Robert Heinlein - Daleki patrol
Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Heinlein - Daleki patrol» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 1986, Издательство: Klubowe, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Daleki patrol
- Автор:
- Издательство:Klubowe
- Жанр:
- Год:1986
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Daleki patrol: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Daleki patrol»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Daleki patrol — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Daleki patrol», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
— Proszę nie pisnąć nikomu ani słowem — wyszeptał — To rozkaz. Kelly, niech pan zajmie moje miejsce.
— Tak jest, sir.
— Będę u kapitana.
14
Dwie godziny później Max ponownie wspinał się po drabince do sterowni. Był przytłoczony ciężarem ostatnich wydarzeń. Nawet kapitan Blaine, choć gotów był obciążyć winą każdego, kto nawinął mu się pod rękę, byleby nie siebie samego, sprawiał wrażenie człowieka przygnębionego. Tylko mr. Simes był pewny siebie. Ponieważ jego żelazna, acz nieco grubiańska logika nie dopuszczała, aby on sam był czegokolwiek winny, zaś kapitan był poza wszelkimi podejrzeniami, zatem cały ciężar zbrodni spoczywał na Jonesie.
Co prawda Max nie brał bezpośredniego udziału w całej operacji, gdyż kilka minut przed tranzycją został wyłączony, logika nakazywała doszukiwać się jakichś uchybień Jonesa tuż przed nadejściem krytycznego momentu.
Wprawdzie i mr. Walthers był obecny w sterowni, lecz jedynie jako niemy świadek wydarzeń — te sprawy nie leżały w jego gestii. O nic nie pytał, nic nie mówił — wystarczy, że czytał z ich twarzy. Max postanowił bronić swych racji.
Znalazł Kelly’eya jeszcze na służbie. Kovak i Smyth badali właśnie spektrogramy. Noguchi i Lundy zagrzebali się w jakichś swoich papierach — nic nie było w stanie oderwać ich od pracy.
— Chcę pana zastąpić … — odezwał się do Kelly’eya — Zmiana wachty. Rachmistrz miał zatroskaną twarz.
— Przykro mi, ale to niemożliwe!
— Co takiego?
— Właśnie przed chwilą zadzwonił Simes i powiadomił mnie, że został pan wyłączony z ekipy dyżurnej.
— Nic dziwnego.
— Dodał jeszcze, że od dzisiaj nie ma pan prawa wstępu do sterowni.
Max nie mógł się powstrzymać od cierpkiej uwagi. Ha zakończenie dodał jeszcze.
— Cóż, i tak trwała ta przyjemność zbyt długo. Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy. Już zmierzał do wyjścia, gdy Kelly go powstrzymał.
— Niech się pan tak nie spieszy, Max. Simes nie prędko tu wróci, ja natomiast chętnie bym się dowiedział, o co właściwie chodzi. Niestety, maszyna licząca nigdy nie mówi o niczym, poza cyframi. Max wyrzucił z pamięci wszystkie obliczenia i zdał szczegółową relację z przebiegu całej operacji. Gdy skończył, Kelly pokiwał głową.
— To, co mówisz, potwierdza informacje, jakie udało mi się wygrzebać. Kapitan pomylił się w dwóch miejscach … To nie nowina … każdemu może się przydarzyć. Ale Simes popełnił zbrodnię z premedytacją, nie dopuszczając do korektury lotu. Cóż … jest tu jeszcze cos, o czym ani jeden, ani drugi nie wiedzą do tej pory.
— Co?
— Zapis wszystkich wydarzeń, dokonany przez maszynownię. Mam go przy sobie … Gunther był tak łaskawy, że powierzył go mojej pieczy … Oczywiście, nie wspomniałem mu o tym, co się stało. Czy pasażerowie coś zauważyli?
— Do tej pory wszystko po staremu …
— Chyba nie na długo. Nie sposób skrywać tego wiecznie. Ale wróćmy do tej historii z zapisem maszynowni. Otóż sytuacja nie była jeszcze beznadziejna … kapitan zamierzał dokonać korekty, lecz Simes świadomie wprowadził go w błąd. Nawet najcięższe słowo było tu zbyt słabe.
— Ma pan jakieś nikłe wyobrażenie, gdzie jesteśmy? — Kelly wskazał na spektrogramy.
— Kovak i Smyth pracują, jak mogą, ale na razie bez rezultatów. Za cholerę nie mogą niczego się uczepić. Wiemy tylko, że przed nami gwiaździste niebo … Jasne gwiazdy typu -B i -O, nie umieszczone w żadnym z dostępnych katalogów. Noguchi oraz Lundy pracowali z aparatem fotograficznym.
— Co oni robią?
— Fotografują wszystkie zapisy, formularze, spisy danych i taśmy maszynowe, wszystko …
— Po co?
— Być może bez celu, ale niekiedy zdarza się, że dokumentacja lotu gdzieś ginie … Niekiedy ktoś wprowadza jakieś dziwne zmiany … Tym razem nic takiego nie przejdzie. Wszystko trzymam we własnych rękach.
Max zatopił się w myślach nad tym, co przed chwilą usłyszał, gdy podszedł Noguchi.
— Skończyliśmy już, szefie.
— Świetnie. — Kelly zwrócił się do Jonesa. — Zechce mi pan wyświadczyć niewielką przysługę? … Niech pan weźmie ze sobą te filmy. Nie chciałbym, żeby wpadły w niepowołane ręce. Później zabiorę je do siebie.
— Oczywiście. Skoro tak pan sobie życzy … Podczas gdy Noguchi wyjmował filmy z aparatu, Max zadał jeszcze jedno pytanie.
— Jak pan myśli … Ile czasu upłynie, zanim się dowiemy, gdzie jesteśmy?
Kelly spojrzał nań miną człowieka, który stanął na granicy zwątpienia i dalej już nie może.
— A co skłania pana do zakładania z góry, że w ogóle możemy się stąd wydostać … przynajmniej to pytanie świadczy o nadmiarze optymizmu …
— Nie rozumiem …
— A czy musimy znaleźć jakąkolwiek odpowiedź? Max był nieco zbity z tropu.
— Czy pan przypuszcza, że zboczyliśmy z Drogi Mlecznej?
— Całkiem możliwe. Ale to jeszcze nie wszystko. Jak panu wiadomo, nie jestem fizykiem, lecz na tyle mnie wyuczono, żebym wiedział:, iż przekroczenie prędkości światła może pociągnąć za sobą konsekwencje wprost nie do przewidzenia. Ten, kto waży się na coś podobnego, zawsze musi liczyć się z ryzykiem długiej wycieczki dokądkolwiek, a nawet poza własną przestrzeń. Teoria nic nie mówi, ani dokąd, ani jak wrócić. Czy się mylę? …
— Hm … chyba nie.
— Też tak sądzę. Możemy więc być „gdziekolwiek indziej”, co należy rozumieć także jako obcą czasoprzestrzeń, w niczym nieporównywalną do tej, którą znamy.
Kiedy Max schodził do kabiny na dół, czuł się tak marnie, jak nigdy dotychczas. Po drodze spotkał mr. Simes’a, który rzucił mu krzywe spojrzenie, lecz nic nie powiedział.
Filmy zagrzebał w jakiejś skrzynce, jednak po chwili wyciągnął je i ulokował w załomie za szufladą.
Siedział w kabinie, pochłonięty własnymi dociekaniami. Był wściekły że zamiast wyszukiwać na nieznanym firnamencie swojsko wyglądających konstelacji, musi tkwić w ciemnej klitce, marnotrawiąc cenny czas. Owszem, gwiazdy typu -O i -B … to brzmiało całkiem nieźle, wiarygodnie, kto wie, może nawet tak było w rzeczywistości, lecz poza tym istniał przecież cały tuzin innych ewentualności.
Na przykład gromady gwiazd kulistych, niezwykle łatwych do zidentyfikowania — wystarczyło wziąć zaledwie cztery spośród nich i już się wiedziało, gdzie się stoi. Zupełnie tak samo, jak ze znakami drogowymi.
To jednak była tylko czysto formalna możliwość — żeby móc coś podobne-go zrobić, trzeba było wiedzieć, czego i gdzie chce się szukać … I tak dalej, aż do konieczności wyszukiwania skupisk przystających…
Bóg jeden wie, ile wymagało to czasu. W każdym razie statek nie mógł ot, tak sobie przepaść w morzu gwiazd. Załóżmy, że naprawdę opuścili Drogę Mleczną? … Ta myśl wprawiła go w stan nieomal podgorączkowy. Jeśli to prawda, wówczas nie wrócą do domu.
Wkrótce potem powstał nowy pomysł: a jeśli da się dowieść, że Kelly ma rację, że utknęli w innej czasoprzestrzeni … co wtedy?
Inny wszechświat mógł rządzić się innymi prawami, mógł posiadać inną prędkość światła, inną grawitację, inne uwarstwienie czasu … Mogli wrócić dopiero po milionach lat tylko po to, by się przekonać, że z Ziemi pozostała zaledwie garstka popiołu.
Ktoś zapukał do drzwi.
Otwarł.
W progu stał Kelly.
Wskazał na krzesło — jedyne, jakie miał — sam zaś usiadł na łóżku.
— Coś nowego?
— Nie. Tylko jestem cholernie zmęczony. Ma pan filmy?
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Daleki patrol»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Daleki patrol» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Daleki patrol» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.
