Robert Ludlum - Ultimatum Bourne’a
Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Ludlum - Ultimatum Bourne’a» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Ultimatum Bourne’a
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:4 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 80
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Ultimatum Bourne’a: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Ultimatum Bourne’a»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Ultimatum Bourne’a — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Ultimatum Bourne’a», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
– Za dużo ode mnie wymagasz. Ci ludzie są moimi przyjaciółmi, współ pracownikami, Rosjanami! Czy ty zdecydowałbyś się strzelać do tłumu Amerykanów? Wystarczy jeden pechowy rykoszet i zabiję albo zranię kilku ludzi. To okropne ryzyko!
– Już ci powiedziałem: nie masz wyboru. Jeśli zobaczę w tłumie Szakala, rzucę granat, a wtedy na pewno zginie dwudziestu.
– Ty sukinsynu!
– Lepiej mi uwierz, Ben. Jeżeli chodzi o Carlosa, przyznają, że jestem sukinsynem. Nie mogą pozwolić na to, żeby on dalej żył, cały świat nie może sobie na to pozwolić. Ruszaj!
Młody instruktor splunął Bourne'owi w twarz, po czym odwrócił się i zaczął torować sobie drogę w kierunku bunkra. Jason odruchowo otarł twarz wierzchem dłoni, wpatrując się z natężeniem w zalegające na parkingu plamy głębokiego cienia. Starał się ustalić, z której z nich padły strzały, choć jednocześnie zdawał sobie sprawą, że nie ma to większego sensu, bo Szakal z pewnością zdążył już zmienić stanowisko. Oprócz cysterny na niewielkim ogrodzonym terenie stało dziewięć samochodów – dwa kombi, cztery limuzyny i trzy furgonetki, wszystkie były amerykańskie lub takowe udawały. Carlos musiał skryć się za jednym z pojazdów; cysterna raczej nie wchodziła w grę, bo stała najdalej od otwartej bramy, przez którą można było wybiec w kierunku bunkra, a tym samym tunelu.
Jason przypadł do ziemi i poczołgał się w stroną sięgającego mu do piersi ogrodzenia. Przeraźliwy zgiełk panujący przy wejściu do tunelu nie tracił nic na intensywności. W napiętych do granic wytrzymałości mięśniach ramion i nóg Bourne czuł okropny, rwący ból. Zaczynały go łapać skurcze. Nie myśl o nich! Jesteś już zbyt blisko, Davidzie! Jason Bourne wie, co masz robić. Zaufaj mu!
Uch! Przesadzając płot, wbił sobie w nerkę rękojeść wetkniętego za pasek bagnetu. Nic nie czujesz! Nic cię nie boli! Jesteś już zbyt blisko! Słuchaj Jasona.
Reflektory! Ktoś wcisnął jakiś guzik i reflektory oszalały, zataczając bezsensowne koła, przesuwając oślepiające stożki światła bez ładu i składu. Dokąd mógł uciec Carlos? Gdzie się schował? Miganie świateł prawie uniemożliwiało jakąkolwiek orientację. Nagle na teren parkingu przez bramę, niewidoczną z tego miejsca, w którym znajdował się Jason, wpadły dwa policyjne radiowozy z włączonymi syrenami. Ku zdumieniu Jasona umundurowani mężczyźni, którzy z nich wyskoczyli, natychmiast skryli się za nieruchomymi pojazdami, a potem, jeden za drugim, zaczęli przemykać w kierunku bramy prowadzącej do tunelu.
Coś się nie zgadzało! Z drugiego radiowozu wysiadło czterech ludzi, a teraz nagle było ich tylko trzech. W ułamek sekundy później dołączył do nich czwarty… ale nie ten sam! Ten miał na sobie mundur z czerwonymi wyłogami i wysoką oficerską czapkę z daszkiem przybraną złotym galonem, inną w kształcie od amerykańskiej. Co to mogło być…? Nagle wszystko stało się jasne. Przed oczami Bourne'a pojawił się fragment wspomnień sprzed wielu lat, z Madrytu albo Casaviei, kiedy próbował ustalić powiązania Szakala z falangistami. To mundur hiszpańskiego oficera! Carlos wtargnął na teren ośrodka w części hiszpańskiej, a ponieważ płynnie posługiwał się rosyjskim, usiłował uciec z Nowogrodu, przebrany w wojskowy mundur.
Jason zerwał się na nogi i popędził przez wysypany żwirem placyk. Wyciągnąwszy z kieszeni przedostatnią flarę, rzucił ją za ogrodzenie, ponad zaparkowanymi samochodami. Beniamin nie powinien jej dostrzec ze swego stanowiska w bunkrze, a tym samym nie weźmie jej za umówiony sygnał. Ten sygnał zostanie nadany już wkrótce, może nawet za kilkanaście sekund, ale w tej chwili byłby zdecydowanie przedwczesny.
– Eto sroczno! – ryknął jeden z uciekających policjantów, przerażony widokiem syczącej, płonącej oślepiającym blaskiem flary.
Inny minął kolegów i pędził w kierunku otwartej bramy.
– Skorieje! – poganiał ich krzykiem. W upiornym, migotliwym świetle tańczących reflektorów Bourne obserwował, jak siedem postaci jedna za drugą wybiega z parkingu, by dołączyć do tłumu kłębiącego się u wejścia do tunelu. Ósma postać nie pojawiła się. Szakal znalazł się w pułapce!
Teraz! Jason wyszarpnął ostatnią flarę, wyrwał zawleczkę i z całej siły cisnął kulę zimnego, jaskrawego ognia wysoko nad głowy przerażonych ludzi. Zrób to, Ben! – wrzasnął rozpaczliwie w myśli, zaciskając dłoń na pękatej skorupie granatu. Zrób to!
Jego milcząca prośba została wysłuchana, bo od strony tunelu dobiegły nagle głosy rozpaczy i oburzenia, które w chwilę potem zamieniły się w paniczne wrzaski, zagłuszone szaleńczym terkotem strzelającego długimi seriami pistoletu maszynowego. Z głośników rozległy się jakieś rozkazy, wywrzaskiwane ochryple po rosyjsku… Jeszcze jedna seria i głos przemówił ponownie, tym razem spokojniej i bardziej wyraźnie; tłum przycichł na chwilę, by w sekundę później zareagować jeszcze głośniejszym niż dotąd rykiem wściekłości i przerażenia. Obejrzawszy się przez ramię, Bourne dostrzegł widoczną wyraźnie na tle wirujących smug reflektorów sylwetkę Beniamina. Rosjanin stał na dachu bunkra i wykrzykiwał rozkazy do trzymanego tuż przy ustach mikrofonu. Ludzie zaczynali go słuchać! Tłum najpierw powoli i niechętnie, a potem coraz szybciej zaczął kierować się w przeciwną stronę, by wkrótce runąć pędem w kierunku opustoszałych ulic. Beniamin zapalił swoją flarę i pomachał nią w kierunku Jasona, informując go w ten sposób, że nie tylko wykonał jego polecenie, to znaczy zamknął tunel i rozproszył ludzi, ale osiągnął to, nikogo nie raniąc ani nie zabijając.
Bourne przywarł płasko do ziemi i lustrował uważnie teren pod podwoziami samochodów oświetlony blaskiem płonącej za ogrodzeniem flary… Nogi w wysokich, oficerskich butach! Za trzecim samochodem po lewej stronie, nie dalej niż dwadzieścia metrów od bramy prowadzącej do tunelu. Carlos był jego! Jeszcze chwila, a wszystko wreszcie się skończy. Nie myśl o tym, tylko rób to, co musisz zrobić, i to szybko! Położył pistolet na żwirze, chwycił granat w prawą rękę, wyciągnął zawleczkę, złapał pistolet w lewą i popędził przed siebie najszybciej, jak tylko mógł. Trzy lub cztery metry przed samochodem rzucił się ponownie na ziemię i poturlał granat po żwirowej nawierzchni na drugą stronę pojazdu… W chwili gdy niewielki, metalowy przedmiot opuścił jego dłoń, zorientował się, że popełnił potworny błąd. Nogi nie poruszyły się, bo to wcale nie były nogi, tylko zostawiona na przynętę para butów! Jason rzucił się w prawo, potoczył się po ostrych kamykach, osłaniając dłońmi twarz i usiłując skulić się najbardziej, jak to było możliwe. Ogłuszająca eksplozja posłała w nocne niebo grad metalowych i szklanych odłamków; ich część pomknęła ze świstem tuż nad ziemią, kąsając boleśnie nogi i ręce Bourne'a. Uciekaj! Uciekaj! – wrzeszczał mu w uszach czyjś przerażony głos, więc dźwignął się najpierw na kolana, a potem na nogi, otoczony gęstym dymem buchającym z wraku rozszarpanego eksplozją
pojazdu. Nagle z ziemi tuż koło jego stóp wystrzeliły w górę gejzery żwiru i piasku; rzucił się do ucieczki, pędząc zygzakiem w kierunku najbliższej osłony – dużej, kanciastej furgonetki. Dostał dwa razy, w ramię i udo! Skręcił za furgonetkę i dysząc ciężko, przywarł do niej plecami; niemal w tym samym momencie duża przednia szyba samochodu została roztrzaskana w drobny mak.
– Nie dorastasz mi do pięt, Jasonie Bourne! – ryknął Szakal, nie zdejmując palca ze spustu. – Nigdy mi nie dorastałeś! Byłeś tylko namiastką, nędzną marionetką!
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Ultimatum Bourne’a»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Ultimatum Bourne’a» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Ultimatum Bourne’a» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.