Paul Thompson - Pierworodny

Здесь есть возможность читать онлайн «Paul Thompson - Pierworodny» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Pierworodny: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Pierworodny»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Silvanos, dostojny założyciel zjednoczonego państwa elfów znanego jako Silvanesti, umiera i zostaje pochowany w kryształowym grobowcu. Tron Mówcy Gwiazd przechodzi na jego syna — Sithela, który sam jest ojcem dwóch bliźniaczych synów. Książęta Sithas i Kith-Kanan reprezentują rodzące się w narodzie nowe frakcje. Niestabilna sytuację starają się wykorzystać wrogowie — zarówno ci zewnętrzni jak i wewnętrzni. Nieznani najeźdźcy pustoszą dalekie prowincje państwa, narastają niepokoje wśród ludu, mnożą się kolejne spiski pałacowe. Drogi rywalizujących ze sobą braci rozchodzą się. Obaj zmuszeni będą dokonywać dramatycznych wyborów, które położą kres jedności i zadecydują o losach ich rodziny i wszystkich elfów...

Pierworodny — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Pierworodny», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Otwartą salę Wieży Gwiazd wypełniali wielcy i szlachetni Silvanostu. Plotki przelatywały w powietrzu niczym wróble, przemykające pomiędzy dworzanami i klerykami, ojcami szlachetnych klanów i skromnymi akolitami. Podobne zgromadzenia należały do rzadkości i zwykle dotyczyły spraw wagi państwowej.

Do sali wkroczyli dwaj heroldowie odziani w jasno zielone płaszcze. Na ich głowach spoczywały dębowe i laurowe wieńce. Młodzieńcy zajęli miejsca po obu stronach masywnych drzwi. Podnieśli do ust smukłe trąbki i Wieża Gwiazd wypełniła się porywającymi fanfarami. Kiedy przebrzmiały ostatnie dźwięki trąb, do sali wkroczył trzeci herold.

— Wolne i Wierne Elfy! Zważcie na Jego Wysokość, Sithela, Mówcę Gwiazd!

Wszyscy jak jeden mąż pochylili w milczeniu swe głowy, gdy w wejściu pojawił się Sithel, który podszedł następnie do swego szmaragdowego tronu. Gdzieś z szeregów szlachty dał się słyszeć spontaniczny okrzyk: „Niech żyje Mówca!''. Chwilę później cała sala rozbrzmiała radosnymi okrzykami tłumnie przybyłych Silvanestyjczyków. Mówca wspiął się na schody i odwróciwszy się, stanął twarzą do zgromadzonych. Gdy tylko zasiadł na tronie, wrzawa ucichła.

Herold ponownie zabrał głos:

— Sithas, syn Sithela, następca tronu!

Sithas przeszedł przez drzwi, pokłonił się ojcu i zbliżył się do tronu. Ody młodzieniec pokonał siedem schodów prowadzących na podniesienie, Sithel wyciągnął dłoń, nakazując mu stanąć po lewej stronie tronu, Sithas zajął należne mu miejsce i odwrócił się twarzą do zgromadzonych.

Trąby ryknęły po raz kolejny.

— Lady Nirakina, małżonka Mówcy, i książę Kith-Kanan, jego syn!

Kith-Kanan wszedł do sali, prowadząc pod rękę swą matkę. Był teraz odziany w dworskie szaty z błękitnego niczym niebo płótna, które zwykł zakładać na specjalne okazje. Sztywnym krokiem przeszedł przez główną nawę, czując na swym ramieniu delikatną dłoń matki. Uśmiechnij się — szepnęła. — Nie znam czterech piątych z nich — mruknął Kith-Kanan.

— Mimo wszystko uśmiechnij się. Oni znają ciebie.

Kiedy dotarli do podstawy schodów, spod ceremonialnej szarfy Kith-Kanana wychynęła rękojeść jego miecza. Nirakina zerknęła na broń, którą niemal całkowicie skrywały suto marszczone fałdy błękitnej szaty.

— Po co to przyniosłeś? — szepnęła.

— To część mego stroju — odparł. — Mam prawo mieć ją u boku.

— Nie bądź bezczelny — mruknęła Nirakina. — Wiesz przecież, że to pokojowa okazja.

Na lewo od księcia Sithasa stało masywne drewniane krzesło obite czerwonym aksamitem, przygotowane dla żony Mówcy. Kith-Kanan, podobnie jak jego brat bliźniak, miał obowiązek stać w obecności swego ojca, monarchy.

Kiedy rodzina królewska zajęła już swe miejsca na podniesieniu, zgromadzeni na sali arystokraci utworzyli szpaler, aby oddać cześć Mówcy. Uświęcony tradycją rytuał w pierwszej kolejności wymagany był od kapłanów, następnie od ojców klanów z Domu Kapłana, aż w końcu od przedstawicieli istniejących w mieście gildii. Stojący na lewo od Sithasa Kith-Kanan poszukiwał w tłumie Hermathyi. Do sali przybyły niemalże trzy setki elfów i choć wszyscy zachowywali spokój, wieżę wypełniało szuranie stóp i bezustanny szelest jedwabiu i płótna. Heroldowie zbliżyli się do tronu i zapowiadali każdą z kolejnych grup, które zgromadziły się przed obliczem Mówcy. Kapłani i kapłanki pojawili się w białych szatach, złotych opaskach i szarfach, których kolory odpowiadały barwom ich opiekunów: srebrna E’li, czerwona — Matheri, brązowa — Kiri-Jolith i błękitna niczym niebo — Quenesti Pah i wielu innym. Zgodnie ze starożytnym prawem kapłani przybyli do wieży boso, by być bliżej uświęconej, silvanestyjskiej ziemi.

Ojcowie klanów zgromadzili swe rodziny przed obliczem Mówcy. Kith-Kanan wstrzymał oddech, kiedy na przedzie pojawił się lord Shenbarrus z Klanu Oakleaf. Był wdowcem, tak więc u jego boku stała najstarsza z córek. Hermathya.

Wówczas, po raz pierwszy odkąd wszedł do sali, głos zabrał Sithel:

— Pani — zwrócił się do Hermathyi — czy zechcesz podejść bliżej?

Hermathya, odziana w haftowaną szatę koloru promieni letniego słońca, z uderzająco piękną twarzą obramowaną dwoma dziewczęcymi warkoczami — o których Kith-Kanan wiedział, że ich nienawidziła — pokłoniła się Mówcy i odsunąwszy się od rodziny, zajęła miejsce u podnóża schodów. Szept trzech setek języków natychmiast wypełnił salę.

Sithel wstał i wyciągnął w kierunku elfiej panny swą smukłą dłoń. Hermathya bez wahania pokonała dzielące ich schody i stanęła u boku Mówcy. Sithel skinął na herolda i powietrze przeciął samotny ton trąby. — Cisza na sali! Jego Wysokość będzie przemawiał! — zakrzyknął, herold.

Tłum zamilkł, Sithel przyjrzał się zgromadzonym, na koniec spoglądając ku swej żonie i synom.

— Święci kapłani, starzyzno, poddani. Bądźcie spokojni w swych sercach — przemówił donośnym, głębokim głosem, który odbijał się echem w ogromnej otwartej wieży. — Zwołałem was tutaj, aby przekazać radosną nowinę. Mój syn, Sithas, który te po mnie stanie się Mówcą Gwiazd, osiągnął wiek i chęć, aby się ożenić. Po należnej konsultacji z bogami, a także przywódcami klanów Domu Kapłana, znalazłem pannę godną ręki mego syna.

Lewa ręka Kith-Kanana sięgnęła rękojeści miecza i na młodego księcia spłynął niespotykany spokój. Myślał o tej chwili długo i ciężko. Wiedział, co musi zrobić.

— Wybrałem tę pannę, wiedząc doskonale, jakie rozczarowanie mój wybór przyniesie innym klanom — kontynuował Sithel. — Głęboko tego żałuję. Gdybyśmy żyli na ziemiach barbarzyńców, gdzie mężowie mogą mieć więcej niż tylko jedną żonę, przypuszczam, że byłbym w stanie uszczęśliwić więcej spośród was. — W szeregach zgromadzonej arystokracji dał się słyszeć uprzejmy śmiech. — Jednak Mówca może mieć tylko jedną żonę, tak więc jedną tylko wybrałem. Żywię wielką nadzieję, że ona i mój syn będą razem równie szczęśliwi, jak ja jestem szczęśliwy z moją umiłowaną Nirakiną.

Spojrzał na Sithasa, który stanął teraz u jego boku. Lewą ręką trzymając dłoń Hermathyi, drugą sięgnął po prawą dłoń swego starszego syna. Tłum wstrzymał oddech, czekając chwili, gdy Mówca wyda oficjalne orzeczenie.

— Przestańcie!

Palce młodych były ledwie o włos od siebie, gdy w wieży dał się słyszeć głos Kith-Kanana. Zaskoczony Sithel odwrócił się twarzą do młodszego syna. Wszystkie oczy zwróciły się ku księciu.

— Hermathya nie może poślubić Sithasa! — krzyknął Kith-Kanan.

— Zamilcz — surowym tonem odparł Sithel. — Czyś ty oszalał?

— Nie, ojcze — odparł słabym głosem Kith-Kanan. — Hermathya kocha mnie.

Sithas wyszarpnął rękę ze zwiotczałych palców ojca. W dłoni trzymał klejnot gwiazd, tradycyjny prezent zaręczynowy elfów. Wiedział, że coś złego wisiało w powietrzu. Kith-Kanan wyglądał na zbyt zmartwionego, gdy ojciec wyjawił imię wybranki. Książę nie domyślał się jednak powodu.

— Cóż to znaczy? — stojący u boku córki lord Shenbarrus zażądał wyjaśnień.

Kith-Kanan zbliżył się do krawędzi podniesienia.

— Powiedz mu, Hermathyo. Powiedz im wszystkim! Sithas spojrzał na ojca, którego oczy wpatrzone były w Hermathyę. Jej policzki oblały się delikatnym, różowym rumieńcem, jednak twarz dziewczyny wyrażała spokój, a jej wzrok wbity był w kamienną posadzkę.

Kiedy Hermathya nie rzekła ani słowa, Sithel zażądał wyjaśnień:

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Pierworodny»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Pierworodny» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Paul Thompson - The Qualinesti
Paul Thompson
Paul Thompson - Sister of the Sword
Paul Thompson
Paul Thompson - Sanctuary
Paul Thompson
Paul Thompson - Destiny
Paul Thompson
Paul Thompson - The Forest King
Paul Thompson
Paul Thompson - The Middle of Nowhere
Paul Thompson
Paul Thompson - Dargonesti
Paul Thompson
Paul Thompson - Darkness and Light
Paul Thompson
Paul Thompson - Riverwind
Paul Thompson
Paul Thompson - A Hero's justice
Paul Thompson
Paul Thompson - The Wizard_s Fate
Paul Thompson
libcat.ru: книга без обложки
Paul Thompson
Отзывы о книге «Pierworodny»

Обсуждение, отзывы о книге «Pierworodny» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x