J. Ballard - Zatopiony Świat

Здесь есть возможность читать онлайн «J. Ballard - Zatopiony Świat» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Zatopiony Świat: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Zatopiony Świat»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

ZATOPIONY ŚWIAT to debiut powieściowy Ballarda. Ta książka, wydana po raz pierwszy w 1962 roku, zdobyta z miejsca uznanie krytyki i czytelników. Stanowi ona pierwsze ogniwo ballardowskiej wizji świata, rozwijanej w późniejszych utworach. Wizja ta nie napawa optymizmem. Bohaterowie Ballarda nie mają złudzeń co do przyszłości. Po latach walki o zachowanie dawnego stylu życia, rezygnują, postanawiają przystosować się do nowych warunków, choćby miało to oznaczać dla nich nieuchronną zagładę. Trudno zgodzić się z tego typu postawą, ale nie można jej negować, bowiem świat opisany w powieści Ballarda może stać się niedługo naszą rzeczywistością.

Zatopiony Świat — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Zatopiony Świat», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Ostatnio jednak w osobowości Hardmana zaczęły dominować czynniki bardziej ponure. Dwa miesiące temu skarżył się Keransowi na powracającą bezsenność – z okien mieszkania Beatrice Dahl Kerans przyglądał mu się często, gdy stał długo po północy w świetle księżyca obok helikoptera na dachu bazy – a potem porucznik wykorzystał atak malarii, żeby go zwolniono z dalszych lotów. Zamknięty w kabinie na kilka tygodni, pogrążał się coraz bardziej w swoim prywatnym świecie, przeglądając stare notesy i przebiegając palcami, niczym ślepiec czytający alfabetem Braille'a, po szklanych gablotach, w których tkwiło kilka motyli i olbrzymich ciem.

Nietrudno było postawić właściwą diagnozę. Kerans rozpoznał u Hardmana te same symptomy, które dostrzegał u siebie. Przyspieszały wejście w jego własną “strefę przemian", zostawił więc porucznika w spokoju i tylko poprosił Bodkina, żeby go od czasu do czasu odwiedzał.

A jednak, nie wiedzieć czemu, Bodkin uważał, że choroba Hardmana jest znacznie poważniejsza, niż sądził Kerans.

Pchnął drzwi i cicho wszedł do wyciemnionego pokoju. Przystanął w kącie koło przewodu wentylacyjnego, Bodkin bowiem ostrzegawczo uniósł dłoń. Żaluzje w oknach były zasłonięte. Ku swemu zdumieniu Kerans stwierdził, że wyłączona jest klimatyzacja. Powietrze pompowane do środka przewodem wentylacyjnym miało w najlepszym wypadku ciepłotę ledwie o dwadzieścia stopni niższą niż powietrze w lagunie, a klimatyzacja pozwalała zwykle utrzymać w pomieszczeniu stałą temperaturę siedemdziesięciu stopni Fahrenheita. Tymczasem Bodkin nie tylko wyłączył klimatyzację, lecz włączył na j ej miejsce mały piecyk elektryczny, którego wtyczkę wcisnął do kontaktu koło lustra nad umywalką. Kerans przypomniał sobie, jak Bodkin konstruował piecyk na stacji badawczej, montując wklęsłe, paraioboidalne lusterko wokół pojedynczego drucika żarowego. Urządzenie miało niewiele ponad dwa waty mocy, ale piecyk zdawał się wytwarzać niesamowite gorąco, zionąc w małej salce ogniem niczym piec hutniczy. Już po kilku sekundach Kerans poczuł, że na karku zbiera mu się pot. Bodkin, siedzący tyłem do piecyka na metalowym krzesełku, ubrany był w białą bawełnianą marynarkę, poplamioną dwiema szerokimi smugami potu, zbiegającymi się między łopatkami. W półmroku Kerans dostrzegł spływające mu z czoła wilgotne paciorki, przypominające krople rozżarzonego do białości ołowiu.

Hardman leżał w pościeli wsparty na łokciu. Jego szeroka pierś i bary zajmowały niemal całą leżankę. W potężnych dłoniach porucznik trzymał przewody słuchawek, które miał na uszach. Jego pociągła twarz o wydatnej szczęce zwrócona była ku Keransowi, ale Hardman wpatrywał się nieruchomo w piecyk elektryczny. Paraboliczna misa urządzenia rzucała na ścianę kabiny cień kręgu intensywnego, czerwonego światła o średnicy trzech stóp, otaczającego tkwiącą w samym jego środku głowę Hardmana niczym ogromna, lśniąca aureola.

Ze stojącego na podłodze u stóp Bodkina przenośnego gramofonu dobiegał słaby chrobot obracającej się na talerzu trzycalowej płyty. Głowica gramofonu przenosiła mechanicznie ledwie słyszalne dźwięki głębokiego, powolnego dudnienia, które umilkło natychmiast, kiedy nagranie dobiegło końca, Bodkin wyłączył adapter, zapisał coś szybko w notatniku, wyłączył piecyk i zapalił lampkę nocną.

Kręcąc niespiesznie głową, Hardman zdjął słuchawki i oddał je Bodkinowi.

– To strata czasu, doktorze. Te nagrania są szalone. Można dopasować do nich całkowicie dowolną interpretację.

Hardman rozłożył swoje potężne ciało na niewygodnej, wąskiej koi. Pomimo panującego w kabinie upału na jego twarzy i obnażonej piersi było niewiele potu. Przyglądał się blednącym węgielkom elektrycznego ognia, jak gdyby nie chciał, żeby zniknęły.

Bodkin podniósł się i postawił gramofon na krześle, owijając słuchawki wokół obudowy.

– Może właśnie o to chodzi, poruczniku. Powiedzmy, że to taki dźwiękowy test Rorshacha. Wydaje mi się, że ostatnia płyta była wyjątkowo inspirująca. Nie sądzi pan?

Hardman wystudiowanym gestem wzruszył enigmatycznie ramionami, najwyraźniej nie chcąc współpracować z Bodkinem i zgodzić się z nim choćby w najmniej istotnych sprawach. Mimo to Kerans odniósł wrażenie, że porucznik z przyjemnością wziął udział w eksperymencie, który wykorzystał do swoich własnych, nieznanych celów.

– Być może – odpowiedział gderliwie Hardman. -Ale obawiam się, że nie podsunęła mi żadnego konkretnego obrazu.

Bodkin uśmiechnął się, rozumiejąc jego opór, gotów jednak ustąpić Hardmanowi.

– Niech pan nie robi sobie wyrzutów, poruczniku. Proszę mi wierzyć, to i tak była, jak dotąd, nasza najbardziej wartościowa sesja. – Bodkin machnął Keransowi ręką na powitanie. – Wejdź, Robercie. Przepraszam, że tu jest tak gorąco, ale porucznik Hardman i ja właśnie przeprowadzaliśmy wspólnie pewien mały eksperyment. Opowiem ci o nim, kiedy wrócimy na stację. – Tu Bodkin wskazał stojące na szafce nocnej urządzenie, przypominające wyglądem dwa połączone z sobą tyłem budziki. Biegnące od ich wskazówek nagie, metalowe przewody były splecione niczym odnóża walczących z sobą pająków. – A to niech działa tak długo, jak się da, nie powinien pan mieć zresztą kłopotów z tym mechanizmem, musi pan tylko nastawiać na nowo oba budziki po każdym kolejnym cyklu dwunastogodzinnym. Będą pana budziły co dziesięć minut, co chyba wystarczy, żeby pan odpoczął, zanim stoczy się pan z półki praświadomości w głęboki sen. Przy odrobinie szczęścia nic już więcej nie będzie się panu śniło.

Hardman uśmiechnął się sceptycznie, obrzucając Keransa krótkim spojrzeniem.

– Sądzę, że posuwa pan swój optymizm zbyt daleko, doktorze. Powinien pan raczej powiedzieć, że nie będę tylko pamiętał swoich snów. – Porucznik sięgnął po sfatygowany zielony zeszyt, czyli swój dziennik botaniczny, i zaczął go odruchowo wertować. – Czasami myślę, że mam te sny bezustannie, w każdej chwili. Być może wszyscy śnimy tu w ten sposób.

Mówił spokojnie i niespiesznie, pomimo zmęczenia, które wysuszyło mu skórę wokół oczu i ust, przez co jego długa szczęka upodobniła się jeszcze bardziej do staromodnej latarni. Kerans uświadomił sobie, że bez względu na swoje źródło choroba nie dotknęła właściwie jądra jaźni tego człowieka. Twarda samowystarczalność Hardmana objawiała się z taką samą siłą, jak zawsze, a może nawet potężniej, niczym stalowe ostrze, które uderzając o treningowy słupek szermierczy ujawnia swoją niszczącą moc.

Bodkin otarł twarz żółtą jedwabną chusteczką i przyglądał się Hardmanowi w zamyśleniu. Wytłuszczona marynarka i przypadkowo dobrana garderoba w zestawieniu z nalaną twarzą i cerą koloru chininy nadawała doktorowi wygląd niechlujnego konowała,

choć pod tą maską kryła się bystra i niespożyta inteligencja.

– Być może ma pan rację, poruczniku. Przecież niektórzy uczeni utrzymywali kiedyś, że świadomość to nic innego jak tylko pewna szczególna kategoria śpiączki cytoplazmowej, i że właściwości centralnego układu nerwowego są w pełni rozwinięte i aktywne zarówno podczas snu, jak i w stanie, który zwykle nazywamy jawą. Musimy jednak zachować w tej kwestii podejście empiryczne i stosować wszelkie możliwe środki zaradcze. Zgadzasz się ze mną, Kerans?

Kerans skinął głową. Temperatura w kabinie zaczęła spadać i było mu już nieco łatwiej oddychać.

– Pomoże nam chyba również powrót do bardziej umiarkowanego klimatu.

Na zewnątrz rozległ się głuchy brzęk. To metalowa, płaskodenna łódź, wciągana dawisami na pokład, obijała się o kadłub bazy.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Zatopiony Świat»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Zatopiony Świat» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
James Ballard
libcat.ru: книга без обложки
James Ballard
libcat.ru: книга без обложки
James Ballard
James Ballard - La forêt de cristal
James Ballard
James Ballard - Le monde englouti
James Ballard
J. Ballard - Crash
J. Ballard
J. Ballard - Concrete island
J. Ballard
libcat.ru: книга без обложки
James Ballard
libcat.ru: книга без обложки
James Ballard
J. Ballard - Hello America
J. Ballard
Отзывы о книге «Zatopiony Świat»

Обсуждение, отзывы о книге «Zatopiony Świat» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x