Robert Silverberg - Tom O'Bedlam

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Tom O'Bedlam» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1994, ISBN: 1994, Издательство: Krajowa Agencja Wydawnicza, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Tom O'Bedlam: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Tom O'Bedlam»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Robert Silverberg, znakomity twórca ściance fiction, znany jest polskiemu czytelnikowi z wielu powieści, z których najbardziej cenione to „Człowiek z labiryntu” i „Rodząc się umieramy”.
Jego kolejna książka opowiada o chylącej się ku upadkowi cywilizacji Ziemi początku XXII wieku. Przemoc i gwałt stały się codziennością. Rozkwitają fanatyczne sekty, świat został pozbawiony nadziei. I wtedy pojawia się tytułowy bohater — zdolny do nawiązania telepatycznego kontaktu z obcymi cywilizacjami.
Czy jego dar jest wybawieniem dla ludzkości, czy też narzędziem jej ostatecznej zagłady?

Tom O'Bedlam — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Tom O'Bedlam», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Położył kciuk na tabliczce przy drzwiach. Drzwi spytały, kim jest, a on odpowiedział:

— Jestem twoim panem. Otwieraj, do cholery, i to szybko!

Roześmiała się.

— Ma pan bardzo oryginalny styl bycia, doktorze Jaspin.

— Barry. Proszę Barry, dobrze? Nawet nie mam doktoratu, a tobie jakoś trudno przyjąć to do wiadomości.

Po zidentyfikowaniu głosu drzwi otwarły się. Jaspin szarmanckim gestem zaprosił ją do środka.

Entrez-vous. — Weszli do mieszkania.

Nie oszukał jej. Było faktycznie niewielkie. Dwa pokoje, mała kuchnia, niewielki taras z widokiem na południe. Sam budynek był przyzwoity, w hiszpańskim stylu, białe ściany, dach z czerwonej dachówki. Otaczała go bujna kalifornijska roślinność: purpurowe pnącza tropikalne o barwnych listkach, czerwona i biała dzika róża, olbrzymie kolczaste aloesy, agawy, palmy sago, całe to subtropikalne zielsko. Prawdopodobnie to miejsce przed wojną było luksusowym przykładem kondominium. Teraz podzielone zostało na milion maleńkich mieszkanek, w związku z czym nikt nie troszczył się o utrzymanie całości, która dość mocno już podupadła. Zresztą co tam, ważne że jest dom. Przyszedł tu przypadkiem w pierwszym dniu swojego pobytu w San Diego, gdy zdecydował, że powinien wyprowadzić się z Los Angeles. Teraz, czternaście miesięcy później, czuł się tu już niemal komfortowo.

— Mieszkasz w San Diego? — zapytał.

Udało jej się nie odpowiedzieć. Pytał już o to raz, gdy szli na parking, i wtedy też nie odpowiedziała. Chodziła teraz po całym mieszkaniu, podziwiała jego bibliotekę, która rzeczywiście była imponująca: kostki, taśmy, pliki płytek, dyski, a nawet książki, dobre, stare (ale nie przestarzałe) książki.

— Patrzcie! — krzyknęła. — Masz Kroebera! I Meada! I Levi-Straussa, i Haverforda, i Schapira, i wszystkich! Nigdy czegoś takiego nie widziałam, chyba że w bibliotece! Można? — Wyciągała rzeczy z półek, gładziła je i pieściła; książki, taśmy, kostki. Potem odwróciła się do niego. Oczy jej błyszczały.

Jaspin znał to pełne uwielbienia spojrzenia dziewcząt na jego zajęciach, gdy jeszcze prowadził zajęcia. Była to czysta miłość, miłość abstrakcyjna. Nie miała nic wspólnego z nim samym. Uwielbiały go, bo był źródłem nauki, bo był za pan brat z Arystotelesem i Platonem. Również dlatego, że był starszy niż one i mógł, gdyby zechciał, jednym kiwnięciem palca otworzyć przed nimi wrota mądrości. Jaspin rzeczywiście używał tego palca wobec niejednej z nich (nie tylko zresztą palca) i podejrzewał, że niektóre zrobiły się od tego mądrzejsze, ale nie tak, jak sobie to wyobrażały. Pomyślał, że ma to wszystko już za sobą.

„Posłuchaj, Jill”, miał zamiar odpowiedzieć na adorujące spojrzenie, „to błąd patrzeć na mnie w ten sposób. Nie mogę ci dać nic z tego, co pewnie myślisz, że mógłbym. Naprawdę.” Nie potrafił jednak zdobyć się na szczerość.

Tymczasem podszedł do niej, jak gdyby zaraz miał porwać ją w ramiona, ale w ostatniej chwili po prostu wyjął jej z rąk książkę, którą trzymała, i pogładził ją jak ona przed sekundą. Prawdziwy biały kruk, opracowanie Cordry’ego o meksykańskich maskach. Sto trzydzieści lat, a kolory ilustracji wciąż żywe. Stopniowo wyprzedawał swoje zbiory pewnemu profesorowi z La Jolla, by móc zapłacić za mieszkanie i wyżywienie, tak samo zresztą jak większość z nich zdobył, gdy miał jeszcze pieniądze, a kto inny był na dnie.

— To jeden z moich największych skarbów. Spójrz na te maski! — Przekartkował kilka stron. Diaboliczne twarze z rogami, stwory rodem z koszmarnych snów. Chungira-Który-Przyjdzie? Maguali-ga? — znów usłyszał bębny w głowie.

— I to, i to, i to! — wpadała już w ekstazę. — Co za cudowna biblioteka! Jakim wspaniałym człowiekiem musi pan być, doktorze Jaspin!

— Barry.

— Barry.

Wyszła na taras i zerwała czerwony kwiat dzikiej róży, który następnie wpięła sobie we włosy. Biedne, opuszczone dziecko — pomyślał. Była chyba trochę starsza, niż mu się z początku wydawało; może dwadzieścia siedem lat.

— Mieszkasz w pięknym miejscu jak na te czasy — powiedziała. — Mamy szczęście, że żyjemy na wybrzeżu Kalifornii, prawda? W głębi lądu nie jest już tak przyjemnie.

— Podobno jest tam paskudnie. A im dalej od wybrzeża, tym gorzej. Najgorzej jest oczywiście w stanach na skraju strefy pyłu. Słyszałem, że jest tam po prostu dżungla, wszędzie bandidos, ale nikogo to nie obchodzi, bo wszyscy i tak umierają na chorobę popromienną.

Pokręcił głową. Robiło mu się niedobrze, gdy pomyślał o spustoszeniu, które poczyniła Wojna Pyłów. Żadnych bomb, nie zrzucono ani jednej bomby, bo nie można było tego zrobić nie skazując całego świata na unicestwienie, używano więc sterowanych chmur radioaktywnych niszcząc rolnicze stany, serce kraju, dzieląc go na kawałki. Tak jak my zrobiliśmy z nimi, tylko gorzej. A teraz, trzydzieści lat później, pełzamy w szczątkach zachodniej cywilizacji przycinając nasze pnącza, słuchając sześcianów muzycznych, chodząc na zajęcia z antropologii i udając, że udało nam się odbudować świat tu, w słonecznej Kalifornii, podczas gdy, o ile wiadomo, o 500 mil stąd na wschód ludzie stali się kanibalami. Jaspin odezwał się:

— O tym miałem zamiar napisać. Świat współczesny z antropologicznego punktu widzenia, trochę też socjologii. Świat jako dżungla nowoczesnej technologii. Oczywiście teraz już tego nie zrobię.

— Nie?

— Wątpię. Nie jestem już na uniwersytecie. Nie mam sponsora, a to bardzo ważne.

— Mógłbyś sam to zrobić, Barry. Wiem, że byś potrafił.

— To miło z twojej strony. Słuchaj, nie jesteś głodna? Mam tu coś, a te opuncje na podwórku są jadalne, więc…

— A czy mogłabym wziąć prysznic? Cała się kleję, no i ta farba, wiesz, te znaki Maguali-ga.

— Jasne — odpowiedział. — Jaki dziś dzień? Piątek? Tak, w piątki mamy wodę do mycia.

W okamgnieniu uwolniła się z ubrania. Żadnego skrępowania. Zresztą również żadnych piersi, bioder, pośladków. Płaska jak chłopak. I co z tego. Była przecież kobietą. Tego był pewny, choć różnie to bywało; te wszystkie ich przeszczepy i implanty. Zaprowadził ją pod prysznic i znalazł dla niej ręcznik. Następnie — a jakże — rozebrał się i wszedł razem z nią. Nie mamy tu za wiele wody, lepiej wykąpmy się razem. Gdy popłynęła woda, odwróciła się do niego i oplotła go nogami, a on przyparł ją plecami do wykafelkowanej ściany podtrzymując rękami pośladki. Oczy miał przez cały czas zamknięte, a gdy na chwilę je otworzył, dostrzegł, że ona wciąż patrzy na niego tym wzrokiem pełnym uwielbienia, jakby każdym ruchem wkładał w nią z pięćdziesiąt encyklopedii.

Wszystko odbyło się szybko, ale było bardzo przyjemnie. Nie można się było powstrzymać. Później jednak przyszedł smutek, poczucie winy, wstyd i nie potrafił się od nich uwolnić. Miłość, tak to kiedyś ktoś nazywał. Jaka miłość? Dwoje żałosnych nieznajomych łączących się częściami ciał na parę minut. Miłość?

Jaspin pomyślał, że musi starać się być wobec niej uczciwy. Mogło być przyjemniej, gdybym wcześniej się o to postarał, ale wtedy może do niczego by nie doszło, a ja za bardzo tego chciałem. To przecież też uczucie, prawda? Prawda?

Opierając się o krawędź umywalki, spokojny już, choć nieco przygnębiony, odezwał się patrząc wciąż na jej małe, różowo zakończone piersi, chłopięce biodra i wilgotne, zlepione włosy:

— Muszę ci to szczerze powiedzieć. Myślisz, że jestem szlachetną, romantyczną, intelektualną postacią, prawda? Ale ja nie jestem, rozumiesz? Jestem oszustem, przegranym facetem, Jill. Jestem nikim.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Tom O'Bedlam»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Tom O'Bedlam» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Nature of the Place
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Reality Trip
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Songs of Summer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Secret Sharer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Good News from the Vatican
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Tom O'Bedlam»

Обсуждение, отзывы о книге «Tom O'Bedlam» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.