Ben Bova - Wędrowcy
Здесь есть возможность читать онлайн «Ben Bova - Wędrowcy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1994, Издательство: Orion, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Wędrowcy
- Автор:
- Издательство:Orion
- Жанр:
- Год:1994
- Город:Warszawa
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Wędrowcy: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wędrowcy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Lee Dubridge
Wędrowcy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wędrowcy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Podczas gdy medyk składał starannie strzykawkę i zaczął ją wypróbowywać, Stoner usiadł na swym trzeszczącym krześle i podwinął rękaw koszuli. Jo i Markow kręcili się obok niego.
Nagłe jego wzrok padł na leżący na biurku nie dokończony list do syna. Chwycił długopis i pośpiesznie dopisał:
Już muszę iść. Prawdopodobnie zobaczysz start rakiety w telewizji. Mam nadzieję, że się niedługo zobaczymy. Proszę, napisz i poproś Elly, żeby też napisała.
Całuję was oboje mocno.
Podpisał się, złożył list wpół i wsunął go do zaadresowanej uprzednio koperty.
— Czy mógłbyś mi to nadać, Kirył? — spytał, podając list Markowowi.
Markow skinął głową.
Do Stonera podszedł felczer i umoczoną w spirytusie watką zdezynfekował jego ramię tuż nad łokciem. Markow odwrócił głowę, a Stoner zaraz poszedł za jego przykładem. Uczuł jedynie lekkie ukłucie i już felczer nacierał ponownie watką jego rękę.
— Już po wszystkim — powiedziała Jo.
— Jezu, jak ja nienawidzę zastrzyków — mruknął Stoner.
Felczer uśmiechnął się do nich, a najszerzej do Jo, po czym pokiwał im przyjaźnie ręką i wyszedł. Stoner wstał i zrobił lekki przysiad dla wypróbowania mięśni nóg.
— Nic, nie ma żadnego efektu.
Wie martw się, zaraz cię weźmie — zapewnił go Markow. — Lepiej się połóż od razu do łóżka.
— Aha. Chyba to zrobię.
Marków pogłaskał swą bródkę.
— Keith… jutro będziesz od rana otoczony lekarzami, technikami i innymi…
Stoner pokiwał głową. Markow chwycił go za ramiona, a potem objął Obaj poklepali się serdecznie po plecach.
— Dobranoc — rzekł Markow i odsunął się. — Wszystkiego najlepszego przyjacielu.
— Dobranoc, Kirył.
Markow pośpiesznie opuścił pokój. Stoner odwrócił się i zobaczył, że Jo wciąż stoi między nim a łóżkiem. Wyciągnął rękę, aby zamknąć drzwi, ale nie trafił na klamkę i zatoczył się.
— Ua! — mruknął, czując, że podłoga kołysze się pod jego stopami.
— Tutaj. Pozwól, że ci pomogę — usłyszał głos Jo.
— Dam sobie radę sam.
Chwycił za klamkę, ale zamiast zamknąć drzwi, otworzył je na oścież i przywarł do nich kurczowo. Dopiero po chwili udało mu się je zamknąć. Zwrócił twarz w stronę Jo.
— To ten zastrzyk, który dostałeś — powiedziała. — Jej głos dobiegał doń jakby z oddali.
— Mikstura dla dzieci. — Spróbował strzelić palcami, ale mu nie wyszło.
Poczuł, że Jo podtrzymuje go, prostuje i prowadzi w stronę łóżka. Wydawało mu się, że wykonanie tych paru kroków trwa nieskończenie długo.
— Moja ostatnia noc na Ziemi — mruknął. — Chcę ją spędzić z tobą.
— Oczywiście — powiedziała.
Lekki jak piórko spadał gdzieś w dół. Ześlizgiwał się wolno, bez wysiłku ku łóżku, które rozciągało się zapraszająco gdzieś daleko pod nim — Moja ostatnia noc na Ziemi — powtórzył i zwalił się na łóżko. Materac jęknął i ugiął się pod jego ciężarem.
— Wiem o tym.
Stała przy nim, a on ją przyciskał. Była ciepła, a woń wiosennych kwiatów uderzała mu do głowy.
— Jesteśmy gwiezdnym pyłem — rzekł do niej.
— Powiedziałeś mi to ostatniej nocy na Kwajalein. — Jej głos był w jego uchu odległym brzęczeniem.
— Tak, pamiętam, milion lat temu.
— Zamknij oczy, Keith. Zaraz zaśniesz.
Usiadła przy nim na łóżku.
— Chcę się z tobą kochać, Jo. Chcę, żebyś ty się kochała ze mną.
Jej cichy śmiech był jak szum wiatru. Stoner nie słyszał dźwięczącej w nim nuty smutku.
— Keith, za minutę będziesz nieprzytomny.
— Nie ma mowy. Zaraz będę… — Jego słowa ucichły, a powieki opadły w dół.
Jo siedziała przy nim jeszcze przez chwilę, aż wyraz jego twarzy powiedział jej, że Stoner zapadł w głęboki, spokojny sen. Wtedy pocałowała go lekko, a on się uśmiechnął.
— Powiedz, że mnie kochasz, Keith — wyszeptała do jego śpiącego ciała.
— Powiedz mi choć raz, że mnie kochasz.
Ale on był już daleko, pogrążony w zdrowym śnie, uśmiechnięty.
Jo wstała, wygładziła strój i skierowała się ku drzwiom, ale chwytając za klamkę, obejrzała się i jeszcze raz objęła go spojrzeniem; spał spokojnie w łóżku. Dopiero wtedy otworzyła drzwi i wyszła z pokoju.
ROZDZIAŁ XL
Wichita, Teksas
— Harry, chodź no tu! Walter Cronkite jest na ekranie!
— Cronkite? Myślałam, że on już nie występuje.
— Z tej okazji wystąpił. Pospiesz się!
— Poczekaj no. Poczekaj minutkę. Nastaw głośniej.
— Głuchniesz czy co? Przecież jest głośno.
— Jeśli się zamkniesz choć na chwilę, może wreszcie usłyszę głos z telewizora.
— Nie krzycz na mnie, Harry! Pierwszy raz w tym roku Walter jest na antenie, a ty się musisz kłócić.
— Nastaw trochę głośniej, proszę, i usiądź.
— … a teraz łączymy się z Rogerem Muddem w Moskwie.
— Tu Roger Mudd. Jest tu godzina trzecia nad ranem, Walterze, i miasto jest jeszcze pogrążone we śnie. Ale okna biur na Kremlu, skąd prowadzony jest podgląd startu rakiety, są jasno oświetlone…
— Czy już się zaczęło, Harry?
— Nie widzisz? Przecież jest napisane: „Bezpośrednia transmisja satelitarna”.
… a na rosyjskim kosmodromie w Tiuratamie odbywają się w świetle reflektorów ostatnie przygotowania do odpalenia rakiety nośnej.
— Czy to jest naprawdę rosyjska rakieta?
— O rany! Wygląda zupełnie jak jedna z naszych.
Maria Markowa, leżąc obok pogrążonego we śnie męża, obserwowała, jak za oknem robi się coraz jaśniej. Dniało.
Kirył, mimo brody i siwiejących włosów, wyglądał we śnie jak dziecko. Jego twarz była wolna od zmarszczek; można było dostrzec na niej jedynie delikatne fałdy, które pojawiały się w momencie śmiechu. Spał twardo z na wpół otwartymi ustami, oddychając głęboko i miarowo.
Marię natomiast oczy piekły od bezsenności. Całą noc przeleżała nie zmrużywszy oka, stężała od napięcia, zamartwiając się o przyszłość. Wiedziała, że los Amerykanina jest przesądzony. Był niczym innym, jak tylko pionkiem w toczącej się na Kremlu walce o władzę.
Skoro jednak tak było, ona i Kirył liczyli się jeszcze mniej. Mogli oboje zostać zmieceni jednym ruchem niedbałej ręki.
„Muszę go ochraniać — mówiła do siebie. — Muszę ochraniać nas oboje.”
Powoli, ostrożnie uniosła kołdrę na tyle, by wyśliznąć się z łóżka. Podłoga była zimna, lecz ledwie to sobie uświadamiała. Podeszła do okna i poczuła na swej twarzy ciepłe promienie letniego słońca.
— Mario! — dobiegł ją od strony łóżka zaspany głos męża.
Nie odpowiedziała.
— Co robisz?
Odwróciła się i zobaczyła, że on siedzi na łóżku. Jego wyblakła, zielona koszula nocna była śmiesznie podwinięta na piersi, lecz Maria nie miała w tej chwili nastroju do śmiechu.
— Obserwuję wschód słońca — powiedziała. — Jest całkiem ładny.
Markow sięgnął po leżącą na nocnym stoliku paczkę papierosów.
— Co ci jest? — spytał, zapalając papierosa. — Dlaczego wstałaś o tej skandalicznej godzinie?
Wzruszyła ramionami. Nie było sensu rozmawiać na ten temat; tylko by się zdenerwował, wszedł na swoją wyniosłą trybunę i wygłosił jakąś durną maksymę.
Markow wstał z łóżka i stanął przy oknie, obok niej.
— Nie spałaś całą noc, prawda? Masz czerwone oczy.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Wędrowcy»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wędrowcy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Wędrowcy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.
