson - Stanie się czas
Poul Anderson
Robert Silverberg - Czas przemian
Robert Silverberg
libcat.ru: книга без обложки
Marina i Siergiej Diaczenko
Andrzej Sapkowski - Czas pogardy
Andrzej Sapkowski
Отзывы о книге «Czas burzy»

Обсуждение, отзывы о книге «Czas burzy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.