Mika Waltari - Mój Syn, Juliusz
Здесь есть возможность читать онлайн «Mika Waltari - Mój Syn, Juliusz» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Историческая проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Mój Syn, Juliusz
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Mój Syn, Juliusz: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Mój Syn, Juliusz»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Mój Syn, Juliusz — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Mój Syn, Juliusz», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
.
– Neron nie chce wojny. Był gotów zrezygnować z Brytanii. Jemu w głowie tylko laury artystyczne.
– Władca długo się nie utrzyma, jeśli nie uwzględni woli ludu. Lud wcale nie chce wojny, żąda tylko chleba i igrzysk. Lecz istnieją potężne siły, które z wojny czerpią ogromne korzyści. Dotychczas nigdy poszczególni ludzie nie dysponowali takimi kolosalnymi majątkami. Wyzwoleńcy żyją wspanialej niż rzymska arystokracja, a nie wiąże ich stara maksyma, aby dobro państwa przedkładać nad własne. Nie jesteś jeszcze świadomy, Minutusie, jak bezgraniczną władzę dają pieniądze! My tu mówimy o pieniądzach – przerwał nagle swoje dywagacje – ale na szczęście jest coś od nich ważniejszego. Zatroszczyłeś się chyba o drewniany pucharek twojej matki?
Zaniepokoiłem się. W czasie kłótni z Klaudią zupełnie zapomniałem o magicznej czarce. Zdawało mi się, że mój dom na Awentynie spłonął, a wraz z nim drewniany puchar. Natychmiast zerwałem się z miejsca.
– Ojcze kochany! Wino uderzyło ci do głowy! Zostawmy twoje proroctwa! W te noce Furie nękają nie tylko ciebie! Idź, odpocznij, a ja wracam do swoich obowiązków!
Ojciec zażądał jeszcze, abym po jego bliskiej śmierci pamiętał o jego przeczuciach. Wyszedłem i klucząc przez pogorzeliska ruszyłem w stronę Awentynu. Osaczony przez żar musiałem wrócić mostem do dzielnicy żydowskiej i stamtąd popłynąć łódką na drugą stronę rzeki. Na szczęście stała na brzegu łódź, która przywiozła szukających ratunku pogorzelców.
Bardzo się zdziwiłem, że zbocze Awentynu do strony rzeki jeszcze ocalało. Długo błądziłem między chmurami dymu. Świątynia Luny wraz z otoczeniem była stertą dymiących zgliszcz, a tuż przy niej stał zupełnie nienaruszony mój dom! Widocznie wiatr zawrócił płomienie ze szczytu wzgórza, bo przecież nawet nie było ochronnych przeciwpożarowych pasów, jedynie naprędce rozbito kilka domów.
Ósmy dzień pożaru zaczął budzić nadzieje na zwyciężenie ognia i zniszczenia. W moim ogrodzie leżały setki ludzi – mężczyzn, kobiet i dzieci. Nawet wyschnięte zbiorniki wodne zapchane były śpiącymi. Lawirując i przeskakując między leżącymi dotarłem do domu. Nikt nie odważył się nocować pod dachem, chociaż drzwi były otwarte.
Wpadłem do swego pokoju, znalazłem zamknięty kuferek. Na dnie spokojnie leżała owinięta jedwabną chustą drewniana czarka. Wziąłem ją do ręki – a byłem krańcowo wyczerpany – i odczułem zabobonny strach. Zupełnie jakbym dotknął przedmiotu czyniącego cuda. Przejęła mnie nagle myśl, że ten tajemniczy puchar Fortuny, który jeszcze w Antiochii tak głęboko czcili wyzwoleńcy ojca, osłonił mój dom! Nie byłem w stanie myśleć dalej. Z drewnianą czarą w ręku zwaliłem się na łóżko i zapadłem w najgłębszy w mym życiu sen.
Spałem aż do wieczornej gwiazdy. Zbudziły mnie śpiewy chrześcijan i głośne okrzyki radości. Byłem tak zaspany, że wołałem na Klaudię, aby mówiła ciszej. Myślałem, że jest poranek i że jak zwykle czekają na mnie klienci i wyzwoleńcy. Dopiero gdy wyszedłem do ogrodu, uświadomiłem sobie ogrom zniszczeń i wszystko, co się stało.
– Zamilczcie, głupcy! – krzyknąłem do Akwili, który kierował modlitwą chrześcijan. – Głosząc waszą radość w taki dzień rozgniewacie rozsądnych ludzi! Już przedtem sąsiedzi pytali podejrzliwie, co za życie prowadzi się w moim domu?!
Akwila dokończył modlitwę, ale nieco ciszej, a przestraszona gromadka prawie szeptała.
– Zgodnie z poleceniem starszych gminy – powiedział Akwila – czuwaliśmy i modliliśmy się dniami i nocami, udręczeni dymem i na wpół żywi, ale Chrystus nie przyszedł. Widocznie zniszczenie Babilonu jest tylko wstępem i ostrzeżeniem przed nadejściem Sądu Ostatecznego, aby jak najwięcej ludzi zdołało się nawrócić! – Surowo spojrzał na mnie i poprosił: – Panie, jesteśmy głodni i spragnieni. Daj nam wody i jadła, bo inaczej zginiemy, choć ocaleliśmy z ognia!
Sam też byłem głodny. W domu nie było nawet okruszyny chleba. Ludzie opróżnili spiżarnie i ogrodowe zbiorniki wody. Akwila i Pryska powoływali się na pozwolenie Klaudii i zapewniali, że w imię Chrystusa spożywali tylko chleb i pili wodę z domieszką wina. Wszystkie sąsiednie domy były opuszczone. Na własną odpowiedzialność pozwoliłem im na poszukiwanie w nich jedzenia, ale wody nigdzie nie znaleziono!
– Ugaście swoje pragnienie w Tybrze! – powiedziałem. – Po tamtej stronie rzeki na Polu Marsowym i w ogrodach Agrypiny zorganizowano punkty bezpłatnego wydawania jadła. Czysta woda może być tylko w świętej cysternie przy świątyni, ponieważ zbiorniki akweduktu są suche.
Łuna na niebie wskazywała, że pożar nadal szaleje, wydawało się jednak, że najgorsze mamy za sobą. Wydzieliłem z tłumu swoich niewolników i podziękowałem im za odwagę. Przecież zostali, aby osłaniać mój dom, ryzykując życiem. Innych niewolników zachęcałem, aby niezwłocznie zaczęli poszukiwania swych panów, aby nie ukarano ich potem jako uciekinierów.
Tłum na dziedzińcu nieco się przerzedził. Drobni sklepikarze i rzemieślnicy, którzy ponieśli największe straty, prosili gorąco, abym na razie pozwoli im pozostać, gdyż nie mieli innego schronienia. Byli wśród nich starcy i dzieci. Nie miałem serca, aby wypędzić ich w gorejące ruiny.
Część ocalałych kolumnad świątyń Kapitelu lśniła blaskiem na tle zadymionego nieba. Po stygnących zgliszczach snuli się cwaniacy w poszukiwaniu stopionych kruszców. Tygellin kazał otoczyć płonące obszary kordonem żołnierzy. Żeby uniknąć pomyłek, zabroniono rozgrzebywania zgliszcz nawet właścicielom domów.
Na podległym mi obszarze bestiarium żołnierze musieli włóczniami i strzałami z łuku odganiać zdziczałe hordy ludzi, którzy usiłowali przedostać się do naszych zbiorników wodnych i magazynów żywności. Spacerujące za ogrodzeniem sarny i jelenie wykradano na rzeź. Na szczęście nie było chętnych na próbę sił z dzikimi bykami.
Ponieważ łaźnia spłonęła, Neron uwieńczył swój poetycki występ kąpielą w świętej cysternie. Było to przedsięwzięcie dość ryzykowne, ale Neron wierzył w swoje umiejętności pływackie i tężyznę. Woda Tybru, zanieczyszczona ściekami z kloak, wcale mu nie odpowiadała. Lud bardzo źle przyjął ten cesarski wybryk. Powszechnie szeptano, że nie dość mu było podpalenia Rzymu, to jeszcze zanieczyścił ostatnie źródło wody pitnej w Rzymie! A przecież kiedy pożar wybuchnął, Neron znajdował się daleko od Rzymu, w Ancjum. Kto jednak chciał o tym pamiętać?!
Nigdy bardziej nie zachwycałem się majestatem Rzymu i zdolnościami organizacyjnymi jego mieszkańców, niż kiedy rozdzielano pomoc pogorzelcom i rozpoczęto systematyczne oczyszczanie z gruzów i odbudowę miasta. Na dostawców sprzętu domowego i odzienia wyznaczono bliższe i dalsze miasta. Dla bezdomnych wzniesiono tymczasowe pomieszczenia. Przypływające do miasta statki ze zbożem po wyładowaniu zabierały gruz, który potem rozrzucano na bagnach Ostii. Cenę zboża obniżono o dwie sestercje. Była to najniższa z dotychczasowych cen. Mnie to wcale nie dotknęło, ponieważ handlowcom zbóż państwo płaciło ceny gwarantowane. Wyrównywano zapadliny, niwelowano strome zbocza wzgórz. Obszar od Palatynu po Coelius i Eskwilin zabrał Neron – postanowił zbudować tam wspaniały dom cesarski. Wytyczono nowe szerokie ulice, niezależnie od ich dawnego układu.
Osobom, które chciały odbudowywać swe domy wedle nowych założeń architektonicznych, państwo zapewniało dogodne pożyczki; jeśli nie wywiązywały się one z terminów budowy, wówczas traciły te przywileje.
Wszystkie domy musiały być budowane z kamienia i mogły mieć najwyżej dwa piętra. Od strony ulicy musiały być osłonięte krużgankiem. Każdy dom był wyposażony we własny zbiornik wody. Od nowa rozplanowano rozdział wody z akweduktów, wobec czego bogacze nie mogli już dysponować nieograniczoną jej ilością dla swoich ogrodów i prywatnych łaźni.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Mój Syn, Juliusz»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Mój Syn, Juliusz» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Mój Syn, Juliusz» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.