Isaac Asimov - Agent Fundacji

Здесь есть возможность читать онлайн «Isaac Asimov - Agent Fundacji» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1991, ISBN: 1991, Издательство: Wydawnictwo Poznańskie, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Agent Fundacji: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Agent Fundacji»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Pięćset lat od założenia jej przez Hariego Seldona Pierwsza Fundacja jest największą potęgą w Galaktyce. Narządzonym twardą ręką przez burmistrz Branno monolicie pojawia się jednak rysa. Golan Trevize, członek Rady Wykonawczej na Terminusie, głosi pogląd, że zniszczona rzekomo Druga Fundacja nadal decyduje o losie Pierwszej. Tymczasem mentalista Stor Gendibal, jeden z trantorskich Mówców, podejrzewa istnienie organizacji kontrolującej z ukrycia obie Fundacje. Zarówno Trevize, jak i Gendibal wyruszają w przestrzeń, by dowieść swoich racji. Do ostatecznej rozgrywki, której stawką jest przyszłość Galaktyki, dochodzi w pobliżu rodzinnej planety Muła, tyle że do ścierających się sił dołącza jeszcze jedna…
Otrzymała nagrodę Hugo w 1983.
Nominowana do nagrody Nebula w 1982.

Agent Fundacji — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Agent Fundacji», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Po chwili wahania Trevize dotknął palcem świetlnej plamki i od razu krąg światła rozszerzył się, obejmując całe biurko. Na jego blacie widniał zarys dwu dłoni, prawej i lewej. Niemal w tej samej chwili blat obrócił się i ustawił pod kątem czterdziestu pięciu stopni.

Trevize usiadł przy biurku. Nie potrzebował żadnych wyjaśnień. Było oczywiste, co ma zrobić.

Położył dłonie w oznaczonych miejscach. Miejsca te zostały tak dobrane, że mógł siedzieć wygodnie, nie naprężając ramion i nie czując zmęczenia. Powierzchnia biurka wydawała się miękka w dotyku, jakby zrobiona z aksamitu. Czuł, jak dłonie zanurzają się w niej. Patrzył ze zdumieniem, gdyż wzrok mówił mu co innego. Jego ręce nie zagłębiły się w blacie ani na milimetr, spoczywały na powierzchni dokładnie tak, jak je położył, choć mógłby przysiąc, że czuje łagodny i ciepły uścisk na dłoniach.

Co to wszystko znaczy?

Co teraz?

Rozejrzał się, a potem, pod wpływem nagłego impulsu, zamknął oczy. Nic nie słyszał. Nic nie słyszał! Ale wyraźnie dotarło do niego, jakby zrodzone w jego własnym umyśle, zdanie „Zamknij oczy. Odpręż się. Nawiążemy kontakt”.

Przez ręce?

Kiedy dawniej zastanawiał się nad możliwością nawiązania kontaktu myślowego z komputerem, to wyobrażał sobie, że konieczny do tego będzie odpowiedni kask, wyposażony w elektrody umieszczane na czaszce i nad oczami. Ale kontakt przez ręce?

A właściwie dlaczego nie? Trevize czuł ogarniającą go senność. Wydawało mu się, że odpływa w jakąś dal, ale wszystko to nie stępiło w najmniejszym stopniu jego zdolności trzeźwego myślenia. Dlaczego nie przez ręce?

Oczy były tylko narządami zmysłu widzenia. Mózg tylko centralną tablicą rozdzielczą, zamkniętą w kościanej obudowie i oddzieloną od pracujących urządzeń, od ciała. Tymi pracującymi urządzeniami były ręce, ręce, które napotykały opór materii i urządzały po swojemu wszechświat.

Istoty ludzkie myślały dzięki rękom. To ich ręce zaspokajały ciekawość, to one dotykały i szczypały, obracały i podnosiły, i ważyły. Istniały zwierzęta, które miały mózgi o wzbudzających szacunek rozmiarach, ale nie miały rąk i na tym właśnie polegała cała różnica.

Gdy komputer „ujął” jego ręce, ich myślenie stopiło się w jedno i nie było już ważne, czy oczy ma otwarte czy zamknięte. Otwarcie oczu nie poprawiło ostrości widzenia, a zamknięcie nie zaciemniło obrazu. Czy miał je zamknięte, czy otwarte — widział kabinę z tą samą jasnością, i to nie ten akurat fragment, w kierunku którego był zwrócony, ale całe pomieszczenie, zarówno to, co było za nim, jak i to, co nad nim i pod nim.

Mało tego, widział wszystkie pomieszczenia statku i to, co było na zewnątrz. Na horyzoncie ukazało się słońce, skąpane jeszcze w porannej mgle, ale mógł patrzeć prosto w nie bez mrużenia oczu, gdyż komputer automatycznie filtrował fale świetlne.

Czuł łagodny powiew wiatru i temperaturę powietrza, i dźwięki otaczającego statek świata. Rejestrował pole magnetyczne planety i drobne ładunki elektryczne na ścianach statku.

Uświadomił sobie, że wie jak kierować statkiem, chociaż nie znał szczegółów układu sterowniczego. Wiedział tylko tyle, że gdyby zechciał, by statek wzniósł się, obrócił, przyśpieszył czy zrobił cokolwiek innego, to byłby to taki sam proces jak w przypadku analogicznych czynności jego własnego ciała. Było to zależne od jego woli.

Ale jego wola nie była niczym nieskrępowana. Komputer mógł sam podejmować pewne decyzje. W tej właśnie chwili dotarło do jego świadomości stworzone bez udziału jego woli zdanie; wiedział już dokładnie, kiedy i jak statek wystartuje. Jeśli o to chodziło, nie było dyskusji. Ale potem — z tego zdawał sobie sprawę równie jasno — będzie mógł decydować już on sam.

Stwierdził — wyrzucając na zewnątrz sieć wzmocnionych przez komputer zmysłów — że może rozpoznać stan górnej warstwy atmosfery, że może przedstawić sobie mapę pogody, że jest w stanie wykryć statki wzbijające się w górę i lądujące. Wszystko to trzeba było wziąć pod uwagę i komputer brał to pod uwagę. Uświadomił sobie też, że gdyby komputer tego nie zrobił, to wystarczyłoby, żeby on, Trevize, pomyślał, że trzeba to zrobić i zostałoby to z miejsca zrobione.

Tak więc, jeśli chodzi o grube tomy z opisem oprogramowania, to nie było żadnych. Trevize pomyślał o sierżancie technicznym Krasnecie i uśmiechnął się. Wiele czytał o rewolucji technicznej, którą wywoła upowszechnienie grawityki, ale połączenie komputera i umysłu ludzkiego było nadal tajemnicą państwową. Ujawnienie tego spowodowałoby na pewno o wiele większą rewolucję.

Zdawał sobie sprawę z upływu czasu. Wiedział dokładnie, która jest godzina według lokalnego czasu Terminusa i według standardowego czasu galaktycznego.

W jaki sposób przerwać kontakt z komputerem i wstać?

Zaledwie o tym pomyślał, gdy poczuł, że ręce ma wolne. Blat biurka wrócił do pierwotnego położenia i Trevize został sam ze swoimi nie wspieranymi już przez komputer zmysłami.

Czuł się ślepy i bezbronny, jak gdyby znalazł się pod opieką jakiejś nadludzkiej, istoty, a potem został porzucony. Gdyby nie wiedział o tym, że w każdej chwili może znowu nawiązać kontakt z komputerem, to uczucie to być może przywiodłoby go do płaczu.

W tej sytuacji starał się jednak odzyskać orientację i ponownie przystosować do granic postrzegania wyznaczonych przez nieuzbrojone zmysły. W końcu stanął niepewnie na nogach i wyszedł z kabiny.

Pelorat podniósł głowę. Nastawił, oczywiście, czytnik, więc teraz powiedział: — Działa bardzo dobrze.

Ma świetny program poszukiwań… Znalazłeś pulpit sterowniczy, mój chłopcze?

— Tak, profesorze. Wszystko jest w porządku.

— Czy w takim razie nie powinniśmy czegoś zrobić w związku ze startem? Chodzi mi o zabezpieczenie się. Może powinniśmy zapiąć pasy, czy coś takiego? Szukałem jakichś instrukcji, ale nic nie znalazłem i to mnie zdenerwowało. Musiałem wrócić do swojej biblioteki. Jakoś, kiedy zajmuję się swoją pracą…

Trevize wyciągnął ręce w stronę profesora, jakby chciał powstrzymać potok jego słów. Ponieważ nie odniosło to skutku, musiał go przekrzyczeć.

— To zupełnie zbyteczne, profesorze. Antygrawitacja jest odpowiednikiem braku bezwładności. Nie czujemy przyspieszenia, kiedy zmienia się prędkość, ponieważ wszystko, co znajduje się na statku, podlega tej zmianie w tym samym czasie.

— Chce pan przez to powiedzieć, że nie poczujemy, kiedy oderwiemy się od planety i znajdziemy się w przestrzeni?

— Dokładnie tak, bo właśnie w tej chwili startujemy. Za kilka minut przejdziemy przez górne warstwy atmosfery, a za pół godziny będziemy w otwartej przestrzeni.

16.

Pelorat jakby skurczył się w sobie. Gapił się na Trevizego osłupiałymi oczyma. Jego długa, prostokątna twarz nie wyrażała nic, ale zdawał się z niej wprost promieniować ogromny niepokój. Po chwili zerknął ostrożnie w prawo, potem w lewo.

Trevize pamiętał, jak on sam czuł się podczas pierwszej podróży poza atmosferę.

Powiedział, starając się, by głos jego zabrzmiał jak najbardziej rzeczowo: — Janov (po raz pierwszy zwrócił się do profesora tak familiarnie, ale w tym przypadku osoba doświadczona zwracała się do niedoświadczonej i było konieczne, by stworzył pozory, iż to on jest starszy), jesteśmy tu całkowicie bezpieczni. Znajdujemy się w metalowym łonie statku floty wojennej Fundacji. Nie mamy pełnego uzbrojenia, ale nie ma takiego miejsca w Galaktyce, gdzie nie chroniłoby nas samo imię Fundacji. Nawet gdyby ktoś zwariował i zaatakował nas, to i tak w jednej chwili zdołalibyśmy umknąć poza zasięg jego pocisków. I zapewniam cię, że przekonałem się, iż potrafię doskonale kierować tym statkiem.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Agent Fundacji»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Agent Fundacji» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Agent Fundacji»

Обсуждение, отзывы о книге «Agent Fundacji» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x