Nigdy ci o nim nie mówiłem.
Ree to zrobiła. Zobaczyła cię po świętach, kiedy wynosiłeś choinkowe ozdoby. Pół stycznia trajkotała o tym, że masz na strychu skrzynię skarbów i na okrągło żądała, abyśmy się bawiły w
„poszukiwanie skarbów". Sądziłam, że masz po prostu karton z pamiątkami czy czymś podobnym, ale potem, zważywszy na wszystko, co się działo, zaczęłam się na nowo zastanawiać. Jak łatwo zmieniłeś nasze nazwisko z Johnson na Jones. Nasze znaczne rezerwy finansowe, o których nigdy nie mówisz, ale o których wiem z wyciągów. Postanowiłam trochę poszperać na strychu. Nie od razu się udało, ale w końcu odkryłam metalowe pudełko. Pieniądze były bardzo użyteczne, fałszywe dokumenty…
niepokojące.
Plany ucieczki są dla mnie ważne powiedział.
Są tam dokumenty tylko dla ciebie. Nie dla rodziny.
Mogę to zmienić.
Uśmiechnęła się, tym razem cieplej, a on ponownie ujął jej dłoń.
Ubrałam się w twoje stare czarne ciuchy kontynuowała Sandra. Do kieszeni schowałam pieniądze i dokumenty. Pieniądze do wykorzystania, dokumenty po to, aby mieć pewność, że nie znikniesz, gdy mnie nie będzie. Zapasowym kluczem zamknęłam za sobą drzwi, następnie schowałam się w krzakach i czekałam na twój powrót.
Schowałaś się w krzakach?
Nie mogłam zostawić Ree samej odparła z powagą. Na wypadek, gdyby Wayne wrócił. Po prostu nie mogłam jej zostawić. To było trudne… Głos jej się załamał. Bardzo trudno było odejść.
Nie masz pojęcia. Zostawienie was obojga… Wciąż sobie powtarzałam, że to tylko kilka dni, że zatrzymam się w jakimś tanim hotelu, płacąc gotówką. Potem, kiedy policja zacznie przesłuchiwać Wayne'a, pojawię się, powiem, że mnie poniosło, i po kilku krępujących dniach kurz opadnie i będziemy dalej wieść nasze życie. Nie spodziewałam się, że zjawi się mój ojciec. Albo że przycisną Ethana. Albo… nie wiem. Wszystko przerosło moje oczekiwania. Zainteresowanie mediów, policyjne śledztwo. Wszystko wymknęło się spod kontroli.
I to jak.
Musiałam się przemknąć przez cztery sąsiednie podwórka, aby się wślizgnąć do własnego domu.
To szaleństwo.
No więc jak to zrobisz?
Wzruszyła ramionami.
Otworzę drzwi i oznajmię: „Wróciłam…". I niech mi robią zdjęcia.
Dziennikarze zjedzą cię żywcem.
Prędzej czy później muszę zapłacić za swoje błędy.
Nie podobało mu się to. I fragmenty tej historii nie dawały mu spokoju. Kochanek Sandy nie uznał
odpowiedzi odmownej, więc znikając, postanowiła ujawnić ich związek? A czemu po prostu otwarcie się do tego nie przyznać. Powiedzieć jemu, powiadomić policję stanową. Jej zniknięcie Jasonowi wydawało się dość ekstremalne. No ale przecież przeżyła wtedy napaść, przeraźliwie bała się o Ree.
Tyle przeszła, była wykończona psychicznie…
Ponownie pożałował, że tamtego środowego wieczoru nie było go w domu. Żałował, że nie zapewnił
rodzinie bezpieczeństwa.
Dobrze rzekł. Zrobimy to razem. Wyjdziemy razem, ręka w rękę. I tak już jestem groźnym mężem. Ty możesz być żoną idiotką. Jutro nas ukrzyżują, a za tydzień będziemy mieć własny reality show i znajdziemy się na kanapie u Oprah.
Możemy to zrobić rano? zapytała Sandy. Chcę się obudzić z Ree. Chcę, żeby wiedziała, że nic mi nie jest. Że wszystko jest znowu dobrze.
Jak sobie życzysz.
Wstali razem. Zrobili jeden krok, kiedy usłyszeli nagły hałas na zewnątrz. Zaciekawiony Jason podszedł do okna, uchylił żaluzję i wyjrzał.
Ekipy dziennikarzy i kamerzystów jedna po drugiej pakowały się do wozów transmisyjnych i odjeżdżały. Patrzył, jak pierwszy z nich zawraca, potem drugi, a za nim trzeci.
Co się dzieje? mruknął.
Sandra stanęła za nim.
Musiało się wydarzyć coś ważniejszego.
Ważniejszego niż twój powrót ze świata zmarłych?
O tym jeszcze nie wiedzą.
To prawda odparł. Ale po dwóch jasnych nocach nagła ciemność za oknem napawała go niepokojem. Wtedy, nagle, usłyszał coś. Drapnięcie, jakby gałęzie ocierały się o szybę, tyle że oni nie mieli żadnych drzew tak blisko domu. Ten dźwięk dochodził z tyłu domu i przemieszczał się od okna w stronę korytarza.
Zostań tu nakazał.
Ale było za późno. Oboje to usłyszeli w tym samym czasie: brzęk rozbijanej szyby, gdy ktoś się włamywał do ich domu.
Strzelono do niego dwa razy D.D. poinformowała Millera, który został wyciągnięty z łóżka i właśnie się zjawił w mieszkaniu Brewstera. D.D. przebywała tu już od niemal dwudziestu minut, więc szybko zdała relację. Pierwsza kulka w brzuch, druga w plecy, między łopatki, pewnie wtedy, gdy się próbował odczołgać.
Ale bałagan stwierdził Miller.
Z całą pewnością nie robota profesjonalisty. Jak nic były to porachunki osobiste.
Miller wyprostował się, przejeżdżając palcem po maści z olejkami eterycznymi, jaką rozsmarował
sobie na wąsach. W takich przypadkach nie tylko panował bałagan, ale także śmierdziało. Kał, krew i żółć, wszystko się mieszało i wsiąkało w dywan.
Ale Wayne'a Reynoldsa unicestwiono za pomocą bomby w samochodzie oświadczył. To już z całą pewnością zawodowstwo.
D.D. wzruszyła ramionami.
Facet nie może być jednocześnie w dwóch miejscach. Podkłada więc bombę dla kawalera numer jeden, a kawalerowi numer dwa składa wizytę. I w jeden wieczór załatwia obu rywali.
Myślisz, że zrobił to Jason Jones.
Któż inny miał powiązania z obu mężczyznami?
No więc Jones najpierw w szale zazdrości zabija żonę, następnie mści się na mężczyznach, których uważa za jej kochanków.
Hej, dziwniejsze rzeczy się zdarzały.
Miller uniósł brwi.
Ethan Hastings?
Zwiał. Może dowiedział się, co się przydarzyło jego wujkowi, i boi się, że będzie następny.
Miller westchnął.
Cholera, nienawidzę tej sprawy. Okej, no więc gdzie jest Jason Jones?
Siedzi w domu, w otoczeniu dwóch policjantów i całego tłumu dziennikarzy.
Dziennikarzy nie poprawił ją Miller. Zwietrzyli już naszą strzelaninę. Kiedy tu przyjechałem, gromadzili się na ulicy. Może popraw fryzurę, nim wyjdziemy, bo jutro z pewnością to my będziemy hitem wiadomości.
Psiakrew. Czy niczego nie da się już utrzymać w tajemnicy? D.D. dotknęła włosów. Minęło niemal dwadzieścia godzin, odkąd brała prysznic czy zadbała o higienę osobistą. Nie tak kobieta chciała prezentować się światu. Pokręciła głową. Jeszcze jedno powiedziała do Millera. Tam.
Posłusznie poszedł za nią do szklanych przesuwnych drzwi prowadzących na zewnątrz. Za domem było ciemno w porównaniu z rozświetloną ulicą. Ale Southie miało małe ogrody, najczęściej otoczone parkanem, co trzymało media na dystans.
D.D. zaprowadziła Millera pod drzewo, które sprawdzała podczas ostatniej wizyty. To z konarami idealnym, aby się wspiąć i zajrzeć do okien domu państwa Jones. Miller pomyślał teraz, że po tych samych konarach świetnie się można przedostać do ogrodu sąsiada. I zobaczył, o co chodzi D.D.
Na drugiej gałęzi widniało coś czarnego po oświetleniu latarką okazało się, że to ciemnobrązowa skórzana rękawiczka.
Myślisz, że ta rękawiczka należy do Jasona Jonesa?
zapytała D.D.
Myślę, że jest tylko jeden sposób, aby się tego dowiedzieć.
Schowaj się szepnął niecierpliwie Jason. Do szafy. Szybko. Jesteś zaginiona, pamiętasz?
Nikomu nie przyjdzie do głowy cię szukać.
Sandy stała jak wrośnięta w ziemię, pchnął ją więc w stronę otwartej szafy, wepchnął do środka i przymknął drzwi.
Читать дальше