Stephen Baxter - Statki czasu

Здесь есть возможность читать онлайн «Stephen Baxter - Statki czasu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1996, ISBN: 1996, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Statki czasu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Statki czasu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja
Herberta George’a Wellsa.

Statki czasu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Statki czasu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

19. ŚWIATŁA NA NIEBIE

Po raz ostatni zobaczyłem dwoje nagich ludzi — mężczyznę i kobietę, którzy wydawali się pędzić przez plażę. Przez chwilę na samochód padał cień, rzucony być może przez jedno z olbrzymich zwierząt żyjących w tej erze. Niebawem jednak poruszaliśmy się już zbyt szybko, by dostrzegać takie szczegóły i wpadliśmy w bezbarwny zamęt podróży w czasie.

Ciężkie paleoceńskie słońce przeskakiwało nad morzem i wyobraziłem sobie, jak z punktu widzenia naszego przejścia przez czas Ziemia wiruje wokół swojej osi niczym baje i okrąża swoją gwiazdę. Księżyc również sprawiał wrażenie pędzącej tarczy i z powodu migotania związanego ze zmianą faz wyglądał niewyraźnie. Wkrótce codzienna wędrówka słońca stopiła się we wstęgę srebrnego światła, które oscylowało między punktami równonocy, a dzień i noc zlały się w opisany przez mnie już wcześniej jednorodny, niebieskoszary blask.

Drzewa dipterocarps z drżeniem wyrastały i umierały, wypierane przez energicznie rosnące młode rośliny, ale krajobraz wokół nas — las, morze wygładzone wskutek naszej podróży w czasie i podobne do trawiastej równiny — pozostawały w zasadzie nieruchome. Zastanawiałem się, czy pomimo wszystkich wysiłków moich i Nebogipfela ludziom w ostatecznym rozrachunku udało się przeżyć w paleocenie.

Potem — całkiem niespodziewanie — las zwiędnął i zniknął. To wyglądało tak, jakby dywan zieleni został wyrwany z gleby. Jednakże ziemia nie pozostała goła. Gdy tylko las został usunięty, Ziemię okryła mieszanina bryłowatego brązu i zieleni — budynki rozwijającego się Pierwszego Londynu. Budynki zaścieliły wyludnione wzgórza i ciągnęły się w dół ku morzu, by przemienić się w doki i porty. Poszczególne konstrukcje drżały i znikały, niemal zbyt szybko, byśmy mogli prześledzić ich historię, choć kilka z nich pozostało tak długo — przypuszczam, że przez kilka stuleci — iż stały się prawie nieprzezroczyste, przypominając prymitywne szkice. Morze straciło swoje niebieskie zabarwienie i przemieniło się w brudnoszarą płachtę, a jego fale i pływy stały się rozmazane. Powietrze przybrało brązowy odcień, jak podczas londyńskiej mgły lat 1890-tych, przez co pejzaż wydawał się brudny, pogrążony w półmroku. Odnosiliśmy wrażenie, że powietrze wokół nas jest cieplejsze.

To było uderzające, że pomimo upływu stuleci, niezależnie od losu poszczególnych budynków, ogólne kontury miasta były wciąż takie same. Zauważyłem, że wstęga centralnej rzeki — proto-Tamizy — i trasy głównych dróg pozostały w zasadzie nie zmienione. To był zadziwiający pokaz, jak geomorfologia, rzeźba terenu, wywiera dominujący wpływ na geografię człowieka.

— Najwidoczniej nasi koloniści przetrwali — powiedziałem do Nebogipfela. — Stali się rasą Nowych Ludzi i zmieniają swój świat.

— Tak. — Morlok poprawił swoją skórzaną maskę na twarzy. — Nie zapominaj jednak, że podróżujemy z szybkością kilku stuleci na sekundę. Jesteśmy w środku miasta, które istnieje już od kilku tysięcy lat. Wątpię, czy wiele pozostało z Pierwszego Londynu, jaki zapamiętaliśmy.

Rozejrzałem się z dużym zainteresowaniem. Moja grupka wygnańców musiała już być tak odległa dla tych Nowych Ludzi, jak Sumerowie od, powiedzmy, roku 1891. Czy w tej niezwykle rozwiniętej i bardzo aktywnej cywilizacji zachowały się jakieś wspomnienia o kruchych początkach gatunku ludzkiego w antycznej epoce paleocenu?

Uświadomiłem sobie, że na niebie zaszła zmiana: pojawiło się dziwne, zielone, migoczące światło. Wkrótce domyśliłem się, że to Księżyc, który nadal żegluje wokół Ziemi. Jego odwieczny cykl przybywania i ubywania przebiegał zbyt szybko, bym zdołał go prześledzić, ale tarcza tego cierpliwego towarzysza była teraz zabarwiona na zielono i niebiesko — kolorami Ziemi i życia.

Zamieszkany Księżyc podobny do Ziemi! Ci Nowi Ludzie najwyraźniej polecieli na bratni świat w machinach kosmicznych, przekształcili go i skolonizowali. Może przeobrazili się w rasę księżycowych ludzi, tak wysokich i wrzecionowatych jak niskograwitacyjni Morlokowie, których spotkałem w roku 657 208! Oczywiście, nie mogłem rozpoznać szczegółów, ponieważ z powodu jednomiesięcznego ruchu po swojej orbicie Księżyc wirował na niebie podczas mojej szybkiej wędrówki. Żałowałem, że tak jest, ponieważ w przeciwnym razie, gdybym miał teleskop, mógłbym przyjrzeć się dokładnie wodom nowych oceanów, chlupoczącym w głębokich, odwiecznych kraterach, oraz lasom porastającym zakurzone obszary wielkich księżycowych mórz. Jak by to było stać na tamtych skalistych równinach, zostać uwolnionym od grawitacyjnych szelek matki Ziemi? Przy tamtym zmniejszonym ciążeniu człowiek przy każdym kroku frunąłby w rzadkim, zimnym powietrzu, mając nad głową ogniste, nieruchome słońce. Pomyślałem, że byłby to krajobraz jak z bajki — oślepiający blask i rośliny bardziej niepodobne do ziemskiej flory niż te, które wyobrażałem sobie pośród skał w głębinach morza...

Cóż, był to widok, którego nie mogłem nigdy zobaczyć. Z wysiłkiem wróciłem w wyobraźni z Księżyca do rzeczywistości i skupiłem się na naszej obecnej sytuacji.

Na zachodnim niebie, nisko nad horyzontem, zapanował teraz jakiś ruch: drobne światełka ożyły, przeskoczyły po niebie i ustawiły się na miejscu, pozostając tam na wiele tysiącleci, nim zniknęły i zostały zastąpione przez inne. Niebawem zaroiło się od tych iskierek, które scaliły się w pewnego rodzaju most łączący niebo od horyzontu do horyzontu. Na szczycie tego mostu naliczyłem kilkadziesiąt światełek w tym mieście na niebie.

Pokazałem je Nebogipfelowi.

— Czy to są gwiazdy?

— Nie — odrzekł spokojnie. — Ziemia nadal wiruje i prawdziwe gwiazdy są niewidoczne. Światła, które widzimy, wiszą nieruchomo nad Ziemią...

— A więc czym one są? Sztucznymi księżycami?

— Być może. Na pewno umieszczone tam zostały przez ludzi. Te obiekty mogą być sztuczne — skonstruowane z materiałów ściągniętych z Ziemi lub Księżyca, na którym grawitacja jest o tyle mniejsza, albo naturalne, przyholowane i rozstawione wokół Ziemi przez rakiety: być może są to pochwycone asteroidy lub komety.

Spojrzałem na tamte stłoczone światła z takim lękiem, z jakim jaskiniowiec mógłby patrzeć na światło komety przebiegającej nad jego podniesioną głową dzikusa!

— Jaki byłby cel takich stacji kosmicznych?

— Taki satelita przypomina unieruchomioną nad Ziemią wieżę o wysokości dwudziestu tysięcy mil...

Skrzywiłem się.

— Niezły widok! Człowiek mógłby w niej siedzieć i obserwować rozwój pogody nad półkulą.

— Lub stacja mogłaby służyć do przekazu telegraficznych wiadomości z jednego kontynentu na drugi. Albo też, idąc jeszcze dalej, można sobie wyobrazić przeniesienie wielkich gałęzi przemysłu — może przemysłu ciężkiego lub energetycznego — do stosunkowo bezpiecznego środowiska orbity okołoziemskiej.

Rozłożył ręce.

— Pewnie sam już zaobserwowałeś pogorszenie się jakości powietrza i wody wokół nas. Ziemia ma ograniczoną zdolność wchłaniania odpadów przemysłowych. Gdy sytuacja osiągnie punkt krytyczny, planeta może się nawet nie nadawać do zamieszkania.

— Na orbicie jednak — ciągnął — ograniczenia rozwoju dosłownie nie istnieją. Przypomnij sobie Sferę, którą zbudowali moi ziomkowie.

W miarę gdy powietrze psuło się coraz bardziej, temperatura otoczenia rosła. Sklecony na poczekaniu samochód czasu Nebogipfela był funkcjonalny, ale kiepsko wyważony i dlatego chwiał się i kołysał. Przywarłem żałośnie do ławki, gdyż połączenie upału, kołysania i zawrotów głowy, które zawsze towarzyszą podróżowaniu w czasie, wywołało u mnie mdłości.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Statki czasu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Statki czasu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Stephen Baxter - The Martian in the Wood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Project Hades
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Evolution
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Bronze Summer
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Iron Winter
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Flood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Firma Szklana Ziemia
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Les vaisseaux du temps
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Moonseed
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Exultant
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Coalescent
Stephen Baxter
libcat.ru: книга без обложки
Stephen Baxter
Отзывы о книге «Statki czasu»

Обсуждение, отзывы о книге «Statki czasu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.