Jennifer Greene - Kobieta z wyspy
Здесь есть возможность читать онлайн «Jennifer Greene - Kobieta z wyspy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современные любовные романы, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Kobieta z wyspy
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:5 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 100
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Kobieta z wyspy: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Kobieta z wyspy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Kobieta z wyspy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Kobieta z wyspy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Ale był to jedyny sposób, by ofiarować jej i dziecku normalne życie. Kip potrzebował opieki lekarskiej, szkoły, przyjaciół. Sara też miała prawo do życia bez ciągłego strachu. Jedyna droga do tego prowadziła przez sąd.
Jarl wiedział, że Sara rozumie to inaczej. Czy nie rozmawiali już tyle razy? Gdy tylko chodziło o Kipa, Sara odgradzała się wysokim murem milczenia. Wiedział, że była przerażona.
Teraz on też był przerażony. Dawno temu wszystko wydawało się takie proste. Prawdziwa miłość oznaczała silę i odwagę, zrobienia tego, co jest słuszne, bez względu na cenę.
Sara porwała Kipa, gdyż nie widziała innego wyjścia. Zrozpaczeni ludzie zdobywają się na desperackie czyny. Teraz Jarl igrał z jej życiem, ponieważ nie widział innego wyjścia. Ogarnęła go rozpacz, bo wiedział, że jeśli zdecyduje się walczyć o przyszłość i wolność Sary, utraci ją samą.
– Hendriks? Jarl spojrzał na adwokata.
– Nadszedł czas – powiedział powoli Perry. Jarl pomyślał o oczach Sary, przymglonych podczas miłosnych upojeń, radosnych, gdy się śmiała, błyszczących w świetle ognia. Wspomniał jej ręce w ogromnych kuchennych rękawicach, kiedy nosiła słoiki z pomidorami.
Przypomniał sobie pierwszą noc, jej słodkie, gorące pocałunki i moment, w którym uświadomił sobie, że nie pragnie już żadnej innej kobiety.
– W porządku – powiedział w końcu.
– Słucham?
– Słyszał pan. – Jarl utkwił spojrzenie w twarzy adwokata. – Niech pan zrobi ten pierwszy ruch. Cokolwiek. Ale, Perry…
– Tak? – Perry już zmierzał w kierunku telefonu.
– Do diabła człowieku, wygraj. – Tym razem Perry mógł rzeczywiście nie usłyszeć jego cichego szeptu.
Rozdział 12
Na zewnątrz wiał zimny wiatr, ale w domu unosił się zapach świeżego ciasta i drewna. Było to popołudnie w sam raz na filiżankę kakao i relaks. Sara trzymała Kipa na kolanach i czytała mu bajkę. Chłopiec przewracał kolejne strony, nie wyjmując palca z ust, a matka upominała go łagodnie, że jest już za duży na ssanie kciuka. Szybko jednak zrezygnowała, ponieważ nie wywoływało to żadnej reakcji ze strony dziecka. Zresztą ostatnio robił to bardzo rzadko.
Nagle Sara usłyszała chrzęst butów na werandzie. Przemknęło jej przez głowę, że to chyba Maks. Ale to nie był on. Serce Sary załomotało, gdy w drzwiach ujrzała Jarla. W ubiegłym miesiącu był tu tylko dwukrotnie i to w środku nocy. Wiedziała, że nie powinna go przyjmować, ale ten Fin był taki uparty. Teraz też wiedziała, że go wpuści, bo nie potrafi postąpić inaczej.
Kiedy Jarl wszedł do środka, ogarnął ją niepokój. Wyglądał okropnie. Jego podkrążone oczy były bezbarwne i puste.
Wiedziała.
Wiedziała, zanim jeszcze zobaczyła pulchną staruszkę stojącą za Jarlem. Przytuliła do siebie Kipa, książeczka upadła na podłogę.
– A więc to ty jesteś Sara. – Głos starszej pani był miły i kojący. – A to jest Kip?
Sara ścisnęła syna tak mocno, że Kip aż pisnął. Chciała zapaść się pod ziemię albo unieść w górę i odlecieć daleko. Nie mogła oderwać wzroku od twarzy Jarla. Myślała o cierpieniu. Cierpieniu, które towarzyszyło jej od tak dawna, Kiedy utraciła rodziców, kiedy rodziła Kipa, kiedy jej małżeństwo zamieniło sie w piekło. Pomyślała o chwili, w której usłyszała wyrok sądu. To było największe cierpienie, jakie mogło istnieć, nieporównywalne z niczym.
Nie powiedziała: „Jak mogłeś mi to zrobić?". Nie powiedziała ani słowa. Po prostu patrzyła na niego w milczeniu, czując, jak wszystkie jej złudzenia na temat miłości i zaufania rozpryskują się na drobne kawałki.
– Za dwadzieścia minut musimy wyjść. Zjedz coś. Sara podniosła głowę, słysząc twardy, zimny głos Jarla i posłusznie skubnęła kawałek kanapki.
– Wszystko będzie dobrze. Mówią, że Browning to dobry i uczciwy sędzia. Uspokój się, Saro. Chcesz herbaty?
Sara potrząsnęła głową.
– Mówiłem ci już o tym emerytowanym doktorze, który leczył twojego męża po wypadku. Zezna, na jaki rodzaj schorzenia mózgu cierpi Derek. Mamy też potrzebne informacje ze szpitala. Sędzia nie może tego zignorować. Do diabła, zjedz coś.
Znowu spróbowała przełknąć kęs.
– Wszyscy ludzie, którzy zeznawali przeciwko tobie, byli przekupieni przez Chapmanów. Drugi raz im się nie uda.
Sara nadal nic nie mówiła. Jarl odsunął krzesło i wstał. On także nie miał apetytu. Wydało jej się złośliwą ironią losu, że Jarl został wybrany przez sąd na jej strażnika. Po co? Nie potrzebowała nadzoru. Jak mogłaby zostawić własne dziecko?
Przycisnęła palce do skroni i popatrzyła na Jarla. Nie znała tego człowieka. Mężczyzna w granatowym garniturze nigdy nie był jej kochankiem. Dużo mówił, o wiele więcej, niż ona sama kiedykolwiek, ale nie był to tak dobrze jej znany glos Jarla. Brzmiał niczym automatyczna sekretarka – oschły i drewniany. Człowiek ten nie uśmiechał się ani też nie próbował jej dotknąć.
– Perry ma coś w zanadrzu. Jeśli wygramy, nie wysuną przeciwko tobie żadnych zarzutów, Saro.
Spojrzała na niego pustym wzrokiem. Wyglądał tak, jakby zamierzał rozbić coś pięścią.
– Powiedz coś!
– Co chcesz, żebym powiedziała?
– Wszystko będzie dobrze! Myślisz, że pozwoliłbym, aby coś się stało tobie lub Kipowi? – Spojrzał na nią i zaklął w duszy z rozpaczy. – Weź płaszcz.
– Zmyję naczynia.
– Weź płaszcz. Będziemy wcześniej.
Dotarli do sądu półtorej godziny przed wyznaczonym czasem. Jarl wręczył Sarze plastykowy kubek z kawą i posadził ją na ławce, po czym zaczął niespokojnie przemierzać korytarz.
Milczenie Sary nie oznaczało znanej kobiecej gry w „ciche dni". Po prostu nie była w stanie nic powiedzieć. Owładnął nią strach i poczucie pustki. Jarl zapewnia! ją, że tym razem będzie inaczej, ale ona przeczuwała, co nastąpi. Miała utracić swoje dziecko.
Jarl wciąż mówił o prawdzie, faktach, sprawiedliwości, ale wtedy, za pierwszym razem, było dokładnie lak samo. To wszystko po prostu się nie liczyło, tak jak nie liczył się ten jego adwokat, Perry. Chapmanowie mieli pieniądze i władzę, wtedy i teraz. Nic się nie zmieniło.
Czekała. Strach przed utratą dziecka utrudniał jej oddychanie, mącił wzrok. Jak mogła teraz mówić?
– Idzie Perry, Chodź, Saro.
Wstała. Jarl podszedł do niej, obrzucił spojrzeniem jedwabną bluzkę i sznur pereł. Po raz pierwszy od wielu dni dotknął Sary. Poprawił jej kołnierzyk i odsunął kosmyk włosów z policzka. Jego palce były lodowato zimne.
– Kocham cię – powiedział, jakby byli jedynymi ludźmi w holu.
– Jarl – po raz pierwszy próbowała powiedzieć coś, co miałoby jakieś znaczenie. Nie mogła. Wiedziała, że ją kocha, że ma najlepsze intencje. Wiedziała nawet, że zrobił to wszystko dla niej, ale nie mogła na niego patrzeć. Wystawił jej syna na niebezpieczeństwo, a tego nie potrafiła zapomnieć ani przebaczyć.
Nadszedł Perry, również ubrany w granatowy garnitur, ale kontrast pomiędzy mężczyznami nie mógł być większy. Jarl w swoim garniturze wyglądał jak potężny niedźwiedź, zaś ubranie Perry'ego podkreślało elegancję i pewność siebie adwokata.
Prawnik rzucił im przeciągłe spojrzenie.
– Widzę, że dwoje z nas poradzi sobie doskonale – stwierdził sucho. – Żałuję, że nie wziąłem ze sobą środków uspokajających dla Hendriksa. Pani wygląda świetnie.
– Dziękuję.
Perry ujął Sarę pod ramię.
– Nie jest pani bardzo zdenerwowana, prawda? Wszystko będzie dobrze. Niech pani patrzy na sędziego tak, jak patrzy pani teraz na mnie. Dramatyzowanie nic nie pomoże. Proszę mi wierzyć, jeśli zniosła pani Hendriksa w ciągu ostatnich kilku dni, wszystko inne pójdzie jak z płatka.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Kobieta z wyspy»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Kobieta z wyspy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Kobieta z wyspy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.