Ben Bova - Wędrowcy
Здесь есть возможность читать онлайн «Ben Bova - Wędrowcy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1994, Издательство: Orion, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Wędrowcy
- Автор:
- Издательство:Orion
- Жанр:
- Год:1994
- Город:Warszawa
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Wędrowcy: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wędrowcy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Lee Dubridge
Wędrowcy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wędrowcy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
— Potrzebny byłby system do odbioru sygnałów laserowych — odparł Thompson.
— A to wymaga czasu i pieniędzy — dodał McDermott.
— Ale przecież oni mają na Maui system do odbioru takich sygnałów, prawda, Jeff? — przypomniał Thompsonowi Stoner. — Używają tego lasera do śledzenia satelitów.
„Urodzony siewca zamętu” — powtarzał sobie w duchu McDermott. Głośno jednak powiedział:
— Otrzymujemy dobre dane na temat kształtu i rozmiarów tego obiektu z odbić radarowych, prawda?
Thompson zerknął na Zworkina, który siedział naprzeciw niego po drugiej stronie stołu.
— Niech pan mówi — rzekł Rosjanin i zrobił zachęcający gest obiema rękami.
Płowowłosy Thompson odsunął nieco swe krzesło od stołu i nacisną guzik projektora.
— Tak, jak powiedział Keith — zaczął — używamy częstotliwości łącznościowych również w roli radaru: odbieramy potem odbite od statku echo. Wyniki, jakie dotąd otrzymaliśmy są… dość zagadkowe.
Na ekranie pojawiło się nowe przeźrocze. Przedstawiało owalny, zbliżony kształtem do jajka obiekt. W jego środku znajdował się inny owal, ale bardzo wydłużony, przypominający grube cygaro.
— Co to, u diabła, jest? — mruknął McDermott.
— Nasz gość z kosmosu — odparł Thompson. — Na niskich częstotliwościach obiekt wygląda jak rozmyte, dość nieregularne jajko. Pewne dane przemawiają za tym, że ten kształt pulsuje, ale może to być wina aparatury. Właśnie to sprawdzamy. W każdym razie, te pulsacje, jeśli istotnie występują, nie mają regularnego przebiegu. Wydaje mi się, że to raczej muszą być jakieś szumy naszej aparatury.
— Ale obiekt jest rozmyty, a nie stały — odezwał się Cavendish.
— Oczywiście.
— Coś, jak obłok plazmy — rzekł McDermott.
— To jest obłok plazmy — skorygował go Thompson. — Zjonizowany gaz, który odbija fale radiowe o niskiej częstotliwości.
— Jak duży jest ten obłok?
— Och, około stu, stu dwudziestu metrów średnicy. Mniej więcej tak długi jak boisko rugby.
— A to cygaro w środku?
— Daje takie odbicie jak ciało stałe, ale na wyższych częstotliwościach.
Ma rozmiary mniej więcej dwadzieścia na pięć metrów. Widmo odbicia, jak od metalu — według wstępnej analizy. Albo jak od skały o dużej zawartości metalu. Wygląda na to, że jest dość gładki.
— To mi wygląda na kometę — powiedział znów McDermott.
— Nie ma ogona — zauważył Thompson.
— A jak wyglądają zdjęcia z Wielkiego Oka?
Thompson zwrócił się ku Stonerowi.
— Czy można zgasić lampy na suficie? — zawołał Stoner dość głośno, aby mógł go usłyszeć operator projektora w sąsiednim pokoju.
„On zawsze musi się czymś wyróżniać” — mruczał McDermott do siebie.
Tymczasem Stoner wyświetlił przeźrocze przedstawiające słabo widoczną, rozmytą plamkę świetlną na czarnym tle. Wstał z krzesła i podszedł do sięgającego sufitu ekranu.
— Niewiele widać ze struktury…
— Wygląda jak cholerna kometa — powtórzył McDermott głośno swoje poprzednie orzeczenie.
Stoner zacisnął zęby, po czym rzekł:
— Istnieje pewien stary, astronomiczny trick. Jeff, mógłbyś wyświetlić moje następne przeźrocze?
Na ekranie pojawiło się to samo przeźrocze, ale tym razem w negatywie. Tło było teraz szarawobiałe, zaś obiekt — rozmytym, ciemnoszarym punktem.
— Na tym negatywowym zdjęciu widać trochę szczegółów struktury wewnętrznej — rzekł Stoner. — Zwłaszcza jeśli się popatrzy trochę z boku, można wyraźnie dostrzec kształt cygara, który wyszedł z pomiarów radarowych.
— Z czego składa się obłok wokół tego cygara? — zapytał Zworkin.
— Jak dotąd, analiza widmowa nie ujawniła jego składu — mówił Stoner.
Obłok odbija światło słoneczne tak, jakby był niemal doskonałym zwierciadłem.
— Rozmyte, pulsujące zwierciadło — mruczał pod nosem Cavendish.
Stoner wrócił na swoje miejsce i wyłączył projektor. Ekran na ścianie ściemniał, a na suficie zapaliły się znów świetlówki.
— To jest zagadka — powiedział Zworkin.
— To jest po prostu kometa — upierał się McDermott.
— Za małe, jak na kometę…
— No to odłamek komety — rzekł Wielki Mac. — Siedzimy tu i myślimy, że obserwujemy pozaziemski statek, a to jest zwykły okruch kometarny.
Markow potrząsnął przecząco głową.
— Nie mogę w to uwierzyć — rzekł.
— No to proszę mu się przyjrzeć — zagrzmiał McDermott. — To jest kula gazu, która otacza jądro z metalicznej skały.
— To nie zachowuje się jak kometa — zauważył Stoner. — Nie ma ogon Jest zbyt małe. Nie ma widma kometarnego.
— Bo to jest anomalny fragment — mówił McDermott. — Pozostałość po większej komecie. Pamięta pan kometę Kohoutka w roku 1973? Miała być „kometą, stulecia”, a na dobrą sprawę nie rozwinęła nawet porządnego ogona. To jest zwykły odłamek skalny w otoczce gazów. Gonimy za rajskim ptakiem, a to jest wrona.
— Nie zgadzam się z tym — rzekł Zworkin. — A nawet jeśli ma pan rację, profesorze, musimy dokładnie zbadać ten obiekt. Jeśli nawet jest naturalny, może nam wiele powiedzieć na temat powstania układu słonecznego.
— Trochę to za mało, żeby uzasadnić wydatkowanie tak ogromnych sum i angażowanie tylu utalentowanych ludzi — odparł McDermott.
— To nie jest kometa! — wybuchnął Stoner. — Żadna kometa nie rozwinęła nigdy otoczki gazów, które odbijałyby światło słoneczne, jak doskonałe zwierciadło! Żadna kometa nie zmieniła kursu tak gwałtownie podczas przelotu obok Jowisza.
McDermott wzruszył ramionami.
— Zmiana kursu była pewnie spowodowana ujściem gazu z wnętrza tego fragmentu. Zgodnie z zasadą akcji-reakcji nadało mu to dodatkową prędkość i skierowało go na kurs ku Ziemi. Dlaczego od razu wyciągać wniosek, że była to celowa zmiana kursu?
Thompson pochylił się do Stonera i coś powiedział, a ten pokiwał głową.
— Ten obiekt nie leci wcale prosto ku Ziemi — ciągnął McDermott. — Minie nas w odległości cztery razy większej niż stąd do Księżyca, czy nie tak, Stoner?
— O ile znów nie zmieni kursu.
— I nie wyląduje na murawie przed Białym Domem — rzekł szyderczo Wielki Mac. — Może się założymy?
— A co było z tymi pulsacjami z Jowisza? Co je wywołało?
— To był zbieg okoliczności. — McDermott machnął lekceważąco ręką. — Sygnały z Jowisza były zjawiskiem czysto naturalnym, a że akurat w tym czasie Wielkie Oko sfotografowało w pobliżu planety fragment kometarny, od razu wszyscy myślą, że to statek pozaziemski.
Stoner opadł ciężko na oparcie swego krzesła i spiorunował wzrokiem Wielkiego Maca. A tymczasem McDermott rozejrzał się spokojnie po sali, jak gdyby szukając następnego adwersarza, który ośmieliłby się zakwestionować jego wnioski. Widząc, że wszyscy milczą, rzekł:
— To, co powiedziałem, nie oznacza oczywiście, że zamierzam już teraz zawiadomić Waszyngton, iż obiekt jest pochodzenia naturalnego. Na to jeszcze za wcześnie. Mimo wszystko możemy się mylić, a projekt „Jupiter” mógłby w konsekwencji zostać wstrzymany.
Markow zabębnił palcami po stole.
— Jeśli nawet jest minimalna szansa — rzekł — że ten obiekt to wytwór innej cywilizacji, porzucenie projektu byłoby kryminalnym zaniedbaniem. Nawet jeśli ta szansa jest niemal równa zeru, dlaczego rezygnować, jeśli za kilka tygodni, najwyżej miesięcy, będziemy definitywnie wiedzieli, z czym mamy do czynienia. Dlaczegóż nie mielibyśmy kontynuować badań za pomocą wszystkich dostępnych środków w nadziei, że to jednak jest inteligentna istota i że odpowie na nasze sygnały? Gdybyśmy teraz zaniechali dalszych badań, obiekt przeleciałby obok nas i stracilibyśmy szansę porozumienia się z pozaziemską cywilizacją. To byłoby zbrodnicze!
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Wędrowcy»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wędrowcy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Wędrowcy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.
