Arthur Clarke - Oko czasu

Здесь есть возможность читать онлайн «Arthur Clarke - Oko czasu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 2008, ISBN: 2008, Издательство: Vis-á-vis/Etiuda, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Oko czasu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Oko czasu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Jest rok 1885. Przebywający na Granicy Północno-Zachodniej młody dziennikarz, Rudyard Kipling, jest świadkiem niezwykłego spotkania brytyjskich żołnierzy z wytworem nieprawdopodobnie zaawansowanej technologii: unoszącą się w powietrzu kulą, która wydaje się obserwować wszystko wokół. Niebawem zza okolicznego wzgórza wyłania się uszkodzony helikopter z 2037 roku…

Oko czasu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Oko czasu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Był w przedziale mieszkalnym, razem ze skafandrami kosmicznymi i innym niepotrzebnym sprzętem, otoczony gratami ze Stacji, które wciąż trzymali, bo nie mogli otworzyć włazu, żeby je wyrzucić. Śpiąc w tym przedziale, zostawiał pozostałej dwójce nieco więcej miejsca, co powstrzymywało trzech świrujących kosmonautów od pozabijania się nawzajem. Ale nie było tu wygodnie. Wciąż czuł zapach gnijącej, zużytej bielizny, „kozackich ochraniaczy na jaja”, jak mawiała Sabie.

Jęknął, przekręcił się i wysunął ze śpiwora. Poszedł do małej, umieszczonej w ścianie toalety i uruchomił pompy wysysające odchody na zewnątrz, w przestrzeń kosmiczną. Kiedy zdali sobie sprawę, że utknęli na orbicie, musieli wygrzebać tę ubikację spod kupy śmieci; podróż do domu miała trwać tylko kilka godzin i przerw toaletowych nie planowano. Tego dnia rano zajęło mu to tylko chwilę. Był odwodniony i jego mocz był gęsty, jakby nie chciał opuścić jego ciała.

Miał na sobie tylko długie kalesony i zaczął dygotać. Ażeby maksymalnie zwiększyć żywotność Sojuza, Musa wydał polecenie, by funkcjonowały jedynie jego podstawowe układy, przy minimalnym poborze mocy. Dlatego w statku robiło się coraz zimniej i coraz bardziej wilgotno. Na ścianach osadzała się czarna pleśń. Powietrze, coraz bardziej cuchnące, było wypełnione pyłem, drobinkami złuszczonej skóry, włosami i resztkami jedzenia i wszystko to oczywiście nie osiadało wobec braku siły ciążenia. Oczy im łzawiły i przez cały czas kichali; poprzedniego dnia Kola zmierzył sobie czas i stwierdził, że w ciągu godziny kichnął dwadzieścia razy.

To już dziesiąty dzień, pomyślał. Dzisiaj dokonają kolejnych szesnastu bezcelowych okrążeń Ziemi, co daje całkowitą sumę stu sześćdziesięciu okrążeń od chwili, gdy Stacja przestała istnieć.

Przymocował pierścienie no górnych części nóg. Te elastyczne opaski, ochrona przed zaburzeniami równowagi płynów wywołanymi mikrograwitacją, były na tyle ciasne, aby ograniczyć odpływ płynów z nóg, ale nie tak ciasne, by zatrzymać ich dopływ. Kola założył jednoczęściowy kombinezon — w istocie kolejny łach, znaleziony w kupie śmieci w przedziale mieszkalnym.

Następnie opuścił się na dół przez otwarty właz i znalazł się w module powrotnym. Musa i Sabie nawet na niego nie spojrzeli; wszyscy mieli po dziurki w nosie wzajemnego widoku. Obrócił się w powietrzu i wprawnie wślizgnął się na swoją koję. Jak tylko usunął się z drogi, Sabie przepchnęła się przez właz i Kola usłyszał, jak tłucze się w kabinie powyżej.

— Śniadanie. — Musa pchnął przez powietrze tacę w stronę Koli. Leżały na niej przyklejone taśmą tubki i puszki z jedzeniem, już otwarte i do połowy puste. Już dawno wykończyli niewielkie zapasy jedzenia, które znajdowały się na pokładzie Sojuza i napoczęli żelazne racje, które miały im dodać sił po wylądowaniu: puszki mięsa i ryb, tubki z homogenizowanymi jarzynami i serem, a nawet trochę landrynek. Ale to nie było w stanie ich nasycić. Kola przejechał palcem po pustej puszce i wessał unoszące się w powietrzu okruchy.

Żadne z nich nie było zresztą bardzo głodne. Był to skutek pozostawania w stanie nieważkości. Jednak Koli brakowało gorących potraw, których nie jadł od chwili opuszczenia Stacji.

Musa już był pochłonięty stałymi czynnościami przy układzie łączności.

— Stereo jeden, Stereo jeden…

Oczywiście nie było odpowiedzi, bez względu na to, ile czasu temu poświęcał. Ale jaki mieli wybór? Trzeba było próbować.

Tymczasem Sabie krzątała się „na górze”, w przedziale mieszkalnym. Odkryła stary sprzęt radioamatorski, z którego kiedyś korzystali astronauci na Stacji, żeby nawiązać kontakt z radioamatorami na Ziemi, zwłaszcza z dziećmi. Zainteresowanie ogółu Stacją już dawno zmalało, a jej przestarzałe wyposażenie zdemontowano, zapakowano w pudła i przeniesiono do Sojuza celem zniszczenia. Teraz Sabie próbowała je uruchomić. Może zdołają odebrać jakieś sygnały albo nawet będą w stanie coś nadać na długościach fali, których konwencjonalny sprzęt nie obejmuje. Musa stale narzekał, kiedy Sabie chciała podłączyć sprzęt do układu zasilania statku kosmicznego. Wywiązała się kolejna gwałtowna kłótnia, ale tym razem Kola postanowił interweniować.

— To strzał w ciemno, ale może się uda. To chyba nie może nam zaszkodzić…

Kola pochylił się do przodu i wcisnął zawór zbiornika wody. Ukazała się kulka o średnicy kilku centymetrów, która poszybowała w stronę jego twarzy. Zdając sobie sprawę, że Musa łakomie go obserwuje — będzie awantura, jeżeli uroni choćby kropelkę — Kola szeroko otworzył usta. Woda osiadła mu na języku. Zamknął usta, delektując się jej świeżością zanim ją połknął. Ze wszystkich reżimów racjonowania, jakie narzucił Musa, ten dotyczący wody był najtrudniejszy do zniesienia. Sojuz nie posiadał żadnych urządzeń do recyklingu; był zaprojektowany do krótkich skoków z Ziemi na orbitę i z powrotem i został zaopatrzony tylko w mały zbiornik wody. Ale Sabie jak zwykle nie przestawała gderać.

— Nie racjonuje się wody, nawet kiedy się jest na pustyni. Pijesz ją, kiedy jej potrzebujesz. Inaczej się nie da… — Czy miała rację, czy nie, woda i tak się kończyła.

Z przegródki w ścianie Kola wyjął środek czyszczący do zębów. Był to kawałek gazy nasyconej silnie aromatyzowaną pastą do zębów, który owijało się wokół palca i przesuwało wokół ust. Kola używał tego ostrożnie, wysysając z kawałka gazy każdą drobinkę miętowej pasty; jej smak jakoś zaspokoił nieco jego pragnienie.

I taki był początek jego dnia. Nie mógł się umyć, bo już dawno temu skończyły się miękkie myjki, których się zwykle używa do mycia ciała i włosów. Bez wątpienia wszyscy cuchnęli jak kozackie ochraniacze na jaja. Ale przynajmniej tak samo.

Kiedy Musa nie przestawał żałosnym głosem wołać w ciemność, Kola zajął się własnym, narzuconym sobie programem, który polegał na obserwowaniu Ziemi.

W ciągu długich godzin spędzonych w przestrzeni kosmicznej Kola zawsze znajdował wielką przyjemność w obserwowaniu Ziemi. Stacja, podobnie jak teraz Sojuz, orbitowała zaledwie kilkaset kilometrów nad powierzchnią, więc widok planety nie wywoływał w nim żadnego uczucia odosobnienia i niepewności, o czym informowali podróżnicy lecący na Marsa, kiedy patrzyli na błękitną wysepkę, na której przyszli na świat. W oczach Koli Ziemia była olbrzymia — i prawie pusta.

Podczas połowy każdego okrążenia przelatywał nad wielkimi pustymi obszarami Pacyfiku, błękitnym przestworem, zakłóconym jedynie śladami pozostawianymi przez nieliczne statki i plamkami wysp. Nawet na kontynentach na ogół nie było widać ludzi: na terenie Azji i północnej Afryki rozciągały się pustynie pozbawione jakichkolwiek śladów, z wyjątkiem dymu sporadycznego ogniska. Ludzie mieszkali w przeważającej mierze na wybrzeżach lub w dolinach rzek. Ale nawet miasta trudno było dostrzec z orbity; kiedy próbował odszukać Moskwę czy Londyn, Paryż czy Nowy Jork, dostrzegał jedynie tętniącą życiem szarość wtopioną w zielono-brązowy wiejski krajobraz.

Wrażenie robiła na nim nie kruchość Ziemi, ale jej ogrom; nie uderzał go oczywisty fakt podboju planety przez człowieka, lecz szczupłość zajmowanej przez ludzi powierzchni, nawet w połowie dwudziestego pierwszego wieku.

Ale to było przed metamorfozą.

Uchwycił się tego, co znał. Geometria Ziemi widzianej z niskiej orbity nie uległa zmianie: co dziewięćdziesiąt minut obserwował wschód słońca, którego światło ze zdumiewającą szybkością przenikało kolejne warstwy atmosfery, a jego barwa płynnie przechodziła ze szkarłatnej w pomarańczową a potem żółtą. Kształty i położenia kontynentów, pustyń, rozmieszczenie łańcuchów górskich — wszystko to wyglądało prawie tak samo jak przedtem.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Oko czasu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Oko czasu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Arthur Clarke - S. O. S. Lune
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Gwiazda
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Die letzte Generation
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Culla
Arthur Clarke
libcat.ru: книга без обложки
Arthur Clarke
Arthur Clarke - The Fires Within
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Expedition to Earth
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Earthlight
Arthur Clarke
libcat.ru: книга без обложки
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Kladivo Boží
Arthur Clarke
Arthur Clarke - Le sabbie di Marte
Arthur Clarke
Отзывы о книге «Oko czasu»

Обсуждение, отзывы о книге «Oko czasu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x