Valérie Tasso - Dziennik Nimfomanki

Здесь есть возможность читать онлайн «Valérie Tasso - Dziennik Nimfomanki» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dziennik Nimfomanki: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dziennik Nimfomanki»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Tylko dla dorosłych – prawdziwa historia ekskluzywnej prostytutki z Madrytu. Valérie Tasso zaczęła żyć z prostytucji w Hiszpanii, gdy okradł ją ukochany chłopak. Tam – jako urodziwa i pełna wdzięku Francuzka – cieszyła się niezwykłym powodzeniem. Jej książka jest pełna bulwersujących scen, od seksu na cmentarzu po zabawy z butelką coca-coli. A jednak jest to także historia miłości…

Dziennik Nimfomanki — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dziennik Nimfomanki», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Zadzwoń do mnie na numer 644 44 44 42, o dowolnej porze. O każdej porze? Pomyśli, że coś mi się stało albo że jestem dziwką.

Wszystko mi jedno. W ten sposób przekonam się, czy naprawdę go interesuję.

Pierwsza nad ranem, nic. Druga, ciągle nic. Jest trzecia, już nie mogę, idę spać. Wpół do piątej wciąż wiercę się w łóżku, nie mogąc zmrużyć oka. Za piętnaście piąta idę zrobić siusiu. Piąta, na Boga! Nie mogę zasnąć. Kwadrans po piątej zjadam budyń czekoladowy. Dokładka? Nic z tego. Tej nocy nie mogłam spać, więc rano źle wyglądam i mam taką ochotę na seks, że nawet moja ręka nie jest w stanie jej dziś zaspokoić.

2 kwietnia 1997

Dzień mija mi dość kiepsko, ponieważ jestem zmęczona po tej nieprzespanej nocy. Rano byłam w złym humorze, a poza tym musiałam przygotować się do podróży do Peru i załatwić wszystkie związane z nią formalności. Koledzy o nic mnie nie pytali, nie odważyli się, ale byłam tak blada, że Marta, sekretarka, zapytała mnie, czy nie potrzebuję może trochę glukozy, na przykład coca – coli, żeby odzyskać siły.

– Nienawidzę jej! – powiedziałam, nie odwracając głowy od komputera.

Redaguję tekst faksu umawiającego mnie na spotkanie w pewnej peruwiańskiej firmie.

„W oczekiwaniu na naszą coca – colę, z wyrazami szacunku, pozdrawiam”. Po uważnym przeczytaniu zdaję sobie sprawę z tego, że trzeba to poprawić.

– Marto, proszę, nie przeszkadzaj mi, bo piszę głupstwa – mówię z wyrzutem do biednej Marty, która odchodzi, wzdychając, i cichutko zamyka drzwi mojego gabinetu.

Nie mogę wysłać faksu. Sprawdzam numery i próbuję wysłać go ponownie. W końcu mi się udaje. Liczę na szybką odpowiedź. Mam już przewidziane kilka spotkań, ale nie chcę wyjeżdżać z Hiszpanii bez konkretnego planu wizyty.

Po południu Andres, mój szef, wzywa mnie do swojego gabinetu, żeby przejrzeć mój planning.

– Jak się czujesz przed tą podróżą, córeczko?

Dlaczego upiera się, żeby mówić do mnie „córeczko”? Andres ma jakieś sześćdziesiąt lat, a ja o trzydzieści mniej, ale tylko pracujemy razem. Jego zachowanie w stosunku do mnie sprawia, że często czuję się jak mała dziewczynka. Ma dość długie włosy, gęsto poprzetykane siwizną, i wygląda na to, że parę lat temu był bardzo niebezpiecznym kobieciarzem. Teraz, to pewne, ślimak wrócił do swojej skorupy. Dlatego też zostaje mu tylko przyjęcie postawy ojcowskiej.

– Co się z tobą dzisiaj dzieje? – pyta mnie, zdejmując okulary i przymykając małe oczka.

– Nic się ze mną nie dzieje, Andres. Miałam fatalną noc, i nic poza tym. Dlaczego wy wszyscy uwzięliście się dzisiaj na mnie?

– Dobra, zostawmy to. Pamiętaj, córeczko, że oczekuję, że ze wszystkimi się tam spotkasz.

– Tak, tak. Nie martw się. Sprzedam duszę diabłu, jeśli to będzie konieczne. Przecież wiesz jaka jestem. – Próbuję go uspokoić słowami, w które sama nie wierzę.

– Jeżeli sprawy bardzo się skomplikują, wyślę ci kogoś do pomocy.

Wylatuję z jego gabinetu jak rakieta, ponieważ mam już dość tego popołudnia, a zostało mi bardzo dużo do zrobienia. Wychodząc, prawie wpadam na biurko Marty, zderzywszy się z kupą archiwów rzuconych na podłogę. W tej samej chwili dzwoni moja komórka.

Bez tchu i ze wściekłą miną – Marta to zauważyła, bo schowała się w swoich papierach, by nie napotkać mojego wzroku – biegnę do swojego gabinetu. Za późno. „Proszę zadzwonić pod numer 123 – otrzymane wiadomości: 1”, informuje mnie poczta głosowa mojej komórki. Potwornie zdenerwowana dzwonię pod numer swojej skrzynki pocztowej, za pierwszym razem mi się nie udaje. Jestem tak roztrzęsiona, że wielokrotnie wybieram złe numery. Uspokój się, mówię do siebie. Uspokój się, bo w tym stanie nic nie zdziałasz.

„Tu Cristián. Zostawiłaś mi wczoraj w nocy wiadomość na komórce, więc oddzwaniam”.

To mój dyrektor banku. Natychmiast zamykam drzwi gabinetu i wystukuję jego numer.

– Cześć, Cristián. To ja.

– Jak szybko! – odpowiada zaskoczony.

Gdybyś wiedział, jak bardzo chciałabym się z tobą potarzać, myślę.

– Widzisz, wczoraj wróciłam z Francji i chciałam się dowiedzieć, co u ciebie. Jak się masz?

– Dobrze, mam dużo pracy, ale wciąż jestem uprzywilejowany, kończę wczesnym popołudniem.

– Szczęściarz! A co robisz wieczorami? Masz chyba sporo wolnego czasu, prawda?

Chcę wiedzieć o nim jak najwięcej i sprawdzić, czy zmieszczę się w jego kalendarzu.

– Uprawiam sport. Chodzę na zakupy. A czasami, na przykład, wyskakuję na drinka do baru z jakąś ładną przyjaciółką. Co robisz jutro wieczorem?

Jest dobrze, myślę. Ma ochotę się ze mną spotkać.

– Jeśli chcesz, możemy się umówić. Nie wiem o której skończę, ale zadzwonię do ciebie, jak tylko wyjdę z pracy. W porządku? – pytam.

– Jasne. Do jutra.

Kiedy wychodzę z pracy, na miasto spada istny potop. Nie mam przy sobie parasola, ponieważ cały dzień była ładna pogoda. I właśnie, gdy wychodzę, muszę się zmienić w małego Noego bez arki. Zawsze mi się to zdarza. Wszyscy na ulicy biegną jak wariaci, przeskakując kałuże wody i błota, które zgromadziły się na chodniku. Postanawiam, że nie będę biec. Nie warto. Tak czy inaczej, zmoknę. Poza tym lubię mieć mokre włosy, kiedy jest gorąco, i chłonąć zapach wilgotnego asfaltu. Ten deszcz przypomina mi dzieciństwo i weekendy z dziadkami na wsi. A także tamte wakacje spędzone z przyjaciółką Emmą.

Jestem kompletnie przemoczona, gdy otwieram zamek swoich drzwi. Gorąca kąpiel, z dużą ilością soli zapachowych, tego potrzebuję.

W przedpokoju zdejmuję z siebie wszystko – woda kapie mi nawet ze stanika – następnie, naga, idę do salonu, żeby włączyć płytę CD – Loreeny McKennitt, The visit, biorę sobie kieliszek czerwonego wina i zapalam kilka wonnych świec rozstawionych w łazience. Podczas gdy dźwięczy jeden z szekspirowskich poematów, śpiewany przy akompaniamencie harfy, zanurzam się w godzinnej kąpieli, po której mam zupełnie pomarszczone stopy i dłonie. Cudownie! Chciałabym tak umrzeć. Zwierzę się, że wielokrotnie wyobrażałam sobie jak to będzie. Wydaje mi się, że przypomina to długi sen do wiecznej podróży naszej duszy. Bezsprzecznie ból jest tym czynnikiem, który przeraża ludzi. Śmierć nie może być bólem, ale jeśli ból jest fizyczny, to śmierć jest ostatecznym stanem, w którym tracimy nasze „opakowanie”. Mam własną teorię na temat tego, co się dzieje, kiedy człowiek umiera. Jesteśmy czystą energią i w chwili śmierci nasze atomy mieszają się z pozostałymi atomami uniwersum. Nasza własna energia miesza się z energią kosmiczną. Nie ma ani raju, ani piekła. Tak właśnie się czuję, kiedy uprawiam miłość. Czuję przemieszaną energię własną i innego człowieka, która pozwala mi podróżować i roztopić się w innym ciele. Energia mojego orgazmu jest cząstką mnie samej, na koniec odchodząc i mieszając się ze wszechświatem, a kiedy jestem zaspokojona, wracam do swojej ludzkiej postaci. To międzygwiezdna podróż moich komórek, rozdzielających się i uwięzionych przez energetyczną burzę, o którą nie mogę zabiegać, a która nazywa się wiecznością. Dlatego właśnie zawsze chcemy powtórzyć to doświadczenie. Żeby je lepiej zrozumieć. Oczywiście mnie nigdy nie udaje się zrozumieć niczego. To taka mała śmierć, którą za każdym razem usiłuję udomowić. Akt miłosny jest sposobem na zbliżenie się do tego stanu ekstazy. Nie mogę jednak go nigdy uchwycić i jestem skazana na powtarzanie go wielokrotnie, żeby lepiej go poznać. Innymi słowy, to jest góra, a obok niej rozciąga się ogromna przepaść, w którą nigdy nie wpadam – jedna noga na ziemi, druga w pustce. A moje ciało huśta się między człowieczeństwem i boskością, jak automat.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dziennik Nimfomanki»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dziennik Nimfomanki» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Dziennik Nimfomanki»

Обсуждение, отзывы о книге «Dziennik Nimfomanki» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x