Stephen King - Strefa Śmierci

Здесь есть возможность читать онлайн «Stephen King - Strefa Śmierci» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Strefa Śmierci: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Strefa Śmierci»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Młody nauczyciel Johnny Smith pada ofiarą groźnego wypadku samochodowego. Przez kilka lat pozostaje w szpitalu w stanie śpiączki. Kiedy jednak odzyskuje świadomość, że jest bogatszy o niezwykły talent – zdolność jasnowidzenia. Dzięki temu będzie mógł zdemaskować seryjnego mordercę, a także przewidzieć tragiczny w skutkach pożar. Dar jasnowidzenia popchnie go do dramatycznej konfrontacji z charyzmatycznym i bardzo niebezpiecznym kandydatem na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych…

Strefa Śmierci — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Strefa Śmierci», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Schody wychodziły na korytarz; po obu stronach znajdowały się drzwi. Poszedł przed siebie, mijając biura GŁÓWNEGO INŻYNIERA, PRZEWODNICZĄCEGO RADY, NACZELNIKA WYDZIAŁU PODATKOWEGO, męską TOALETĘ, biuro NACZELNIKA WYDZIAŁU POMOCY SPOŁECZNEJ i damską TOALETĘ.

Korytarz kończył się drzwiami bez żadnych oznaczeń. Otworzył je i wyszedł na galerię znajdującą się na tylnej ścianie sali zebrań, która rozciągała się pod nim, przykryta płaszczem cieni. Zamknął drzwi i zadrżał, słysząc ciche echa ich trzasku. Poszedł w prawo wzdłuż tylnej ściany, a później skręcił w lewo – jego krokom także odpowiedziało echo. Szedł teraz wzdłuż prawej ściany sali, mniej więcej dziewięć metrów nad posadzką. Zatrzymał się nad piecem, dokładnie naprzeciw podium, na którym za około pięć i pół godziny miał stanąć Stillson.

Usiadł ze skrzyżowanymi nogami i chwilę odpoczął. Oddychał głęboko, próbując opanować migrenę. Nocą nie palono w piecu; czuł, jak zimno dociera do jego skóry – i w głąb ciała. Jak śmiertelna koszula.

Kiedy poczuł się odrobinę lepiej, otworzył zamki dyplomatki. Ich trzaskowi, tak jak przedtem krokom, odpowiedziało echo; tym razem przypominało trzask repetowanego pistoletu.

Sprawiedliwość jak z westernu, pomyślał Johnny bez żadnego powodu. Tak powiedział sędzia, kiedy Claudine Longet została uznana winną zamordowania kochanka. „Dowiedziała się, co to znaczy sprawiedliwość jak z westernu".

Johnny zajrzał do walizeczki i potarł oczy. Przez moment widział podwójnie, a potem wszystko wróciło do normy. Odbierał wrażenia wprost z podłogi, na której siedział. Bardzo dziwne wrażenia; gdyby opisać je jak fotografię, powiedziałby, że jest wyblakła. Stojący, palący cygara mężczyźni, rozmawiający, śmiejący się, czekający na początek obrad rady mieszkańców. Rok 1920? 1930? Było w tym coś upiornego, coś niepokojącego. Jeden z mężczyzn mówił o cenie whisky, czyścił zęby srebrną wykałaczką i

(i dwa lata temu otruł żonę)

Johnny zadrżał. Te wrażenia nie miały żadnego znaczenia. Odbierał je od mężczyzny, który od dawna nie żył.

W dyplomatce leżał błyszczący karabin.

Kiedy mężczyźni robią to na wojnie, dostają medale, pomyślał Johnny.

Zaczął składać broń. Każdy trzask wywołał echo, jedno echo; dźwięk repetowanego pistoletu.

Załadował remingtona pięcioma kulami.

Położył go na kolanach.

Czekał.

3

Świt nadchodził powoli. Od czasu do czasu Johnny zapadał w drzemkę; było zbyt zimno, by zasnąć. Drzemkom towarzyszyły ledwo zarysowane koszmary.

Nieco po siódmej ocknął się całkowicie. Drzwi na dole otworzyły się z trzaskiem i musiał ugryźć się w język, by nie krzyknąć: „Kto tam?"

Przyszedł dozorca. Johnny przyłożył oko do jednego z otworów w balustradzie i zobaczył potężnego mężczyznę w ciepłej, zielonej marynarskiej kurtce. Szedł przejściem między ławkami, niosąc drewno. Nucił „Red River Valley". Z trzaskiem wrzucił drzewo do stojącego obok pieca pudła i znikł pod galeryjką dokładnie w miejscu, w którym znajdował się Johnny. W kilka sekund później rozległ się zgrzyt otwieranych drzwiczek do pieca.

Johnny pomyślał nagle o obłoczkach pary, które przy każdym oddechu unosiły się z jego ust. Przypuśćmy, że dozorca spojrzy w górę? Czy coś dostrzeże?

Próbował oddychać wolniej, ale natychmiast poczuł, jak nasila się migrena i znów zaczął widzieć podwójnie.

Słyszał szelest gniecionego papieru i trzask zapalanej zapałki. W powietrzu uniósł się słaby zapach fosforu. Dozorca nadal nucił piosenkę, a później, głośno i fałszując, zaśpiewał: „Mówią, że odchodzisz z tej doliny… zatęsknimy za twymi błyszczącymi oczami i słodkim uśmiechem…"

Rozległ się inny trzask. Płomień.

– To cię załatwi, skubańcu! – powiedział dozorca wprost spod miejsca, w którym znajdował się Johnny; jego słowom towarzyszył trzask zamykanych drzwiczek do pieca. Johnny zakrył usta obiema dłońmi jak bandażem; nagle ogarnęła go samobójcza wesołość. Wyobraził sobie, jak wstaje z miejsca na galeryjce, chudy i blady jak wszystkie szanujące się duchy; jak rozkłada ręce niczym skrzydła, wygina palce jak szpony i głuchym głosem woła na dozorcę: „To cię załatwi, skubańcu!"

Powstrzymał dłońmi wybuch śmiechu. Głowę wypełniała mu gorąca, pulsująca krew. Przed oczami widział skaczące szaleńczo, zamazane obrazy. Nagle zapragnął znaleźć się jak najdalej od obrazu mężczyzny, dłubiącego sobie w zębach srebrną wykałaczką, ale nie ośmielił się wydać nawet najmniejszego dźwięku. Słodki Jezu, co się stanie, jeśli będzie musiał kichnąć!

Nagle, bez żadnego ostrzeżenia, powietrze rozdarło przeraźliwe wycie, wbijając się w głowę Johnny'ego jak cienkie srebrne gwoździe, rosnąc, sprawiając, że głowa zaczęła mu wibrować. Johnny otworzył usta do krzyku…

Wycie ucichło.

– Ach, ty stara kurwo – powiedział dozorca łagodnym tonem.

Przez wyciętą w balustradzie dziurkę Johnny zobaczył go, stojącego na podium i bawiącego się mikrofonem. Sznur mikrofonu biegł zygzakiem ku małemu przenośnemu wzmacniaczowi. Dozorca zrobił kilka kroków, zszedł z podium, odsunął dalej wzmacniacz i pokręcił gałkami. Wrócił do mikrofonu i włączył go ponownie. Znowu rozległo się wycie, tym razem niższe, cichnące. Johnny przycisnął ręce do czoła i zaczął je masować.

Dozorca postukał palcem w mikrofon; wielką salę wypełnił dźwięk brzmiący tak, jakby ktoś walił pięścią w pokrywę trumny. A później głos, wzmocniony wręcz potwornie, zaśpiewał: „Mówią, że odchoooodzisz z tej doliny…"

Przestań, pragnął krzyczeć Johnny. Proszę, przestań, doprowadzasz mnie do szaleństwa, nie możesz przestać?

Śpiew umilkł z głuchym, wzmocnionym trzaskiem i dozorca powiedział swym własnym głosem: „No i masz, kurwa twoja mać!"

Znikł Johnny'emu z oczu. Rozległ się dźwięk rozdzieranego papieru i przecinanego sznurka. Później pojawił się znowu, gwiżdżąc, trzymając w rękach dużą kupkę broszurek. Zaczął je rozkładać na ławkach, jedną koło drugiej. Skończył, zapiął kurtkę i wyszedł. Drzwi zamknęły się za nim z suchym trzaskiem. Johnny spojrzał na zegarek. Za piętnaście ósma. Sala zaczęła się lekko ocieplać. Usiadł i czekał. Głowa nadal bardzo go bolała, ale – czy to nie dziwne? – dziś łatwiej znosił ten ból. Wystarczyło tylko powiedzieć sobie, że już niedługo będzie musiał go znosić.

4

Dokładnie o dziewiątej drzwi znów otworzyły się z trzaskiem, wyrywając go z czujnej drzemki. Johnny mocno ścisnął karabin w rękach, a później rozluźnił dłonie. Przyłożył oko do otworu w kształcie diamentu. Tym razem weszło czterech mężczyzn. Wśród nich był dozorca w zielonej kurtce z rozpiętym pod szyją kołnierzem. Pozostali mieli na sobie płaszcze i garnitury. Johnny poczuł, jak serce nagle mu przyspiesza. Jednym z trójki był Sonny Elliman. Przycięte krótko włosy miał modnie uczesane, ale błyszczące, zielone oczy nie zmieniły się.

– Wszystko gotowe? – zapytał.

– Sprawdź pan sam – odparł dozorca.

– Nie obrażaj się, papciu – wtrącił któryś. Wszyscy rozglądali się po sali. Jeden włączył wzmacniacz i zaraz go wyłączył, zadowolony.

– Ludzie zachowują się, jakby był jakimś cholernym cesarzem – burknął dozorca.

– Bo jest, bo jest – stwierdził trzeci mężczyzna. Johnny miał wrażenie, że pamięta go z mityngu w Trimbull. – Jeszcze się nie zorientowałeś, papciu?

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Strefa Śmierci»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Strefa Śmierci» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Strefa Śmierci»

Обсуждение, отзывы о книге «Strefa Śmierci» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x