David Baldacci - Wygrana

Здесь есть возможность читать онлайн «David Baldacci - Wygrana» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wygrana: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wygrana»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

LuAnn Tyler, żyjaca w skrajnej nędzy ze swą córeczką Lisą w przyczepie samochodowej, otrzymuje nagle propozycję intratnej pracy. Gdy przybywa na umówione spotkanie, okazuje się, że propozycja dotyczy nie pracy, ale udziału w loterii krajowej, który miałby przynieść LuAnn główną wygraną. Dziewczyna pozostawia sobie czas na przemyślenie propozycji. Dalej wypadki toczą się w błyskawicznym tempie: LuAnn zostaje zaplątana w morderstwo dwóch mężczyzn, a jednocześnie zamieszana w aferę korupcyjną. Ścigana przez policję i FBI, ucieka za granicę, ale po latach wraca, by ostatecznie rozwikłać tajemniczą również dla niej samej historię.

Wygrana — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wygrana», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Zawołała, ale nie usłyszał. Odległość była za duża.

Zeskoczyła z balustrady i nie zawracając sobie głowy wkładaniem butów, w paru susach przecięła sypialnię. Biorąc po dwa stopnie naraz, zbiegła na dół, wypadła na dwór i pognała boso po mokrej od rosy trawie. Jedwabny szlafrok lgnął do ciała, odsłaniając zarysy jej długich nóg.

Zasapana, rozsiewając wokół parę oddechu, zatrzymała się tam, gdzie przed chwilą widziała Riggsa, i ciaśniej owinęła się cienkim szlafrokiem.

Gdzie on się, u licha, podział? Coś nieprawdopodobnego. Paliki są, sznurek jest, a on jakby się pod ziemię zapadł. Patrzyła na te paliki i na przeciągnięty między nimi sznurek, jakby spodziewała się, że wyjawią miejsce pobytu tego, kto je tu rozmieścił.

– Dzień dobry.

Odwróciła się na pięcie. Riggs wychodził spomiędzy drzew z wielkim kamieniem w ręce. Położył go uroczyście pośrodku obwiedzionego palikami miejsca.

– Twój kamień węgielny – oznajmił z uśmiechem.

– Co ty wyprawiasz? – wysapała LuAnn.

– Zawsze biegasz w takim stroju? Zapalenia płuc się nabawisz. – Odwrócił dyskretnie wzrok, bo w tym momencie słońce wychynęło sponad wierzchołków drzew i w jego promieniach cienki szlafroczek stał się praktycznie przezroczysty. Pod spodem nic nie miała. – Nie wspominając już, jak to na mnie działa – mruknął pod nosem.

– Nie co dzień widuję na swoim terenie ludzi wbijających o świcie paliki w ziemię.

– Robię, co mi kazano.

– To znaczy, co?

– Chciałaś mieć studio, no to je buduję.

– Powiedziałeś, że przed zimą nie ma sensu zaczynać. I że musisz załatwić plany i zezwolenia.

– Tak bardzo podziwiałaś moją samotnię, że wpadłem na genialny pomysł wykorzystania tych samych rysunków. To oszczędzi sporo czasu. Mam poza tym znajomości w biurze inspektora budowlanego, a więc możemy przyśpieszyć też proces zatwierdzania. – Urwał i patrzył przez chwilę na drżącą z zimna LuAnn. – Nie musisz mi dziękować.

Objęła się ciasno rękami.

– Nie o to chodzi, chciałam… – Wzdrygnęła się znowu, zmrożona falą zimnego powietrza, która nadpłynęła od lasu. Riggs zdjął grubą kurtkę i zarzucił jej na ramiona.

– Takie bieganie boso po rosie nie wyjdzie ci na zdrowie.

– Nie musisz tego robić, Matthew. Już i tak nadużyłam twojego czasu i cierpliwości.

Wzruszył ramionami, spuścił wzrok i zaczął trącać czubkiem buta jeden z palików.

– Ja nie narzekam, Catherine. – Odchrząknął, zakłopotany, i spojrzał w kierunku linii drzew. – Jest wiele gorszych rzeczy niż przebywanie w towarzystwie kobiety takiej jak ty. – Zerknął na nią spod oka i odwrócił wzrok.

LuAnn zarumieniła się i przygryzła dolną wargę. Riggs wepchnął ręce w kieszenie i zapatrzył się w przestrzeń. Nieświadomie naśladowali parę nastolatków sondujących się nerwowo nawzajem na tej najważniejszej pierwszej randce.

LuAnn spojrzała na opalikowany teren.

– Czyli budynek będzie wyglądał dokładnie tak samo jak twój?

Riggs kiwnął głową.

– Mam teraz czas, bo odebrałaś mi to zlecenie na budowę ogrodzenia.

– Nie rzucałam słów na wiatr, mówiąc, że ci zapłacę.

– Wiem, że nie rzucałaś, ale ja z zasady nie przyjmuję zapłaty za niewykonaną usługę. Może to śmieszne, ale taki już jestem. Spokojna głowa, odkuję się na tym studiu.

Riggs znowu rozejrzał się po okolicy.

– Ze świecą szukać ładniejszego miejsca. Kiedy postawię ci już to studio, nie będziesz chciała go opuszczać.

– Perspektywa przyjemna, ale mało realistyczna.

Zerknął na nią.

– Wiem, dużo podróżujesz. Osoba z twoją pozycją…

– Nie o to chodzi. Ale owszem, często podróżuję. Aż za często.

– Wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu.

– Mówisz tak, jakbyś coś o tym wiedział. – Spojrzała na niego z nowym zainteresowaniem.

Uśmiechnął się skromnie.

– Ja? Ja właściwie nigdzie specjalnie nie bywam.

– Ale też lubisz wracać do domu. Szukasz tam spokoju? – powiedziała cicho, nie spuszczając z niego oczu.

Spoważniał i spojrzał na nią z uznaniem.

– Tak – mruknął w końcu.

– Zjesz ze mną śniadanie?

– Już jadłem, ale dziękuję za zaproszenie.

– To może kawy się napijesz? – Przestępowała z jednej zziębniętej nogi na drugą.

Riggs obserwował ją przez chwilę.

– Zaniosę cię – zdecydował. Ściągnął robocze rękawice, wepchnął je do kieszeni spodni, po czym odwrócił się i pochylił. -Wsiadaj.

– Słucham?

– Wskakuj na barana. – Poklepał się po plecach. – Wiem, że daleko mi do twojej klaczy, ale popuść wodze wyobraźni.

LuAnn nie ruszała się z miejsca.

– Raczej nie skorzystam.

Riggs odwrócił się do niej.

– No wsiadasz? Zapalenie płuc to nie żarty. Poza tym zapewniam cię, że na co dzień wożę tak miliarderów.

LuAnn roześmiała się, włożyła zwisającą z ramion kurtkę Riggsa i wspięła się na jego plecy, obejmując rękami szyję. Oplótł ramionami jej nagie uda.

– Na pewno dasz radę? To dosyć daleko, a ja nie jestem zbyt lekka.

– Postaram się, ale nie dobij mnie, jeśli padnę. Ruszyli.

W połowie drogi ścisnęła go boleśnie kolanami.

– Co robisz?

– Popuszczam wodze wyobraźni, jak mi radziłeś. Wio!

– Nie przeciągaj struny. – Wygiął plecy i uśmiechnął się.

Jackson, zaczajony między drzewami niedaleko stajni, spakował sprzęt podsłuchowy i ruszył przez las w drogę powrotną do samochodu, który zaparkował przy bocznej drodze. Przyglądał się z pewnym rozbawieniem, jak Riggs dźwiga LuAnn do domu. Plany, które widział w rękach Riggsa, świadczyły chyba, że ten będzie stawiał LuAnn jakiś budynek. A z jej stroju wywnioskował, że prawdopodobnie niebawem dojdzie do intymnego zbliżenia między LuAnn a przystojnym Riggsem. To dobrze, bo będzie miała okazję, by nakłonić go do zwierzeń. Za pomocą aparatury podsłuchowej zarejestrował też głos Riggsa. Takie nagranie mogło mu się w przyszłości przydać. Dotarł do samochodu i odjechał.

Siedzieli w kuchni. Riggs sączył kawę, LuAnn żuła tost posmarowany masłem. Skończywszy, wstała i podeszła do kuchennej lady.

Riggs przyglądał się jej taksująco, kiedy stojąc do niego plecami, nalewała sobie kawy. Nie mógł się powstrzymać. Nie przebrała się i przywierający do ciała szlafrok podsuwał mu myśli, których sam się wstydził. W końcu odwrócił wzrok.

– Kiedy kupię sobie następnego konia, nazwę go chyba twoim imieniem – odezwała się LuAnn.

– Wielkie dzięki. – Rozejrzał się. – Reszta jeszcze śpi?

Nie odpowiedziała od razu. Odstawiła dzbanek z kawą i przecierała przez chwilę szmatką blat lady.

– Sally ma wolne. Charlie wyjechał z Lisa na małe wakacje.

– Bez ciebie?

Usiadła z powrotem, omiotła kuchnię wzrokiem, a potem spojrzała na niego.

– Mam tu parę spraw do załatwienia. Być może czeka mnie wkrótce wyjazd do Europy. Jeśli dojdzie do skutku, spotkam się tam z nimi. Włochy są piękne o tej porze roku. Byłeś tam?

– Jakoś się nie złożyło.

– A w swoim poprzednim życiu? – spytała, patrząc mu w oczy.

– A więc znowu wracamy do tego poprzedniego życia. Nie było wcale takie ekscytujące.

– To może mi o nim opowiesz?

– To może quid pro quo!

– Nauczyłeś się tej sentencji od swojej żony prawniczki, jak mniemam.

– Niebezpiecznie jest mniemać. Ja wolę fakty.

– Ja również. Zasyp mnie nimi.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wygrana»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wygrana» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


David Baldacci - The Last Mile
David Baldacci
David Baldacci - Memory Man
David Baldacci
David Baldacci - The Finisher
David Baldacci
David Baldacci - The Sixth Man
David Baldacci
David Baldacci - The Forgotten
David Baldacci
David Baldacci - The Innocent
David Baldacci
David Baldacci - Zero Day
David Baldacci
David Baldacci - Buena Suerte
David Baldacci
David Baldacci - Hour Game
David Baldacci
David Baldacci - Divine Justice
David Baldacci
David Baldacci - A Cualquier Precio
David Baldacci
libcat.ru: книга без обложки
David Baldacci
Отзывы о книге «Wygrana»

Обсуждение, отзывы о книге «Wygrana» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.