George Martin - Taniec ze smokami
Здесь есть возможность читать онлайн «George Martin - Taniec ze smokami» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 2011, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Taniec ze smokami
- Автор:
- Издательство:Zysk i S-ka
- Жанр:
- Год:2011
- Город:Poznań
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:5 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 100
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Taniec ze smokami: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Taniec ze smokami»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Taniec ze smokami — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Taniec ze smokami», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
– Naprawdę? – Przypomniał sobie kobietę. Mąkę w jej włosach, ciężkie piersi poprzeszywane sinymi żyłami. – To bardzo uprzejmie z jej strony, ale... nie.
Tyrion włożył grzyb z powrotem do jeziora masła, z którego się wyłonił.
– Jesteś zbyt podejrzliwy. – Illyrio uśmiechnął się pod żółtą, rozwidloną brodą.
Tyrion podejrzewał, że tłuścioch codziennie smaruje ją oliwą, żeby błyszczała jak złoto. –
Czyżbyś był tchórzem? Tego o tobie nie słyszałem.
– W Siedmiu Królestwach otrucie gościa podczas kolacji uchodzi za poważne złamanie prawa gościnności.
– Tutaj również. – Illyrio Mopatis sięgnął po kielich z winem. – Ale kiedy gość najwyraźniej pragnie rozstać się z życiem, gospodarz ma obowiązek mu w tym pomóc, czyż nie tak? – Pociągnął łyk. – Magistra Ordella otruto grzybami przed niespełna pół rokiem. Słyszałem, że ofiara nie cierpi zbytnio. Lekki ucisk w brzuchu, nagły ból za powiekami i po wszystkim. Lepsze grzyby niż ścięcie mieczem, tak? Po co ginąć ze smakiem krwi w ustach, kiedy można czuć masło i czosnek?
Karzeł przyjrzał się ustawionemu przed nim daniu. Od woni czosnku i masła ślinka podeszła mu do ust. Jakąś częścią jaźni pragnął zjeść te grzyby, mimo że wiedział, czym są. Brakowało mu odwagi, by wbić sobie w brzuch zimną stal, ale przełknięcie kawałka grzyba nie powinno być zbyt trudne. Ta myśl przeraziła go tak bardzo, że nie potrafiłby wyrazić tego w słowach.
– Błędnie mnie oceniasz – usłyszał własny głos.
– Czyżby? Nie jestem tego pewien. Jeśli wolałbyś utonąć w winie, powiedz to i szybko załatwimy sprawę. Robienie tego kielich po kielichu to marnotrawstwo czasu i trunku.
– Błędnie mnie oceniasz – powtórzył Tyrion, tym razem głośniej. Grzyby w maśle lśniły w blasku lampy, ciemne i zachęcające. – Zapewniam, że nie pragnę śmierci.
Mam...
Jego głos ucichł. Co właściwie mam? Życie do przeżycia? Zadanie do wykonania?
Dzieci do wychowania, włości do władania, kobietę do kochania?
– Nic nie masz – skwitował magister Illyrio. – Ale możemy to zmienić. – Wyjął jednego grzyba z masła i zjadł ze smakiem. – Pyszny.
– Nie są trujące – stwierdził z irytacją Tyrion.
– Nie są. Czemu miałbym życzyć ci źle? – Magister Illyrio zjadł drugiego grzyba. –
Musimy okazać sobie trochę zaufania. Jedzmy. – Ponownie klasnął w dłonie. – Czeka nas wiele pracy. Mój mały przyjaciel będzie potrzebował siły.
Słudzy przynieśli czaplę nadziewaną figami, kotlety cielęce w migdałowym mleku, śledzie w śmietanie, cebulki w cukrze, cuchnące sery, talerze ze ślimakami i cielęcymi grasicami oraz czarnego łabędzia z piórami. Tyrion nie chciał jeść łabędzia, który przypomniał mu o kolacji z siostrą, skosztował jednak trochę czapli i śledzi oraz kilka słodkich cebulek. Służący napełniali mu też kielich, gdy tylko go opróżnił.
– Pijesz mnóstwo wina, jak na takiego małego człowieczka.
– Od zabijania krewnych zasycha człowiekowi w gardle.
Oczy grubasa zalśniły niczym klejnoty zdobiące mu palce.
– W Westeros są tacy, którzy powiedzieliby, że zabójstwo lorda Lannistera to zaledwie dobry początek.
– Lepiej niech uważają, żeby moja siostra tego nie usłyszała, bo mogą postradać język. – Karzeł rozerwał bochen chleba. – Lepiej też uważaj, co mówisz o mojej rodzinie, magistrze. Może i jestem zabójcą krewnych, ale nie przestałem być lwem.
Te słowa bardzo rozbawiły serowego lorda.
– Wszyscy ludzie z Westeros są tacy sami – stwierdził, klepiąc się po mięsistym udzie. – Wyszywacie na skrawku jedwabiu podobiznę jakiegoś zwierzaka i nagle wszyscy jesteście lwami, smokami albo orłami. Mogę cię zaprowadzić do prawdziwego lwa, mój mały przyjacielu. Książę trzyma w swojej menażerii całe stado. Może chciałbyś zamieszkać razem z nimi w klatce?
Tyrion nie mógł zaprzeczyć, że lordowie z Siedmiu Królestw przywiązują stanowczo zbyt wielką wagę do swoich herbów.
– Zgoda, Lannister to nie lew – przyznał. – Niemniej nadal pozostaję synem swego ojca i tylko ja mam prawo zabić Jaime’a i Cersei.
– To zabawne, że wspominasz o swej pięknej siostrze – zauważył Illyrio, przerywając na moment pochłanianie ślimaków. – Królowa obiecała tytuł lordowski każdemu, kto przyniesie jej twoją głowę, bez względu na to, jak nisko byłby urodzony.
Nie zdziwiło to Tyriona w najmniejszym stopniu.
– Jeśli zamierzasz skorzystać z tej oferty, zażądaj też, żeby rozłożyła dla ciebie nogi.
To, co ma najlepszego, w zamian za to, co najlepsze we mnie. To uczciwa transakcja.
– Wolałbym dostać tyle złota, ile ważę. – Handlarz sera roześmiał się tak donośnie, że Tyrion przestraszył się, iż cielsko grubasa pęknie, zasypując gościa gradem na wpół strawionych węgorzy i grasic. – Albo całe złoto w Casterly Rock. Czemu by nie?
– Złoto mogę ci dać, ale Casterly Rock należy do mnie.
– Właśnie. – Magister otworzył usta i beknął donośnie. – Myślisz, że król Stannis ci ją odda? Słyszałem, że on bardzo ściśle przestrzega prawa. Może i przyzna ci Casterly Rock, kto wie? Twój brat nosi biały płaszcz, więc zgodnie ze wszystkimi prawami Westeros ty jesteś dziedzicem ojca.
– Stannis mógłby oddać mi zamek – przyznał Tyrion. – Pozostaje jednak drobna sprawa królobójstwa i ojcobójstwa. Za to skróciłby mnie o głowę, a i tak już jestem niski.
Skąd ci przyszło na myśl, że chcę się przyłączyć do lorda Stannisa?
– W przeciwnym razie po cóż wybierałbyś się na Mur?
– Stannis jest na Murze? – Tyrion potarł kikut nosa. – A co on tam robi, na siedem cholernych piekieł?
– Przypuszczam, że marznie. W Dorne jest cieplej. Może to tam powinien był pożeglować.
Tyrion zaczął podejrzewać, że pewna piegowata praczka zna język powszechny znacznie lepiej, niż chciała to przyznać.
– Tak się składa, że w Dorne przebywa moja siostrzenica Myrcella. Zaczynam się zastanawiać, czy nie uczynić jej królową.
Illyrio uśmiechnął się, gdy służący napełnili im miseczki czarnymi wiśniami w słodkiej śmietanie.
– A cóż ci uczyniło to biedne dziecko, że pragniesz jego śmierci?
– Nawet zabójca krewnych nie musi wymordować całej rodziny – oburzył się Tyrion.
– Powiedziałem, że chcę ją ukoronować, nie zabić.
Handlarz sera nabrał na łyżkę trochę wiśni.
– W Volantis biją monety, które po jednej stronie mają koronę, po drugiej zaś trupią główkę. To jednak ten sam pieniążek. Ukoronować Myrcellę znaczy ją zabić. Dorne mogłoby się dla niej zbuntować, ale Dorne to za mało. Jeśli rzeczywiście jesteś tak bystry, jak twierdzi nasz przyjaciel, z pewnością to rozumiesz.
Tyrion spojrzał na grubasa z nagłym zainteresowaniem. Ma rację w obu punktach.
Ukoronować Myrcellę znaczy ją zabić. I wiedziałem o tym.
– Zostały mi jedynie czcze gesty. Ten przynajmniej sprawi, że moja siostra zapłacze gorzkimi łzami.
Magister Illyrio otarł śmietanę z ust grzbietem tłustej dłoni.
– Droga do Casterly Rock nie wiedzie przez Dorne, mój mały przyjacielu. Ani nie biegnie wzdłuż muru. Zapewniam cię jednak, że taka droga istnieje.
– Jestem wyjętym spod prawa zdrajcą, królobójcą i ojcobójcą.
Tyriona poirytowała cała ta gadanina o drogach. Wydaje mu się, że to jakaś gra?
– Co jeden monarcha ogłosił, drugi może odwołać. Mamy w Pentos księcia, mój przyjacielu. Chodzi on na bale i uczty, jeździ też po mieście w lektyce z kości słoniowej i złota. Poprzedza go trzech heroldów noszących złote szale handlu, żelazny miecz wojny oraz srebrny bicz sprawiedliwości. Pierwszego dnia każdego roku musi rozprawiczyć dziewicę pól i dziewicę morza. – Illyrio pochylił się nad stołem, wspierając łokcie na blacie. – Ale jeśli nadejdzie nieurodzaj albo przegramy wojnę, podrzynamy mu gardło, żeby przebłagać bogów, i wybieramy nowego księcia spomiędzy czterdziestu rodzin.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Taniec ze smokami»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Taniec ze smokami» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Taniec ze smokami» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.