Terry Pratchett - Dysk

Здесь есть возможность читать онлайн «Terry Pratchett - Dysk» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1999, ISBN: 1999, Издательство: Rebis, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dysk: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dysk»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Prace ziemne odsłoniły szkielet plezjozaura z napisem „Skończyć z próbami nuklearnymi”. Dyrektor budowy Kin Arad nie jest zaskoczona — ma dwieście dziesięć lat i zaczynała karierę w Kompanii, kładąc warstwy geologiczne na nowo budowanych planetach. Na swoim koncie ma też uformowanie łańcucha górskiego w kształcie własnych inicjałów.
Gdy jednak dowiedziała się o istnieniu — wbrew prawom galaktycznym — płaskiej planety, nawet ją to zaintrygowało. A był to dopiero początek…
W książce opublikowanej w 1981 roku pojawiają się zalążki pomysłów, które pisarz tak świetnie rozwinął później w niezwykle poczytnym cyklu „Świat Dysku”.

Dysk — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dysk», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Na niebie lśniły lipne gwiazdy, o czym wiedziała, ale wciąż nie mogła się nadziwić temu niby-wszechświatowi. Była na dysku o średnicy około piętnastu tysięcy mil, ważącym gdzieś 5,67 razy 10 21ton, co oznaczało albo sztuczną grawitację, albo warstwę neutronium na spodzie konstrukcji. Dysk wolno wirował niczym rzucona moneta na zwolnionych obrotach, a wraz z nim wirowało fałszywe słońce, podrabiany księżyc i cała rodzina nieprawdziwych gwiazd. Wiedziała o tym doskonale, ale patrząc z powierzchni dysku, łatwo było uwierzyć, że jest się na Ziemi.

Mechaniczny świat pozbawiony astronomii… albo też mający własną, będącą parodią właściwej, i jawnie kpiący z astronomów… świat, w którym odkrywcy lądowali nieodmiennie w wodospadzie, znajdując jedynie śmierć. Świat, w którym istniały smoki i trolle… Krótko mówiąc miszmasz.

Odszukała planetę w pobliżu tego, co z braku lepszego określenia trzeba było nazwać horyzontem, po czym zorientowała się, że nie może to być planeta, gdyż porusza się zbyt szybko… A zaraz potem owo coś dorobiło się ognistego śladu i rąbnęło o powierzchnię gdzieś na wschodzie.

Podbiegła do rzędu wyciągniętych na plażę łodzi, w pobliżu których widać było masywny, oszroniony kształt.

— Silver? — spytała i sklęła się w duchu: a niby ile shandów było na dysku?

— A, Kin. Widziałaś to, jak sądzę?

— Co to było?

— Największy fragment naszego statku. Marco powinien był go wysadzić, a nie pozostawić, bo musiał w końcu spaść na dysk. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że wylądował w morzu lub na pustyni. Miałam nadzieję, że może spadnie na spodnią stronę, ale okazała się, jak widać, płonna.

— To znaleźliśmy doskonały sposób na ogłoszenie, że tu jesteśmy: nie dość, że po drodze zniszczyliśmy planetę, to jeszcze spuściliśmy właścicielom na łby wrak statku — podsumowała Kin.

— Zauważyłam jeszcze coś, zanim pojawił się statek. Widzisz tę planetę, nieco w dole? Co to powinno być?

— Wenus, ale…

— Właśnie: nie ma księżyca.

Kin poczuła nagłe podniecenie — twórcy dysku zapomnieli o czymś, a to było co najmniej dziwne. Księżyc Wenus — Adonis — był prawie równie wielki co ziemski Lunar i od zawsze dominował na porannym lub wieczornym niebie. Dlaczego go tutaj pominięto?

— Niezły temat na pracę o związku astronomii i socjologii — zauważyła Silver. — Ja na przykład zawsze czułam, że znaleźliście się w kosmosie pierwsi, ponieważ mieliście ciągle przed oczyma przypomnienie, że we wszechświecie coś krąży wokół czegoś i ośrodkiem tego krążenia wcale nie jest Ziemia. My mieliśmy swojego Bliźniaka, a kungowie w ogóle nie widzieli nieba. Gdyby wasza siostrzana planeta nie miała księżyca, wątpię, czy wasza historia byłaby aż tak nieskomplikowana. Razem patrzyły, jak samotna planeta opada za horyzont. Kin wtuliła się w futro Silver, zastanawiając się, czy garkotłuk jest bezpieczny. Chyba tak. Załoga darzyła Marca zdrowym respektem. Silver musiała też o tym myśleć, bo spytała:

— Kin, nie śpisz?

— Unk.

— Obiecaj mi, że jeśli garkotłuk się zepsuje, ogłuszysz mnie i pozwolisz Marcowi mnie dobić. Kin siadła, krzywiąc się odruchowo.

— Nie obiecam. A poza tym czym cię mam ogłuszyć, wrzaskiem?

— Masz niewielki stunner przy sobie. Zauważyłam go parokrotnie… nauczono mnie obserwować. A pozwolisz mnie zabić ze strachu przed tym, czym się stanę. Mojego strachu.

Kin mruknęła niewyraźnie i pogrążona w myślach, położyła się na powrót.

Rozmyślała konkretnie o shandach: nim wynaleziono garkotłuki, przedstawiciele tej rasy mogli opuszczać rodzinną planetę jedynie z własnymi lodówkami. Zdarzyło się wówczas, że ludzki statek przewoził czterech ambasadorów rasy shand na Ziemię i podczas lotu zepsuła się chłodnia. Ambasadorzy byli istotami cywilizowanymi — zwykle shand pozbawiony jedzenia zmienia się w szalejące zwierzę w ciągu maksimum czterdziestu ośmiu godzin. Oni wytrzymali pięćdziesiąt sześć.

Nie przeżył nikt: ostatnia zabiła się, gdy obudziła się z sytego snu i zobaczyła, co leży wokół niej. Normalny shand tak by nie postąpił, ale normalny shand nie jest szkolony do kosmopolitycznego myślenia. A i tak ślina topi w każdym shandzie miliony lat ewolucji, co w połączeniu z brutalną prawdą, że shand lubi sobie zjeść innego osobnika swej rasy, daje efekt niezrozumiały dla ludzi. Jak można połączyć rytualny kanibalizm z rozwiniętą cywilizacją? One mogą. Należało do tego jeszcze dodać Grę, której zasady były stare, proste i okrutne. Dwa shandy wchodziły z przeciwnych stron do ogrodzonego lasu, od dawna przeznaczonego do tego właśnie celu. Obowiązywały konkretne przepisy dotyczące broni, a poza tym wszystkie chwyty były dozwolone. Zwycięzca w nagrodę miał wielkie żarcie.

Ciekawość wzięła górę nad rozsądkiem i Kin spytała cicho:

— Silver, brałaś kiedyś udział w Grze?

— Trzy razy, kiedy miałam naprawdę nieodpartą ochotę. Dwa razy w domu i raz nielegalnie poza planetą. Ostatnia przeciwniczką była Regius, profesor lingwistyki z Uniwersytetu Gelt. Stanowi obecnie zawartość mojej lodówki, choć przyznaję, że nauka poniosła sporą stratę.

— Przecież macie od dawna garkotłuki, dlaczego nadal istnieje Gra?

— Teraz to tradycja — Silver wzruszyła ramionami. — Robimy to… można powiedzieć, dla sportu, choć to niezbyt trafne słowo, bo chodzi o połączenie odwagi, utożsamienie się z przeszłością czy potwierdzenie naszego shandyzmu. Wy uważacie, że to barbarzyństwo.

Było to stwierdzenie, nie pytanie, ale Kin i tak przecząco pokręciła głową.

— Wiesz, że w Grze wzięło już udział sporo ludzi — dodała Silver. — Płacą za to naprawdę dobrze, choć nie wiem, co chcą udowodnić. Jeśli wygrają, dostają jedynie głowę przeciwnika do zawieszenia na ścianie. To jest barbarzyństwo.

— A jeśli przegrają?

— To zwycięski shand dostaje dwóch skazanych przestępców.

Kolejny przykład, że obcych nie można oceniać według ludzkich kryteriów, co każdy odruchowo robił. Co komu do domu, jak dom nie jego — shandy na swojej planecie mogły robić, co chciały, i nic do tego ludziom. Dalsze rozmyślania przerwał jej nagły wrzask, jakim rozbrzmiała drewniana budowla. Przez otwarte wrota wybiegł mężczyzna, trzymając się za bok, przebiegł parę kroków i zwalił się w trawę.

Kin skoczyła odruchowo, dopiero w biegu wyciągając stunner. Potężne łupnięcie za jej plecami świadczyło, że Silver nie pozostała bezczynna.

Wewnątrz hali pełno było walczących w mroku postaci. Ledwie zdążyła uskoczyć przed brodaczem odzianym w skóry, który gnał na oślep. Przestała mu się dziwić, gdy zobaczyła goniącego za nim potężnego chłopa z toporem. Wycelowała i strzeliła.

7

Efekt nie był natychmiastowy — obaj przebierali jeszcze parę sekund nogami, nim powoli, zasypiając po drodze, zwalili się na ziemię. Kin ustawiła broń na minimalną moc, ale maksymalnie szeroką wiązkę, i półkolistymi ruchami kosiła wszystko, co się przed nią ruszało. Przynosiło to efekty, dopóki nie trafiła na odporniejszego od innych — co prawda zaczął śnić w marszu, ale padł dopiero na nią, rozciągając ją i przygniatając do ziemi, jako że chłop był co się zowie. Przez chwilę bała się, że odór zestarzałego potu, smród źle wyprawionych skór i cuchnący oddech ją uduszą, ale zdołała się wcześniej uwolnić. Przy zderzeniu wypuściła stunner. Zaczęła go gorączkowo szukać, ale ktoś ją uprzedził — kolejny brodacz w futrze uniósł ze zdziwieniem stunner, zajrzał w lufę i zachrapał, waląc się na podłoże jak kłoda.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dysk»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dysk» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Dysk»

Обсуждение, отзывы о книге «Dysk» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.