Lisa Jackson - Szept

Здесь есть возможность читать онлайн «Lisa Jackson - Szept» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современные любовные романы, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Szept: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Szept»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Hollandowie to jedna z najbogatszych i najbardziej szanowanych rodzin w Oregonie. Kiedy jednak ojciec pięknej Claire zaczyna ubiegać się o stanowisko gubernatora, na jaw wychodzi szokujący dramat sprzed lat.
Największym wrogiem Hollanda jest przystojny dziennikarz, który żywi tajemniczą nienawiść do całej rodziny. Ale to właśnie w jego objęciach musi się schronić Claire przed nadciągającym niebezpieczeństwem. I nie potrafi się oprzeć namiętności, która może ją ocalić… lub zgubić.

Szept — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Szept», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Wracamy do przeszłości, ja i twój tata.

– Do wypadku twojego ojca? – spytała. Nie odpowiedział natychmiast, więc obejrzała się za siebie i spojrzała na jezioro. – Nie bronię Dutcha. Nigdy… nigdy nie był doskonały, a to, co zrobił twojemu tacie, było niewybaczalne.

– Nie znasz nawet połowy z tego, co mu zrobił.

– Nie znam? – Przeszyła go szeroko otwartymi rozpalonymi oczami. Teraz jej kości policzkowe wydawały się jeszcze bardziej wydatne, a na ustach wciąż lśniły kropelki wody. Wszystko to stawiało pod znakiem zapytania uroczystą przysięgę, którą sobie złożył: że jej nigdy więcej nie dotknie i już nie przekroczy tej bolesnej granicy. Kiedy tak na nią patrzył, stopniowo kruszała ściana, którą zbudował pomiędzy sobą i nią. Obrazy, które niegdyś go nękały po nocach, przedstawiające ją nagą w jego ramionach, stawały się coraz bardziej realne, osiągalne. Czuł zapach jej skóry, powiew perfum. Jego lędźwie zmieniły się we wrzący kocioł.

– Wiem, że wiele lat temu twój ojciec zapłacił byłemu więźniowi, żeby go tu przyciągnął. Ten człowiek pomógł mu włamać się do domu, a potem obaj piłami łańcuchowymi okroili słupki z dzieł sztuki.

Kane zastygł w bezruchu, oszołomiony.

– Co takiego?

– Tak jest, Moran. Twój stary wszedł do tego domu i zrobił z niego szopę. Dutch nie pozwał go do sądu tylko dlatego, że bał się narazić na złą prasę. Uczyniłaby jedynie z twojego ojca ubogiego, nieszczęśliwego kaleki, ofiarę całego zajścia. Męczennika. Więc sprawę wyciszono i zapomniano… – Westchnęła i zdmuchnęła kosmyki włosów z oczu. – Ale teraz to i tak nie jest ważne – dodała. – Ojciec naprawia słupki, bo my tu jesteśmy i… Cóż, chyba rozumiem, dlaczego twój tata był wściekły, dlaczego nas nienawidził.

– Nie was, tylko Dutcha.

– Podobnie jak ty.

Mięsień na twarzy Kane’a zadrgał, ale rozluźnił się, kiedy Claire położyła rękę na jego dłoni.

– Słuchaj, nie chciałam ci skoczyć do gardła. Wiem, że twój tata nie żyje i przykro mi.

– Tam mu jest lepiej – powiedział Kane, a jej miękkie palce głaskały wnętrze jego dłoni.

Zabrała dłoń, jak gdyby uświadomiła sobie, jak to na niego działa.

– Przepraszam.

– Nie przepraszaj. Za życia był rozżalonym sukinsynem. Może teraz znalazł spokój. – Ale Kane w to nie wierzył. Dusza Hamptona Morana z pewnością doznaje podobnych męczarni na tamtym świecie, jakich doznawała na tym. Nadal szaleje z wściekłości. Jeszcze przed wypadkiem był człowiekiem pełnym gniewu i kompleksów, a kiedy został przykuty do wózka inwalidzkiego, swoim malkontenctwem i zazdrością gotów był wywiercić dziurę w ziemi. Tak bardzo się rozpił, że żona już nie mogła z nim wytrzymać, a w synu powoli gasły ostatnie iskry szacunku i miłości, jakimi darzył ten strzęp człowieka.

– Nie dam się wykorzystać – powiedziała półszeptem.

– Wykorzystać?

– Przez ciebie. Dla potrzeb twojej książki. Wiem, że węszysz wokół nas, grzebiesz w naszej przeszłości. Ale jeśli przyjechałeś tu w nadziei, że odkryję przed tobą jakieś wielkie tajemnice dotyczące tej nocy, kiedy zginął Harley, to się rozczarujesz.

– Przyjechałem tu, żeby zobaczyć się z tobą – odparł. Sam był zadziwiony własną szczerością. – Chciałem wpaść wcześniej, żeby pogadać z tobą o przeszłości, ale byłem zbyt zmęczony. A potem zobaczyłem te pochodnie i… – urwał, żeby nie powiedzieć za dużo. Zanim zdołał się opanować, podniósł rękę i objął głowę Claire, przybliżając jej twarz do swojej.

– Kane, nie – wyrzekła z trudem. – Nie mogę…

Ale było już za późno. Jego usta zamknęły się na jej wargach. Dał się ponieść wspomnieniom o tym, jak to jest być z nią, dotykać jej, splatać jej ciało z własnym ciałem. Objął ją i przytulił do siebie. Jej oddech był tak samo urywany jak jego. Na piersi czuł łopotanie jej serca.

– Claire – wyszeptał – Claire.

Jęknęła, otwierając usta, zapraszając go do środka. Językiem dotknął jej zębów i twardego podniebienia, aż w końcu natrafił na jej język i zatańczył z nim zmysłowe, wilgotne bolero, które wywołało bolesną erekcję.

Poczuł, że jej ciało drży. Rozchylił błyszczący szlafrok i zaczął rozpinać guziki koszuli nocnej.

– Kane… Ooo… – Jego palce wślizgnęły się pod miękką tkaninę i odnalazły piersi, nabrzmiałe i gorące, z napiętymi, czekającymi sutkami. – Proszę… – Jedną ręką ścisnął ją za włosy, a drugą głaskał piersi i rozchylał szlafrok. Patrzył w olśnieniu na cudowne piersi, kiedy zapięcie się jeszcze bardziej rozwarło, ujrzał napięte mięśnie smukłej talii i rozkoszne zagłębienie pępka, a niżej rudawe kędziory u zbiegu nóg.

Jęknął i osunął się niżej, żeby ucałować jej piersi. Wygięła się i już wiedział, że pragnie go tak samo jak on jej.

Objęła jego głowę i mocno przytuliła. Otworzył wygłodniałe usta i zaczął ssać. Zaczęła dyszeć, wić się pod nim. Nie broniła się, również nie mogąc się oprzeć pragnieniu. Jej usta zwarły się z jego ustami. Jedną ręką przesunął po gładkiej tkaninie szlafroka, dotknął jej brzucha i sięgnął dalej, w dół, aż palcami wyczuł łono. Cicho krzyknęła, gdy wślizgnął dłoń pomiędzy uda, by przesunąć ją wyżej, aż po miękkie niebo jej źródełka. Zadrżała, gwałtownie odchyliła głowę i dała się porwać nurtowi jego pieszczot.

– Kane – krzyknęła, gdy pogłębiał dotyk, jak gdyby zdawała sobie sprawę, że dotarli do punktu, z którego nie ma odwrotu. Zacisnęła palce na jego ramionach. – O, nie – szepnęła, uświadomiwszy sobie, gdzie jest i z kim. – Nie, nie, nie!

Zamarł w bezruchu. Jego palce wciąż tkwiły wewnątrz jej tajemnego schronu.

– O Boże! Nie, nie! – Odsunęła się od niego i wydała z siebie lęk agonii. – Kane, proszę… Nie możemy tak po prostu… Boże, jestem matką… Jestem za stara, aby…

– Sza… – Uciszył ją, tuląc ją mocno w ramionach i zamykając jej usta swoimi ustami. Jego krocze było już w pogotowiu, pulsująca męskość gwałtownie domagała się, by się z nią zespolić, ale przygasił ten ogień i uspokoił oddech. Uświadomił sobie, że Claire ma rację. Nie mogą dopełnić tego aktu. Nie teraz. Nigdy. – Przykro mi – powiedział, gdy wreszcie zdołał wydobyć z siebie głos.

– Niech ci nie będzie przykro. – Drżała w jego ramionach.

– Ale…

– Proszę. – Delikatnie pocałowała go w usta i ujęła jego głowę w swoje dłonie. – Wiem, co czujesz. Naprawdę… Ale zbyt wiele rzeczy nas dzieli, zbyt długi czas. Zbyt wiele wspomnień. Błędów. – Zatrzepotała powiekami, jak gdyby chciała opędzić się od łez i wyślizgnęła się z jego uścisku. – Po prostu… nie mogę tego zrobić… Jeszcze nie. Nawet cię nie znam.

– Znasz mnie – powiedział. – Pamiętasz.

– Tak. – Łzy spływały po jej policzkach. – Pamiętam. – Nerwowo oblizała łzy, jakby koniecznie chcąc mu coś powiedzieć, powierzyć jakąś mroczną, bolesną tajemnicę, ale nagle pokręciła głową, wstała i uciekła od niego co sił w nogach.

2.

Mówię ci, ten gość nie ma żadnej przeszłości – powiedział Pertillo i ciężko opadł na jedno z krzeseł przed biurkiem Mirandy. Znów stawiła się w pracy po ponadtygodniowym urlopie, na który sobie pozwoliła, aby odzyskać równowagę. Nie życzyła sobie, żeby jej ojciec czy któryś z jego pomagierów, a zwłaszcza Styles, sterował jej życiem. – Wygląda to tak, jak gdyby Denver Styles w ogóle nie istniał. Żadnych danych na policji ani w komputerach, ani w ubezpieczeniach, ani w urzędzie skarbowym czy innym. – Sięgnął do kieszeni za ciasnego sportowego płaszcza i wyjął paczkę owocowej gumy do żucia. – Mnie się wydaje, że jego nazwisko jest wymyślone. To jakiś pseudonim.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Szept»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Szept» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Szept»

Обсуждение, отзывы о книге «Szept» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.