Arthur Clarke - Oko czasu

Здесь есть возможность читать онлайн «Arthur Clarke - Oko czasu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 2008, ISBN: 2008, Издательство: Vis-á-vis/Etiuda, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Oko czasu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Oko czasu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Jest rok 1885. Przebywający na Granicy Północno-Zachodniej młody dziennikarz, Rudyard Kipling, jest świadkiem niezwykłego spotkania brytyjskich żołnierzy z wytworem nieprawdopodobnie zaawansowanej technologii: unoszącą się w powietrzu kulą, która wydaje się obserwować wszystko wokół. Niebawem zza okolicznego wzgórza wyłania się uszkodzony helikopter z 2037 roku…

Oko czasu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Oko czasu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Ale poniżej, na terenie kontynentów, widać było szereg osobliwości.

Widać było przemieszczenia układu warstw lodu. Przelatując nad Himalajami, wyraźnie widział lodowce, które spływały ze zboczy gór, torując sobie drogę w dół. Tymczasem Sahara nie była już pustynią przynajmniej nie całkiem. Tu i ówdzie pojawiły się nowe oazy i skrawki zieleni, które mogły mieć długość pięćdziesięciu kilometrów, ograniczone prostoliniowymi odcinkami. Podobnie widział fragmenty pustyni wklinowane w zielone obszary południowoamerykańskich lasów tropikalnych. Świat nagle stał się jakąś nieforemną mozaiką. Ale te dziwne skrawki zieleni na pustyni stopniowo zanikały, w miarę upływu kolejnych dni zieleń brązowiała, wyraźnie ginąc.

O ile konsekwencje tych zmian w świecie fizycznym były stosunkowo niewielkie, o tyle wpływ na ludzkość był dramatyczny.

W ciągu dnia miasta i farmy zawsze trudno było dostrzec z orbity. Ale teraz nawet szerokie drogi, które kiedyś przecinały czerwone centrum Australii, gdzieś znikły. Wielką Brytanię, której kształt łatwo było rozpoznać, wydawała się pokrywać gęsta warstwa lasu, rozciągająca się od brzegów Szkocji po Kanał La Manche. Kola rozpoznał Tamizę, ale była teraz znacznie szersza, niż pamiętał i nie było śladu Londynu. Raz Kola dostrzegł na środku Morza Północnego jasną pomarańczowo-żółtą poświatę. Okazało się, że to była płonąca platforma wiertnicza. Unosił się z niej wielki czarny pióropusz dymu, który rozpościerał się nad Europą Zachodnią. Kiedy ich radio objęło swym zasięgiem ten obszar, Musa rozpaczliwie próbował nawiązać kontakt. Ale nie było żadnej odpowiedzi i żadnego śladu statków czy samolotów lecących na ratunek ogarniętej pożarem platformie.

I tak dalej. O ile świat widziany w dzień był odmieniony, o tyle jego widok nocą po prostu rozdzierał serce. Światła miast, kiedyś jarzące się jak naszyjnik otaczający brzegi kontynentów, znikły, zgasły.

Wszędzie, gdzie patrzył, było tak samo, z wyjątkiem kilku, bardzo nielicznych wyjątków. Na środku pustyni dostrzegł jakby błysk ogniska, chociaż wiedział, że mogły go zwieść błyski wyładowań atmosferycznych. W środkowej Azji, w pobliżu granicy Mongolii, zobaczył większą grupę ognisk. Wydawało się nawet, że widać jakieś miasto na terenie dawnego Iraku, ale było małe i tylko jedno, a w nocy jego światła migotały jak gdyby od ognisk i latarń, a nie światła elektrycznego. Sabie twierdziła, że widzi jakieś oznaki zamieszkania w miejscu, gdzie znajdowało się Chicago. Raz nadzieję załogi Sojuza rozbudził przelotny widok intensywnego świecenia na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Ale okazało się, że to uskok tektoniczny, rzeka lawy wypływającej z pękniętej ziemi, którą niebawem zakryły wielkie kłęby popiołu i pyłu.

Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa ludzkość przestała istnieć, tylko tyle można było powiedzieć. A jeśli chodzi o rodzinę Koli, Nadia, chłopcy i Moskwa zniknęli. Rosja była pusta.

Członkowie załogi dyskutowali, co mogło spowodować tę ogromną metamorfozę. Może jakaś wielka wojna sprawiła, że świat nagle się wyludnił; ta hipoteza wydawała się najbardziej prawdopodobna. Ale jeśli tak właśnie było, na pewno słyszeliby wojskowe rozkazy, widzieliby błyski startujących międzykontynentalnych pocisków balistycznych, słyszeliby pełne rozpaczy wołania o pomoc, widzieliby płonące miasta. I jaka potęga mogłaby unieść bloki lodu i obszary zieleni o rozmiarach dziesiątków kilometrów i umieścić je tak bezsensownie?

Te dyskusje nigdy nie zaprowadziły ich zbyt daleko. Może brakowało im wyobraźni, aby zmierzyć się z tym, co widzą. A może bali się, że rozmawiając o tym, sprawią, że stanie się to rzeczywistością.

Kola próbował podejść do sprawy analitycznie. Zewnętrzna, podwieszona gondola z czujnikami funkcjonowała prawidłowo. Zaprojektowana tak, by fotografować zewnętrzne otoczenie Stacji, miała praktycznie nieograniczoną pojemność. Kola mógł łatwo przeprogramować gondolę, aby była skierowana na Ziemię. Orbita Sojuza, cienia nieistniejącej Stacji, nie pokrywała całej Ziemi, ale zataczała pętlę daleko od równika i kiedy ukazywała się pod nimi Ziemia, w polu widzenia kamer pojawiały się coraz to nowe części planety. Kola mógłby utworzyć fotograficzny zapis stanu Ziemi widzianej z orbity, obejmujący szeroki pas na północ i na południe.

Kiedy samotny Sojuz krążył nad Ziemią, Kola cierpliwie próbował odkładać na bok wszelkie uprzedzenia, kontrolować swoje emocje i obawy, po prostu rejestrując to, co widzi. Ale dziwnie było pomyśleć, że gdzieś w ogromnej elektronicznej pamięci gondoli zostały zapamiętane zdjęcia Stacji, które zrobili zaraz po odłączeniu się, zdjęcia Stacji, która jakimś cudem przestała istnieć, ozdobnika w rozgrywającej się wokół nich dziwnej symfonii.

Sabie chciała wiedzieć, jaki jest cel tych cierpliwych wysiłków. Celem jej planu wykorzystania amatorskiego radia było nawiązanie kontaktu, który umożliwi im przetrwanie, a jaki może być pożytek z tych zdjęć? Kola nie czuł potrzeby, aby się przed nią tłumaczyć. Nie było nikogo innego, kto byłby w stanie to zrobić, a Ziemia, czuł to, zasługiwała na to, żeby zarejestrować jej metamorfozę.

Poza tym, o ile wiedział, jego żony i chłopców już nie było. Gdyby to była prawda, jaki był sens robienia czegokolwiek?

Pogoda wydawała się niespokojna: nad oceanami krążyły wielkie układy niskiego ciśnienia, prąc w kierunku lądu i dając początek potężnym burzom z piorunami. Oglądane z przestrzeni kosmicznej burze budziły zachwyt, gdy błyskawice migotały, przeskakując między chmurami i wyzwalając reakcje łańcuchowe, które ogarniały cały kontynent. Na równiku chmury tworzyły wielkie zwały, które zdawały się ciągnąć w jego stronę. Czasami wyobrażał sobie, że Sojuz mógłby wpaść w środek takiej burzy. Zapewne morze i atmosfera były tak samo wzburzone jak lądy. Kiedy mijały kolejne dni, widoczność powoli pogarszała się. Ale, o dziwo, rosnące ciemności sprawiły, że poczuł się lepiej, jak wtedy, gdy był dzieckiem i wierzył, że zło odejdzie, jeśli nie będzie go widział.

Kiedy Kola nie mógł już tego wytrzymać, zajmował się swoim drzewkiem cytrynowym. To drzewko, małe bonsai, było przedmiotem jednego z eksperymentów na Stacji. Po pierwszym dniu pobytu w Sojuzie, wygrzebał je z opakowania i teraz trzymał w małym schowku pod siedzeniem. Pewnego dnia, na pokładzie wielkich statków kursujących między światami, ludzie będą hodowali owoce w przestrzeni kosmicznej i może przypomną sobie Kolę, jako pioniera nowego sposobu pielęgnowania życia poza Ziemią. Wygadało na to, że teraz możliwości te odeszły w niebyt, ale małe drzewko pozostało. Będzie je wystawiał na światło słoneczne sączące się przez okna i zraszał cenną wodą jego małe listeczki. Gdyby potarł te liście między palcami, poczułby ostry zapach, który przypominałby mu dom.

Niezwykłość odmienionego świata pokrytego oceanem powietrza kontrastowała z przytulną, swojską atmosferą Sojuza i było tak, jak gdyby to, co widzieli za oknami, było jakąś lekką sztuką, nie mającą z rzeczywistością nic wspólnego.

Owego dziesiątego dnia, około południa, Sabie wystawiła głowę z włazu do przedziału mieszkalnego.

— Jeżeli nie macie akurat jakiegoś ważnego spotkania — powiedziała — myślę, że powinniśmy porozmawiać.

Tamci dwaj leżeli skuleni na swych kojach pod cienkimi, posrebrzanymi kocami, unikając swojego wzroku. Sabie wsunęła się na swoje miejsce.

— Zaczyna nam wszystkiego brakować — powiedziała Sabie bez ogródek. — Zaczyna nam brakować jedzenia i wody, powietrza i wilgotnych chusteczek, a mnie już się skończyły tampony.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Oko czasu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Oko czasu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Arthur Clarke - S. O. S. Lune
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Gwiazda
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Die letzte Generation
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Culla
Arthur Clarke
libcat.ru: книга без обложки
Arthur Clarke
Arthur Clarke - The Fires Within
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Expedition to Earth
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Earthlight
Arthur Clarke
libcat.ru: книга без обложки
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Kladivo Boží
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Le sabbie di Marte
Arthur Clarke
Отзывы о книге «Oko czasu»

Обсуждение, отзывы о книге «Oko czasu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x