Mary Clark - Nie Trać Nadziei

Здесь есть возможность читать онлайн «Mary Clark - Nie Trać Nadziei» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Детектив, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Nie Trać Nadziei: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Nie Trać Nadziei»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Nicholas Spencer, szef prężnej spółki farmaceutycznej Gen-stone, jest postrzegany jako dynamiczny menedżer, który całą energię i siły poświęca leku przeciwko nowotworom. Pierwsze wyniki prac są wręcz rewelacyjne, ale kolejne badania nie potwierdzają początkowych sukcesów i firmie Gen-stone grozi bankructwo. Gdy pilotowany przez Spencera samolot spada do morza u wybrzeży Portoryko, charyzmatyczny biznesmen zostaje uznany za cynicznego oszusta, który upozorował własną śmierć. Marcia DeCarlo, zatrudniona w "Wall Street Weekly", zamierza napisać obiektywną historię Nicholasa Spencera. Dociekliwość dziennikarki psuje komuś szyki, kto nie cofnie się nawet przed zbrodnią, aby móc zrealizować swój podstępny, złowrogi plan.

Nie Trać Nadziei — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Nie Trać Nadziei», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– To zdjęcie żona zrobiła w czasie kolacji, która miała być moim ostatnim posiłkiem w domu.

Mizerny. Kruchy. Łysy. Siedział przy stole, uśmiechając się słabo. Rozpięta pod szyją koszula wisiała na nim jak na wieszaku. Policzki miał zapadnięte, ręce jak szkielet.

– Schudłem do trzydziestu pięciu kilogramów – powiedział. – Teraz ważę prawie siedemdziesiąt. Miałem raka okrężnicy, byłem operowany, ale nastąpiły przerzuty. Choroba opanowała cały mój organizm. Lekarze uważają za cud, że w ogóle żyję. To rzeczywiście cud. Sprawił go Bóg przez swego posłańca, Nicka Spencera.

Ken nie mógł oderwać oczu od zdjęcia.

– Czy lekarze wiedzą, że dostał pan szczepionkę?

– Nie. I oczywiście nie mają powodu niczego się domyślać. Są po prostu zdumieni, że w ogóle jeszcze chodzę po tym świecie. Pierwszy skutek szczepionki był banalny – żyłem. Potem wróciło uczucie głodu, więc zacząłem jeść. Nick odwiedzał mnie co kilka dni, prowadził szczegółowy dziennik. Jeden egzemplarz miałem ja, drugi on. Tak czy inaczej, kazał mi przysiąc, że będę milczał. Miałem nigdy nie dzwonić do niego do biura i nie zostawiać mu żadnych wiadomości. Jedynie doktor Clintworth, dyrektor hospicjum, domyśla się prawdy i chociaż zaprzeczałem, raczej mi nie uwierzyła.

– Czy lekarze robili panu prześwietlenia promieniami Roentgena albo badanie rezonansem magnetycznym? – spytał Ken.

– Tak. Doszli do wniosku, że nastąpiła u mnie jedna na trylion spontaniczna remisja. Kilka osób napisało na mój temat prace naukowe. Kiedy pan dzisiaj zadzwonił, w pierwszym odruchu chciałem panu odmówić. Z drugiej strony… regularnie co tydzień czytam „Wall Street Weekly”. Niedobrze mi się robi, kiedy media obrzucają błotem Nicka. Uznałem, że już dość. Nie wiem, czy szczepionka pomoże każdemu, ale mnie wróciła do życia.

– Czy pozwoli nam pan przeczytać ten dziennik?

– Zrobiłem dla was kopię. Z zapisków wyraźnie wynika, że szczepionka zaatakowała komórki zmienione nowotworowo, izolując je i niszcząc. Jednocześnie zainicjowała rozrost zdrowych komórek. Poszedłem do hospicjum dziesiątego lutego. Nick pracował tam jako wolontariusz. Byłem wtedy nieźle zorientowany w możliwościach leczenia nowotworów. Doskonale wiedziałem, kim jest Nick, czytałem o jego eksperymentach. Błagałem go, żeby zechciał wypróbować na mnie szczepionkę. Wstrzyknął mi ją dwunastego lutego. Dwudziestego wróciłem do domu. Od tamtej pory minęło ponad dwa i pół miesiąca. Nie mam raka.

Godzinę później, gdy już mieliśmy wychodzić, otworzyły się drzwi. Weszły piękna kobieta i dwie dziewczynki, ledwie rozkwitające nastolatki. Wszystkie trzy miały cudownie rude włosy. Domyśliłam się w nich żony i córek Holdena. Od razu do niego podeszły.

– Cześć, dziewczyny – powitał je z uśmiechem. – Wcześnie wróciłyście. Zabrakło wam funduszy?

– Nie, nie. Nie zabrakło – odparta żona, biorąc go za rękę. – Stęskniłyśmy się za tobą.

* * *

Ken odprowadził mnie do samochodu. W drodze zamieniliśmy jeszcze kilka zdań.

– Musimy przyjąć, że istotnie mogła to być jedna na trylion samoistna remisja – stwierdził.

– Daj spokój.

– Carley, wszelkie lekarstwa i szczepionki mają różny wpływ na konkretne organizmy.

– Ja wiem tylko, że ten człowiek wyzdrowiał.

– To dlaczego testy laboratoryjne nie dają pozytywnych rezultatów?

– Ken, nie pytasz mnie, tylko siebie. I odpowiedź dostaniesz tę samą: ktoś chciał, żeby szczepionka okazała się nieskuteczna.

– Owszem, brałem pod uwagę taką możliwość i doszedłem do wniosku, że Nicholas Spencer podejrzewał rozmyślną manipulację testami szczepionki. To by tłumaczyło tworzenie nowych laboratoriów w Europie. Holden miał dotrzymać tajemnicy i pod żadnym pozorem nie dzwonić do Nicka, nie zostawiać dla niego wiadomości w biurze. Spencer nie ufał nikomu.

– Ufał Vivian Powers – odrzekłam. – Pokochał ją. Moim zdaniem nie powiedział jej o Holdenie ani o swoich podejrzeniach, bo domyślał się, że ta wiedza może być niebezpieczna. I, jak się okazuje, miał rację. Ken, pojedź ze mną do Vivian Powers, do szpitala, sam ją obejrzyj. Ta dziewczyna nie udaje, a ja zaczynam się domyślać, co się z nią stało.

* * *

Ojciec Vivian Powers, Allan Desmond, siedział w poczekalni tuż obok OIOM-u.

– Zmieniamy się z Jane – powiedział. – Chcemy, żeby zawsze któreś z nas było przy Vivian, kiedy odzyskuje przytomność. Nadal nie bardzo wie, co się z nią dzieje, i jest przestraszona, ale dojdzie do siebie.

– Wróciła jej pamięć? – spytałam.

– Nie. Ciągle ma się za szesnastolatkę. Lekarze przestrzegają, że może nigdy nie przypomnieć sobie zgubionych lat. Będzie musiała pogodzić się z tym faktem, kiedy wydobrzeje na tyle, by go pojąć. Najważniejsze jednak, że żyje. Niedługo będzie mogła wrócić do domu. Tylko to się liczy.

Wyjaśniłam, że Ken razem ze mną zbiera materiały do publikacji o Spencerze i że jest lekarzem.

– Chcielibyśmy zobaczyć Vivian – powiedziałam. – To ważne. Próbujemy odgadnąć, co się z nią działo.

– Dobrze, będzie pan mógł ją zobaczyć, doktorze.

Zaledwie po kilku minutach weszła do poczekalni pielęgniarka.

– Pana córka odzyskuje przytomność.

Ojciec Vivian był przy niej, gdy otworzyła oczy.

– Tatusiu – odezwała się cicho.

– Jestem, kochanie. – Ujął w ręce jej dłonie.

– Co mi się stało? Miałam wypadek?

– Tak, słoneczko, ale wszystko będzie dobrze.

– Marcowi nic się nie stało?

– Nie, nic.

– Za szybko prowadził. Mówiłam mu, że jedzie za szybko.

Oczy jej się zamknęły. Allan Desmond spojrzał na mnie i Kena.

– Vivian jako szesnastolatka uczestniczyła w wypadku samochodowym – szepnął. – Odzyskała przytomność na oddziale pierwszej pomocy.

* * *

Szłam obok Kena szpitalnym parkingiem.

– Znasz kogoś, kogo by można popytać o leki, wpływające na pracę mózgu? – zapytałam.

– Wiem, do czego zmierzasz… Tak, znam kogoś takiego, popytam. Od lat trwa wyścig firm farmaceutycznych, szukających leku choćby na chorobę Alzheimera, na poprawienie pamięci. Skutkiem tych wysiłków jest na razie rosnąca wiedza o niszczeniu pamięci. Tajemnicą poliszynela jest, że już prawie od sześćdziesięciu lat używa się takich środków do pozyskiwania wiadomości od schwytanych szpiegów. Dzisiaj te leki są nieskończenie bardziej wyrafinowane. Wystarczy wspomnieć o pigułkach zwanych „pomocnikami gwałciciela”. Są bezwonne i bez smaku.

Pozwoliłam sobie wyrazić podejrzenie, które już od jakiegoś czasu formowało mi się w głowie.

– Ken, posłuchaj mnie uważnie i spróbuj wykazać nieścisłości. Moim zdaniem Vivian Powers w panice uciekła do domu sąsiadki, ale nawet stamtąd bała się wezwać pomoc. Wzięła cudzy samochód, nie zdołała jednak uciec. Została naszpikowana lekami niszczącymi pamięć krótkotrwałą, bo ktoś chciał się dowiedzieć, czy Nick Spencer przeżył katastrofę. W biurze sporo ludzi zdawało sobie sprawę z łączącej ich więzi. Porywacz oczekiwał, że Nick, jeśli żyje, odpowie na telefon Vivian. Ponieważ się nie odezwał, zaaplikowano jej specyfik usuwający najświeższe wspomnienia i zostawiono w samochodzie niedaleko domu.

* * *

Godzinę później znalazłam się w domu i od razu włączyłam telewizor. Neda Coopera nadal nie złapano. Jeżeli rzeczywiście pojechał w okolice Bostonu, może tam udało mu się znaleźć jakąś kryjówkę. Odniosłam wrażenie, że szuka go każdy policjant w stanie Massachusetts.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Nie Trać Nadziei»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Nie Trać Nadziei» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Nie Trać Nadziei»

Обсуждение, отзывы о книге «Nie Trać Nadziei» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x