Siergiej Łukjanienko: Nocny Patrol

Здесь есть возможность читать онлайн «Siergiej Łukjanienko: Nocny Patrol» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию). В некоторых случаях присутствует краткое содержание. категория: Фэнтези / на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале. Библиотека «Либ Кат» — LibCat.ru создана для любителей полистать хорошую книжку и предлагает широкий выбор жанров:

любовные романы фантастика и фэнтези приключения детективы и триллеры эротика документальные научные юмористические анекдоты о бизнесе проза детские сказки о религиии новинки православные старинные про компьютеры программирование на английском домоводство поэзия

Выбрав категорию по душе Вы сможете найти действительно стоящие книги и насладиться погружением в мир воображения, прочувствовать переживания героев или узнать для себя что-то новое, совершить внутреннее открытие. Подробная информация для ознакомления по текущему запросу представлена ниже:

Siergiej Łukjanienko Nocny Patrol
  • Название:
    Nocny Patrol
  • Автор:
  • Жанр:
    Фэнтези / на польском языке
  • Язык:
    Польский
  • Рейтинг книги:
    5 / 5
  • Ваша оценка:
    • 100
    • 1
    • 2
    • 3
    • 4
    • 5
  • Избранное:
    Добавить книгу в закладки

Nocny Patrol: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Nocny Patrol»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Współczesna Moskwa. Trwa tysiącletni rozejm między siłami Ciemności i Światła. Każda ze stron w ramach Wielkiego Traktatu powołała do życia organa stojące na straży porządku. Tytułowy „Nocny Patrol” obserwuje poczynania sił Ciemności, by działały one zgodnie z traktatem. W ten sam sposób pracuje „Dzienny Patrol”, pilnujący, aby dobro nie rozprzestrzeniało się na świat. Status quo zostanie utrzymany, póki któraś ze stron nie obejmie znaczącej przewagi lub nie złamie warunków porozumienia. W sam środek „wojny” wrzucony zostaje świeżo upieczony strażnik „Nocnego Patrolu” – Antoni. Nie zdaje sobie sprawy, że jego udział będzie znaczący w końcowym rozrachunku między siłami Ciemności i Światła.

Siergiej Łukjanienko: другие книги автора


Кто написал Nocny Patrol? Узнайте фамилию, как зовут автора книги и список всех его произведений по сериям.

Nocny Patrol — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система автоматического сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Nocny Patrol», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Не бойтесь закрыть страницу, как только Вы зайдёте на неё снова — увидите то же место, на котором закончили чтение.

Obudziłem się, gdy ledwie ściemniało. Leżałem patrząc, jak gasną w szczelinach żaluzji ostatnie przebłyski światła i rozmyślałem. Piąta noc polowania – i wszystko bez sukcesu. Mało prawdopodobne, że dzisiaj się powiedzie.

W mieszkaniu było zimno, kaloryfery ledwie grzały. Zimę jedynie lubię za to, że szybko nadchodzi mrok i na ulicach jest niewielu ludzi. Gdyby nie to… dawno rzuciłbym wszystko i wyjechał z Moskwy. Choćby do Jałty czy do Soczi… Właśnie nad Czarne Morze, a nie na dalekie wyspy cudzych, ciepłych oceanów. Lubię, kiedy dookoła rozbrzmiewa ojczysta mowa…

Głupie marzenia, rzecz jasna.

Dla mnie jeszcze za wcześnie na odpoczynek w ciepłych krajach.

Nie zasłużyłem.

Telefon -jakby czekając na moje przebudzenie – zatrzeszczał przykro i natarczywie. Chwyciłem słuchawkę, przyłożyłem do ucha i nie odpowiadałem.

– To ty, Antoni?

Milczałem. Głos Larysy brzmiał rzeczowo, był skupiony, ale już zmęczony. Pewnie cały dzień nie spała.

– Połączyć cię z szefem, Antoni?

– Nie trzeba – burknąłem.

– Obudziłeś się?

– Tak.

– Jaki dzisiaj jesteś uprzejmy… jak zazwyczaj. Czy zdarzyło się coś nowego?

– Nie, nic.

– Masz co jeść na śniadanie?

– Znajdzie się.

– No to powodzenia.

Powiedziała to bez wiary czy przekonania… Larysa nie wierzyła we mnie. Szef, z pewnością, także.

– Dziękuję.

Odpowiedziałem do buczącej sygnałami zerwanego połączenia słuchawki. Wstałem, poszedłem do toalety, potem do łazienki. Zacząłem smarować pastą do mycia zębów szczoteczkę, ale przypomniałem sobie, że się spieszę, więc odłożyłem ją na brzeg urny walki.

W kuchni było całkiem ciemno, ale światła, oczywiście, nie włączałem. Otworzyłem lodówkę – wywrócona lampka marzła pośród żywności. Spojrzałem na garnek nakryty sitem, na którym leżał kawałek na wpół odmrożonego mięsa. Zdjąłem sito, podniosłem garnek do ust, przełknąłem łyk.

Jeśli ktoś myśli, że świńska krew jest smaczna, to się myli.

Wstawiłem garnek z resztkami spływającej krwi na miejsce i przeszedłem do łazienki. Słaba niebieska lampka ledwie rozjaśniała ciemność. Długo i zawzięcie czyściłem zęby, potem nie wytrzymałem, wróciłem raz jeszcze do kuchni i łyknąłem lodowatej wódki z zamrażalnika. Teraz w brzuchu było nie tyle ciepło, ile wręcz gorąco. Wspaniały bukiet wrażeń – chłód na zębach i żar w żołądku.

– Aby cię… – zacząłem posyłać wiązankę pod adresem szefa, ale w porę oprzytomniałem. Potrafi słyszeć nawet jeszcze niewypowiedziane przekleństwo. Poszedłem do pokoju i zacząłem zbierać porozrzucane wszędzie części garderoby. Spodnie znalazły się pod łóżkiem, skarpetki na parapecie, koszula nie wiadomo czemu wisiała na masce Dżo-Hena.

Dawny koreański władca patrzył na mnie nieprzyjaźnie.

– Lepiej pilnuj – burknąłem, i wtedy znowu zadzwonił telefon. Skacząc po pokoju na jednej nodze odnalazłem słuchawkę.

– Antoni, chciałeś mi coś powiedzieć? – zainteresował się niewidoczny rozmówca.

– Wcale nie… – powiedziałem ponurym głosem.

– No-no. Dodaj chociaż „dołożę wszelkich starań, wasza wysokość".

– Nie dołożę… Nic na to nie poradzę… wasza wysokość. Szef milczał przez chwilę:

– Antoni, mimo to proszę cię, abyś poważnie potraktował tę sprawę. Dobrze? Rano czekam na ciebie. Bez względu na to, co zajdzie – masz być z raportem. I życzę… powodzenia.

Nie zawstydziłem się, ale moje rozdrażnienie znikło. Włożyłem komórkę do kieszeni kurtki, otworzyłem szafę w przedpokoju i jakiś czas rozmyślałem, czym uzupełnić umundurowanie. Miałem kilka „nowości" z uzbrojenia, które podarowali mi ostatnio przyjaciele. Ale pozostałem przy standardowym zestawie – w miarę uniwersalnym i dostatecznie niewielkim.

I jeszcze – odtwarzacz mini dysków. Słuch mi nie będzie potrzebny, a nuda to wieczny, nieuchwytny wróg.

Przed wyjściem długo przyglądałem się przez judasza schodom. Nie było nikogo.

Tak rozpoczęła się kolejna noc.

Sześć godzin jeździłem metrem, bez jakiegokolwiek pomysłu przechodząc z linii na linię, chwilami podrzemując, pozwalając świadomości odpocząć, a intuicji – rozwinąć skrzydła. Wszystko na nic. No, może nie całkiem – co nieco widziałem – ale wszystkie przypadki były pospolite, dla nowicjuszy. Dopiero przed jedenastą, kiedy metro opustoszało, sytuacja się zmieniła.

Siedziałem z zamkniętymi oczami, już trzeci raz słuchając piątej symfonii Manfrediniego. Mini dysk w odtwarzaczu był kompletnie zwariowany – mój własny wybór. Sąsiadowała na nim muzyka włoskiego średniowiecza i Bach z – „Alisą", R. Blackmoreem i „Piknikiem". Zawsze mnie intrygowało, jaka melodia z jakim wydarzeniem się zbiegnie w czasie. Dzisiaj los wypadł na Manfrediniego.

Nagle mnie skręciło – dreszcz przeszedł mnie od pięt po czubek głowy. Aż coś wychrypiałem, otwierając oczy i rozglądając się po wagonie.

Od razu wyłowiłem dziewczynę.

Wyglądała bardzo powabnie, młodziutka, w eleganckim futerku, z torebką i książką w rękach.

I z takim czarnym wirem nad głową, jakiego nie widziałem już ze trzy lata!

Tak wlepiłem w nią wzrok, że aż to wyczuła i spojrzała na mnie. Odwróciła ku mnie głowę…

Lepiej spojrzyj w górę!

No nie, rzecz jasna, i tak by nie mogła dostrzec wiru. Jedyne, co jej dano – to możliwość odczuwania lekkiego niepokoju. Jeszcze – w najlepszym razie – mogłaby dostrzec kątem oka jakieś zawirowanie nad swoją głową… jakby krążyły muszki… jak drżenie powietrza w upalny dzień nad rozgrzanym asfaltem…

Nic nie zobaczy. Nic. Będzie żyła, jeszcze dzień lub dwa, dopóki nie pośliźnie się na lodzie, uderzy głową i umrze. Lub wpadnie pod samochód. Albo w bramie natknie się na nóż bandyty, który nie zrozumie, po co właściwie zabija tę dziewczynę. I wszyscy będą mówić – „taka młoda, mogła żyć jeszcze sto lat, wszyscy tak ją lubili…"

Tak. Oczywiście. Wierzę, twarz ma piękną i pełną dobroci, zmęczoną, ale bez złości. Nie. Przy takiej dziewczynie można się poczuć innym. Próbować być lepszym, podciągać się. Z taką dziewczyną wszyscy chcą się przyjaźnić, troszeczkę poflirtować, podzielić się zwierzeniami. W takich rzadko się zakochują, ale za to wszyscy je lubią.

Z wyjątkiem tego, który zapłacił magowi Ciemności.

Czarny wir właściwie jest całkiem zwyczajnym zjawiskiem. Gdybym się rozejrzał, mógłbym znaleźć jeszcze pięć lub sześć takich, wiszących nad pasażerami. Jednak tamte są niewyraźne, mętne, ledwie się obracają. To rezultaty najzwyklejszej, amatorskiej klątwy. Ktoś rzucił: „żebyś zdechł, bydlaku!". Inny wyraził się prościej i subtelniej: „ażeby cię pokręciło!". I z Ciemności przyleciało maleńkie tornado, miniaturowa trąba powietrzna, wsysająca w siebie powodzenie, wchłaniająca siły.

Ale taka zwykła klątwa, dyletancka, wystarcza na godzinę, dwie, maksymalnie na dobę. I jej następstwa, choć nieprzyjemne, nie są śmiertelne. A czarny wir nad dziewczyną był silny, ustabilizowany. Został stworzony przez wykwalifikowanego maga. Sama o tym nie wiedząc, dziewczyna była już martwa.

Machinalnie sięgnąłem do kieszeni, przypomniałem sobie jednak, gdzie się znajduję, i skrzywiłem się. Dlaczego komórki nie działają w metro? Czy ci, którzy je posiadają, nie jeżdżą pod ziemią?

Miałem dylemat: co jest ważniejsze – zadanie, które miałem wykonać, choćby bez nadziei na sukces, czy skazana dziewczyna. Nie wiem, czy jeszcze można jej pomóc, ale wytropić twórcę wiru jestem obowiązany…

Читать дальше

Похожие книги на «Nocny Patrol»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Nocny Patrol» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё не прочитанные произведения.


Olga Tokarczuk: Dom dzienny, dom nocny
Dom dzienny, dom nocny
Olga Tokarczuk
Stanisław Lem: Patrol
Patrol
Stanisław Lem
Poul Anderson: Patrol czasu
Patrol czasu
Poul Anderson
Margit Sandemo: Ciemność
Ciemność
Margit Sandemo
Siergiej Łukjanienko: Ostatni Patrol
Ostatni Patrol
Siergiej Łukjanienko
Siergiej Łukianienko: Dzienny Patrol
Dzienny Patrol
Siergiej Łukianienko
Отзывы о книге «Nocny Patrol»

Обсуждение, отзывы о книге «Nocny Patrol» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.