Stephen Baxter - Statki czasu

Здесь есть возможность читать онлайн «Stephen Baxter - Statki czasu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1996, ISBN: 1996, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Statki czasu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Statki czasu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja
Herberta George’a Wellsa.

Statki czasu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Statki czasu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— A zatem Pierwszy Londyn został zniszczony — powiedziałem zdumiony. — Czy myślisz, że była tam wojna? Ten ogień musiał płonąć dziesiątki lat, aż nie pozostało nic, co mogło się palić.

— To nie była wojna — stwierdził Nebogipfel. — Myślę jednak, że to była katastrofa spowodowana przez człowieka.

Teraz dostrzegłem bardzo dziwną rzecz. Nowe, rzadko rosnące drzewa zaczęły zamierać, ale nie wskutek więdnięcia, tak jak drzewa dipterocarps, które zaobserwowałem wcześniej. Te drzewa raczej buchały płomieniem — paliły się jak olbrzymie zapałki — a potem znikały w jednej chwili. Zobaczyłem też, że ogień ogarnął trawę i krzewy, poczerniając je na wiele pór roku, aż trawa przestała rosnąć, a gleba stała się goła i ciemna.

Perłowoszare chmury nad głową jeszcze bardziej zgęstniały, a wstęgi Słońca i Księżyca zostały przesłonięte.

— Wydaje mi się, że te chmury to popiół — powiedziałem do Nebogipfela. — To tak, jakby Ziemia się wypalała... Nebogipfelu, co się dzieje?

— Potwierdza się to, czego się obawiałem — powiedział. — Twoi marnotrawni przyjaciele... ci Nowi Ludzie...

— Tak?

— Swoją ingerencją i nieuwagą zniszczyli podtrzymującą życie równowagę klimatu planety.

Zadrżałem, gdyż zrobiło się chłodniej. To było tak, jakby ciepło wyciekało ze świata przez jakiś niewidoczny spływ. Z początku powitałem z radością to wytchnienie od skwarnego upału, ale chłód szybko zaczął być nieprzyjemny.

— Przechodzimy przez fazę nadmiaru tlenu, wyższego ciśnienia na poziomie morza — wyjaśnił Nebogipfel. — W takich warunkach budynki, rośliny i trawa — nawet wilgotne drewno — ulegną samoistnemu spaleniu. Ale nie potrwa to długo. To przejście do nowej równowagi... To okres niestabilności.

Temperatura gwałtownie spadła — zrobiło się zimno jak w listopadzie — i otuliłem się swoją koszulą. Przez chwilę miałem wrażenie, że widzę białe migotanie — to było sezonowe zakrywanie i odkrywanie ziemi przez zimowy śnieg i lód — a potem lód i trwała zmarzlina osiadły na ziemi, nie ustępując porom roku; twarda, szarobiała powłoka, która usadowiła się z wszelkimi pozorami pozostania tam na zawsze.

Ziemia uległa przeobrażeniu. Na zachodzie, północy i południu kontury lądu zamaskowane były przez warstwę śniegu i lodu. Na wschodzie nasze stare paleoceńskie morze cofnęło się o kilka mil. Na jego skraju dostrzegłem lód na plaży i — daleko na północy — błysk równomiernej bieli, która świadczyła o górach lodowych. Powietrze było przejrzyste i jeszcze raz zobaczyłem, jak Słońce i zielony Księżyc przemykają po łuku po niebie, ale teraz powietrze miało perłowoszary odcień, który kojarzy się z głęboką zimą, tuż przed opadami śniegu.

Nebogipfel skulił się, wsuwając ręce pod pachy i nogi pod siebie. Dotknąłem ramienia Morloka; jego ciało było lodowate w dotyku, jakby cała jego istota wycofała się do najcieplejszego zakątka jego ciała. Włosy na jego twarzy i klatce piersiowej przylgnęły do ciała na modłę ptasich piór. Poczułem się winny z powodu jego cierpienia, gdyż — jak już może wspomniałem — uważałem, że jestem pośrednio lub bezpośrednio odpowiedzialny za obrażenia Nebogipfela.

— Nie poddawaj się, Nebogipfelu. Przechodziliśmy już przez takie okresy lodowcowe — było znacznie gorzej niż teraz — i przeżyliśmy. Co kilka sekund przebywamy tysiąclecie. Na pewno miniemy ten okres i niebawem wrócimy do światła słonecznego.

— Nie rozumiesz — syknął.

— Co takiego?

— To nie jest zwykła epoka lodowcowa. Czy ty tego nie widzisz? To jakościowo zupełnie coś innego... Niestabilność...

Ponownie zamknął oczy.

— Co masz na myśli? Czy to będzie trwać dłużej niż poprzednio? Sto tysięcy, pół miliona lat? Jak długo?

Morlok jednak nie odpowiedział.

Objąłem się rękami, próbując się rozgrzać. Pazury zimna wpiły się głęboko w powierzchnię ziemi i z każdym stuleciem warstwa lodu się pogrubiała, jak powoli wzbierający przypływ. Niebo się przejaśniło — światło wstęgi słonecznej było jaskrawe i intensywne, ale najwidoczniej zimne — i domyśliłem się, że teraz, gdy człowiek już nie dominował na Ziemi, rany tej cienkiej warstwy życiodajnych gazów powoli się goiły. Lśniące i niedostępne, orbitalne miasto nadal wisiało na niebie nad zmarzniętym lądem, ale na Ziemi nie było żadnych oznak życia ani działalności człowieka.

Po upływie miliona lat zacząłem podejrzewać prawdę!

— Nebogipfelu — odezwałem się. — Ta epoka lodu nigdy się nie skończy, prawda?

Odwrócił głowę i coś wymamrotał.

— Co? — Przysunąłem ucho do jego ust. — Co powiedziałeś?

Zamknął oczy i stracił przytomność.

Chwyciłem go i uniosłem z ławki. Ułożyłem go na drewnianej podłodze samochodu czasu, a następnie sam się położyłem i przytuliłem do jego ciała. Nie było mi zbyt wygodnie: Morlok przypominał kawał surowego mięsa od rzeźnika i sprawiał, że było mi jeszcze zimniej; no i musiałem przezwyciężyć wstręt, który nadal do pewnego stopnia czułem do rasy Morloków. Ale zniosłem to wszystko, gdyż miałem nadzieję, że ciepło mojego ciała pomoże mu dłużej pozostać przy życiu. Mówiłem do niego i rozcierałem jego barki oraz ramiona. Nie przestawałem tego robić, dopóki się nie obudził, gdyż przypuszczałem, że jeśli pozwolę mu pozostać w nieprzytomności, to może umrzeć zupełnie bez udziału świadomości.

— Opowiedz mi o tej twojej niestabilności klimatycznej — powiedziałem.

Obrócił głowę i wymamrotał:

— Po co? Twoi przyjaciele z rasy Nowych Ludzi zabili nas...

— Chodzi o to, że wolałbym wiedzieć, co mnie zabija.

Po dalszej perswazji w podobnym stylu Nebogipfel uległ.

Wyjaśnił mi, że atmosfera Ziemi charakteryzuje się dynamicznością. Możliwe są tylko dwa naturalne stany, w których pozostaje stabilna, i w żadnym z nich nie mogłoby istnieć życie. W przypadku zbyt dużego zakłócenia dynamiczności atmosfery, powietrze osiągnęłoby jeden z tych stanów, daleki od wąskiego zakresu warunków umożliwiających życie.

— Nic z tego nie rozumiem. Jeżeli atmosfera jest taką niestabilną mieszanką, jak sugerujesz, to jakim cudem powietrze zdołało utrzymać nas przy życiu przez tyle milionów lat?

Wyjaśnił mi, że ewolucja atmosfery została poważnie zmodyfikowana przez aktywność samego życia.

— Istnieje równowaga — gazów atmosferycznych, temperatury i ciśnienia — która jest idealna dla życia. Dlatego życie — za pośrednictwem wielkich, nieświadomych cykli, z których każdy obejmuje miliardy ślepo harujących organizmów — stara się utrzymać tę równowagę.

— Ale ta równowaga już sama w sobie jest niestabilna — ciągnął. — Rozumiesz? To tak, jakby postawić ołówek na zaostrzonej końcówce: przy najmniejszym zakłóceniu bardzo szybko się przewróci. — Obrócił głowę. — My, Morlokowie, dowiedzieliśmy się, że ingerujecie w te cykle życia na własne ryzyko. Dowiedzieliśmy się, że jeśli postanowicie rozregulować rozmaite mechanizmy zapewniające utrzymanie stabilności atmosfery, wówczas trzeba je będzie naprawić lub wymienić.

— Jaka szkoda — dodał po chwili z ciężkim westchnieniem — że ci Nowi Ludzie, gwiezdni bohaterowie z twojej rasy, nie nauczyli się takich prostych prawd!

— Opowiedz mi o tych dwóch rodzajach stabilności, Morloku, gdyż wydaje mi się, że czeka nas spotkanie z jednym z nich!

Nebogipfel wyjaśnił mi, że w pierwszym z tych dwóch śmiertelnych stanów stabilnych powierzchnia Ziemi uległaby spaleniu. Atmosfera prawdopodobnie stałaby się tak nieprzezroczysta, jak chmury nad Wenus, i uwięziłaby ciepło Słońca. Takie chmury, o grubości wielu mil, przesłoniłyby większą część światła słonecznego. Pozostałaby jedynie matowa, czerwonawa poświata. Z powierzchni Ziemi nie można by nigdy zobaczyć ani Słońca, ani planet lub gwiazd. W mrocznej atmosferze bez przerwy błyskałyby wyładowania, a ziemia byłaby rozgrzana do czerwoności i pozbawiona wszelkiego życia.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Statki czasu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Statki czasu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Stephen Baxter - The Martian in the Wood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Project Hades
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Evolution
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Bronze Summer
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Iron Winter
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Flood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Firma Szklana Ziemia
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Les vaisseaux du temps
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Moonseed
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Exultant
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Coalescent
Stephen Baxter
libcat.ru: книга без обложки
Stephen Baxter
Отзывы о книге «Statki czasu»

Обсуждение, отзывы о книге «Statki czasu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.