Sveva Modignani - Kobieta Honoru

Здесь есть возможность читать онлайн «Sveva Modignani - Kobieta Honoru» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Kobieta Honoru: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Kobieta Honoru»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

O Nancy Carr, znanej prawniczce, kandydatce do fotela burmistrza Nowego Jorku, wiele mówiono i pisano: że jest powiązana z mafią, że korumpuje, że ręce ma splamione krwią i na jej polecenie giną ludzie. Konkretnych informacji jednak czy dowodów nikt nie potrafił uzyskać, a niedługo przed wyborami mecenas Carr zniknęła i wszelki słuch o niej zaginął. Pięć lat później w klasztorze na Sycylii w stroju zakonnicy odnajduje ją amerykański dziennikarz…

Kobieta Honoru — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Kobieta Honoru», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Wpuść ją – i odłożył słuchawkę.

Zapatrzył się zamyślony w przestrzeń. Trudno było decydować w tak delikatnej materii. Jak nigdy przedtem potrzebował dobrej rady, ale musiał zdecydować sam.

Albert usłyszał dwa znane sobie uderzenia w drzwi, które otworzyły się ukazując kobietę koło sześćdziesiątki, elegancką, uprzejmą i poważną niczym wychowawczyni w starym stylu. Była to niezastąpiona Mayella, stara sekretarka Joego, która w dawnych, frywolnych i burzliwych czasach była kochanką jego dziadka Alberta. Z tych szalonych lat pozostał jej noszony z wielkopańską nonszalancją kosztowny diament o fantazyjnym szlifie. Przepiękny.

– Panna Farrel – zaanonsowała z godnością, przepuszczając Brendę, która ukazała się promienna niczym obietnica szczęścia.

Mayella wyszła zamykając drzwi gabinetu, a fascynujący gość o blond włosach stanął przed Albertem uśmiechając się do niego.

– Nie wierzyłem, że przyjdziesz – zdziwił się młodzieniec.

– Jesteś słodkim chłopcem, ale złym psychologiem – odpowiedziała aksamitnym głosem.

– Tu nie chodzi o interpretację psychologiczną – kontynuował nie ruszając się zza biurka, za którym czuł się bezpieczny. Mebel ukrywał jego kalectwo. – Nie wierzyłem, że przyjdziesz – powtórzył – po weekendzie spędzonym razem. Gdy odkryłaś, co cię czeka – dorzucił.

Słowa, które mówiły o jego kalectwie były obojętne, lecz ton dumny i wyniosły.

– Kiedy poznasz chociaż minimalną część mojego życia, zrozumiesz, że jesteś moim jedynym marzeniem – wyjaśniła spokojnie, modląc się o to, żeby Albert przez dumę nie wycofał się.

– Mój adwokat przygotował już kontrakt – powiedział podając jej niebieską teczkę. – Możesz podpisać już teraz, jeśli chcesz, lub pokazać zaufanemu prawnikowi. – On już podjął decyzję.

– Chcę za ciebie wyjść, Albercie – oświadczyła z naturalną prostotą. – Połowę mojego życia spędziłam na myśleniu o małżeństwie. I wyobrażałam sobie siebie jako czułą, wierną żonę pięknego i bogatego mężczyzny.

– I impotenta – dodał Albert chcąc powstrzymać entuzjazm Brendy, zmuszając ją do przemyślenia decyzji.

– Jest wiele rodzajów miłości – rozumowała pieszcząc go rozmarzonym spojrzeniem. – My wypróbujemy wszystkie. I znajdziemy taką, która będzie nam odpowiadać.

To był egzamin, który miał zdecydować o jej przyszłości. Robiła wszystko, żeby nie popełnić błędu. Była szczera i wzruszona. Albert uśmiechnął się do niej.

– Jesteś przekonująca jak reklama lodów latem.

Młodzieniec podziwiał jej sylwetkę w zgrabnym, ciemnogranatowym kostiumie od Givenchy. Podziw dla kobiecej urody to było jedyne uczucie, na które mógł sobie pozwolić, nawet jeśli go to strasznie frustrowało.

– Mogę podpisać z zamkniętymi oczyma – zauważyła spoglądając na niebieską teczkę na blacie ciężkiego biurka.

– Jest klauzula, która zezwala ci na rozwód, kiedy tego zapragniesz, kiedy zdasz sobie sprawę, że współżycie z paralitykiem jest dla ciebie nie do zniesienia.

– Lubisz zadawać sobie ból, prawda, Albercie? – zaskoczyła go.

– To jedna z niewielu przyjemności, jakie mi pozostały – zareplikował gorzko. – Dodałem równie klauzulę o wspólnocie majątkowej, ale uważam za swój obowiązek uprzedzić cię, że niewiele posiadam.

Oczy Brendy błyszczały z satysfakcji. Joe La Manna był uważany za jednego z najbogatszych ludzi w Ameryce, a ten jedyny syn był dla niego wszystkim.

– Również i mój posag nie jest królewski – zażartowała.

– Wiadomość, którą mi przekazałaś jest bezcenna. Jeśli uznamy ją za twój posag, mam jeszcze w stosunku do ciebie dług.

– To ryzyko, które chętnie podejmę – sprecyzowała, nagle poważniejąc.

Wiedziała, że w momencie przekazania Albertowi informacji o udziale rodziny Latella w interesach w Atlantic City wystawiła się na jej zemstę.

– Przyjmując, że informacja okaże się pewna. I potrzebna.

– Wiesz tak jak i ja, że wiadomość jest wiarygodna. Znasz jej ciężar i wartość. Nie szukałabyś mnie, gdybyś nie znała pewnych podstawowych prawd.

Po raz pierwszy była szczera i lojalna i zdała sobie sprawę, że fakt, iż nie musi kłamać, zwiększył jej szacunek do tego młodego kaleki, którego zaczynała kochać. Zrobiłaby wszystko, aby stał się mężczyzną jej życia.

– Masz rację, Albercie. Nie można żyć tak długo u boku mężczyzny takiego jak Nearco i niczego się nie nauczyć.

Podał jej srebrnego parkera i powiedział:

– Więc podpisz ten kontrakt. Pobierzemy się za jakiś tydzień.

– Czy to konieczne? – zapytała. – Sądzę, że mogę ci zaufać.

– Wolę tak – nalegał.

Brenda podpisała i oddała pióro.

– A twój ojciec? – zapytała.

Albert wysunął się zza biurka, wyszedł z ukrycia.

Stwierdzenia zawarte w podpisanym przed chwilą kontrakcie dawały mu poczucie bezpieczeństwa. Czuł, że nie potrzebował już ukrywać się przed kobietą, z którą miał przeżyć wspólnie kawałek życia.

– Mój ojciec chce mnie widzieć pogodnym – odpowiedział.

– Moja przeszłość nie zapewnia spokoju i harmonii.

– Myślisz o twoim związku z Nearco?

– Oczywiście. I twój ojciec, jeśli jeszcze o tym nie wie, to szybko się dowie.

– Jak długo będziesz nadużywała mojej cierpliwości? – zażartował Albert. – Nie chciałbym spędzić reszty dnia rozmawiając o moim ojcu – zganił ją łagodnie, przysuwając się do niej.

Kobieta usiadła koło niego, aby znaleźć się na tym samym poziomie. Albert wsadził prawą rękę do kieszeni sportowej kaszmirowej marynarki i wyciągnął z niej zgrabne pudełeczko od jubilera.

– Moja rodzinna tradycja wymaga, aby w dniu zaręczyn mężczyzna podarował swej przyszłej żonie pierścionek – przycisnął zameczek pudełeczka.

Wieczko odskoczyło ukazując iskrzący się niebiesko na czarnym jedwabiu kwadratowy diament wyjątkowej wielkości i blasku. Brenda była olśniona jego wspaniałością. Otworzyła szeroko oczy, a dziecinne zdumienie odbiło się na jej pięknej twarzy. Wpatrywała się intensywnie w kamień. Podniosła dłoń, aby go pogłaskać, ale nie odważyła się. Gdyby go dotknęła, była tego pewna, sparzyłaby sobie palce. Nie była w stanie ocenić czystości, wartości i wielkości karatowej diamentu, był to jednak kamień niespotykanej urody. Gdyby Albert powiedział jej, że ten diament miał wartość kamienicy przy Madison Avenue, uwierzyłaby mu. Zresztą, nie było to odległe od prawdy.

Młodzieniec wziął lewą rękę Brendy i wsunął na jej palec wskazujący ten wspaniały pierścionek.

– Należał do mnie – wyjaśnił. – Odziedziczyłem go po moim dziadku, którego imię noszę. Nazywali go Diamond Al ze względu na jego manię kolekcjonowania diamentów. Teraz należy do ciebie – dodał z prostotą, składając na jej dłoni lekki pocałunek.

Brenda czuła, jak ciepło bijące od tego kamienia powoli ogarnia ją całą. A może było to ciepło ust Alberta? Ból i upokorzenie jej nieudanego życia znalazły ujście w ciepłych łzach. Nachyliła się do niego, zbliżyła swe usta do ust mężczyzny i miała nadzieję, że ją pocałuje. I pocałował ją, najpierw delikatnie, potem namiętnie. I Brenda zrozumiała, że naprawdę zaczęła tracić głowę dla mężczyzny, którego nigdy nie będzie mogła posiąść. Rozłączyli się ogarnięci pożądaniem, którego nie mogliby rozładować. Nigdy. Ta pewność spowodowała, że Albert chciał gwałtownie się od niej oddalić, ale Brenda chwyciła go za ramię i przytrzymała.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Kobieta Honoru»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Kobieta Honoru» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
David Weber - Kwestia honoru
David Weber
Jennifer Greene - Kobieta z wyspy
Jennifer Greene
Lucy Gordon - Sprawa honoru
Lucy Gordon
Robert Sheckley - Kobieta doskonała
Robert Sheckley
Lois Bujold - Strzępy honoru
Lois Bujold
Honoré de Balzac - Kobieta trzydziestoletnia
Honoré de Balzac
Honoré de Balzac - Kobieta porzucona
Honoré de Balzac
Gabriela Zapolska - Kobieta bez skazy
Gabriela Zapolska
Morgan Rice - Zew Honoru
Morgan Rice
Отзывы о книге «Kobieta Honoru»

Обсуждение, отзывы о книге «Kobieta Honoru» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.