Ben Bova - Wędrowcy

Здесь есть возможность читать онлайн «Ben Bova - Wędrowcy» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Warszawa, Год выпуска: 1994, Издательство: Orion, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wędrowcy: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wędrowcy»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Albo jesteśmy sami we wszechświecie albo nie jesteśmy;każda z tych możliwości jest zaskoczeniem dla umysłu.
Lee Dubridge

Wędrowcy — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wędrowcy», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Jo siedziała odrętwiała przy swym komputerowym pulpicie. Można było odnieść wrażenie, że w wielkiej sali ośrodka kontroli lotów wszystko stanęło z jękiem, tak jakby pracujące tam osoby zbiorowo przestały oddychać.

Zerknęła na wykrzywioną bólem twarz Markowa.

— On tam zginie — powiedziała.

— Musisz go powstrzymać, Jo — rzekł smutno. — Musisz!

— Jak mogłabym…?

— Nikt inny tego nie dokona — mówił Markow, pochylając się nad nią.

Chwycił ją za ramiona i mówił z przejęciem: — On cię kocha. Jesteś jego jedyną łączniczką ze światem. Porozmawiaj z nim, proszę! Szybko!

— Ale ten pulpit nie pozwala mi na żaden przekaz w tamtą stronę — odparła, patrząc przed siebie w zamyśleniu.

Markow zwrócił się w stronę Zworkina, przestępującego nerwowo z nogi na nogę.

— Proszę coś zrobić! Proszę! Ona musi się z nim połączyć!

Zworkin oblizał wargi i zerknął niepewnie na stojących dookoła nich strażników.

— Spróbuję…

— Będziecie wszyscy musieli nawiązać teraz współpracę — mówił Stoner.

— Wszystkie narody świata. Świat nie może być dłużej taki sam dla żadnego ani żadnej z was. Istnieją oprócz nas w przestrzeni inne istoty inteligentne równie ciekawe świata i odważne. Istnieją inne cywilizacje.

— Już tylko pięć minut, Sztoner.

— Pięć minut czy pięć godzin… Jaka to różnica, Nikołaju? Jaka różnica…?

— Poczekaj… mam znowu przekaz z Ziemi. Na kanale drugim.

— Nie będę z nimi rozmawiał — rzekł Stoner.

— Osobiste przesłanie od kobiety. Jo Camerata. Jest bardzo roztrzęsiona, Sztoner.

Medytował przez chwilę, co robić, po czym nacisnął klawisz kanału drugiego.

— Keith, słyszysz mnie? — Jej głos trząsł się z przejęcia.

— Tak Jo. Słyszę cię.

W eterze zapanowała cisza i Stoner zdał sobie sprawę, że fale radiowe potrzebują już dwanaście sekund, żeby przebiec tam i z powrotem. „Jestem tak daleko, że nie sposób prowadzić normalnych rozmów.”

— Proszę, nie rób tego! Nie bądź głupcem, Keith! Proszę, wracaj!

— Nie mogę, Jo. Nie teraz. Jeśli tu zostanę, będę mógł przesłać ci więcej danych na temat tej arki, tego wędrowca. Ten statek to skarbnica wiedzy. Nie mogę go opuścić po kilku nędznych minutach i pozwolić, aby odleciał od nas na zawsze.

Utkwił wzrok w odległym błękitno-białym sierpie Ziemi, a tymczasem jego słowa biegły ku niej, zaś jej odpowiedź ku niemu. — Ale w ten sposób zginiesz!

— Będę miał jeszcze godzinę czasu, zanim Fiodorenko oddali się na tyle, że moje sygnały przestaną do niego dochodzić. Będę mógł ci opisać w szczegółach tę komorę.

Znów odczekał dwanaście sekund, podczas których układał odpowiedź.

— A potem umrzesz! — załkała. — Umrzesz tam!

— To nie jest takie straszne. Moje życie nie miało dla nikogo większego znaczenia.

W tę stronę było znacznie lepiej. Miał czas, aby się namyślić, przygotować na usłyszenie jej głosu, zapanować nad swymi emocjami i uodpornić na jej naleganie.

— Twoje życie jest bardzo ważne, diabelski idioto. Nie możesz go oddać, ot tak.

— Cieszę się, że mogę tu umrzeć, Jo — rzekł. — To nie jest wcale zła droga.

Zauważył, że na brzegach jego wizjera zaczyna się formować szron, pomimo włączonego grzejnika. Robiło się coraz zimniej.

— Nie rób tego, Keith! Zaklinam cię! — Jej głos załamał się. — Wracaj! Wracaj do mnie! Zostało ci tak dużo do przeżycia…

— Nie wrócę, Jo. To jest punkt kulminacyjny mego żyda. Do niego zmierzałem cały czas. Nie mam ochoty na powtórkę.

— I mógłbyś oddać życie w taki sposób! Mamy jeszcze taki szmat życia przed sobą!

— Ty masz na pewno, Jo. Jesteś młoda. Świat stoi przed tobą otworem.

Nastąpiła cisza, po czym odezwała się Jo:

— Ale przecież ty sam powiedziałeś, że świat nie może już być ten sam po tym, jak spotkaliśmy tego wędrowca. — Jej głos brzmiał coraz wyżej. — Nie jesteśmy tacy sami. Ani ja, ani ty. To już jest nowy świat, Keith. Jesteś nam potrzebny tutaj. Pragnę, żebyś był ze mną.

— Trzy minuty, Sztoner.

Zanim mógł coś odpowiedzieć, czy to jej czy jemu, w jego słuchawkach zabrzmiał nowy głos:

— Przełączyć się na kanał trzeci. Przekaz o pierwszorzędnym znaczeniu z Kwajalein.

Niemal zadowolony, że przestał słyszeć głos Jo, Stoner nacisnął klawisz kanału trzeciego, jak gdyby przecinał pępowinę.

— Czy to pan, doktorze Stoner? — Głos brzmiał znajomo, a jego posiadaczowi wyraźnie brakowało tchu w piersiach. — Tu doktor Reynaud z Kwajalein.

Przez chwilę Stonerowi zakręciło się w głowie. Miał ochotę się roześmiać. „Reynaud, nasz pucułowaty mnich — pomyślał. — Czyżby chciał ratować moją duszę?”

— Proszę mnie posłuchać — wołał Reynaud. — Przeanalizowaliśmy wykres toru statku z gwiazd, dostarczony przez komputer. Statek nie przepadnie bezpowrotnie w przestrzeni, gdy go pan opuści. Czy pan to rozumie? Nie będzie dla nas bezpowrotnie stracony!

— Chce pan powiedzieć, że będziemy go mogli śledzić za pomocą radaru? — spytał Stoner. — Co to da?

— To jest bardzo ważne! Węzłowe! — Głos Reynauda brzmiał z przejęcia, jak pisk. — Będziemy mogli znów wysłać statek i dotrzeć do niego. Będziemy go mogli ściągnąć i wprowadzić na bliską Ziemi orbitę!

Stoner potrząsnął głową w hełmie.

— Trzeba by lat, aby zbudować rakietę, która by to umożliwiła. Dotarcie tylko do miejsca, gdzie jestem, wymagało sześciu miesięcy planowania. I spieprzyliśmy sprawę mimo to.

— Mamy lata, aby to osiągnąć — upierał się Reynaud. — Statek przybysza będzie stopniowo zwalniał biegu w miarę oddalania się od Słońca. Upłynie pięć lat, zanim dotrze do Plutona…

— Pięć lat — powtórzył Stoner.

— Będziemy go mogli przechwycić! — gorączkował się Reynaud. — Nie ma potrzeby, aby pan tam zostawał.

Przerwał im nerwowy głos Fiodorenki.

— Zostało ci dwie minuty, Sztoner. Muszę teraz włączyć automatyczny selektor.

— Aha.

— Przynieś z powrotem aparat — polecił Fiodorenko. — Muszę zabrać zdjęcia na Ziemię. Są zbyt cenne, żeby je zmarnować.

— Będziemy mogli przechwycić ten statek ponownie — powtórzył Reynaud.

Na ich kanale rozległ się nagle głos Jo. — Wracaj do mnie, Keith! Proszę, wracaj! Potem usłyszał Markowa:

— Keith, drogi przyjacielu, nie bądź tak uparty. Nieżywi bohaterowie nie są nic warci. Z tego, co mówi doktor Reynaud, wynika, że za parę lat będziesz mógł znów polecieć na spotkanie z tym wędrowcem.

Drżąc z zimna, Stoner zdał sobie sprawę, że wciąż trzyma w dłoni aparat fotograficzny.

— Fotografie, Sztoner! Szybko!

Wyciągnął rękę i odepchnął się od ścianki działowej w kierunku, gdzie przedtem była klapa włazu. Kadłub był jednak cały przeźroczysty i Stoner nie wiedział, gdzie jest wyjście.

Ale je wyczuł. Przypiąwszy aparat do pasa, uchwycił się rękami obrzeża włazu i jął się wydostawać na zewnątrz statku.

Markow wciąż mówił:

— Zbudujemy nowe rakiety i przeszkolimy załogi, a ty będziesz naturalnym szefem tego programu. Musisz tu wrócić, aby to poprowadzić. Wszyscy cię potrzebujemy.

— Proszę, Keith — nalegała Jo.

Był już w połowie drogi na zewnątrz, gdy jeszcze raz spojrzał na wędrowca, spoczywającego spokojnie od tysięcy lat. Pamięć zaczęła mu odtwarzać kłótliwe głosy i kamiennookie twarze wszystkich biurokratów, których kiedykolwiek znał: McDermotta i Tuttle’a, osiłka Dooleya, agentów i policjantów, polityków, którzy nie rozumieli, obawiali się, oponowali, którzy nie zaakceptowaliby prawdy o rzeczywistości, nawet gdyby ktoś wtłoczył im ją silą.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wędrowcy»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wędrowcy» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Wędrowcy»

Обсуждение, отзывы о книге «Wędrowcy» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.