John Katzenbach - Opowieść Szaleńca

Здесь есть возможность читать онлайн «John Katzenbach - Opowieść Szaleńca» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Opowieść Szaleńca: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Opowieść Szaleńca»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Brutalne morderstwo w szpitalu psychiatrycznym. Prokurator Lucy Jones zaczyna śledztwo – żmudne i bezowocne. Wkrótce przekonuje się, że ma własne powody, by doprowadzić je do końca. I że tylko z pomocą dwóch pacjentów może schwytać zabójcę, który pod maską szaleństwa skrywa zimny umysł bezwzględnego zbrodniarza…

Opowieść Szaleńca — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Opowieść Szaleńca», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– O mój Boże – wymamrotał i pobiegł za Dużym i Małym Czarnym, którzy już próbowali udzielić pierwszej pomocy Peterowi i Francisowi.

– Nic mi nie jest, nic mi nie jest – powtarzał Francis bez przekonania, ale była to jedyna myśl, która przebijała się przez zalewające go fale wyczerpania i ulgi.

Duży Czarny ogarnął wszystko jednym spojrzeniem i chyba zrozumiał, co się tu wydarzyło. Pochylił się nad Peterem. Odchylił strzępy jego koszuli i odsłonił całą ranę. Mały Czarny przyskoczył do Francisa i szybko sprawdził, czy chłopak nie jest ranny, mimo jego protestów i kręcenia głową.

– Nie ruszaj się, Mewa – powiedział. – Muszę zobaczyć, czy jesteś cały. – Potem szepnął coś jeszcze, głową wskazując trupa anioła. – Dobrze się spisałeś, Mewa. – Zadowolony, że Francis nie odniósł poważnych ran, odwrócił się, by pomóc bratu.

– Jest źle? – spytał Piguła, nachylając się nad dwoma pielęgniarzami i patrząc na Petera.

– Bardzo źle – odparł Duży Czarny. – Musi natychmiast jechać do szpitala.

– Możemy go wnieść na górę? – spytał Gulptilil.

Duży Czarny nie odpowiedział, tylko wsunął potężne ramiona pod bezwładnego Petera i z chrząknięciem wysiłku podniósł go z zimnej podłogi, potem zaniósł po schodach do ciepłowni, jak pan młody przenoszący przez próg świeżo poślubioną żonę. Podszedł wolno do wejścia, ostrożnie przyklęknął i położył Petera.

– Musimy sprowadzić pomoc – zwrócił się do Gulptilila.

Rozumiem – odparł dyrektor. Trzymał już w dłoni słuchawkę starego, czarnego telefonu i wybierał na tarczy numer. – Ochrona? – rzucił szybko, kiedy go połączyło. – Mówi doktor Gulptilil. Potrzebna mi karetka. Zgadza się, jeszcze jedna. Ma natychmiast podjechać pod ciepłownię. Tak, to sprawa życia i śmierci. Proszę wezwać w tej chwili. Albo jeszcze szybciej. – Odłożył słuchawkę.

Francis wyszedł z piwnicy za Dużym Czarnym i stał obok Małego, który mówił do Petera, zachęcając go bez przerwy, żeby się trzymał, że pomoc już jedzie. Przypominał mu, że nie może umrzeć tej nocy, nie po tym, co się stało i co zostało osiągnięte. Jego pewny, spokojny głos przywołał uśmiech na twarz Petera, któremu udało się pokonać ból i szok, i wrażenie, że życie wycieka mu przez rozdarte ciało. Nic jednak nie powiedział. Duży Czarny wziął jego głowę na kolana, potem zdjął swoją pielęgniarską bluzę, zwinął ją w kłąb i przycisnął do rany Petera.

– Pomoc jest w drodze – powiedział Gulptilil, nachylając się nad Strażakiem, ale ani on, ani pozostali nie wiedzieli, czy ranny go słyszał.

Doktor wziął głęboki oddech, rozejrzał się, potem zaczął gorączkowo rozmyślać, próbując ocenić zło, które stało się tej nocy. Wiedział, że nazwanie tego bałaganem to duże niedopowiedzenie. Widział tylko przyprawiający o zawrót głowy nawał raportów, dochodzeń, ostrych pytań, na które odpowiedzi mogły być bardzo trudne. A on musiał wszystkiemu sprostać. Działająca na własną rękę prokurator jechała właśnie do szpitala ze strasznymi ranami, których żaden lekarz z izby przyjęć na pewno nie mógł przemilczeć, a to oznaczało, że w ciągu kilku godzin do bram szpitala zapuka policja. Doktor patrzył na pacjenta, cieszącego się złą sławą i dużym zainteresowaniem wielu ludzi, jak wykrwawiał się na podłodze, kurczowo trzymając się życia zaledwie na kilka godzin przed tym, jak miał zostać w tajemnicy wysłany do innego stanu. Do tego dochodził trzeci pacjent, martwy, najwyraźniej zabity przez tego o złej sławie i jego towarzysza schizofrenika.

Doktor rozpoznał tego trzeciego. Wiedział, że w archiwach szpitala leży karta, w której on sam napisał jednoznacznie: poważne upośledzenie. Katatonia. Prognozy wstrzymane. Wymagana długoterminowa opieka.

Mężczyzna był kilka razy wypuszczany na weekend pod opieką swojej starej matki i ciotki.

Im dłużej doktor się nad tym zastanawiał, tym jaśniej uświadamiał sobie, że jego kariera zależy od decyzji, jakie podejmie w ciągu następnych kilku chwil. Po raz drugi tej nocy usłyszał w dali wycie syren. Zaczął myśleć jeszcze bardziej gorączkowo.

Odetchnął gwałtownie. Spojrzał na Petera.

– Przeżyje pan – zwrócił się do Strażaka. Powiedział to nie dlatego, że był o tym przekonany, ale dlatego że wiedział, jakie to ważne. Potem spojrzał na braci Moses. – Ta noc nie mogła się wydarzyć – oznajmił sztywno.

Obaj pielęgniarze popatrzyli szybko po sobie, potem pokiwali głowami.

– Ciężko będzie przekonać niektórych, że nic nie widzieli – stwierdził Mały Czarny.

– W takim razie musimy się postarać, żeby zobaczyli jak najmniej.

Mały Czarny głową wskazał piwnicę, gdzie leżał martwy anioł.

– Ten trup nam tego nie ułatwi. – Mówił cicho, jakby ostrożnie dobierał słowa, zdając sobie sprawę z powagi chwili. – Tamten człowiek był mordercą.

Doktor Gulptilil pokręcił głową. Kiedy się odezwał, mówił jak do uczniów podstawówki, podkreślając niektóre słowa.

– Brakuje na to dowodów. Wiemy na pewno tylko tyle, że próbował dzisiaj zaatakować pannę Jones. Tajemnicą pozostaje, z jakiego powodu. Nie ma to w każdym razie żadnego związku z tym, co robimy tu i teraz. Niestety, trudno ukryć, że pacjent ten był ścigany, a potem zamordowany przez tych dwóch. Oczywiście można ich usprawiedliwiać…

Zawahał się, jakby czekając, aż Mały Czarny za niego dokończy. Mniejszy z braci tego nie zrobił, więc doktor Gulptilil musiał sam kontynuować.

– … A może nie. Tak czy inaczej, nastąpią aresztowania. Pojawią się nagłówki w gazetach. Może zostanie wszczęte oficjalne dochodzenie. Bardzo prawdopodobne jest zainteresowanie władz stanowych. Posypią się oskarżenia. Przez jakiś czas nic nie będzie takie, jak było… – Doktor Gulptilil przerwał, patrząc na wyrazy twarzy dwóch braci. – Być może również – dodał po cichu – ostatecznie zarzuty zostaną postawione nie tylko panu Petrelowi i Strażakowi. Są jeszcze inni ludzie, którzy przyczynili się do wydarzeń tej katastrofalnej nocy… – Znów zaczekał, uważnie mierząc wpływ, jaki jego słowa wywarły na dwóch pielęgniarzy.

– Nie zrobiliśmy nic złego – odezwał się Duży Czarny. – Francis i Peter też nie…

– Oczywiście – przerwał mu szybko Gulptilil, kręcąc głową. – Z moralnego punktu widzenia, z całą pewnością. Ale prawnego? Nie jestem pewien, jak śledczy mogą postrzegać te okropne wypadki.

Przez chwilę wszyscy milczeli.

– Musimy myśleć twórczo – oznajmił Gulptilil. – I tak szybko, jak to możliwe. Trzeba zminimalizować dramat tej nocy. – Wskazał w stronę piwnicy.

Mały Czarny zrozumiał sugestię tak samo jak jego brat. Bez słowa pojęli, czego się od nich oczekuje. Obaj kiwnęli głowami.

– Ale jeśli tamten nie zginął – powiedział Mały Czarny – wtedy nikt nie będzie się interesował Mewą i Strażakiem. Nami też, skoro o tym mowa.

– Zgadza się – odparł doktor Gulptilil sztywno. – Chyba rozumiemy się w pełni.

Mały Czarny przez moment intensywnie się nad czymś zastanawiał. Potem odwrócił się do brata i Francisa.

– Chodźcie. Mamy jeszcze robotę do zrobienia. – Poprowadził ich z powrotem do piwnicy, odwracając się raz do doktora Gulptilila, który nachylał się nad Strażakiem i bluzą Dużego Czarnego tamował pulsujący strumień krwi. – Powinien pan zadzwonić – zawołał.

Doktor kiwnął głową.

– Pospieszcie się – odparł. Potem na chwilę opuścił Petera i wrócił do biurka, gdzie podniósł słuchawkę i wykręcił numer. Po chwili wziął głęboki oddech. – Policja stanowa? Mówi doktor Gulptilil z Western State. Chciałbym zgłosić, że jeden z naszych niebezpieczniejszych pacjentów uciekł dzisiaj w nocy ze szpitala. Tak, chyba jest uzbrojony. Owszem, mogę podać wam nazwisko i rysopis…

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Opowieść Szaleńca»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Opowieść Szaleńca» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


John Katzenbach - Profesor
John Katzenbach
John Katzenbach - La Guerra De Hart
John Katzenbach
John Katzenbach - Juegos De Ingenio
John Katzenbach
libcat.ru: книга без обложки
John Katzenbach
John Katzenbach - Juicio Final
John Katzenbach
John Katzenbach - Just Cause
John Katzenbach
John Katzenbach - The Wrong Man
John Katzenbach
John Katzenbach - La Sombra
John Katzenbach
John Katzenbach - W słusznej sprawie
John Katzenbach
John Katzenbach - La Historia del Loco
John Katzenbach
John Katzenbach - El psicoanalista
John Katzenbach
John Katzenbach - The Madman
John Katzenbach
Отзывы о книге «Opowieść Szaleńca»

Обсуждение, отзывы о книге «Opowieść Szaleńca» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x