Stephen Baxter - Statki czasu

Здесь есть возможность читать онлайн «Stephen Baxter - Statki czasu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1996, ISBN: 1996, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Statki czasu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Statki czasu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja
Herberta George’a Wellsa.

Statki czasu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Statki czasu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Prace przy wielkim budynku postępowały szybko i w niespełna kilka miesięcy po bombardowaniu zasadnicza część budowli była zrobiona. Hilary Bond ogłosiła, że odprawione zostanie nabożeństwo, by uczcić zakończenie budowy. Z początku Nebogipfel sprzeciwiał się — z charakterystyczną dla Morloków przesadną logiką nie widział w tym żadnego sensu — ale przekonałem go, że jego uczestnictwo będzie dobrym posunięciem politycznym, jeżeli chodzi o przyszłe stosunki z kolonistami.

Umyłem się, ogoliłem i zadbałem o swój wygląd najlepiej, jak mogłem, zważywszy na to, że byłem ubrany jedynie w postrzępione spodnie.

Nebogipfel uczesał i przyciął swoją grzywę konopiastych włosów. Zważywszy na względy praktyczne naszej sytuacji, wielu kolonistów chodziło prawie nago, okrywając intymne części ciała wąskimi paskami z płótna lub zwierzęcej skóry. Dziś jednak założyli resztki mundurów, które starannie wyczyścili i zreperowali. Choć była to defilada, która nie przeszłaby szczęśliwie przeglądu w Aldershot, zaprezentowaliśmy się z elegancją i dyscypliną, które mnie wzruszyły.

Weszliśmy po niskich, nierównych schodach do nowego budynku, gdzie panowała ciemność. Choć wyboista, podłoga była zakryta i zamieciona, a poranne światło słoneczne wsączało się ukośnie przez okna bez szyb. Poczułem lęk połączony z podziwem: pomimo prymitywności architektury i konstrukcji budynek sprawiał wrażenie solidnego, zdolnego przetrwać dłuższy okres.

Hilary Bond stanęła na podwyższeniu utworzonym ze zbiornika samochodu i wsparła się ręką na szerokim ramieniu Stubbinsa. Od jej zniszczonej twarzy, okolonej dziwacznymi kępkami włosów na głowie, biła godność.

Oświadczyła, że nasza nowa kolonia została utworzona i trzeba ją jakoś nazwać. Zaproponowała nazwę „Pierwszy Londyn”. Potem poprosiła nas wszystkich, żebyśmy się przyłączyli do niej w modlitwie. Wraz z innymi spuściłem głowę i złożyłem dłonie przed sobą. Wychowałem się w domu, gdzie wyznawano surowe zasady odłamu kościoła anglikańskiego, zbliżonego do rzymskokatolickiego. Pod wpływem słów Hilary odczułem teraz nostalgię za czasami, które były prostsze i dawały poczucie pewności oraz bezpieczeństwa.

I w końcu, gdy Hilary mówiła dalej, prosto i dobitnie, zrezygnowałem z prób dokonywania analizy, poddając się nastrojowi tego wspólnego nabożeństwa.

17. DZIECI I POTOMKOWIE

Pierwsze owoce nowych związków pojawiły się po roku, pod nadzorem Nebogipfela.

Nebogipfel starannie zbadał naszego pierwszego nowego kolonistę. Słyszałem, że matka miała duże opory, by pozwolić Morlokowi zająć się dzieckiem i gwałtownie protestowała. Hilary Bond była jednak na miejscu, by ją uspokoić. Wreszcie Nebogipfel ogłosił, że dziecko to zdrowa dziewczynka, po czym zwrócił ją rodzicom.

Dość szybko — tak mi się przynajmniej wydawało — w obozie pojawiło się kilkoro dzieci. Często można było zobaczyć, jak Stubbins podrzuca synka na ramionach, ku wyraźnej rozkoszy malca. Wiedziałem, że niebawem Stubbins każe chłopcu kopać po plaży muszle po małżach, jakby to były piłki.

Dzieci stanowiły źródło niezmiernej radości dla kolonistów. Przed pierwszymi narodzinami kilku kolonistów skłonnych było do głębokich depresji spowodowanych tęsknotą za domem i samotnością. Teraz jednak trzeba było myśleć o dzieciach: o dzieciach, których jedynym domem będzie Pierwszy Londyn, i których przyszła pomyślność dostarczała celu — największego z możliwych — ich rodzicom.

Jeżeli chodzi o mnie, to kiedy widziałem miękkie, nie poznaczone bliznami kończynki dzieci przytulone do pokiereszowanych ciał rodziców, którzy sami przecież nadal byli młodzi, to wydawało mi się, jakbym widział, że cień tamtej straszliwej wojny wreszcie usuwa się sponad nich, wyrugowany przez obfite światło paleocenu.

Mimo to jednak Nebogipfel nadzorował narodziny każdego dziecka.

Wreszcie nadszedł dzień, kiedy Morlok nie mógł oddać niemowlaka matce. Poród ten okazał się powodem do prywatnego smutku, w który pozostali z nas się nie mieszali. Nebogipfel zniknął potem w lesie, zajmując się swoimi sprawami przez wiele długich dni.

Nebogipfel spędzał wiele czasu, prowadząc zajęcia, które nazywał „grupami naukowymi”. Mogli w nich uczestniczyć wszyscy koloniści, choć w praktyce zjawiały się trzy lub cztery osoby na raz, zależnie od zainteresowania i innych zobowiązań. Nebogipfel rozwodził się nad praktycznymi aspektami życia w warunkach paleoceńskich, takich jak wytwarzanie świeczek i płótna z miejscowych składników. Nawet wynalazł pewnego rodzaju mydło: gruboziarnistą pastę utworzoną z sody i tłuszczu zwierzęcego. Rozprawiał również o szerszych dziedzinach: medycynie, fizyce, matematyce, chemii, biologii i zasadach podróżowania w czasie...

Wysłuchałem wielu tych wykładów. Pomimo nieziemskiego charakteru jego głosu i sposobu prezentacji, opisy Morloka zawsze były niezwykle jasne. Nebogipfel miał talent do zadawania pytań, by sprawdzić stopień zrozumienia u swojej publiczności. Słuchając go, uświadomiłem sobie, że niejednej rzeczy mógłby nauczyć wykładowców przeciętnego brytyjskiego uniwersytetu!

Jeżeli chodzi o treść, to Nebogipfel starał się ograniczać do kompetencji językowych swoich słuchaczy — do słownictwa, jeśli nie żargonu roku 1944 — ale streścił im w skrócie główne kierunki rozwoju w każdej dziedzinie w ciągu następnych dziesięcioleci. Gdy było to możliwe, stosował demonstracje, używając kawałków metalu i drewna lub rysował szkice na piasku za pomocą patyków. Kazał studentom zapisywać swoją wiedzę na wszystkich skrawkach papieru, jakie zdołaliśmy odzyskać.

W pewną ciemną, bezksiężycową noc porozmawiałem z nim o tym wszystkim około północy. Zdjął swoją maskę i jego szaro-czerwone oczy wydawały się fosforyzować. Pracował przy prymitywnym moździerzu, w którym ubijał tłuczkiem liście palmowe na jakąś maź.

— To papier — wyjaśnił. — A przynajmniej eksperyment w tym kierunku... Musimy mieć więcej papieru! Ludzka pamięć werbalna jest zbyt niedokładna. Po kilku latach po moim wyjeździe zapomną o wszystkim...

Uznałem — błędnie, jak się okazało — że jest to wynikiem strachu, a przynajmniej oczekiwania na śmierć. Usiadłem przy nim i wziąłem moździerz oraz tłuczek.

— Ale czy to wszystko ma jakiś sens? Nebogipfelu, nadal ledwie udaje nam się utrzymać przy życiu. I ty im mówisz o mechanice kwantowej oraz zunifikowanej teorii fizyki! Na co im to potrzebne?

— Na nic — odparł. — Ale ich dzieciom się przyda. O ile przeżyją. Posłuchaj, zgodnie z uznaną teorią potrzeba populacji kilkuset osobników dowolnego gatunku dużych ssaków, by odpowiednia genetyczna różnorodność zapewniła ich przetrwanie na dłuższą metę.

— Genetyczna różnorodność. Hilary już mi o tym wspominała.

— Najwyraźniej obecny zbiór ludzi jest zbyt mały, by zapewnić żywotność kolonii, nawet jeśli cały potencjalny materiał genetyczny zostanie wrzucony do jednego tygla.

— A więc? — zapytałem.

— A więc ci ludzie mogą przetrwać dłużej niż dwa lub trzy pokolenia tylko wtedy, jeśli szybko pojmą prawidła zaawansowanej techniki. Tym sposobem mogą się stać panami własnego przeznaczenia genetycznego: nie będą musieli się godzić z konsekwencjami rozmnażania w obrębie tej samej grupy czy chronicznymi uszkodzeniami genetycznymi spowodowanymi przez radioaktywność karolinu. Tak więc widzisz, że potrzebna im jest mechanika kwantowa i cała reszta.

Pchnąłem tłuczek.

— Tak. Powstaje jednak pytanie: czy rasa ludzka powinna przeżyć w paleocenie? Chodzi mi o to, że nie powinno nas tu być. Jeszcze przez pięćdziesiąt milionów lat.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Statki czasu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Statki czasu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Stephen Baxter - The Martian in the Wood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Project Hades
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Evolution
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Bronze Summer
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Iron Winter
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Flood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Firma Szklana Ziemia
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Les vaisseaux du temps
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Moonseed
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Exultant
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Coalescent
Stephen Baxter
libcat.ru: книга без обложки
Stephen Baxter
Отзывы о книге «Statki czasu»

Обсуждение, отзывы о книге «Statki czasu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.