Robert Silverberg - Stochastyk

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Stochastyk» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Gdańsk, Год выпуска: 1993, ISBN: 1993, Издательство: Gold, RYT, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Stochastyk: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Stochastyk»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Kiedy przeszłość krzyżuje się z przyszłością…
Nowy York. Ostatnie miesiące XX wieku. Lew Nicholas — ekspert w dziedzinie prognozowania przyszłości — osiągnął pozycję szarej eminencji, „twórcy królów”, człowieka, który mógłby doprowadzić Paula Quinna do Białego Domu w roku 2004.

Stochastyk — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Stochastyk», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

I tak dzień po dniu Carvajal zwracał mi dane, dotyczące głównie dalekosiężnych losów Quinna. Uzyskane informacje przekazywałem zazwyczaj Haigowi Mardikianowi, chociaż niektóre z nich stawały się domeną George’a Missakiana (kontakty ze środkami masowego przekazu), dane związane z kwestiami finansowymi dostawał Lombroso, a pewne inne sprawy referowałem Quinnowi osobiście. Moje notatki, sporządzane na podstawie wizji Carvajala, wyglądały po tygodniu mniej więcej tak:

Zaprosić komisarza rozw. społ. Spreckelsa na lunch. Wspomnieć o możliw. objęcia urz. sędziego.

Iść na ślub, syna sen. Wilkoma z Mass.

Powiadomić poufnie Con Ed., że nie ma nadziei na zgodę na wybudow. w okol. Flatbush elektrowni termojądrowej.

Brat gubem. — wprowadzić go do władz Trzech Dzielnic. Kwestię nepotyzmu podważyć z góry dowcipami na konf. pras.

Wezwać spik. Zgromadzenia Feinberga i delikatnie go przycisnąć w sprawie ponownej ustawy o połącz, kapsuł pomiędzy NY, Mass. i Conn.

Uporządkować dokumenty: biblioteki, narkotyki, międzystanowa migracja ludności.

Zwiedzić skansen historyczny w okręgu Garment z nowym konsulem generalnym Izraela. Zaprosić także: Leibmana, Berkowitza, pannę Weisbard, rabbiego Dubina i chirurga O’Neilla.

Czasami rozumiałem, dlaczego moje przyszłe j a zalecało Quinnowi dany kierunek działań, lecz niekiedy bywałem nim całkowicie zaskoczony. (Dlaczego na przykład kazałem mu odrzucić zupełnie niewinną propozycje Rady Miejskiej, dotyczącą ponownego otwarcia objętej zakazem parkowania strefy na południe od Canal Street? W jaki sposób miało mu to dopomóc w osiągnięciu stanowiska prezydenta?) Carvajal nie zaoferował żadnej pomocy. Przekazywał nam po prostu wskazówki, które otrzymywał ode mnie osiem czy dziewięć miesięcy w przyszłości. Carvajal musiał umrzeć, nim owe informacje objawią swoje ostateczne implikacje, nie miał wiec pojęcia, jakie mogą powstać za ich sprawą skutki, a ponadto absolutnie go to nie obchodziło. Przekazywał mi wszystko z obcesową obojętnością. Nie wolno mi było zastanawiać się, dlaczego. Postępuj według scenariusza, Lew, postępuj według scenariusza.

Postępowałem według scenariusza.

Moje zastępcze ambicje polityczne zaczynały przybierać charakter boskiej misji: za pomocą daru Carvajala i charyzmy Quinna zdołam przekształcić świat w Lepsze Miejsce o nieokreślonej, idealnej naturze. Czułem, że trzymam w garści pulsujące przewody władzy. Kiedyś uważałem prezydenturę Quinna za cel warty osiągnięcia sam w sobie, teraz zaś stałem się niemal wyznawcą Utopii; planowałem świat, kierowany moją zdolnością widzenia. Manipulacje, układ motywacji i machinacje polityczne traktowałem jako rodzaj służby, prowadzącej do wyższego celu, ku któremu — jak mi się wówczas wydawało — zmierzałem.

Dzień w dzień przekazywałem strumień notatek Quinnowi i jego sługom. Mardikian i burmistrz przypuszczali, że dostarczane przeze mnie wiadomości są rezultatem moich własnych prognoz, produktem moich ankieterów, komputerów i słodkich, przebiegłych szarych komórek. Ponieważ wyniki mych stochastycznych prognoz były od lat niezmiennie znakomite, robili tak, jak im kazałem. Ze ślepym posłuszeństwem. Od czasu do czasu Quinn śmiał się i mówił: „O rany, moim zdaniem, nie ma to żadnego sensu”, a ja odpowiadałem „Zobaczysz, że ma”, i Quinn godził się na wszystko. Lombroso jednak zdawał sobie sprawę, że większość informacji pochodzi w istocie od Carvajala. Nie wspomniał mi jednak o tym ani słowem; o ile wiem, nie rozmawiał również z Quinnem ani z Mardikianem.

Otrzymywałem także od Carvajala polecenia bardziej osobiste.

— Pora, żebyś obciął włosy — oznajmił na początku września.

— Na krótko?

— Na łyso.

— Chcesz, żebym ogolił sobie czaszkę?

— Właśnie.

— Nie — odpowiedziałem. — To głupia moda. Nie znoszę jej.

— Nieważne. Od września byłeś łysy. Zrób to jutro, Lew.

— Nigdy w życiu nie obciąłbym się na pałę — zaoponowałem. — To całkowicie niezgodne z moimi…

— Tak jednak zrobiłeś — powiedział po prostu Carvajal. — Jak możesz się sprzeciwiać?

Nie było sensu się kłócić. Carvajal widział mnie łysego: musiałem iść zatem do fryzjera i obciąć się na zero. Żadnych pytań, powiedział mi kapitan, gdy wstępowałem na pokład: postępuj wyłącznie według scenariusza, chłopcze.

Oddałem się zatem w ręce fryzjera. Wyglądałem jak przerośnięty Erich von Stroheim [43] Erich Stroheim (1885–1957) — amerykański aktor i reżyser filmowy. W pierwszym okresie swojej’ kariery specjalizował się w rolach oschłych pruskich oficerów. , tylko bez monokla i sztywnego kołnierzyka.

— Wspaniale! — zawołała Sundara. — Przepięknie! Delikatnie pogładziła mnie po szczeciniastej czaszce. Po raz pierwszy od dwóch czy trzech miesięcy przepłynął między nami jakiś prąd. Moja nowa fryzura niezmiernie jej się podobała, uwielbiała ją po prostu. Oczywiście: obciąć się w ten sposób było szaleńczym, Transgresyjnym postępkiem. Był to dla niej znak, że być może będą jeszcze ze mnie ludzie. Otrzymałem także inne polecenia.

— Jedź na weekend do Caracas — powiedział Carvajal. — Wynajmij łódź rybacką. Złapiesz rybę piłę.

— Po co?

— Zrób to — powiedział nieubłaganie.

— Nie widzę żadnego powodu, żeby jechać do…

— Proszę cię, Lew. Jesteś nieznośny.

— Mógłbyś mi to przynajmniej wyjaśnić?

— Nie ma żadnego wyjaśnienia. Musisz jechać do Caracas.

Było to absurdalne, ale pojechałem do Caracas. Wypiłem o kilka margaritas za dużo z paroma nowojorskimi adwokatami, którzy nie wiedzieli, że jestem prawą ręką Quinna, i narzekali na niego dosyć hałaśliwie, opowiadając w kółko o dobrych, starych czasach, gdy Gottfried trzymał motłoch żelazną ręką. Fascynujące. Wynająłem łódź i rzeczywiście złowiłem rybę piłę, niemal łamiąc przy okazji obie ręce w nadgarstkach. Za potworne pieniądze kazałem potem wypchać to cholerne bydlę. Przyszło mi do głowy, że Carvajal i Sundara zmówili się, żeby mnie doprowadzić do szaleństwa lub wpędzić w ramiona najbliższego cenzora Wyznania. (Czy to zresztą nie to samo?) Nie — niemożliwe. Najprawdopodobniej Carvajal udzielił mi po prostu błyskawicznego kursu postępowania według scenariusza. Przyjmuj wszystkie rozkazy, jakie wydaje ci Jutro i nie zadawaj nigdy żadnych pytań.

Przyjmowałem rozkazy.

Zapuściłem brodę. Kupiłem sobie nowe, modne ciuchy. Na Times Square poderwałem pewną markotną szesnastolatkę o krowich piersiach, spoiłem ją koktajlami z rumem na najwyższym piętrze hotelu Hyatt Regency, wynająłem na dwie godziny pokój i spółkowałem z nią ponuro. Spędziłem trzy dni w Columbia Medical Center na badaniach sonopunkturowych jako ochotnik, a kiedy stamtąd wyszedłem, wibrowały mi wszystkie kości. Udałem się do swojej rejonowej kolektury gier liczbowych, postawiłem tysiąc dolarów na 666 i wszystko straciłem, bo tego dnia wygrał numer 667. Po tej historii gorzko poskarżyłem się Carvajalowi.

— Nie przeszkadzają mi rozmaite szaleństwa, ale to zaczyna być kosztowne. Nie mógłbyś mi przynajmniej podać właściwej liczby?

Uśmiechnął się krzywo i powiedział, że przecież podał mi właściwą liczbę. Przypuszczam, że miałem przegrać. Była to chyba część mojego szkolenia. Masochizm egzystencjalny: hazard i zen. W porządku. Nie zadawaj żadnych pytań. Tydzień później Carvajal kazał mi postawić kolejny tysiąc na 333 i wówczas wygrałem nawet niemałą sumę.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Stochastyk»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Stochastyk» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Nature of the Place
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Reality Trip
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Songs of Summer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Secret Sharer
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Good News from the Vatican
Robert Silverberg
libcat.ru: книга без обложки
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Stochastyk»

Обсуждение, отзывы о книге «Stochastyk» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.