Robert Heinlein - Daleki patrol

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Heinlein - Daleki patrol» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 1986, Издательство: Klubowe, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Daleki patrol: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Daleki patrol»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Daleki patrol — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Daleki patrol», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Może pan sobie uprawiać te sztuczki na własnym statku — skarcił go ostro — Na własnym statku może pan sobie robić wszystko, na co tylko przyjdzie panu ochota. Ale teraz proszę pracować zgodnie z moimi poleceniami!

Niekiedy włączał się do rozmowy Kelly, pełniący funkcję kontrolera. Tym razem szef był niezwykle oficjalny.

— Pozwolę sobie zauważyć, sir … — albo — Sądzę, że należałoby tak zrobić, sir … — i w ten sposób przez cały czas. Jednak nie wytrzymał w tej konwencji zbyt długo. W końcu wyrwało mu się wprost spod serca. — Do cholery, Max! Niechże pan nie popełnia tych idiotycznych błędów po raz kolejny. — Przez chwilę miałem wrażenie, że jestem w domu — roześmiał się Max.

Kelly nieco zbaraniał i widać było, że najchętniej zapomniałby to, co przed chwilą powiedział.

— Chyba jestem zmęczony … Muszę napić się kawy … W czasie przerwy, widząc, że Lundy stoi poza zasięgiem głosu, Max pochylił się w stronę szefa.

— Mr. Kelly … przecież pan wie znacznie więcej, niż ja. Dlaczego nie pracuje pan jako astronauta? Chyba ma pan wystarczająco dużo okazji … Rachmistrz jakby się stropił.

— Owszem, miałem kiedyś możliwość … — odparł niezwykle chłodnym tonem — … I dlatego teraz znam już granice swej wytrzymałości. Jones umilkł, do reszty zbity z tropu. Jednak od tej chwili Kelly zwracał się doń po staremu — „Max” — pod warunkiem, że byli sami. Gdy moment tranzycji był już blisko, ponownie rozpoczęto nieprzerwane dyżury w pełnej obsadzie. Tym razem doktor Hendrix nie przejął dowództwa, lecz pozostawił ten zaszczyt Simes’owi wraz z Maxem, zmieniających się nawzajem przy sterach.

I chociaż astronauta był obecny podczas każdej wachty, Jones sam dźwigał ciężar pełnej odpowiedzialności za wszystkie własne decyzje. Mimo, że włosy stanęły mu dęba ze strachu, Max miał znakomitą okazję, aby się przekonać, iż wszystkie ćwiczenia i próbne manewry były niczym w porównaniu z rzeczywistością, która nie daje człowiekowi ani możliwości, ani czasu na powtórne sprawdzenie danych i wycofanie się z raz powziętych decyzji. Tym razem wszystko musiało grać w najdrobniejszym szczególe.

Kiedy do całej operacji pozostały zaledwie dwadzieścia cztery godziny, zaś w sterowni zebrała się cała załoga, Max miał nadzieję, że Hendrix zechce w końcu przejąć dowodzenie. Nic z tego — Simes został zwolniony, lecz on sam pracował dalej, choć niekiedy astronauta spoglądał mu na ręce bez słowa kontrolując kolejne posunięcia. Panie Niebios … — pomyślał zlany potem, niefortunny kandydat na zdobywcę przestworzy — … żeby ten człowiek dał mi wreszcie święty spokój i zwolnił mnie przed samą tranzycją. Przecież jestem za głupi na podobne manewry?

Niestety — liczby, rzędy cyfr, długie kolumny zer i jedynek nieustannie, w coraz większym tempie krążyły mu wokół głowy, zajmując uwagę do tego stopnia, że już nie miał czasu na jakiekolwiek inne myśli. Dopiero dwadzieścia minut przed decydującym momentem Hendrix w milczeniu przejął stery. Max nie zdążył jeszcze odpocząć, gdy nad kopułą sterowni zalśniły gwiazdy całkiem nowego, choć przecież tego samego Wszechświata.

Ostatnia tranzycją była niezwykle podobna do poprzedniej. Teraz znowu mieli kilka tygodni lżejszych wacht, które zostały w całości obsadzone przez Simes’a, Jonesa i Kovaka.

Hendrix oraz Kelly potrzebowali nieco czasu, by odpocząć. Max równie chętnie, jak poprzednio, wykonywał codzienne obowiązki. Czas służby i nieliczne chwile wolne od zajęć spożytkował na ćwiczenia, które miały mu pomóc osiągnąć bodaj w przybliżeniu tę wprost nieludzka biegłość doktora.

Poza tym spał i rozkoszował się bytem w nowej skórze. Kapitańska mesa już nie napawała go niewysłowioną grozą, wręcz przeciwnie — często siadywał tam wraz z Ellie, grając w szachy.

Chipsie jak zwykle chętnie mościła /mościł/ się mu na ramieniu i udzielała /udzielał/ rad.

Kapitan Blaine już za pierwszym razem zauważył niezwykłego gościa, który niezmiennie darzył go wdzięcznym „Dzień dobry, kapitanie” i oświadczył, że nie widzi powodów, aby to miłe zwierzątko zmuszać do życia w klatce.

Ellie nieustannie groziła Maxowi lekcjami tańca, lecz na usilne prośby swej ofiary zgodziła się je przełożyć aż do chwili, gdy minie następna tranzycją.

Jak poprzednio, i tym razem Jones zasiadł na miejscu astronauty. Doktor Hendrix przejął stery dopiero dziesięć minut przed punktem kulminacyjnym. Jednak po tej operacji czekały Maxa jeszcze bardziej uciążliwe godziny: Ellie nie tak łatwo rezygnowała ze swych planów.

Zaczęły się lekcje tańca.

Wkrótce zorientował się, że w towarzystwie takiej nauczycielki nawet ciężkie obowiązki sprawiają radość, a ponieważ miał wrodzone wyczucie rytmu nie przychodziło mu to z trudem.

— Zrobiłam wszystko, na co było mnie stać … — obwieściła w końcu, spoczywając w jego ramionach — Jesteś najlepszym tancerzem z dwiema lewymi nogami, jakiego kiedykolwiek zdarzyło mi się spotkać. Wkrótce obtańczył także mrs. Rebekę Weberbaures oraz mrs. Daigler. Ta ostatnia była nawet całkiem do zniesienia, pod warunkiem, że się nie odzywała, zaś Rebeka miała po prostu głowę do pozłoty. Doszło już do tego, że zaczął się cieszyć na samą myśl o zwiedzaniu najelegantszych lokali Halyconu.

Tylko jedna myśl psuła mu humor: Sam był w porządnych opałach. Kiedy się dowiedział, nie mógł już odwrócić biegu rzeczy.

Spotkał go zupełnie przypadkowo, gdy przyjaciel zapamiętale czyścił pokład pasażerski — ubrany był w drelich, bez insygni.

— Sam!

— Oh, to ty? … Mów ciszej, bo obudzisz gości.

— Co, do diabła, robisz tutaj?

— Wszystko wskazuje na to, że zabawiam się w kosmiczną kosmetyczkę.

— Ale dlaczego? Sam wsparł się na kiju miotły.

— Poróżniłem się nieco z kapitanem. Jak zwykle, władza wygrała.

— I dlatego cię zdegradowano?

— Zdumiewasz mnie ostrością widzenia oraz zmysłem krytycznym …

— O co wam poszło?

— Im mniej będziesz wiedział, tym lepiej. Nie dopuść, aby zaczęły ci rosnąć siwe włosy. Sic transit gloria munoli … tak przemija chwała tego świata … nasz zawód ma to w sobie …

— Zawód zawodem, ale ja muszę coś zjeść i lecieć na wachtę. Znajdę cię później.

— Nie rób tego.

Całą tę historię opowiedział mu Noguchi. Sam założył w jednej z ładowni regularne kasyno gry. Oczywiście, mógłby w spokoju ducha prowadzić ten biznes aż do końca podróży, czerpiąc całkiem niezły profit. Wszystko byłoby w porządku, gdyby poprzestał na kartach i grze w kości. Ponieważ jednak Sam był maksymalistą, uruchomił także ruletkę. Jeden z graczy — Giordano — po długich dociekaniach doszedł do najzupełniej słusznego wniosku, że owo „kółko szczęścia” przynosi klientom znacznie mniej dochodu, niż jest to w zwyczaju w najbardziej skąpych salonach. Swym spostrzeżeniem podzielił się z Kuipeaem, a ten z kolei sprawił, że wszystko przybrało taki, a nie inny obrót.

— Kiedy otworzył ten interes?

— Wkrótce potem, gdy opuściliśmy, planetę Garsona …Nie wiedział pan o tym? Sądziłem, że to pański kolega … że był pańskim kolegą do czasu, kiedy trafił pan do sterowni …

Max wykręcił się od odpowiedzi i zaczął czytać książkę pokładową. Pod datą dnia poprzedniego znalazł zapis, dokonany ręką Benneta oraz jego podpisem opatrzony. Zgodnie z nim, Sam otrzymał zakaz opuszczania statku aż do końca lotu, to znaczy do lądowania na Ziemi, gdzie czeka go jeszcze sroższa kara, której wykonanie na razie zawieszono. Ten ostatni passus oznaczał, że kapitan Blaine nie spieszył się z oficjalnym raportem do gildii, lecz chciał dać Samowi szansę: najwidoczniej miał nadzieję, iż winowajca zechce zmyć tę plamę przez nienaganne prowadzenie.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Daleki patrol»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Daleki patrol» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Heinlein - Sixième colonne
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Piętaszek
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Viernes
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Fanteria dello spazio
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Dubler
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Stella doppia
Robert Heinlein
Robert Heinlein - The Number of the Beast
Robert Heinlein
libcat.ru: книга без обложки
Robert Heinlein
Robert Heinlein - Citizen of the Galaxy
Robert Heinlein
Отзывы о книге «Daleki patrol»

Обсуждение, отзывы о книге «Daleki patrol» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.