Margery Allingham - Jak najwięcej grobów
Здесь есть возможность читать онлайн «Margery Allingham - Jak najwięcej grobów» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Детектив, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Jak najwięcej grobów
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:5 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 100
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Jak najwięcej grobów: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Jak najwięcej grobów»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Jak najwięcej grobów — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Jak najwięcej grobów», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Campion ucałował ją wylewnie.
_ Cieszę cię, że cię widzę, cioteczko.- powiedział, a ona zaczerwieniła się jak dziewczynka.
Mężczyzna w pulowerze śliwkowego koloru jadł właśnie chleb z serem i marynowaną cebulą, oparłszy nogi w skarpetkach o poprzeczkę krzesła. Teraz wstał i pochylił się nad stołem.
– Miło mi poznać pana – mruknął wyciągając starannie wymanikiurowaną dłoń. Jego paznokcie wprowadzały w błąd. Jak również błysk złota w uśmiechu i gęste, jasne włosy, wyraźnie cofające się z czoła w starannie ułożonych falach. Mimo pospolitego wyglądu jego głęboko pobrużdżona twarz była miła i malował się na niej zdrowy rozsądek. W trójkątnym wycięciu. pulowera widać było koszulę w różowo-brązowe paski, -która miała cery w miejscach, gdzie usztywniacze kołnierzyka zrobiły dziury.
– Nazywam się Grace – ciągnął, – Clarence Grace. Nie przypuszczam, żeby pan.o mnie słyszał. – Mówił tonem rzeczowym. – Kiedyś przez jeden sezon występowałem w Bury.
_ Ale to było w Bury w Lancashire, mój kochany – przerwała mu szybko Renee. – A nam chodzi o Bury St. Edmunds, prawda Albercie?
– Tak, ciociu, istotnie… – Campion starał.się, by w jego głosie zabrzmiał zarówno żal, jak i przeprosiny. – Bardzo tam u nas spokojnie..
– W każdym razie prawo szanuje się tam tak samo, jak gdzie indziej. Usiądź, mój kochany – poleciła mu energicznie. – Pewno jesteś głodny. Zaraz coś ci przygotuję. Jak zwykle się śpieszymy. Dziwna rzecz, ale ja zawsze mam wrażenie, że czegoś nie zrobiłam. P a n i L o v e!
To ostatnie wezwanie, brzmiące jak melodyjny krzyk, nie przyniosło żadnej odpowiedzi i Campion zdążył zaprotestować, że nie jest głodny.
Renee znowu klepnęła go po ramieniu, jak gdyby chciała mu się przypochlebić.
– Siadaj i napij się porteru z Cłarriem, a ja tymczasem załatwię sprawę twego spania. Pani L o v e! Inni lokatorzy wkrótce przyjdą; a przynajmniej kapitan. Je chyba dzisiaj obiad na mieście ze swoją dawną flamą.
I pójdzie od razu do swego pokoju. Nie bardzo lubi siedzieć w kuchni. Jeśli usłyszysz trzask frontowych drzwi, to z pewnością będzie on. Potem obal pomożecie mi w roznoszeniu tac. P a n i L o v e!
Clarrie nieznacznie spuścił nogi na.podłogę.
– Zaraz ją sprowadzę – powiedział. – A co z małą? O. tej porze nie powinna być poza domem.
– Kłytia? – Renee spojrzała na zegar. – Piętnaście po 'jedenastej, – Coś się spóźnia. Gdyby była moją córką, nie martwiłabym się tym, ale tak naprawdę to ja nie lubię niewinności, a ty, Albercie? Człowiek nigdy nie czuje się z nią bezpieczny. Ale ty, Clarrie, siedź cicho, tylko żadnych plotek, proszę.
Mężczyzna zatrzymał się z ręką na klamce.
– Gdybym, moja kochana, miał cokolwiek opowiadać temu słoikowi po solach trzeźwiących, to z pewnością nie o jej siostrzenicy – oświadczył wesoło, ale twarz mu się wykrzywiła w brzydkim grymasie i w ułamku sekundy, zanim wyszedł, zauważyli nieprzyjemny błysk w jego dużych, nieokreślonego koloru oczach.
Renee czekała aż zamknął drzwi.
– Wszystkiemu winne nerwy, jednak z pewnością on wkrótce dostanie engagement. – Powiedziała to zaczepnie, jak' gdyby Campion miał jakieś wątpliwości. – Na prowincji widywałam o wiele gorszych aktorów niż Clarrie, słowo daję. – I natychmiast, na tym samym oddechu, ale zdumiewająco zmieniając natężenie głosu dodała: – Niech mi pan powie, panie Campion, czy to drugie ciało też wykopią?
Spojrzał na nią serdecznie.
– Niech się pani nie martwi. To nie pani pogrzeb. Ale poważnie mówiąc, nie wiem.
W tym momencie wyglądała bardzo staro i krucho. Pod warstwą pudru na kościach policzkowych i na nosie można było dostrzec siateczkę czerwonych żyłek.
. – Bardzo mi się to wszystko nie podoba – mówiła cicho. – Boję się trucizny. Wie pan, całą żywność trzymam zamkniętą na klucz. Staram się nie spuszczać, jej z oczu, dopóki nie zostanie zjedzona. Porter może pan pić spokojnie. Moja stara służąca przyniosła go przed chwilą l razem z Clarrie'em otworzyliśmy butelkę.
Nagle – jak gdyby ktoś uniósł pokrywę kotła – ujrzał, całą grozę, jaką ukrywała pod poborami tej wesołej, nic nie znaczącej rozmowy. Groza to rozprzestrzeniała się po jasno oświetlonej kuchni jak ciemna, zła chmura, tłumiąc wszystkie inne reakcje: podniecenie, zainteresowanie, nienasyconą ciekawość policji, publiczności, prasy.
– Bardzo się cieszę, że pan przyszedł. Spodziewałam się tego. Równy z pana chłop. Nigdy panu tego nie zapomnę. No, chyba pościel się wywietrzyła. Pani L o v e!
– Pani mnie wołała? – Od drzwi dał się słyszeć głos starej kobiety, poparty mocnym siąknięciem,nosa i do kuchni, szurając nogami, weszła niskiego wzrostu kobieta w różowym fartuchu. Miała rumiane policzki, ciemnoniebieskie oczy, które mimo pewnego zamglenia patrzyły bystro, i skąpe włosy związane różową wstążką. Zatrzymała się w progu patrząc z zaciekawieniem na Campiona.
– Panin siostrzeniec? -spytała głośno. – Ale podobny, jak dwie krople wody. Powiadam, że podobny, jak dwie, krople wody.
– Bardzo się z tego cieszę – przerwała jej głośno panna Koper. – A teraz trzeba mu posłać łóżko..
– Posłać mu łóżko? -W głosie pani Love zabrzmiała taka nuta, jakby to jej ten wspaniały pomysł przyszedł do głowy. Nagle coś sobie przypomniała: – Ugotowałam owsiankę. Powiadam, że ugotowałam paniną owsiankę. Wsadziłam do dogrzewacza i zamknęłam na kłódkę. Klucze na zwykłym miejscu. – Uderzyła się w chudą pierś.
Clarrie, który wszedł za nią, zaczął się śmiać niepowstrzymanie a ona odwróciła się w jego stronę; wyglądała – myśl ta uderzyła nagle Campiona – jak kot przebrany za lalkę
– Panu do śmichu. – Donośny głos z wyraźnym londyńskim akcentem mógł dobiegać ze szczytu domu. – Ale nigdy nie dosyć ostrożności. Powiadam, że nigdy nie dosyć ostrożności..
Odwróciła się do Campiona i spojrzała na niego z błyskiem w oczach.
– On nic nie rozumie – stwierdziła, wzruszając ramionami pod adresem aktora. – Niektórzy mężczyźni to nic nie potrafią zrozumieć. Ale trzeba mieć trochę oleju w głowie, jak człowiek chce się utrzymać na powierzchni. Jestem tutaj tylko dlatego, że moi przyjaciele myślą, że jestem w pubie. Mój Stary powiada, że nie chce, żeby mnie ludzie wzięli na języki i żebym miała-do czynienia z policją, i tak dalej. Ale ja nie mogę pozwolić, żeby mojej paniuni działa się krzywda, więc przychodzę późnym wieczorem, powiadam, że przychodzę późnym wieczorem.
– Tak, to racja, ta poczciwina przychodzi zawsze wieczorem – zachichotała Renee, ale w jej głosie zabrzmiało wzruszenie.
– Z moją panią przyszłam z tamtego domu – oświadczyła tubalnym głosem pani Love. – Inaczej bym tu nie była. Z całą pewnością nie! Zanadto tu niebezpiecznie. – Osiągnąwszy jeden efekt, sięgnęła po drugi. – A mam co robić. – Machnęła wstążką w kierunku Clarrie'ego, który sięgnął do ronda wyimaginowa-nego kapelusza, co sprawiło, że roześmiała się głośno jak psotne dziecko.- Pan Clarrie to potrafi mnie zabawić – powiedziała do Campiona. – Powiadam, że pan Cłarrie potrafi mnie zabawić. Czy te koce mam wziąć? A gdzie powłoczki na poduszki? Zapastowałam podłogę. Powiadam, że zapastowałam podłogę.
Człapiąc wyszła z kocami. Za nią Renee niosąc naręcze bielizny.
Clarrie Grace usiadł znowu i pchnął w stronę przybysza szklankę i butelkę.
– Nie uwierzyliby komikowi, który by naśladował ją w music-hallu – zauważył. – Osiemdziesiątka na karku, a wciąż pełna energii. Pracuje jak wół. Przestanie dopiero, kiedy padnie trupem. Razem z Renee wykonują całą pracę domową. Ona wprost kocha tę robotę.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Jak najwięcej grobów»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Jak najwięcej grobów» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Jak najwięcej grobów» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.