Sławomir Mrożek - Tango

Здесь есть возможность читать онлайн «Sławomir Mrożek - Tango» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Драматургия, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Tango: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Tango»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Tango to dramat o współczesnym społeczeństwie, w którym panuje konformizm, anarchia, brak postaw. Farsową sytuację kompletnego pomieszania i rozprzężenia opanowuje i wykorzystuje władza, czyli silny i brutalny cham.
Tango to już klasyka, najbardziej znany i najważniejszy utwór Sławomira Mrożka o społecznych zagrożeniach.

Tango — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Tango», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

ALA – (dorodna osiemnastoletnia, długie, proste włosy, mruga oczami, ziewa) Gdzie ja jestem? Najpierw jakieś krzyki, teraz jakaś przeprowadzka… Która godzina?

ARTUR – Ala!

ELEONORA – Zapomniałam wam powiedzieć: Ala jest u nas od szóstej rano.

STOMIL – Świetnie się składa. Alu, zapraszam cię na przedstawienie, (do Eugeniusza) Wystarczy, teraz katafalk.

ARTUR – Dlaczego nic nie mówiliście? Gdybym wiedział, nie pozwoliłbym na te hałasy! (widząc, że Edek zbliża się z zainteresowaniem do Ali) Edek, pod ścianę! (Edek posłusznie zawraca i staje twarzą do ściany) Czy dobrze spałaś?

ALA – Tak sobie.

ARTUR – Czy długo zostaniesz u nas?

ALA – Nie wiem. Powiedziałam mamie, że może już nie wrócę.

ARTUR – A ona co na to?

ALA – Nic. Nie było jej wtedy w domu.

ARTUR – Więc jak jej mogłaś to powiedzieć?

ALA – No to może nie powiedziałam. Nie pamiętam.

ARTUR – Zapomniałaś?

ALA – Bo to było dawno.

ARTUR – Chcesz śniadanie? Ach, prawda, kawy już nie ma. Pozwolisz, że usiądę obok?

ALA – Ależ proszę cię bardzo.

Artur przysuwa sobie krzesło i siada obok posłania.

ARTUR – Ładnie wyglądasz. (Ala śmieje się bardzo głośno) Z czego się śmiejesz?

ALA – (nagle przestaje się śmiać, ponuro) Ja? Zdawało ci się.

ARTUR – Przecież się śmiałaś.

ALA – Nie kłóć się ze mną!

ARTUR – Myślałem dosyć często o tobie.

ALA – (krzykliwie i wulgarnie) Dalej!

ARTUR – Często wyobrażałem sobie, że cię spotykam.

ALA – Dalej!

ARTUR -…Że siadamy obok siebie…

ALA – Dalej!

ARTUR -…Rozmawiamy…

ALA – (zagrzewając się jak na meczu bokserskim) Dalej!

ARTUR -…O różnych sprawach…

ALA – Dalej!

ARTUR – (podnosząc głos)…O rozmaitych sprawach!

ALA – Dalej, dalej!

Artur z całych sił rzuca \v nią książką, pozostawioną przez Edka. Ale unika ciosu, chowając się pod kołdrę.

ARTUR – Wyjdź!

ALA – (wystawiając głowę spod kołdry) O co ci chodzi? (Artur milczy)…No to czemu rzucasz? (Artur milczy)…Czego właściwie chcesz?

ARTUR – Wszyscy mnie o to pytają.

ALA – Dobrze. Wcale nie muszę!

STOMIL – Proszę zajmować miejsca, proszę zajmować miejsca.

Scena już przygotowana do "eksperymentu" Stomi-la. Stół odsunięty na bok. Bliżej proscenium cztery krzesła w rzędzie, oparciami do widowni. W kolejności od lewej do prawej zasiadają na nich Eugenia, Eleonora, Eugeniusz- Edek bierze butelkę z nie dopitym piwem i ukradkiem, na palcach, usiłuje wymknąć się za kulisy.

Zauważa to Eugeniusz, który wskazuje Edka Eleonorze.

ELEONORA – Edek, dokąd?

EDEK – Ja tylko na chwilę…

ELEONORA – Natychmiast wróć! (Edek zrezygnowany wraca i zajmuje krzesło na prawym skraju, obok Eugeniusza, przy okazji boleśnie nadeptując mu na nogę. Stomil wychodzi do pokoju, drzwi przy lewej kulisie, w korytarzu) Artur, Ala, co wy tam robicie? Prosimy do nas!

ALA – A co to będzie?

ARTUR – Eksperyment teatralny. To mania mojego ojca. (podaje jej rękę. Ala wyskakuje z legowiska, w długiej do ziemi, nieprzezroczystej – uwaga dla reżyserów o zbyt łatwych skojarzeniach – koszuli, pełnej zakładek, falbanek, aż wyglądającej raczej na strój niż na koszulę nocną. Stoją obok krzeseł po prawej. Edek, nie wstając, wyciąga rękę i obejmuję Alę wpół. Artur zamienia się z nią miejscami)

STOMIL – (który wrócił tymczasem, niosąc dość duże pudło, i wszedł za katafalk, wystaje mu stamtąd tylko głowa) Proszę państwa, proszę się skupić. Oto bohaterowie dramatu! (z emfazą, jak dyrektor cyrku zapowiadający kolejny numer) Adam i Ewa w raju! (nad katafalkiem, który służy za scenę, ukazują się dwie postacie – pacynki, którymi Stomil porusza jak rękawiczkami. Adam i Ewa, Ewa z jabłkiem w dłoni)

EUGENIUSZ – To już było!

STOMIL – (stropiony) Kiedy?

EUGENIUSZ – Na początku świata.

STOMIL – Nie szkodzi. Było w starej wersji. Ja opracowałem nową.

EDEK – A wąż?

ELEONORA – (uspokaja go szeptem) Ciiiicho…

STOMIL – Węża mamy w domyśle. Wszyscy znamy tę historię. Uwaga, zaczynamy!

(grubym głosem)

Więc jestem w raju i jestem Adamem. Ten status otwiera wszelkie możliwości. Lecz już się zaczęło: Oto z mojej kości powstała Ewa. A co z niej powstanie? O, losie! Tyś odpowiedzią na moje pytanie! (dyszkantem)

Adam był pierwszy, łecz nie był nim wcale, póki mnie nie było. Teraz chodzi dumny. Czy nie rozumie, choć taki rozumny, że tylko nie być można doskonale? Gdy świeci słońce, gdzie idą ciemności? O, losie… (rozlega się silny huk i jednocześnie światło gaśnie)

GŁOS ELEONORY Stomilu, Stomilu, co się stało, ty żyjesz?!

GŁOS EUGENIUSZA Straż, straż!

Błysk zapałki, którą zapala Artur. Następnie zapala nią gromnicę. Ukazuje się Stomil, z rewolwerem, koniecznie dużym bębenkowcem, w dłoni.

STOMIL – Ha, co? Udało się?

ELEONORA – Stomilu, tak nas przestraszyłeś!

STOMIL – Eksperyment powinien wstrząsnąć. To moja pierwsza zasada.

EUGENIUSZ – Jeżeli tylko o to ci chodziło, to rzeczywiście udało ci się: serce mi bije.

ELEONORA – Jak to zrobiłeś, Stomilu?

STOMIL – Spaliłem stopki i strzeliłem z rewolweru.

ELEONORA – Nadzwyczajne!

EUGENIUSZ – Co w tym nadzwyczajnego?

STOMIL – Nie rozumiesz?

EUGENIUSZ – Ani trochę.

ELEONORA – Nie zwracaj na niego uwagi, Stomilu. Eugeniusz zawsze był tępy.

STOMIL – A ty, Eugenio?

EUGENIA – Hę?

STOMIL – (głośniej) Pytam, czy mama zrozumiała eksperyment!

EUGENIA – (z całych sił) Co?

ELEONORA – Mama ogłuchła od eksperymentu.

EUGENIUSZ – Wcale się nie dziwię.

STOMIL – Wytłumaczę ci: poprzez działanie bezpośrednie wytwarzamy jedność momentu akcji i percepcji. Jasne?

EUGENIUSZ – No i co?

STOMIL – Jak to co?

EUGENIUSZ – Co to ma wspólnego z Adamem i Ewą?

ELEONORA – Eugeniuszu, skup się!

STOMIL – Chodzi o fenomen teatralny. Dynamika faktu sensualnego. To na ciebie nie działa?

EUGENIUSZ – Prawdę mówiąc, nie bardzo.

STOMIL – (rzuca rewolwer na katafalk) Nie, ja już nie mam siły!

ELEONORA – Nie zniechęcaj się, Stomilu. Jeżeli ty nie będziesz eksperymentował, to kto będzie?

Wszyscy wstają, odsuwają krzesła.

EUGENIUSZ – Plajta, panowie!

EDEK – Wolę kino.

ELEONORA – I co teraz będzie?

ARTUR – Wyjść! Wszyscy za drzwi!

STOMIL – A to co znowu?

ARTUR – Precz! Żebym was tu więcej nie widział!

STOMIL – To tak się traktuje własnego ojca?

ARTUR – Ojciec był przedtem, ojca już nie ma! Ja ojca dopiero stworzę!

STOMIL – Ty? Mnie?

ARTUR – Ciebie i was wszystkich. Stworzę was na nowo. A teraz precz, idźcie już, wszyscy!

STOMIL – On za wiele sobie pozwala.

ELEONORA – Nie przejmuj się dzieckiem, Stomilu. Jesteśmy przecież uświadomieni.

STOMIL – Mam wyjść?

ELEONORA – Chodźmy. Cóż cię obchodzi poza twoim eksperymentem?

STOMIL – Tak, sztuka! Sztuka nowoczesna. Dajcie mi Boga, a zrobię z niego eksperyment!

ELEONORA – No widzisz… (wychodzą drzwiami \v ścianie na wprost, po lewej)

EDEK – (do Eugenii) Idziemy, babuś?

EUGENIA – Bierz karty. (Edek zbiera karty. Wychodzą razem z Eugenią)

EDEK – (odwracając się) Panie Artku, jakby pan czego potrzebował…

ARTUR – (tupiąc nogami) Won!

EDEK – (ugodowo) Ale dobrze, dobrze… (wychodzi z Eugenią za kulisę na lewo)

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Tango»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Tango» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Tango»

Обсуждение, отзывы о книге «Tango» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x