John Ringo - Tam będą smoki

Здесь есть возможность читать онлайн «John Ringo - Tam będą smoki» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 2005, ISBN: 2005, Издательство: ISA, Жанр: Фантастика и фэнтези, Боевая фантастика, Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Tam będą smoki: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Tam będą smoki»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Akcja powieści osadzona jest kilka tysiącleci w przyszłość, kiedy to ludzie żyją w stworzonej przez siebie utopii. Pojęcia takie jak praca czy ubóstwo dawno zostały zapomniane, a dzięki niezwykle zaawansowanej technologii medycznej, ludzie żyją po kilkaset lat i dowolnie formują swoje ciała przyjmując postać zwierząt czy wyimaginowanych stworzeń. Ich jedynym zmartwieniem jest wyszukiwanie coraz to nowszych rozrywek, m.in. poprzez toczenie potyczek z orkami w wirtualnej rzeczywistości czy też uprawianie rekreacjonizmu, czyli odtwarzanie sposobu życia w wybranym okresie historycznym.

Tam będą smoki — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Tam będą smoki», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Ale… Edmundzie, całą podstawą przyzwoitej demokracji albo republiki przedindustrialnej jest małe gospodarstwo rolne. Jeśli powstaną latyfundia, w końcu dostaniesz feudalizm, albo ukryty, albo faktyczny. Dostaniesz średniowiecze albo Południe po zniesieniu niewolnictwa. Nie chcesz tego, ja tego nie chcę. Jedyny sposób, aby tego uniknąć, to niedopuszczenie, by jakaś grupa osiągnęła zbyt wielką władzę.

— Nie sprawdziło się żadne prawo przeciwmonopolowe, zwłaszcza przeciw monopolom ziemskim — zauważył Edmund. — To jak prawa przeciw „wykroczeniom moralnym”. Jeśli tworzy się prawo związane z takimi pieniędzmi, ludzie albo będą je lekceważyć, albo najmą prawników, którzy znajdą w nim furtki. To jak ci idioci, którzy nie chcieli pozwolić na uprawę konopi, ponieważ można ich używać jako narkotyków. Świetnie, ale to też surowiec do produkcji papieru i lin, dwóch rzeczy, których potrzebujemy. Jeśli ktoś chce się uzależnić od konopi, proszę bardzo. Biorąc pod uwagę, że nasiona są dostępne, a ziemi pełno, próba niedopuszczenia do ich hodowli jest pozbawiona sensu. A jeśli ustanowi się przepis, którego nie da się wyegzekwować, to dostaniesz prawo, które jest ignorowane. Nie, uniknięcie latyfundiów byłoby dobre, ale szczerze mówiąc, nie majak tego wymusić. Zgadzam się, że początkowo indywidualne osoby nie mogą oznaczyć i zarejestrować działek większych niż pięćset hektarów. Ale później, to już wolny rynek. Jeśli ktoś będzie chciał sprzedać, ma do tego prawo. Zakładając, że powstanie jakiś kapitał, który będzie mógł wejść w obieg.

Nie cierpię latyfundiów — zaburczał Myron. — To korporacyjne latyfundia wbiły kołek w serca drobnych farmerów. I wiesz, do czego to doprowadziło.

Do wielkiego sporu o to, co było najpierw, jajo czy kura — odpowiedział z uśmiechem Edmund. — Szczerze mówiąc, zgadzam się z tobą, ale o ile wolno rynkowy kapitalizm demokratyczny nie jest najlepszym na świecie modelem rządów, to właśnie on najlepiej się sprawdza. Prawdę mówiąc, pytanie brzmi: czy to najlepszy rodzaj rządu dla tego rodzaju społeczeństwa. Można się spierać, czy nie powinniśmy ustanowić centralnej dyktatury albo feudalizmu. W tego rodzaju sytuacjach one są najbardziej stabilne. Ale nie zrobimy tego, będzie my dążyć do republikanizmu. Historia osądzi, czy mieliśmy rację. Mam nadzieję, że jeśli się pomyliliśmy, historia wyda wyrok dopiero po śmierci naszych wnuków.

A przez cały czas nieustannie szalały kłótnie.

Świadomie zaczął ignorować aktualny spór dotyczący minimalnych wymagań do uruchomienia gospodarstwa i wyglądał przez okno, kiedy zobaczył najpierw konia Toma, a potem rozpoznał siedzącą w siodle osobę. Natychmiast zastukał rękojeścią sztyletu w stół.

— Spotkanie zostaje odroczone do jutra — oznajmił, wstając.

— Czemu? To trochę arbitralna decyzja, nieprawdaż? Nawet nie zbliżyliśmy się do rozwiązania! — krzyknął Deshurt.

— Możecie się dalej spierać, jeśli chcecie, ale będziecie musieli robić to gdzieś indziej — oświadczył Edmund, podchodząc do drzwi. — Już.

— O mój Boże — jęknął Myron, wstając tak szybko, że jego krzesło poleciało do tyłu. On też wyjrzał przez okno.

— Wyjść — warknął Edmund. — Już.

— Wrócę z Bethan — powiedział Myron, kierując się w stronę drzwi. — Chodźcie. To Daneh i Rachel. Dajcie mu chwilę spokoju, dobrze?

— Och, jeśli to dlatego… Edmundzie, możemy się spotkać jutro…

Talbot tylko skinął głową, gdy grupa przepychała się przez drzwi, po czym szybko podszedł do balustrady do wiązania koni.

— Daneh — zawołał, gdy podjeżdżała. Zdążył już zauważyć, że w przeciwieństwie do córki miała na sobie cudzą pelerynę. Teraz, gdy się zbliżyła, dostrzegł jej wzrok i siniaka na policzku.

— Edmund — westchnęła i zsunęła się z konia. Gdy sięgnął ku niej wzdrygnęła się, po czym wyciągnęła dłoń. — Cieszę się, że tu jestem.

— Cieszę się, że dotarłaś — powiedział cicho, nie podchodząc do mej. — Rachel — dodał, kiwając głową w stronę córki.

— Tato — odpowiedziała. — Miło cię widzieć. Wreszcie.

— Chodźcie do domu — zaprosił je do środka, kiwając głową na zasugerowaną naganę. — Zrobię… przygotuję kąpiel i jakieś jedzenie. — Skierował się do syna Myrona i klepnął go po ręce. — Tom… dziękuję ci.

— Proszę bardzo, Edmundzie. Przykro mi… przykro mi, że nie znalazłem ich… wcześniej.

Edmund zacisnął szczęki i skinął głową w odpowiedzi, po czym poszedł za Daneh i Rachel do domu.

* * *

— Tom — zawołał Myron, gdy jego syn wjechał kłusem na plac przed domem. — Daneh wyglądała…

— Lepiej niech powiedzą ci o tym Edmund albo ona — odparł chłopak, zsuwając się z konia i zaciskając usta w wąską kreskę. — Przypuszczam, że to to, co myślisz.

— Cholera — zaklął Myron gniewnie.

— Znasz Dionysa McCanoca?

— O tak — potwierdził Myron. — I przypuszczam, że długo już sobie nie pożyje.

ROZDZIAŁ TRZYNASTY

Edmund korzystał z luksusu używania ciepłej wody z kuźni, więc przygotowanie kąpieli dla Daneh było całkiem proste. Wycofała się tam z małym dzbankiem wina i jakimiś starymi ubraniami, po czym Edmund wrócił do kuchni zmierzyć się z gniewem swojej córki.

— Została zgwałcona — oświadczyła Rachel, podnosząc wzrok znad talerza pieczonej wieprzowiny na zimno. W miarę jak zapadało w nią ciepło i światło pomieszczenia, zaczynało do niej docierać, że jest bezpieczna. Przez całą podróż, gdzieś głęboko we wnętrzu bała się, że Dionys powróci. Ale teraz, w domu jej ojca, wiedziała, że jest chroniona. Co z jakiegoś powodu to tylko podsycało jej gniew.

— Domyśliłem się tego — rzekł Edmund, siadając po drugiej stronie stołu.

— Nie ma za co ci dziękować, tato. Gdzie byłeś!?.

— Tutaj — odpowiedział szczerze. — Dokładnie tu. Próbując stworzyć coś, do czego mogłabyś dotrzeć.

— Ładna wymówka.

Edmund westchnął i napił się łyk wina.

— To właściwie nie jest wymówka. To powód. Kiedy zostałem poproszony o podjęcie się tej pracy, zrozumiałem, że jednym z towarzyszących temu faktów będzie to, że nie będę mógł wyruszyć szukać ciebie i twojej matki. Wiedziałem, że w chwili Upadku obie znajdowałyście siew domu oraz że obie jesteście pomysłowe. Zdawałem sobie sprawę, że może was spotkać coś… prawie powiedziałem „nieprzewidzianego”, ale właściwe słowo to „złego”… że tobie i matce może przydarzyć się coś złego. Wybrałem podjęcie się większej odpowiedzialności.

— No cóż, tato, ta większa odpowiedzialność sprawiła, że moja matka została zgwałcona — wysyczała dziewczyna. — Wybacz, ale jestem trochę wściekła z te go powodu.

— Prawdopodobnie w takim samym stopniu jak ja — odparował Edmund. — Ja nie będę żałował uczynionego wyboru. Takiego dokonałem. Będę z tym żył przez resztę moich dni. Podobnie jak ty. I twoja matka. — Zauważył, że spuściła wzrok, i kiwnął głową. — A nad jakim wyborem ty się zastanawiasz, Rachel?

— Ja… — Dziewczyna skurczyła się i zakrztusiła kawałkiem wieprzowiny. — Podzieliłyśmy się, żeby szukać jedzenia. Ona poszła na południe, ja na północ.

— Gdybym tylko…

— Rachel, spójrz na mnie. — Edmund odczekał, aż to zrobiła. — Jeśli jest jakiś Bóg, będę mu dziękował do końca życia za ten wybór, tak samo jak twoja matka. Ona jest znacznie starsza i mądrzejsza od ciebie, prawdopodobnie również silniejsza, choć masz w sobie wiele siły. Ale gdybym został zmuszony do wybrania, którą z was wysłać na coś takiego, wybrałbym Daneh, pomimo całej miłości, którą do niej czuję. I ona zrobiłaby to samo. Wiedz o tym.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Tam będą smoki»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Tam będą smoki» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Tam będą smoki»

Обсуждение, отзывы о книге «Tam będą smoki» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.