Stephen Baxter - Statki czasu

Здесь есть возможность читать онлайн «Stephen Baxter - Statki czasu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1996, ISBN: 1996, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Statki czasu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Statki czasu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja
Herberta George’a Wellsa.

Statki czasu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Statki czasu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

21. NA RICHMOND HILL

Nebogipfel otworzył kapsułę i wyszedłem, zakładając pospiesznie gogle. Od razu zobaczyłem wyraźnie nocny krajobraz i po raz pierwszy mogłem dostrzec kilka szczegółów tego świata roku Pańskiego 657 208.

Niebo błyszczało od gwiazd, a ciemna szrama utworzona przez Sferę znajdowała się w oddali i była mocno widoczna. Z wszechobecnego piasku unosił się zgniły zapach i dochodziła pewna wilgoć, jakby od mchu i porostów; i wszędzie powietrze było gęste od słodkawego zapachu Morloków.

Odczułem ulgę, że wydostałem się z pastylkowatej kabiny i poczułem twardy grunt pod stopami. Ruszyłem pod górę do pokrytego brązowymi płytami piedestału sfinksa i stanąłem tam, w połowie drogi na szczyt Richmond Hill, w miejscu, które — wiedziałem — było kiedyś moim domem. Trochę wyżej na wzgórzu stała nowa budowla: mała, przysadzista chata. Nie dostrzegłem żadnych Morloków. Był to ostry kontrast w stosunku do mojego pierwszego pobytu w tym miejscu, kiedy potykając się w ciemnościach odnosiłem wrażenie, że są wszędzie.

Po moim wehikule czasu nie było śladu — pozostały tylko wyryte głęboko w piasku rowki i dziwne, wąskie ślady stóp charakterystyczne dla Morloków. Czy wehikuł znów został zawleczony do wnętrza sfinksa? Tak więc historia się powtórzyła! A przynajmniej tak pomyślałem. Poczułem, że zaciskam bezwiednie pięści, tak szybko prysnął mój podniosły, międzyplanetarny nastrój; i zawładnęła mną trwoga. Uspokoiłem się. Czyżbym był głupcem, skoro spodziewałem się, że wehikuł czasu będzie na mnie czekał zaraz po wyjściu z kapsuły? Nie mogłem uciec się do przemocy — nie teraz! Nie, gdy mój plan ucieczki był taki bliski realizacji. Nebogipfel dołączył do mnie.

— Wygląda na to, że jesteśmy tu sami — odezwałem się.

— Dzieci zostały usunięte z tego obszaru.

Znów poczułem wstyd.

— Czy jestem taki... niebezpieczny? Powiedz mi, gdzie jest mój wehikuł?

Zdjął gogle, ale nie potrafiłem nic wyczytać z tych szaro-czerwonych oczu.

— Jest bezpieczny. Został przeniesiony w bardziej dogodne miejsce. Jeśli chcesz, możesz go sprawdzić.

Poczułem, jakby z wehikułem czasu łączył mnie jakiś stalowy kabel, który mnie teraz przyciągał! Pragnąłem pognać do machiny i wskoczyć na jej siodło, skończyć z tym światem ciemności i Morlokami i wyruszyć w przeszłość! Musiałem być jednak cierpliwy. Usiłując mówić spokojnym głosem, odparłem:

— To nie jest konieczne.

Nebogipfel poprowadził mnie w górę do małego budynku, który zauważyłem wcześniej. Był tak samo skonstruowany jak pozostałe budowle Morloków: prosto i bez spojeń; przypominał dom dla lalek i posiadał drzwi na zawiasach oraz pochyły dach. Wewnątrz znajdował się barłóg służący za łóżko, na którym leżał koc, krzesło i tacka z wodą oraz jedzeniem; wszystko to wyglądało pokrzepiająco solidnie. Mój plecak leżał na łóżku.

Odwróciłem się do Nebogipfela.

— To bardzo uprzejmie z waszej strony — podziękowałem szczerze.

— Szanujemy twoje prawa.

Wyszedł z mojej chatki. Kiedy zdjąłem gogle, jego postać przemieniła się w cień.

Zamknąłem drzwi z pewną ulgą. Przyjemnie było znów znaleźć się przez chwilę we własnym, ludzkim towarzystwie. Zawstydziłem się, że tak perfidnie planowałem oszukać Nebogipfela i jego lud! Ale dzięki mojemu planowi już pokonałem setki milionów mil — zbliżyłem się do wehikułu czasu na odległość kilkuset jardów — i nie mogłem znieść myśli o porażce w tym momencie.

Wiedziałem, że jeśli będę musiał skrzywdzić Nebogipfela, by uciec, uczynię to!

Po omacku otworzyłem plecak, znalazłem i zapaliłem świeczkę. Przyjemne żółte światło i kręta wstążka dymu przemieniły to nieludzkie pudełeczko w dom. Morlokowie zatrzymali mój pogrzebacz — mogłem się tego spodziewać — ale pozostawili mi większość pozostałych rzeczy. Znalazłem nawet mój składany nóż. Wykorzystując morlokową tacę jako prymitywne lustro, ściąłem za pomocą tego noża drażniącą mnie brodę i ogoliłem się tak dokładnie, jak tylko zdołałem. Zrzuciłem z siebie starą bieliznę i założyłem świeżą — nigdy bym się nie spodziewał, że założenie czystych skarpetek sprawi mi taką fizyczną przyjemność! — i pomyślałem czule o pani Watchets, która zapakowała mi te bezcenne rzeczy.

Na koniec — i to z największą przyjemnością — wyjąłem z plecaka fajkę, nabiłem ją tytoniem i zapaliłem od płomienia świeczki.

I w tym stanie, mając wokół siebie ten skromny dobytek oraz czując bogaty aromat mojego najwyborniejszego tytoniu, położyłem się na małym łóżku, naciągnąłem na siebie koc i zasnąłem.

Obudziłem się w ciemności.

Dziwne to było uczucie budzić się i nie widzieć światła dziennego — jakby wyrwano człowieka ze snu we wczesnych godzinach porannych — i nigdy nie czułem się pokrzepiony snem, przez cały czas, gdy przebywałem w Ciemnej Nocy Morloków; to było tak, jakby moje ciało nie potrafiło rozpoznać pory dnia.

Powiedziałem Nebogipfelowi, że chciałbym obejrzeć wehikuł czasu i byłem bardzo niespokojny, kiedy w pośpiechu robiłem toaletę i jadłem śniadanie. Mój plan miał niewiele wspólnego ze strategią: chciałem po prostu zabrać machinę przy najbliższej okazji! Liczyłem na to, że po obcowaniu przez wiele tysięcy lat ze skomplikowanymi maszynami, które mogły zmieniać kształt, Morlokowie nie poznają się na urządzeniu tak prymitywnie skonstruowanym jak mój wehikuł czasu. Myślałem, że nie będą się spodziewać, iż taka prosta czynność jak przyłączenie dwóch dźwigni przywróci wehikułowi zdolność działania, a przynajmniej modliłem się oto!

Wyszedłem z chaty. Po moich wszystkich przygodach dźwignie do wehikułu czasu nadal spoczywały bezpiecznie w wewnętrznej kieszeni marynarki.

Nebogipfel ruszył w moim kierunku. Jego wąskie stopy pozostawiły za sobą odciski podobne do śladów leniwca; ręce miał puste. Zastanawiałem się, jak długo stał w pobliżu, czekając, aż wyjdę.

Poszliśmy razem wzdłuż zbocza Richmond Hill, zmierzając na południe w kierunku Richmond Park. Wyruszyliśmy bez żadnych wstępów, gdyż Morlokowie nie zwykli prowadzić zbędnych rozmów.

Już powiedziałem, że mój dom stał na Petersham Road, na odcinku poniżej Hill Rise. Znajdował się w połowie drogi na zboczu prowadzącym na Richmond Hill, kilkaset jardów od rzeki, dając niezły widok od zachodniej strony — lub tak by przynajmniej było, gdyby panoramy nie przesłaniały drzewa — i mogłem częściowo zobaczyć łąki na Petersham za rzeką. No cóż, w roku Pańskim 657 208 wszystkie zasłaniające przeszkody zostały usunięte i patrząc w dół zbocza mogłem zobaczyć pogłębioną dolinę aż do miejsca, gdzie Tamiza płynęła w swoim nowym korycie, pobłyskując w świetle gwiazd. Tu i ówdzie dostrzegłem rozżarzone jak węgle otwory grzewczych studni Morloków, które cętkowały ciemny ląd. Duża część zbocza pokryta była piaskiem lub porośnięta mchem; widziałem jednak łaty czegoś, co wyglądało podobnie jak zaścielające Sferę miękkie szkło, które migotało we wzmocnionym świetle gwiazd.

Sama rzeka wyrzeźbiła sobie nowy kanał, oddalony o mniej więcej milę od swojego dziewiętnastowiecznego koryta; wydawała się odbiegać łukiem od Hampton do Kew, tak iż Twickenham i Teddington znajdowały się teraz po jej wschodniej stronie i odniosłem wrażenie, że dolina jest znacznie głębsza niż za moich czasów lub też Richmond Hill zostało uniesione wskutek jakiegoś procesu geologicznego. Przypomniałem sobie podobne przesunięcie Tamizy podczas mojej pierwszej wyprawy w czas. Tym samym wydało mi się, że rozbieżności ludzkiej historii to zwykła błahostka; powolne procesy geologiczne i erozyjne będą kontynuować swe cierpliwe dzieło bez względu na nie.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Statki czasu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Statki czasu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Stephen Baxter - The Martian in the Wood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Project Hades
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Evolution
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Bronze Summer
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Iron Winter
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Flood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Firma Szklana Ziemia
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Les vaisseaux du temps
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Moonseed
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Exultant
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Coalescent
Stephen Baxter
libcat.ru: книга без обложки
Stephen Baxter
Отзывы о книге «Statki czasu»

Обсуждение, отзывы о книге «Statki czasu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.