Zaczął obracać się powoli, po jego powierzchni przepływały zadowolone pasma fioletów i indygo. Nie miałem pojęcia, czy nas rozumiał, ale przypuszczam, że tak.
– Nadal uważam, że jesteśmy super – rzekł J/O. – A poza tym mamy potencjał. Komu potrzebne medale? Wolę mieć potencjał niż jakiś tam medal.
– Zastanawiam się, czy zostało jeszcze coś ze śniadania – dodał Josef. – Konam z głodu.
Wszyscy umieraliśmy z głodu, może prócz Tęczka. Poszliśmy zatem coś zjeść.
Prawie skończyliśmy posiłek, kiedy zadźwięczał alarm. Podbiegliśmy do ekranu informacyjnego na końcu stołówki, patrząc na zmieniające się obrazy.
– Jeden zespół ma kłopoty – rzekł Josef. – Atak Binarium na koalicję Krawędzi. To Jerzy i J’r’ohoho.
Głos Starego zagrzmiał w głośnikach.
– Joeyu Harkerze, zbierz swój zespół i ruszajcie natychmiast.
Spojrzałem na moją grupę. Byli gotowi. Ja także.
Równowaga musi wstać zachowana.
Skupiłem się i przed nami rozkwitło Pomiędzy. Zaczęliśmy Wędrować.
Michael i Neil pierwszy raz zaczęli rozmawiać o InterŚwiecie mniej więcej w 1995, kiedy Michael kręcił przygodowe kreskówki w DreamWorks, a Neil przebywał w Londynie, pracując nad serialem telewizyjnym Nigdziebądź. Uważaliśmy, że mogłaby z tego wyjść zabawna telewizyjna przygodówka. Lata dziewięćdziesiąte upływały, a my próbowaliśmy wyjaśniać ludziom nasz pomysł, opowiadając o organizacji złożonej wyłącznie z dziesiątków J/o/e/yów Harkerów, próbującej zachować równowagę pomiędzy magią i nauką w nieskończonych rzeczywistościach, i patrzyliśmy, jak ich oczy zachodzą mgłą. Uznaliśmy w końcu, że istnieją pomysły, do których da się przekonać ludzi pracujących w telewizji, oraz takie, do których się nie da. Potem, pod koniec lat dziewięćdziesiątych, jeden z nas wymyślił nowy plan: może napiszemy o tym powieść. Gdybyśmy po prostu opowiedzieli historię, lekko i łatwo, nawet dyrektor w telewizji mógłby ją zrozumieć. Toteż pewnego śnieżnego dnia Michael wraz ze swoim komputerem zjawił się w części świata, w której mieszkał Neil, i pośród szalejących za oknami śnieżyc napisaliśmy tę książkę.
Wkrótce przekonaliśmy się, że dyrektorzy w telewizji nie czytają również książek. Westchnęliśmy zatem i powróciliśmy do własnych zajęć.
InterŚwiat pozostawał w mroku przez kilka lat. Kiedy jednak niedawno pokazaliśmy go paru osobom, uznały one, że inni ludzie także mogliby zechcieć go przeczytać. Wyprowadziliśmy go zatem z ciemności i doszlifowaliśmy. Mamy nadzieję, że Wam się spodobał.
Neil Gaiman i Michael Reaves
2007
***
***