John Ringo - Tam będą smoki

Здесь есть возможность читать онлайн «John Ringo - Tam będą smoki» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 2005, ISBN: 2005, Издательство: ISA, Жанр: Фантастика и фэнтези, Боевая фантастика, Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Tam będą smoki: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Tam będą smoki»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Akcja powieści osadzona jest kilka tysiącleci w przyszłość, kiedy to ludzie żyją w stworzonej przez siebie utopii. Pojęcia takie jak praca czy ubóstwo dawno zostały zapomniane, a dzięki niezwykle zaawansowanej technologii medycznej, ludzie żyją po kilkaset lat i dowolnie formują swoje ciała przyjmując postać zwierząt czy wyimaginowanych stworzeń. Ich jedynym zmartwieniem jest wyszukiwanie coraz to nowszych rozrywek, m.in. poprzez toczenie potyczek z orkami w wirtualnej rzeczywistości czy też uprawianie rekreacjonizmu, czyli odtwarzanie sposobu życia w wybranym okresie historycznym.

Tam będą smoki — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Tam będą smoki», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Ustawiają się. Mają też łuczników — zakomunikowała kobieta, gdy kilka strzał ze świstem przeleciało jej nad głową i nieszkodliwie wylądowało na płaskowyżu. — Choć stamtąd nie mają większych szans.

— Idą ścieżką czy się rozstawili?

— Prosto ścieżką — odparła, zakładając strzałę na cięciwę i strzelając. — Idą bardzo głupio.

— Dobrze. Wypuść jeszcze parę strzał, a potem zachowuj się tak, jakbyś uciekała — polecił Edmund. — Łucznicy, przygotować się do wstania.

— Idą dalej. Niektórzy łucznicy zatrzymuj ą się do strzału. — Znów strzeliła. — Ale nie stanowią problemu. Dwieście metrów… sto pięćdziesiąt… Rozstawili się w poprzek ścieżki, jest ich około setki. Pięćdziesiąt metrów…

— ŁUCZNICY WSTAĆ! — rozkazał Edmund, sam też się podnosząc. Wzdłuż całej barykady ustawiono beczki ze strzałami. Herzer nie widział pola bitwy, ale widział stojących po obu stronach umocnień łuczników wybierających poszczególne cele i wypuszczających strzały. Słyszał, jak śmieją się, gdy nieludzki przeciwnik padał po drodze, i słyszał dobiegające z dołu krzyki. W końcu Edmund potrząsnął głową.

— Głupi, bardzo głupi. Muszę się zgodzić z królikiem.

— Kiedy wstaniemy? — zapytał Herzer.

— Kiedy będą mieli szansę dojścia pod górę — zaśmiał się Edmund. — A w tej chwili przeciskają się nad trupami, co bardzo utrudnia im zadanie. Szlag, wycofują się. — Pomasował się po policzku i potrząsnął głową. — A co robią gdzie indziej? — zapytał retorycznie. Odwrócił się i spojrzał na słońce, co sprowokowało ziewnięcie, a potem wyciągnął swoje małe lusterko. Herzer zauważył, że w środku miało otwór i jakiś rodzaj siatki. Edmund podniósł je i przez chwilę błyskał nim pod górę, a potem czekał. Po chwili dało się zauważyć uniesioną na tle słońca flagę, którą chwilę machano, opuszczono, a potem znów wzniesiono i zamachano nią.

— Dziękujmy Bogu za głupotę naszych wrogów — ucieszył się Edmund, znów błyskając lusterkiem. — Zawracają wszystkie swoje siły i kierują się na nas.

Dopiero w południe wszystkie siły zebrały się u podstawy góry, a Herzer nakazał swoim ludziom zjeść kolejny zimny posiłek z zapasów. Zaczynało im brakować kukurydzy, ale wieczorem powinni dostać coś na ciepło. Chwilę po południu Dionys rozpoczął natarcie, znów wysyłając orkowych wojowników prosto pod górę, podczas gdy jego łucznicy próbowali przedrzeć się między drzewami, żeby zyskać lepsze pole ostrzału na łuczników z Raven’s Mill.

Długie łuki znów zaczęły szyć do Przemienionych, ale tym razem ci osłaniali się tarczami, a części z nich udawało się piąć w górę. W końcu Edmund kiwnął głową.

— Herzer, przesuńcie drzewo na pozycję.

— Triari! Do lin! — zawołał Herzer, podnosząc się i pierwszy raz od rana spoglądając na pole bitwy.

Pierwszym, co zauważył, była cała droga zawalona ciałami, z których sterczały strzały, a trupy kawalerzystów i koni zaczynały się już wydymać w słońcu. Niżej na szlaku leżało więcej ciał, a między nimi posuwała się linia orków, przygiętych za tarczami, wspinając się nad ciałami w próbie dotarcia do obrońców. Na widok Panów Krwi niektórzy atakujący zatrzymali się i zaczęli wywrzaskiwać obelgi, ale zaraz skurczyli się za osłonami, przewracając się czasem, gdy strzała trafiła do celu. A w miarę jak się zbliżali, zdarzało się to coraz częściej, jako że łucznicy szyli teraz z boków i nawet pomimo używania dużych, okrągłych tarcz ciała orków trochę zza nich wystawały. Herzerowi prawie zrobiło się żal przeciwnika prącego do przodu pod nawałą strzał, ale musiał się zająć innymi sprawami, gdy triari złapali za liny i pociągnęli.

Drzewo było w pełni wyrośniętym orzechem, bardzo ciężkim. Musieli użyć wszystkich sił, by przesunąć je pod górę, ale po chwili zatrzymało się w takim miejscu, że wypełniło przerwę w fortyfikacjach, z pniem solidnie podciągniętym pod górę, a gałęziami skierowanymi w stronę nadciągającego przeciwnika, tworząc tym samym barierę praktycznie nie do pokonania od dołu.

Panowie Krwi wrócili na swoje pozycje i podnieśli tarcze, stając w milczącym, zdyscyplinowanym rzędzie wzdłuż barykady. Po obu ich stronach łucznicy kontynuowali ostrzał, wolniej, ponieważ zaczęli już być wyczerpani nieustannym wysiłkiem. Strzelali mniej celnie i niektórzy z nich zamienili się miejscami z asystentami, odstępując na bok i masując przemęczone mięśnie.

— Miecze — rozkazał Edmund, gdy pierwsza linia Przemienionych podeszła do fortyfikacji. Z wysiłkiem próbowali przebić się przez i wokół konarów obalonego drzewa i chwytali się jego gałęzi, po omacku usiłując dotrzeć do słupów palisady. Pierwszy podniósł głowę przed Cruzem i natychmiast padł z szeroką raną w boku od krótkiego, szerokiego miecza Pana Krwi.

Przez chwilę zrobiło się gorąco wzdłuż całej palisady, gdy Panowie Krwi siekli wyciągające się ręce orków próbujących przedostać się przez barykadę, ale Przemienieni nie mieli prostego sposobu na przebicie się przez żołnierzy. Dla Panów Krwi przypominało to ćwiczenia. Po prostu cięli i dźgali każdy pojawiający się przed nimi cel, utrzymując podniesione tarcze, by osłonić się przed ciosami przeciwnika. W krótkim czasie atakujący wycofali się, zostawiając po sobie spiętrzoną pod palisadą linię trupów i rannych, a w trakcie ucieczki doznawali kolejnych strat ze strony ostrzeliwujących ich łuczników.

Bitwa nie była całkowicie jednostronna. Kilku z Panów Krwi wyglądało stosownie do swojej nazwy, mając cięcia na ramionach, wgniecenia na hełmach i tarczach. Ale ich ciężkie zbroje stanowiły osłonę przed większością ciosów przeciwnika i nie zginął nikt, z wyjątkiem jednego pomocnika łuczników, który został chwycony przez ogromnego orka i przeciągnięty przez palisadę, gdzie rozrąbano go na kawałki.

— Cóż, to było interesujące — stwierdził Edmund. — Zebrać siły, triari. Porządki po bitwie.

ROZDZIAŁ CZTERDZIESTY

Praktycznie wszyscy zostali zbryzgani krwią na czerwono i jednym z pierwszych rozkazów było polecenie wyczyszczenia broni i zbroi. Następnie Herzer rozdzielił pracę, kierując część ludzi do opieki nad rannymi, podczas gdy pozostali zajęli się naprawami stosunkowo niewielkich uszkodzeń fortyfikacji. Orkowie próbowali ściągnąć i obalić słupy palisady, ale te były dobrze wkopane w ziemię. Kilka zostało prawie przerąbanych, ale szybko zastąpiono je zapasowymi słupkami przygotowanymi jeszcze przed bitwą. Równocześnie jedna de-kuria stała na straży, a po wykonaniu bieżących napraw żołnierze mieli odpocząć, zjeść i zająć się swoim sprzętem.

Wszystkie trzy pododdziały miały szansę zjeść i odpocząć, zanim Edmund wezwał ich z powrotem na pozycje. Łucznicy znów rozpoczęli ostrzał, ale tym razem wrogowie prowadzeni byli przez kilka postaci odzianych w zbroje płytowe, co ani trochę nie podobało się Herzerowi.

— Zwykłym mieczem nie jesteście w stanie nic zrobić zbroi płytowej — przemówił do Panów Krwi Edmund. — Ale z niewielkiej odległości przebiją się przez nie strzały, podobnie jak dobrze pchnięte pilą. To właściwa chwila na ich użycie, weźcie też do rąk narzędzia budowlane, pokażemy im, jak się zabija ludzi w zbrojach.

Odziani w płytówki zbrojni najwyraźniej z dużym wysiłkiem wspinali się pod górę, a gdy się zbliżyli, stanowiska zajęli główni łucznicy, wysyłając starannie wycelowane strzały w szczeliny na szyjach, łokciach, kolanach i w wizjerach hełmów. Zbrojni próbowali osłaniać się tarczami, ale byli w stanie trzymać je tylko z jednej strony, a wtedy ostro atakowali ich łucznicy z drugiej flanki. Gdy pancerne postacie się zbliżyły, strzały zaczęły się przebijać przez blachy, obalając ich. Zresztą Panowie Krwi mogli też wreszcie zaprząc do dzieła pilą. Te nie były w stanie przebić zbroi, ale wbijały się w tarcze, a po wbiciu w drewno masa broni zmuszała przeciwników do opuszczenia osłon. Wojownicy musieli albo zatrzymać się i próbować wyciągnąć pocisk, albo zrezygnować z całkowicie nieporęcznej osłony. Przeciw Panom Krwi wyruszyło czternastu zbrojnych, lecz do szczytu dotarło tylko pięciu.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Tam będą smoki»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Tam będą smoki» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Tam będą smoki»

Обсуждение, отзывы о книге «Tam będą smoki» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.