John Katzenbach - Opowieść Szaleńca

Здесь есть возможность читать онлайн «John Katzenbach - Opowieść Szaleńca» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Opowieść Szaleńca: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Opowieść Szaleńca»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Brutalne morderstwo w szpitalu psychiatrycznym. Prokurator Lucy Jones zaczyna śledztwo – żmudne i bezowocne. Wkrótce przekonuje się, że ma własne powody, by doprowadzić je do końca. I że tylko z pomocą dwóch pacjentów może schwytać zabójcę, który pod maską szaleństwa skrywa zimny umysł bezwzględnego zbrodniarza…

Opowieść Szaleńca — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Opowieść Szaleńca», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Francis wydawał jakiś wojenny okrzyk, piskliwy, przerażający, zawierający w sobie skumulowany strach i wszystkie wątpliwości. Przez całe życie nigdy nie stawiał oporu, nie walczył o nic ważnego, nie zaryzykował, nigdy nie rozumiał, że dana chwila może być jego najlepszą albo ostatnią – aż do teraz. Rzucił więc do boju każdy gram nadziei, okładając anioła pięściami. Wykorzystał całe swoje szaleństwo, by wspomóc mięśnie, strachem dodawał sobie sił. Ściskał anioła z zaciekłością zrodzoną z desperacji, nie chcąc pozwolić, by koszmar albo morderca zabrał mu jedynego przyjaciela.

Anioł wił się i trząsł, straszliwie walcząc. Był uwięziony między dwoma mężczyznami, jednym zranionym, drugim oszalałym z przerażenia i gniewu. Zawahał się, nie wiedząc, z którym ma walczyć; czy zakończyć pierwszą bitwę, a potem dopiero zwrócić się ku drugiej. Ale to wydawało się coraz bardziej niemożliwe pod gradem ciosów zadawanych przez Francisa. Potem został unieruchomiony, kiedy chłopakowi udało się wykręcić mu rękę. Nagła zmiana zmniejszyła nacisk, jaki anioł wywierał na tkwiący w boku Petera nóż. W nagłym przypływie siły, wydobytej z głębokich, wewnętrznych rezerw, Strażak zatrzymał ostrze, przedzierające się ku jego śmierci.

Francis nie wiedział, jak długo zdoła utrzymać przewagę. Anioł był od niego silniejszy na wiele sposobów i jeśli Francis miał coś zdziałać, musiał tego dokonać na samym początku, zanim morderca skupiłby na nim całą swoją uwagę. Ciągnął najmocniej, jak mógł, całą energię kierując w pragnienie uwolnienia Petera spod anioła. I ku własnemu zaskoczeniu udało mu się to, przynajmniej częściowo. Anioł wykręcił się w tył, potem runął na plecy, przygniatając sobą Francisa. Chłopak oplótł go nogami i zawisł tak na nim ze śmiertelną determinacją, jak ichneumon walczący z kobrą. Anioł próbował go z siebie strząsnąć.

W tej chwili zamętu Peter ścisnął rękojeść noża i z wrzaskiem czerwonego bólu wyszarpnął go z ciała. Czuł, jak życie uchodzi z niego z każdym uderzeniem serca. Przywołując resztki sił pchnął nożem z nadzieją, że nie zabija Francisa. A kiedy czubek ostrza napotkał ciało, Peter naparł na trzonek całym ciężarem, licząc na łut szczęścia.

Anioł, trzymany kurczowo przez Francisa, nagle wrzasnął. To był piskliwy, nieludzki jazgot, jakby całe zło, które morderca wyrządził innym, złączyło się i wystrzeliło, potem odbiło się od ścian, rozświetlając ciemność śmiercią, cierpieniem i rozpaczą. Zdradziła go własna broń. Peter nieustępliwie wbijał nóż w pierś anioła, aż znalazł serce.

Peter postanowił wykorzystać na ten ostami atak całą furię i energię; nieustępliwie napierał na nóż, aż usłyszał, że w oddechu anioła grzechocze śmierć.

Potem padł bez sił. Pomyślał o dziesięciu, może stu pytaniach, które chciał zadać, ale nie mógł. Zamknął oczy, czekając na własny koniec.

Francis poczuł, że anioł sztywnieje, umiera w jego uścisku. Znieruchomiał, trzymając trupa przez bardzo długi czas, jak mu się wydawało, choć w rzeczywistości trwało to zaledwie kilka sekund. Głosy, które słyszał od tak dawna, w tej chwili go opuściły. Zabrały ze sobą swoje obawy, rady, życzenia i rozkazy. Chłopak był świadom tylko tego, że wciąż jest ciemno i że jego jedyny przyjaciel nadal oddycha, choć płytko i chrapliwie, jakby zbliżał się do końca, o którym Francis nie chciał myśleć.

Dlatego ostrożnie wyplątał się z objęć anioła, szepnął do Petera: trzymaj się, chociaż nie sądził, że Strażak go słyszy, i złapał przyjaciela za ramiona. Pociągnął go za sobą i trochę jak dziecko wypuszczone z ramion matki wolno, niepewnie, zaczął pełznąć przez czarną jak noc piwnicę, szukając światła, polując na wyjście, mając nadzieję znaleźć pomoc.

Rozdział 35

Hałas w moim mieszkaniu osiągnął szczyt, same wspomnienia, sama furia. Czułem, że anioł mnie dusi, szarpie pazurami, że narastają lata gnijącej ciszy, a jego szał jest niewyczerpany, nieskończony. Skuliłem się pod ciosami. Spadały na moją głowę i barki, rozdzierały serce i każdą myśl. Krzyczałem, łkałem, łzy spływały mi po twarzy, ale nic, co wypowiadałem na głos, nie miało żadnego efektu ani sensu. Anioł był niepowstrzymany. Pomogłem go zabić tamtej nocy, a teraz on przybył dokonać zemsty i nic nie mogło go od niej odwieść. Pomyślałem, że jest w tym jakaś przewrotna prawidłowość. Wtedy cudem przeżyłem. Teraz anioł po prostu przyszedł po zwycięstwo, które należało mu się od początku. Zdałem sobie sprawę, że zawsze był przy mnie, i choćbym walczył zawzięcie, nigdy nie miałem szansy z ciemnością, którą przynosił ze sobą.

Wykręciłem się, ciskając przez pokój krzesłem w upiorną postać. Drewniana rama roztrzaskała się z hukiem, sypiąc drzazgami. Wykrzykiwałem swój sprzeciw, mierząc pozostałe mi siły. Miałem nadzieję, że przez kilka ostatnich chwil zdołam wypełnić wolną przestrzeń na samym dole ściany i dokończyć opowieść.

Popełzłem po zimnej podłodze tak samo jak zeszłej północy.

Za sobą słyszałem łomotanie do drzwi mojego mieszkania i powtarzane gniewne żądanie. Wołały mnie głosy, które brzmiały znajomo, ale dobiegały jakby z oddali, z przeciwnego brzegu otchłani nie do przebycia. Pomyślałem, że nie istnieją.

– Wynoście się! – krzyknąłem. - Zostawcie mnie w spokoju!

Nie wiedziałem, czy łomot był prawdziwy, czy tylko go sobie wymyśliłem. Wszystko wymieszało się w mojej wyobraźni, a przekleństwa i wrzaski anioła wypełniły mi uszy, wypierając wszelkie inne wołania, dochodzące gdzieś spoza kilku metrów kwadratowych mojego świata.

Ciągnąłem, na poły niosłem, na poły wlokłem Petera przez piwniczny magazyn, próbując uciec od trupa mordercy, leżącego w pustce za nami. Macałem drogę przed sobą, odpychając wszelkie napotykane przeszkody. Pełzłem naprzód, choć nie wiedziałem nawet, czy w dobrym kierunku. Czułem, że każdy przebyty metr zbliża Petera do ocalenia, ale także do śmierci, jakby to były dwie zbieżne linie na olbrzymim wykresie, a gdyby się wreszcie spotkały, ja przegrałbym walkę, a on by umarł. Nie miałem wiele nadziei, że którykolwiek z nas przeżyje, dlatego kiedy zobaczyłem, że przede mną otwierają się drzwi i wąski promień światła wpada niezapowiedzianie w otaczającą mnie ciemność, popłynąłem ku jasności.

Anioł wył mi nad głową. Sięgnąłem do ściany i pomyślałem, że nawet jeśli miałbym za kilka sekund umrzeć, muszę opowiedzieć, jak podniosłem wzrok i zobaczyłem charakterystyczną, olbrzymią sylwetkę Dużego Czarnego w wąskiej szczelinie światła, i usłyszałem muzykę jego głosu, kiedy zawołał:

Francis? Mewa? Jesteście tam?

– Francis? – krzyknął Duży Czarny, stając w drzwiach prowadzących w dół, do piwnicy ciepłowni i tuneli grzewczych. Obok pojawił się jego brat, tuż za nim doktor Gulptilil. – Mewa? Jesteście tam?

Zanim zdążył wyciągnąć rękę i znaleźć włącznik lampy przy chybotliwych schodach, usłyszał słaby, ale znajomy głos, dobiegający z ciemności:

– Panie Moses, niech nam pan pomoże!

Żaden z braci nie wahał się ani chwili. Cienkie wołanie, które z trudem wydostało się z czarnej jamy, mówiło wszystko, co musieli wiedzieć. Obaj rzucili się pędem w tamtą stronę, a doktor Gulptilil, wciąż trzymający się ostrożnie z tyłu, włączył światło.

To, co zobaczył w słabej żółtej poświacie, od razu zmusiło go do działania. Przez śmieci i stare rupiecie, wymazany krwią i brudny, pełzł Francis. Wlókł ze sobą półprzytomnego Petera, który zaciskał ręką olbrzymią ranę w boku, zostawiającą na betonie czerwoną wstęgę. Doktor Gulptilil spojrzał dalej i wzdrygnął się na widok trzeciego pacjenta, dalej w głębi piwnicy, z oczami szeroko otwartymi w wyrazie zaskoczenia i śmierci, z wielkim, myśliwskim nożem utkwionym w piersi.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Opowieść Szaleńca»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Opowieść Szaleńca» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


John Katzenbach - Profesor
John Katzenbach
John Katzenbach - La Guerra De Hart
John Katzenbach
John Katzenbach - Juegos De Ingenio
John Katzenbach
libcat.ru: книга без обложки
John Katzenbach
John Katzenbach - Juicio Final
John Katzenbach
John Katzenbach - Just Cause
John Katzenbach
John Katzenbach - The Wrong Man
John Katzenbach
John Katzenbach - La Sombra
John Katzenbach
John Katzenbach - W słusznej sprawie
John Katzenbach
John Katzenbach - La Historia del Loco
John Katzenbach
John Katzenbach - El psicoanalista
John Katzenbach
John Katzenbach - The Madman
John Katzenbach
Отзывы о книге «Opowieść Szaleńca»

Обсуждение, отзывы о книге «Opowieść Szaleńca» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x