Ben Bova - Wędrowcy
Здесь есть возможность читать онлайн «Ben Bova - Wędrowcy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1994, Издательство: Orion, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Wędrowcy
- Автор:
- Издательство:Orion
- Жанр:
- Год:1994
- Город:Warszawa
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Wędrowcy: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wędrowcy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Lee Dubridge
Wędrowcy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wędrowcy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
— Wtedy wracam do Filadelfii ze świadectwem zgonu w ręce.
— Widzę teraz na wskroś przez metal — powiedział Stoner do mikrofonu w hełmie skafandra. — Metal stal się przeźroczysty.
— Czy on nie żyje? — spytał Fiodorenko.
— Możliwe. Albo jest zamrożony. Rozumiesz, zakonserwowany w niskiej temperaturze. Krionicznie.
Serce Stonera bilo jak oszalałe i czuł, że jest mokry od potu. Nie mógł jednak dostrzec szczegółów postaci kosmicznego gościa. Widział jedynie długie ciało, ułożone na łóżku lub czymś w rodzaju mar. Ale mógł rozróżnić niektóre części ciała: głowę, ramiona, dwie ręce. Nie widział jednak zupełnie dolnych partii.
— Mów coś! — niecierpliwił się Fiodorenko. — Co widzisz? Twoje słowa lecą prosto do Tiuratamu.
— Dobrze, dobrze…
Stoner znów przywarł wizjerem do przeźroczystej klapy, aby zobaczyć coś więcej. Ale klapy już nie było. Jego hełm opadł o kilkanaście centymetrów poniżej obrzeża metalu, który otaczał kolisty właz.
— Och, nie…
Cofnął głowę, po czym powiódł ręką po obrzeżu włazu. Był otwarty. Tak jakby metal, który go przed chwilą zamykał, nagle się rozpuścił.
— Nikołaju! — zawołał, z trudem powstrzymując się, by jego głos nie brzmiał zbyt wysoko. — Klapa najpierw zrobiła się przeźroczysta, a teraz się rozpuściła.
— Rozpuściła?
— Nie ma jej. Znikła. Tam, gdzie przed chwilą był metal, jest teraz dziura.
W głosie Fiodorenki zabrzmiało niedowierzanie.
— Naprawdę jest otwarta?
— Tak. Wchodzę do środka.
— Poczekaj! Zawiadomię najpierw kontrolę na Ziemi.
Stoner pokręcił przecząco głową w swym hełmie. Wiedział, że fale radiowe, aby dotrzeć od nich do Ziemi, będą potrzebowały sześciu sekund. Plus tyle samo z powrotem. A ponadto sporo czasu upłynie, zanim na Ziemi zapadnie jakaś decyzja.
— Nie czekam — rzekł. — Wchodzę do środka.
— Stój, Sztoner!
Ale on oparł już obie ręce na obrzeżu włazu i zaczął opuszczać się do wnętrza statku. — Jestem już po pas w środku. Żadnych problemów.
— Sztoner, to może być niebezpieczne!
— Nie sądzę.
Usiadł na podłodze kabiny statku. Poczuł, że jego buty lekko do niej przylgnęły, podobnie jak przylegały do kadłuba. Zrobił powoli pełny obrót, wodząc wzrokiem po wnętrzu statku.
— Jestem w środku — powiedział bezwiednie szeptem. — Słyszysz mnie?
— Da. Słyszę. — Głos Fiodorenki w słuchawkach był teraz słabszy, przerywany trzaskami, ale dość wyraźny, by Stoner mógł wszystko zrozumieć.
— Kabina jest znacznie mniejsza niż kadłub. To jest pewnie tylko jedno pomieszczenie. Cała maszyneria musi być ukryta za ścianą działową. — Jego ciałem wstrząsnął dreszcz. — Jest tu zimno. Zimniej niż na zewnątrz. Nie bardzo to rozumiem.
— Co widzisz?
Stoner zwrócił się w stronę istoty leżącej na marach. Postąpił krok naprzód, po czym się zatrzymał.
Zakrzywione ściany kabiny jęły się jarzyć. Nie tak, jak jarzy się roztopiony metal, lecz jak jaśnieje niebo w księżycową noc. W miarę, jak Stoner patrzył osłupiały, kadłub statku zrobił się biały, potem zaczął przeświecać i w końcu stał się przeźroczysty jak szkło.
— Sztoner! Dlaczego milczysz? — krzyczał Fiodorenko przez radio. — Czy słyszysz mnie?
— Nie tylko słyszę, ale i widzę, Nikołaju — odparł ze zgrozą. — Cały przeklęty kadłub statku jest teraz przeźroczysty. Tak jak przedtem tamta klapa. Widzę wszystko na wskroś.
Przez chwilę radio milczało. Potem Fiodorenko mruknął:
— Z tej strony nie ma żadnej zmiany. Ciemny metal. Nieprzeźroczysty.
— Okno, ale tylko w jedną stronę — pomyślał głośno Stoner. — O rany, Corning zrobiłby wszystko, żeby to mieć!
— Kto?
Stoner zaśmiał się. Stał obok mar i poprzez stumetrową próżnię spoglądał na Sojuza. Statek wydawał mu się brzydki i pękaty — prymitywny wytwór prymitywnego świata.
— Oni opanowali do perfekcji metaloznawstwo i fizykę ciała stałego.
Przynajmniej na to wygląda.
— Opisuj, Sztoner! — domagał się Fiodorenko. — Świat czeka.
Stoner przełknął ślinę i zerknął na swe ręce. Drżały.
— Czemu nic nie mówisz?
— Pomieszczenie, w którym jestem, ma około czterech metrów długości i prawie pięć metrów szerokości, ale tylko trzy wysokości. Podłoga jest twarda i nieprzeźroczysta. Podobnie jak ściana działowa pomieszczenia.
Ale dziób i ściany boczne są idealnie przeźroczyste. Tak jakby nie było w ogóle kadłuba. Widzę wszystko na wskroś.
Podszedł do skraju podłogi i trwożliwie wyciągnął rękę. Jego palce w rękawicy dotknęły niewidzialnego kadłuba. Doznał uczucia, że dotyka czegoś gąbczastego, ustępującego pod naciskiem ręki.
— Kadłub jest na swoim miejscu — rzekł. — Nie rozpłynął się zupełnie tak, jak klapa włazu. I jest tu diabelnie zimno, tak jakby cała energia uciekała przez kadłub, ale nie mogła dostawać się do środka. Ten pojazd musiał zostać zaprojektowany przez maxwellowskiego demona.
Stoner odwrócił się i rzucił długie spojrzenie istocie leżącej nieruchomo na podwyższeniu. Nagle przypomniał sobie o latarce, którą miał zatkniętą za pas, i wyjąwszy ją, nacisnął guzik włącznika. Potem pochylił się nad ciałem przybysza z gwiazd. Było bardzo długie, lecz cienkie i wychudzone, zupełnie jak wysuszone.
— Jego wzrost przekracza dwa metry. Coś koło tego. Nie ma na sobie żadnego ubrania. Bardzo szczupły. Znać mu przez skórę wiele żeber. Ciało pokryte jakimś pomarańczowo-brązowym meszkiem. To nie są właściwie włosy. Coś jak włoski na welwecie.
— Czy to wygląda jak człowiek? — spytał Fiodorenko.
— Coś w tym rodzaju. Dwoje ramion, głowa. Korpus znacznie dłuższy niż u człowieka. Nogi zaczynają się u niego tam, gdzie u nas są kolana.
I jest ich cztery, cztery nogi. Małe, sękate z okrągłymi poduszeczkami na końcach. Podobnymi do kopyt.
— Poczekaj… — rzekł Fiodorenko. — Tiuratam podaje, że twoich słów słuchają ludzie w całym Związku Radzieckim, Europie, Ameryce, Azji i wielu innych miejscach.
— Jestem na żywo, Nikołaju? W Rosji?
Rosjanin zawahał się, a potem rzekł:
— W Rosji transmisja jest opóźniona o piętnaście minut… żeby cenzorzy byli pewni, że nic nieszkodliwego nie idzie na antenę.
— A w USA? — Myślę, że na żywo.
— W takim razie muszę uważać na język.
Fiodorenko nic nie powiedział.
Stoner skierował znów uwagę na przybysza.
— Jego ręce są dłuższe od naszych. Każda z rąk zakończona dwoma palcami, a na końcach palców przyssawki, jak u ośmiornicy.
— Jak głowa? Twarz?
— Ma chyba dwoje oczu, ale są zamknięte. Nie widzę żadnego nosa, ale są usta, przynajmniej wargi. Szerokie i cienkie.
Stoner nie mógł się zdobyć na to, by dotknąć istoty, choć był bardzo ciekaw, co się kryje za zaciśniętymi wargami, za przymkniętymi oczami.
— Takie same włoski pokrywają całą twarz, nawet powieki. Głowę ma owalną, kopulastą, bardzo gładką. Nie wiem, czym oddychał.
— Teraz oddycha?
— Nie. Jest martwy. Czuję to. Nie ma tu powietrza, żadnej mieszaniny gazów. W tej kabinie od tysięcy lat panuje próżnia. I mróz. Zamarza mi wizjer.
— Włącz ogrzewacz skafandra.
— Dobrze. Właśnie to robię. — Miniaturowy wiatraczek w kołnierzu hełmu zaszumiał nieco głośniej.
Gdy igiełki szronu znikły z jego wizjera, Stoner zauważył, że na marach, obok ciała kosmity, leżą jakieś zapiski. I przedmioty: metalowy kubek, na wpół przeźroczysta kula o rozmiarach piłki dziecięcej, pręt z materiału przypominającego drewno. Usiłował podnieść pręt, lecz nie zdołał go oderwać od powierzchni mar. Opisując wygląd poszczególnych przedmiotów, również próbował je brać do ręki, ale wszystkie były jak przymarznięte.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Wędrowcy»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wędrowcy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Wędrowcy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.
