Martin Kat - Diabelska wygrana

Здесь есть возможность читать онлайн «Martin Kat - Diabelska wygrana» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Diabelska wygrana: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Diabelska wygrana»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Romans, którego nigdy nie zapomnisz! Szukając zemsty za śmierć brata, Damien Falon zastawia pułapkę na piękną Alexę Garrick. Wygrywa od niej fortunę przy karcianym stole, nie żąda jednak pieniędzy, lecz tego, by Alexa spędziła z nim noc. Wbrew jego oczekiwaniom Alexa okazuje się delikatną i miłą dziewczyną i Damien wkrótce przyłapuje się na tym, że pragnie nie tylko jej ciała. Tymczasem niespodziewane komplikacje powodują, że musi bronić honoru Alexy, proponuje jej więc małżeństwo…

Diabelska wygrana — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Diabelska wygrana», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Westchnął w ciemność. Próbował zignorować skrywane głęboko pragnienie, by uczucie do niego pozwoliło jej zapomnieć o jego domniema¬nych złych uczynkach, by znaczyło więcej od poli¬tyki, a nawet od okropności wojny. Wspomniał ich pełne czułości wspólne chwile, namiętność, bliskość.

Wspomniał noce, gdy spała w jego ramionach.

Ciekawe, czy i ona je pamięta? Może… Może właś¬nie dlatego próbowała mu pomóc, ponosząc ogromne ryzyko, nie bacząc na świszczące kule, które mogły rozerwać jej cudowne ciało.

Na samą myśl wzdrygnął się, ponownie czując przeszywający ból. Już samo pobicie na plaży było wystarczające, a po pr,zybyciu do Folkstone Bewic¬ke przeprowadził jeszcze wielogodzinne przesłu¬chanie. Wszelkimi dostępnymi sposobami chciał wycisnąć z niego odpowiedzi, przekonać się, czy Damien mówi prawdę.

– Z kim się spotykałeś na plaży? – chyba po raz setny spytał Bewicke. – Jak się nazywa twój infor¬mator?

– Mówiłem już, że nic nie powiem, dopóki nie bę¬dę miał możliwości rozmowy z generałem Field¬hurstem.

– Będziesz rozmawiał ze mną, nikczemny zdraj¬co, i powiesz mi wszystko, co chcę wiedzieć!

– Co z moją żoną? – naciskał, O1lrzymując kolej¬ny cios w żołądek za swoją bezczelność. Sierżant z końską szczęką, którego Bewicke wyznaczył do pomocy w przesłuchaniu, wykonywał obowiąz¬ki z wyraźną przyjemnością.

– Twoja żona jest patriotką i bardzo odważną kobietą Popełniła jeden błąd, starając się pomóc ci uciec. Jeśli twoi towarzysze broni nie zrobią jej krzywdy, znajdziemy sposób, żeby ją sprowadzić do Anglii.

Damien wiedział, że jego żona nie jest w niebez¬pieczeństwie. Kiedy ją widział ostatni raz, siedziała w łodzi razem z Lafonem. Być może z politycznego punktu widzenia był on zwykłą kanalią, jednakże był także pułkownikiem Wielkiej Armii Napoleona i dżentelmenem. Nigdy nie skrzywdziłby kobiety, zwłaszcza żony człowieka, którego nadal potrzebo¬wali. Pewność, że Aleksa przynajmniej na razie jest bezpieczna, to jedyna rzecz, jaka pomagała mu znosić cierpienia.

– Posłuchaj mnie, Douglas…

– Smiesz odzywać się do mnie po imieniu, tak jak byśmy byli kolegami? Od lat nimi nie jeste¬śmy… o ile w ogóle kiedykolwiek łączyło nas kole¬żeństwo. – Skinął głową sierżantowi, a ten wymie¬rzył Damienowi cios, po którym jego głowa odsko¬czyła do tyłu, odzywając się okropnym bólem w skroniach.

– Przepraszam… pułkowniku Bewicke. – Da¬mi en wypluł z ust ślinę pomieszaną z krwią. – Ale nic nie powiem, dopóki nie zobaczę się z Fieldhur¬stem.

– Dlaczego? Co jest tak ważne, że nie możesz mnie tego powiedzieć?

– Fieldhursi. to człowiek honoru. Muszę mieć pewność, że bez względu na to, co się stanie, moja żona bezpiecznie wróci do domu.

– Generał ma teraz ważniejsze sprawy na gło¬wie. Twoja jedyna szansa to opowiedzieć tu i teraz, co zrobiłeś. Podaj nazwisko informatora i po¬wiedz, co było w tych dokumentach, a ja już dopil¬nuję, aby twoja żona wróciła do domu.

Damien pokręcił głową, a wtedy sierżant wymie¬rzył kolejny cios. Kiedy znowu zaczął oddychać, uśmiechnął się krzywo. Miał pękniętą i nabrzmiałą górną wargę. Spojrzał drwiąco na pułkownika, podczas gdy powinien robić wszystko, aby go zado¬wolić.

– Nie będę mówił. A tymczasem radzę, żebyś sprowadził do Anglii moją żonę. Kiedy jej brat do¬wie się, co się stało, to możesz być pewien, że dro¬go za to zapłacisz.

Bewicke aż pobladł z wściekłości. Dał znak po¬tężnie zbudowanemu sierżantowi, a po chwili gło¬wa Damiena znowu eksplodowała bólem. Myślał o Aleksie, przywoływał w pamięci jej śliczną buzię, modlił się o jej bezpieczeństwo. Ostatnią rzeczą, jaką ujrzał, były jej pęłne łez oczy, gdy wielkie pi꬜ci sierżanta maltretowały jego wymęczone ciało.

* * *

– Wie pan, ten łajdak ma rację – stwierdził cha¬rakteryzujący się ciętym językiem porucznik Ri¬chard Osbourne, szczupły adiutant pułkownika i jego najzagorzalszy stronnik. Stali przed komin¬kiem w kwaterze adiutanta w Folkstone, bardzo skromnie urządzonym, lecz schludnym, niewiel¬kim pokoju o białych ścianach. Bewicke chodził tam i z powrotem, nie mogąc podjąć decyzji. – Jak tylko wieść o uprowadzeniu dziewczyny dotrze do Londynu, oni w okamgnieniu wskoczą nam na plecy.

Kot o dziewięciu ogonach. Wielorzemienny bat wbijał się w ciało i mięśnie, łamiąc nawet naj sil¬niej szych mężczyzn. Były pułkownik Garrick miał wybuchowy charakter, więc Osbourne wcale tak bardzo się nie mylił.

– Niech to diabli, nie mam najmniejszej ochoty wypuścić z rąk tego sukinsyna. – Bewicke stanął przy bocznym stoliku i nalał po kieliszku brandy. Jeden wręczył Osbourne'owi, sam łyknął trunku, zauważając jakiś paproch na swoim czerwonym płaszczu. Zdjął go i pstryknął w powietrze.

Porucznik napił się brandy.

– Chyba nie ma pan wyboru.

Bewicke wiedział, że adiutant ma rację, lecz jeszcze nie chciał się poddać.

– Czy nasz kurier już wrócił?

– Wyjechał dość dawno, więc lada chwila powinien być z powrotem.

– Jeśli dopisze nam szczęście, prryjmą nasze wa¬runki, a także czas i miejsce proponowanego spo¬tkania.

– A dlaczego mieliby nie przyjąć? To bardzo bli¬sko Falon. Dobrze znają ten fragment wybrzeża.

– Słusznie – zgodził się Bewicke. Zamieszał bursztynowy alkohol w kieliszku i wychylił go jed¬nym haustem. Nagle uśmiechnął się, czując, jak miejsce irytacji zajmuje narastające podniecenie. – Chyba że nie odkryli jeszcze jaskiń pod klifami, które znajdują się za skalnym załomem.

– Jaskiń?

– Właśnie. Co ty na to, Richardzie? Może uda się przejąć i dziewczynę, i tego zdrajcę.

Na twarzy Osbourne'a malowała się niepew¬ność, lecz Bewicke wciąż miał rozpromienioną minę. Spojrzał na swoje odbicie w lustrze i nie¬malże zobaczył połyskujące złotem generalskie szlify, które mogłyby zdobić jego mundur. Poczuł się tak, jakby właśnie wręczono mu nominację ge¬neralską

* * *

Aleksa dotarła na szczyt schodów i odetchnęła uspokojona, szykując się na dzień pełen niewiado¬mych. Z kuchni na dole dochodził aromat świeże¬go chleba i głos kucharki karcącej syna kwiecistą francuszczyzną

Zacisnęła dłoń na poręczy, powoli schodząc na parter wiejskiego domu. Był zbudowany z bia¬łego kamienia, miał grube ściany, dach kryty czer¬woną dachówką, nie był może duży, ale wygodny, dobrze wyposażony i nieskazitelnie czysty.

– Widzę, że jesteś gotowa. To dobrze. Mam na¬dzieję, że pobyt tutaj nie był dla ciebie jednym nie¬przerwanym pasmem udręki.

Zatrzymała wzrok na mężczyźnie stojącym u podnóża schodów, po czym zdobyła się na wy¬muszony uśmiech.

– Zważywszy na okoliczności, był pan nadspo¬dziewanie miłym gospodarzem, monsieur Gaudin. Chyba powinnam podziękować… i panu, i puł¬kownikowi Lafonowi. – Od przybycia do Boulogne w ubiegłym tygodniu po tym, jak łodzie wylądowa¬ły na plaży na południe od małej wioski rybackiej, mieszkała w domu człowieka o nazwisku Andre Gaudin. Oczywiście "mieszkała" nie było tu naj¬właściwszym słowem.

Była tam uwięziona.

– Piękna kobieta zawsze je'st mile widzianym gościem, miette, bez względu na polityczne poglą¬dy. – Andre Gaudin był starszym już mężczyzną, miał wydatny tors i czuprynę gęstych, siwych wło¬sów. Był opiekuńczy, troskliwy i cierpliwie ignoro¬wał jej wybuchy, żądania uwolnienia oraz napady smutku.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Diabelska wygrana»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Diabelska wygrana» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Diabelska wygrana»

Обсуждение, отзывы о книге «Diabelska wygrana» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.