Orson Card - Czerwony Prorok

Здесь есть возможность читать онлайн «Orson Card - Czerwony Prorok» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1996, ISBN: 1996, Издательство: Prószyński i S-ka, Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Czerwony Prorok: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Czerwony Prorok»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Od tego dnia Indianin Lolla-Wossiki stał się żałosnym pijakiem. Jego brat, Ta-Kumsaw, chciałby przepędzić białych z kontynentu. Ale gubernator Bill Harrison snuje o wiele okrutniejsze plany wobec Indian. Kiedy zaczyna je realizować, mimowolnie doprowadza do spotkania Alvina Millera — wyjątkowego białego chłopca, obdarzonego potężną mocą magiczną — z Lollą-Wossiky i Ta-Kumsawem. I tak rozpoczyna się kolejny etap edukacji Alvina.

Czerwony Prorok — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Czerwony Prorok», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Tyle że wszystko to trwało już za długo. Prawie rok od tamtego ranka, gdy wyruszył z Measure'em do Hatrack River. Wtedy uważał, że to bardzo daleko. Teraz droga wydawała się krótką wycieczką w porównaniu do podróży, jakie miał za sobą. Dotarli tak daleko na południe, że kiedy Czerwoni używali tam mowy Białych, częściej był to hiszpański niż angielski. Byli na zachodzie, w mglistych nizinnych terenach wokół Mizzipy. Rozmawiali z Cree-Ekami, Chok-Tawami i „niecywilizowanymi” Irrakwa z krainy bagien. I na północy, niemal u źródeł Mizzipy, gdzie jeziora są tak liczne i połączone ze sobą, że wszędzie można dopłynąć kanoe.

W każdej wiosce witano ich tak samo.

— Znamy cię, Ta-Kumsawie. Przychodzisz mówić o wojnie. Nie chcemy wojny. Ale kiedy biały człowiek tu przyjdzie, będziemy walczyć.

A potem Ta-Kumsaw tłumaczył, dlaczego wtedy będzie już za późno, zostaną sami, a Biali spadną niczym grad i wbiją ich w ziemię.

— Musimy stworzyć jedną armię. Tylko wtedy będziemy od nich silniejsi.

To nigdy nie wystarczało. Kilku młodych kiwało głowami, chętnie by się zgodziło, ale starcy… Ci nie chcieli wojen, nie chcieli chwały, chcieli tylko spokoju, a biały człowiek wciąż był daleko, był tylko plotką.

I wtedy Ta-Kumsaw zwracał się do Alvina i mówił:

— Opowiedz im, co się zdarzyło nad Chybotliwym Kanoe.

Za trzecim razem Alvin wiedział już, co się stanie, kiedy opowie tę historię po raz dziesiąty i setny. Wiedział, gdy tylko Czerwoni siadali wokół ogniska, spoglądając na niego z niechęcią, ponieważ był Białym, i z ciekawością, ponieważ był białym chłopcem, który podróżuje z Ta-Kumsawem. Nieważne, jak upraszczał opowieść, jak mocno podkreślał, że Biali znad Wobbish wierzyli, że Ta-Kumsaw porwał i zamęczył jego i Measure'a. Wszyscy Czerwoni słuchali go posępnie i z narastającą furią. Pod koniec starcy zaciskali w palcach garści piasku, drapali ziemię, jakby chcieli uwolnić śpiącego pod nią potwora. A młodsi krzemiennymi nożami kreślili na udach cienkie linie krwi; uczyli ostrza pragnienia, uczyli własne ciała, jak pożądać bólu i kochać go.

— Kiedy śnieg stopnieje na brzegach Hio — mówił Ta-Kumsaw.

— Będziemy — odpowiadali młodzi ludzie, a starcy kiwali głowami.

To samo w każdej wiosce, w każdym plemieniu. Oczywiście, czasem ktoś wspominał Proroka i nakłaniał do pokoju; drwili z takich i nazywali „starymi babami”, choć Alvin zauważył, że właśnie stare kobiety najbardziej szalały z nienawiści.

Mimo to Alvin nigdy się nie skarżył, że na rozkaz Ta-Kumsawa ma wzbudzać gniew przeciwko własnej rasie. Przecież ta historia była prawdziwa. Nie mógł odmówić opowieści nikomu, z żadnej przyczyny, tak jak nie mogła odmówić jego rodzina, zmuszana klątwą Proroka. Oczywiście, z rąk Alvina nie pociekłaby krew. On czuł tylko to straszne brzemię, jak każdy Biały, który widział masakrę nad Chybotliwym Kanoe. Historia tej rzezi była prawdziwa. A że każdy Czerwony, co ją usłyszał, czuł nienawiść i pragnienie zemsty, chciał wybić wszystkich Białych, którzy nie odpłyną do Europy… Ale czy dlatego Alvin miał ukrywać przed nimi tę wiedzę? Czy nie było ich naturalnym prawem poznanie prawdy, aby poprowadziła ich do złego lub dobrego, wedle ich własnego wyboru?

Nie znaczy to, że Alvin mógł rozmawiać o prawach naturalnych i tym podobnych sprawach. Istotnie, zawsze był obok Ta-Kumsawa nie dalej niż na wyciągnięcie ręki. Ale Ta-Kumsaw prawie nigdy się do Alvina nie odzywał, a jeśli już, to zdaniami typu: „Złap rybę” czy „Chodźmy”. Pokazywał jasno, że Alvin nie jest mu przyjacielem. Nawet więcej: że wcale mu nie odpowiada towarzystwo Białego. Ta-Kumsaw wędrował szybko, na sposób Czerwonych, i nigdy się nie oglądał, żeby sprawdzić, czy Alvin za nim nadąża. Interesował się nim tylko wtedy, kiedy polecał: „Opowiedz, co się zdarzyło nad Chybotliwym Kanoe”.

Pewnego razu, kiedy opuszczali wioskę tak żądną zemsty, że patrzyli tam łakomie nawet na skalp Alvina, chłopiec zbuntował się.

— Dlaczego nie każesz mi opowiadać, jak ty, ja i Bajarz byliśmy razem na Ośmiościennym Kopcu?

Ta-Kumsaw w odpowiedzi ruszył przed siebie tak szybko, że Alvin musiał biec cały dzień, żeby dotrzymać mu kroku.

Podróżować z Ta-Kumsawem to jak podróżować samemu, myślał Alvin. Nie pamiętał już, kiedy czuł się taki samotny. Więc dlaczego nie odejdę? — pytał sam siebie. Dlaczego wciąż za nim chodzę? To wcale nie jest zabawne. Pomagam rozpętać wojnę przeciwko swoim, robi się coraz zimniej, zupełnie jakby słońce zrezygnowało z grzania i świat miał się od końca do końca składać wyłącznie z szarych, nagich drzew i oślepiającego śniegu. A w dodatku on wcale mnie tu nie chce.

Dlaczego Alvin nie rezygnował? Po części z powodu proroctwa Tenska-Tawy, że Ta-Kumsaw nie zginie, jeśli będzie przy nim Alvin. Mógł nie lubić Ta-Kumsawa, ale wiedział, że to człowiek wielki i dobry. Skoro dzięki Alvinowi miał zachować życie, to Alvin musiał się starać jak najlepiej.

Ale chodziło też o coś więcej — nie tylko o obowiązek opieki nad bratem Proroka; nie tylko o to, by opowiadając o Chybotliwym Kanoe w całej krainie czerwonego człowieka dopełnić straszliwej kary, nałożonej na jego rodzinę. Alvin nie potrafił znaleźć odpowiednich słów, żeby to sobie wytłumaczyć, kiedy biegł przez las, pogrążony w połowicznym śnie, a zieleń puszczy kierowała jego krokami i wypełniała umysł muzyką ziemi. Nie, to nie był czas słów. Lecz był to czas zrozumienia bez słów, czas poczucia właściwości tego, co robi, wiary, że Alvin jest tym, czym smar na osi wozu, który niesie wielkie zdarzenia. Mogę zużyć się cały, mogę spłonąć w żarze koła trącego o oś, ale świat się zmienia, a ja jestem częścią tego, co pomaga pchnąć go naprzód. Ta-Kumsaw buduje. Zbiera Czerwonych, aby stworzyć z nich coś nowego.

Po raz pierwszy Alvin zrozumiał, że można budować z ludzi. Że kiedy Ta-Kumsaw przemawia do Czerwonych i sprawia, że czują jednym sercem i myślą jednym umysłem, stają się czymś więcej niż grupą ludzi. A stworzenie czegoś takiego to działanie przeciw Niszczycielowi, prawda? To jak małe koszyki z trawy, które Alvin kiedyś wyplatał. Sama trawa była jedynie trawą, ale spleciona zmieniała się w coś więcej.

Ta-Kumsaw buduje coś nowego tam, gdzie przedtem nic nie było. Ale ta rzecz nie powstanie beze mnie.

Budziło w nim lęk to, że pomaga stworzyć coś, czego nie rozumie, ale też pragnienie, poznać przyszłość. Dlatego nie rezygnował, przemawiał do Czerwonych, którzy witali ich podejrzliwie, a żegnali pełni nienawiści do Białych. Dlatego codziennie patrzył na plecy Ta-Kumsawa, biegnącego przed nim coraz głębiej w las. Zieleń puszczy zmieniła się w złoto i czerwień, potem, z deszczami jesieni padającymi na nagie drzewa, w czerń, wreszcie w szarość, biel i bezruch. I cały niepokój, zniechęcenie, wszystkie lęki, ból strasznych wydarzeń, które widział w przeszłości, wszystko to przekształciło się w znużenie i niechęć dla zimy, niecierpliwe oczekiwanie nowej pory roku, topnienia śniegów i nadejścia wiosny, a potem lata.

Lata, kiedy będzie mógł spojrzeć za siebie i pomyśleć o przeszłości. Lata, kiedy będzie już wiedział, na dobre czy złe, jak to wszystko się skończyło. Kiedy przestanie odczuwać ten mdlący śnieżnobiały lęk, który zasłania inne uczucia tak, jak śnieg zasłania ziemię.

Aż pewnego dnia Alvin zauważył, że powietrze rzeczywiście jest trochę cieplejsze, śnieg odsłania skrawki ziemi i trawę, a całkiem zniknął z gałęzi drzew. Dostrzegł błysk czerwieni — to jakiś ptak szykował się, żeby znaleźć sobie żonę i zbudować gniazdo na czas godów. I tego właśnie dnia Ta-Kumsaw skręcił na wschód, przekroczył łańcuch gór i stanął na szczycie skały, spoglądając w dolinę pełną farm Białych, w północnej części Appalachee, stanu białego człowieka.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Czerwony Prorok»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Czerwony Prorok» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Czerwony Prorok»

Обсуждение, отзывы о книге «Czerwony Prorok» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x