Paul Thompson - Pierworodny

Здесь есть возможность читать онлайн «Paul Thompson - Pierworodny» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Pierworodny: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Pierworodny»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Silvanos, dostojny założyciel zjednoczonego państwa elfów znanego jako Silvanesti, umiera i zostaje pochowany w kryształowym grobowcu. Tron Mówcy Gwiazd przechodzi na jego syna — Sithela, który sam jest ojcem dwóch bliźniaczych synów. Książęta Sithas i Kith-Kanan reprezentują rodzące się w narodzie nowe frakcje. Niestabilna sytuację starają się wykorzystać wrogowie — zarówno ci zewnętrzni jak i wewnętrzni. Nieznani najeźdźcy pustoszą dalekie prowincje państwa, narastają niepokoje wśród ludu, mnożą się kolejne spiski pałacowe. Drogi rywalizujących ze sobą braci rozchodzą się. Obaj zmuszeni będą dokonywać dramatycznych wyborów, które położą kres jedności i zadecydują o losach ich rodziny i wszystkich elfów...

Pierworodny — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Pierworodny», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Kochana — mruknął.

— Tak — odparła Hermathya — Ja też cię kocham.

Książę spojrzał jej głęboko w oczy i szepnął:

— Wyjdź za mnie, Hermathyo. — Oczy elfki otworzyły się ze zdumienia i dziewczyna, chichocząc, odsunęła się od Kith-Kanana. — Cóż cię tak bawi? — zażądał wyjaśnień.

— Po co mówić o małżeństwie? To, że podarujesz mi klejnot gwiazd, nie sprawi, ze pokocham cię jeszcze mocniej. Wole rzeczy takimi, jakie są teraz.

Kith-Kanan machnął dłonią w stronę otaczających ich drzew laurowych.

— Podobają Ci się te sekretne spotkania? Szeptanie i wzdraganie się na każdy usłyszany dźwięk, w obawie, że ktoś odkryje naszą tajemnice?

Hermathya znów pochyliła się ku niemu.

— Oczywiście. Wszystko to czyni całą sytuację jeszcze bardziej ekscytującą.

Kith-Kanan musiał przyznać, że faktycznie ostatnimi czasy w jego życiu powiało nudą. Czule pogłaskał policzek ukochanej. Gdy ponownie zbliżyli się ku sobie, nagły wiatr poruszył złoconymi liśćmi. Elfia panna wplotła palce w białe włosy księcia. Wkrótce Kith-Kanan nie myślał już o małżeństwie, bo Hermathya wypełniła sobą wszystkie jego zmysły.

Pożegnali się z uśmiechem, w milczeniu muskając swe twarze. Hermathya zniknęła, idąc w dół ścieżki, odrzucając do tyłu pukle płomienistych włosów i szeleszcząc otulającym jej smukłe ciało jedwabiem. Kith-Kanan stał u wejścia do złocistego zagajnika i obserwował ją do chwili, gdy na dobre nie zniknęła mu z oczu. Wówczas, wzdychając, skierował swe kroki w stronę pałacu.

Słońce zaszło i mijając plac, książę zauważył służących, którzy ustawiali w pałacowych oknach płonące lampy. Nocą cały Silvanost migotał niezliczoną ilością świateł, jednak Pałac Quinari ze swą masywną wieżą i licznymi, strzelistymi oknami jako jedyny przywodziła na myśl podniebną konstelację. Wspinając się żwawo po prowadzących do głównego wejścia schodach, Kith-Kanan poczuł niezwykłe zadowolenie.

Widząc go, strzegący wejścia strażnicy uderzyli włóczniami w uzbrojoną pierś. Jeden z nich , stojący na prawo pd księcia rzekł:

— Wasza Wysokość, Mówca prosi, abyś niezwłocznie udał się do Sali Balifa.

— Cóż, lepiej więc będzie, jeśli nie każe mu czekać — odparł Kith-Kanan.

Strażnicy stanęli na baczność, gdy przechodził pod głębokim , łukowatym sklepieniem. Nawet perspektywa ojcowskiej reprymendy nie była wstanie popsuć jego nastroju. Młodzieniec wciąż czuł wyraźny, korzenny zapach Hermathyi i w myślach wciąż wpatrywał się w bezdenny błękit jej oczu.

Sala Balifa nazwana tak od imienia kendera, który jako generał walczył dzielnie po stronie Silvanosa, zajmowała całe piętro głównej wieży. Kith-Kanan w pośpiechu pokonywał szerokie, kamienne schody, poklepując po plecach mijaną służbę i serdecznie pozdrawiając napotkanych dworzan. Przez całą drogę towarzyszyły księciu serdeczne uśmiechy.

Zdziwił go fakt, że u wysokich, wykutych w brązie drzwi Sali Balifa stali dwaj strażnicy. W miarę jak Kith-Kanan zbliżał się do wejścia, jeden ze strażników zastukał w nie końcem włóczni. Elfi książę stał przez chwilę w milczeniu, podczas gdy uzbrojeni mężczyźni pchnięcie otworzyli przed nim ciężkie drzwi.

Sala była mizernie oświetlona masywnym świecznikiem stojącym na owalnym, biesiadnym stole. Pierwsza twarz, jaką ujrzał Kith-Kanan, nie należała jednak do jego ojca, Sithela.

— Sithas!

Zza stołu podniósł się wysoki, białowłosy elf. Kith-Kanan pośpiesznie okrążył masywny mebel i serdecznie uściskał swego bliźniaczego brata. Choć mieszkali w tym samym mieście, ich spotkania należały do rzadkości. Większość swojego czasu Sithas spędzał w świątyni Matheri, gdzie już jako dziecko pobierał nauki u kapłanów. Kith-Kanan często opuszczał Silvanost, podróżując na grzbiecie Arcuballisa, jeżdżąc konno, polując. Obaj żyli już na tym świecie dziewięćdziesiąt lat, jednak według obowiązujących w Silvanoście norm dopiero teraz wkraczali w dorosłe życie. Upływający czas i przyzwyczajenie odmieniły bliźniaków do tego stopnia, że niemalże w niczym nie przypominali już siebie nawzajem. Sithas, starszy zaledwie o minuty, był w konsekwencji swego świątynnego życia smukły i blady. Jego twarz rozświetlały duże, orzechowe oczy — oczy ojca i dziadka. Długa, biała szata przepasana była wąskim, czerwonym pasem, symbolem Matheri – boga, który szczególnie upodobał sobie kolor czerwony.

Skóra Kith-Kanana była niemalże równie brązowa jak jego oczy. Życie leśnego strażnika zahartowało młodego księcia, poszerzyło jego ramiona i wzmocniło mięśnie.

— Mam kłopoty – rzekł głosem pełnym żalu.

— Co tym razem przeskrobałeś? — Spytał Sithas, delikatnie zwalniając uścisk na ramieniu bliźniaka.

— Byłem poza miastem, ujeżdżając Arcuballisa …

— Znowu straszyłeś rolników?

— Nie, nie o to chodzi. Byłem ponad miastem, więc postanowiłem zatoczyć koło nad Wieżą Gwiazd …

— I na pewno zadąłeś w róg.

Kith-Kanan westchnął.

— Pozwolisz mi dokończyć? Okrążyłem wieżę bardzo ostrożnie, jednak kto mógłby być na najwyższym stopniu , jeśli nie ojciec. Zauważył mnie i posłał to swoje spojrzenie.

Sithas skrzyżował ramiona.

— Ja również byłem we wnętrzu wieży. Ojciec nie był zadowolony.

Kith-Kanan zniżył głos do konspiracyjnego szeptu.

— O co w tym wszystkim chodzi? Przecież nie wezwał mnie tu dla reprymendy, prawda? Gdyby o to chodziło, nie byłoby cię tu.

— Nie. Ojciec wezwał mnie ze świątyni, jeszcze zanim wróciłeś do domu. Poszedł na górę, by przyprowadzić matkę. Ma ci coś do obwieszczenia.

Kith-Kanan odetchnął z ulgą, rozumiejąc, że nie zostanie zbesztany.

— O co zatem chodzi, Sith?

— Żenię się – odparł Sithas.

Zaskoczony Kith-Kanan pochylił się nad stołem.

— Na E’li! To wszystko, co masz do powiedzenie? „Żenię się”?

Sithas tylko wzruszył ramionami.

— Co tu więcej mówić? Ojciec zdecydował, że już czas, więc się żenię.

Kith-Kanan wyszczerzył zęby w uśmiechu.

— Czy wybrał już którąś z panien?

— Przypuszczam, że właśnie dlatego posłał po ciebie i matkę. Wszyscy dowiemy się o jego decyzji w tym samym czasie.

— Chcesz powiedzieć, ze wciąż nie wiesz, kto będzie twoja żoną?

— Nie. W Domu Kapłana jest czternaście odpowiednich klanów, tak więc jest równie wiele potencjalnych małżonek. Ojciec wybrał jedną z nich, w swym wyborze kierując się oferowanym posagiem i własną decyzją co do tego, który z klanów chciałby widzieć wśród królewskiej rodziny.

Kith-Kanan z rozbawieniem przewrócił oczami.

— Pewnie będzie to paskudna sekutnica.

— To nieistotne. Ważne, by była zdrowa, dobrze urodzona i w odpowiednim stopniu oddawała cześć bogom — odparł chłodno Sithas.

— Nie wiem. Myślę, że rozum i uroda także powinny mieć tu jakieś znaczenie – odciął się Kith-Kanan. — No i miłość. Co z miłością, Sith? Co czujesz, mając zamiar poślubić nieznajomą?

— Tak to się odbywa.

Było to typowe zachowanie Sithasa. Najlepszym sposobem, by zachęcić go do współpracy, było odwołanie się do tradycji. Kith-Kanan cmoknął głośno i powolnym krokiem okrążył stojącego nieruchomo brata. Jego kolejne słowa odbyły się echem od szlifowanych, kamiennych ścian.

— Ale czy to w porządku? — rzekł głosem, w którym pobrzmiewała lekka kpina. — Chodzi mi o to, że każdy skryba czy kowal w mieście sam może wybierać sobie żonę, ponieważ on kochają, a ona jego. Albo żyjące w lasach dzikie elfy i zielone elfy morskie: żenią się z obowiązku czy wybierają na swych towarzyszy osoby ukochane, które urodzą im dzieci i będą im ostoją, kiedy nadejdzie starość?

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Pierworodny»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Pierworodny» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Paul Thompson - The Qualinesti
Paul Thompson
Paul Thompson - Sister of the Sword
Paul Thompson
Paul Thompson - Sanctuary
Paul Thompson
Paul Thompson - Destiny
Paul Thompson
Paul Thompson - The Forest King
Paul Thompson
Paul Thompson - The Middle of Nowhere
Paul Thompson
Paul Thompson - Dargonesti
Paul Thompson
Paul Thompson - Darkness and Light
Paul Thompson
Paul Thompson - Riverwind
Paul Thompson
Paul Thompson - A Hero's justice
Paul Thompson
Paul Thompson - The Wizard_s Fate
Paul Thompson
libcat.ru: книга без обложки
Paul Thompson
Отзывы о книге «Pierworodny»

Обсуждение, отзывы о книге «Pierworodny» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x