Stephen Baxter - Statki czasu

Здесь есть возможность читать онлайн «Stephen Baxter - Statki czasu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1996, ISBN: 1996, Издательство: Zysk i S-ka, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Statki czasu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Statki czasu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja
Herberta George’a Wellsa.

Statki czasu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Statki czasu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

I tak dalej, usłyszałem kolejne, nic nie znaczące szczegóły.

— A potem, w 1926 roku — powiedziała Bond — sojusznicy — Brytania ze swoim Imperium i Ameryka — ponownie utworzyli front na zachodzie. To była inwazja Europy: największy wodny i powietrzny transport wojsk i sprzętu, jaki kiedykolwiek widziano. Na początku wszystko szło dobrze. Ludność Francji i Belgii powstała i Niemcy zostali wyparci...

— Ale niezbyt daleko — wtrącił Filby. — Wkrótce nastąpiło ponownie to samo, co w 1915 roku. Dwie olbrzymie armie ugrzęzły w bagnach Francji i Belgii.

Tak się zaczęło oblężenie. Teraz jednak zasoby potrzebne do prowadzenia wojny były znacznie większe: z jednej strony zjednoczone siły brytyjskiego Imperium i kontynentu amerykańskiego, a z drugiej Mitteleuropy, zostały wlane w ten straszny tygiel wojny.

A potem działania wojenne przeniosły się z całym impetem na ludność cywilną: powietrzne torpedy, naloty gazowe...

— „Wojny zwykłych ludzi będą straszniejsze od wojen królów” — zacytował ponuro Moses.

— Ale ludzie, Filby, co z ludźmi!

Jego głos, przytłumiony przez maskę, był zarazem znajomy i oddalony ode mnie.

— Były powszechne protesty... pamiętam, zwłaszcza pod koniec lat dwudziestych. Potem jednak uchwalono ustawę 1305, która uznała strajki, lokauty i inne formy protestu za nielegalne. I tak to się skończyło! Od tamtej pory... no cóż, przypuszczam, że po prostu godzimy się z tym stanem rzeczy.

Dostrzegłem, że ściany tunelu odsunęły się od okna, jak gdyby tunel się poszerzył. Wydawało się, że wjeżdżamy do dużej, podziemnej komory.

Bond i Oldfield odpięli maski z wyrazem ulgi na twarzy. Filby też poluźnił paski i kiedy jego biedna, stara głowa uwolniona została z wilgotnego więzienia, zobaczyłem białe ślady na jego podbródku, w miejscach, gdzie maska wbijała się w jego skórę.

— Tak znacznie lepiej — powiedział.

— Czy teraz jesteśmy bezpieczni?

— Teoretycznie tak — odparł. — Tak jak wszędzie indziej!

Odpiąłem maskę i ściągnąłem ją z głowy. Moses szybko zdjął własną, po czym pomógł Morlokowi. Po odsłonięciu twarzy Nebogipfela Oldfield, Bond i Filby wgapili się w niego ze zdziwieniem — nie mogłem ich za to winić! — aż Moses pomógł mu z powrotem założyć czapkę i gogle.

— Gdzie jesteśmy? — zapytałem Filby’ego.

— Nie rozpoznajesz tego miejsca?

Machnął rękaw kierunku ciemności za oknem.

— Ja...

— To Hammersmith, staruszku. Właśnie przekroczyliśmy rzekę.

— To Hammersmith Gate — wyjaśniła mi Hilary Bond. — Dotarliśmy do londyńskiej kopuły.

3. LONDYN W STANIE WOJNY

Londyńska kopuła!

W moich czasach nie widziałem niczego, co dałoby się porównać z tym zdumiewającym osiągnięciem w dziedzinie techniki budowlanej. Wyobraźcie sobie wielką, głęboką, odwróconą misę z betonu i stali o szerokości prawie dwóch mil, rozciągającą się nad miastem od Hammersmith do Stepney i od Islington do Clapham... Z ulic wystawały wszędzie słupy, rozporki i przypory, które powbijane były w gliniaste podłoże Londynu i górowały nad ludźmi oraz wytyczały im granice egzystencji niczym nogi tłumu olbrzymów.

Pociąg minął Hammersmith i Fulham, wjeżdżając głębiej do kopuły. Gdy mój wzrok przyzwyczaił się do półmroku, po światłach ulicznych zacząłem rozpoznawać Londyn z moich czasów.

— Za tym płotem jest Kensington High Street! Czy to Holland Park?

Pomimo jednak wszystkich znajomych punktów orientacyjnych i nazw ulic zobaczyłem, że jest to nowy Londyn. Londyn, w którym nastała wieczna noc, miasto, które nie może się nigdy cieszyć blaskiem czerwcowego nieba, lecz również Londyn, który według słów Filby’ego zaakceptował to wszystko jako cenę ocalenia. Gdyż bomby i torpedy ześlizgiwały się po tym masywnym dachu lub wybuchały w powietrzu, nie czyniąc żadnych szkód i pozostawiając to miasto, które Cobbett nazwał Kolosem, w nienaruszonym stanie.

Filby powiedział mi, że wszystkie miasta — kiedyś płonące światłem i przemieniające się w nocy w błyszczący klejnot — osłonięte zostały podobnymi skorupami odcinającymi je od świata. Obecnie ludzie prawie wcale nie podróżowali do innych wielkich kopuł-miast — woleli kulić się w swej sztucznej ciemności.

Wydawało się, że nasza nowa linia kolejowa biegnie w poprzek dawnych ulic. Mijane przez nas drogi były dość zatłoczone. Ludzie chodzili pieszo lub jeździli rowerami. Nie dostrzegłem ani powozów, ani pojazdów mechanicznych, które spodziewałem się zobaczyć. Były tam nawet riksze — lekkie powozy sterowane przez spoconych, chudych Londyńczyków, którzy omijali przeszkody w postaci słupów kopuły!

Obserwując tłumy przez okno zwalniającego pociągu, wyczułem, że pomimo ogólnej krzątaniny i zaaferowania, ludzie są przybici, przygnębieni, rozczarowani. Zobaczyłem pochylone głowy, przygarbione ramiona i pokryte bruzdami, zmęczone twarze. Wydawało mi się, że dostrzegam w tych ludziach pewien upór, ale — nic dziwnego — niewiele radości.

Zdziwiło mnie, że nigdzie nie było widać dzieci. Bond wyjaśniła mi, że szkoły znajdują się przeważnie pod ziemią, aby lepiej je ochronić przed ewentualnym bombardowaniem, natomiast rodzice pracują w fabrykach broni lub na olbrzymich lotniskach, które powstały w okolicach Londynu: w Balham, Hackney i Wembley. Może rzeczywiście takie rozwiązanie gwarantowało większe bezpieczeństwo, ale cóż to było za ponure miejsce bez śmiechu biegających dzieci, co nawet ja, zatwardziały kawaler, skłonny byłem przyznać. I cóż to za przygotowanie biednych, podziemnych maluchów do życia?

Znów pomyślałem, że moje podróże przywiodły mnie do świata ciemności — świata, który spodobałby się Morlokom. Jednak ludzie, którzy skonstruowali tę wielką budowlę, nie byli Morlokami. Należeli do mojego gatunku, który przerażony wojną wyrzekł się prawa do światła, przysługującemu mu z tytułu urodzenia! Popadłem w głębokie, nieustające przygnębienie — nastrój, który miał mnie nie opuszczać przez większą część pobytu w roku 1938.

Tu i ówdzie dostrzegłem bardziej bezpośrednie dowody okropności wojny. Na Kensington High Street zobaczyłem jakiegoś człowieka — szczupła, młoda kobieta przy jego boku musiała mu pomagać iść — który miał cienkie, szerokie wargi i paciorkowate, zapadłe oczy. Szara skóra jego twarzy poznaczona była fioletowymi i białymi plamami.

Kiedy zwróciłem na to uwagę, Filby pociągnął nosem.

— Poparzenia wojenne — odrzekł. — Zawsze wyglądają tak samo... To prawdopodobnie pilot myśliwca, młody gladiator, którego wyczyny wszyscy podziwiamy, kiedy rozgłaszają je paplające maszyny! A jednak dokąd mogą potem pójść? — Zerknął na mnie i położył przywiędłą rękę na moim ramieniu. — Nie chcę, żebyś mnie uznał za nieczułego, drogi przyjacielu. Nadal jestem Piłbym, którego znałeś. Po prostu... Boże! Człowiek musi się zahartować.

Wydawało się, że większość starych budynków Londynu ocalała, choć dostrzegłem, że niektóre wyższe budowle zburzono, aby umożliwić budowę betonowej skorupy. Zastanawiałem się, czy kolumna Nelsona nadal stoi! Nowe budynki były małe i szare, pokryte groźnie zwisającymi dachami. Pozostały tam jednak blizny po początkowych wojennych zniszczeniach, nim ukończono budowę kopuły: wielkie leje po bombach, podobne do pustych oczodołów, oraz zwały gruzów, których nikt nie usunął, bo nie przyszło to nikomu do głowy lub nie starczyło na to sił.

Kopuła wznosiła się w najwyższym punkcie do wysokości mniej więcej dwustu stóp bezpośrednio nad Westminsterem w centrum Londynu. Kiedy zbliżyliśmy się do śródmieścia, zobaczyłem promienie jaskrawego światła, które migotało z centralnych ulic i padało na ten wszechobecny dach. Wszędzie z ulic Londynu oraz ogromnych tratw na rzece wyrastały te słupy: grubo ciosane, liczne, o rozłożystych i wzmocnionych podstawach — dziesięć tysięcy betonowych Atlasów wspierających dach, słupy, które przemieniły Londyn w olbrzymią, mauretańską świątynię.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Statki czasu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Statki czasu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Stephen Baxter - The Martian in the Wood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Project Hades
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Evolution
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Bronze Summer
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Iron Winter
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Flood
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Firma Szklana Ziemia
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Les vaisseaux du temps
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Moonseed
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Exultant
Stephen Baxter
Stephen Baxter - Coalescent
Stephen Baxter
libcat.ru: книга без обложки
Stephen Baxter
Отзывы о книге «Statki czasu»

Обсуждение, отзывы о книге «Statki czasu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.