Thomas Harris - Czerwony Smok

Здесь есть возможность читать онлайн «Thomas Harris - Czerwony Smok» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Czerwony Smok: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Czerwony Smok»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Były pracownik FBI Will Graham, znany ze swoich sukcesów w tropieniu seryjnych morderców, powraca do czynnej służby, aby dopomóc policji schwytać maniakalnego zabójcę kilku rodzin. Tymczasem tajemniczy zbrodniarz, pewny swojej bezkarności, wysyła prowadzącym śledztwo listy podpisane "Czerwony smok"…
Książka jest napisana bardzo ciekawie, gdyż Harris nie dąży do opisywania krwawych scen tylko zagłębia się nad psychiką ludzką, nad tym co nami kieruje, jaki wpływ na nasze życie ma dzieciństwo. Jak bardzo ludzie mogą być pozbawieni wyrzutów sumienia, skrupułów. Czy jeśli ktoś wyciągnie do nas pomocną dłoń to się opanujemy? nawrócimy? a może już jest za późno. Dzięki tej książce możemy poznać zło: wyrafinowane, brutalne, piekielnie inteligentne i okrutne. A postać Doktora smakuje wybitnie – fascynuje, zadziwia.

Czerwony Smok — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Czerwony Smok», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Dolarhyde usłyszał za plecami zbliżającego się mężczyznę. Odejdź od drzwi! Skoczył za róg, zbiegł po schodach do piwnicy i do kotłowni, po drugiej stronie budynku.

Tam wspiął się na jakiś stół i dosięgnął wysokiego okienka, które wychodziło za krzakami na poziomie ziemi. Podciągnął się na parapet, przecisnął przez okno i opadł na czworaka, gotów uciekać lub walczyć.

Z tej strony gmachu było całkiem spokojnie. Wstał, włożył dłoń do kieszeni i przeszedł przez jezdnię. Biegnąc w ciemności, zwalniając, gdy mijały go samochody, szerokim łukiem obszedł budynki Baedera i Gateway.

Jego furgonetka stała przy krawężniku na tyłach Baedera. Koło niej nie było się gdzie ukryć. Nie szkodzi. Przebiegł przez jezdnię, wskoczył do wozu i złapał swoją walizkę.

Magazynek pistoletu był pełny. Wprowadził nabój do komory i położył broń na desce rozdzielczej, zasłaniając ją podkoszulkiem.

Odjechał powoli – uważając na czerwone światła! – skręcił za róg i włączył się w niewielki ruch uliczny.

Musiał sobie wszystko przemyśleć, a to nie było łatwe.

To pewnie przez te filmy. Graham jakoś musiał się o nich dowiedzieć. Wiedział już gdzie, ale nie wiedział kto. Bo inaczej nie potrzebowałby akt personalnych. A po co mu jeszcze te dane z księgowości? Dni nieobecności w pracy, ot co. Chce je porównać z datami uderzeń Smoka. Nie, jeśli nie liczyć Loundsa, wszystko odbywało się tylko w soboty. Będzie raczej szukał nieobecności w pracy w dni poprzedzające te soboty. I tu się natnie – kierownictwo nie otrzymywało bowiem danych o potrąceniach dniówek. Jechał powoli bulwarem Lindbergha, gestykulując wolną ręką.

Szukali odcisków palców. Ale nie dał im okazji do zdobycia swoich… no, może z wyjątkiem tej przepustki w muzeum. Podnosił ją wprawdzie w pośpiechu, ale starał się ją trzymać za brzegi.

Muszą mieć jakiś odcisk. Inaczej nie szukaliby dalszych, skoro nie mieliby ich z czym porównać.

Szukali ich na furgonetce. Nie zdążył sprawdzić, czy szukali także na samochodach osobowych.

Furgonetka. Przewiezienie Loundsa na inwalidzkim wózku – to pewnie podsunęło im tę myśl. A może ktoś w Chicago zauważył furgonetkę? W Gateway było wiele furgonetek, zarówno prywatnych, jak dostawczych.

Nie, Graham po prostu wiedział, że on ma furgonetkę. Graham wiedział. Wiedział. Ten skurwysyn to istny potwór.

Wezmą odciski palców wszystkich pracowników Gateway i Baedera. Wytropią go, jak nie dziś, to jutro. Zawsze będzie już musiał uciekać, a jego twarz znajdzie się na ścianie każdej poczty i komisariatu. Wszystko waliło się w gruzy. W obliczu prześladowców był dziwnie słaby i mały.

– Reba – powiedział na głos. Ona nie mogła go już uratować. Osaczali go, a on był ledwie słabym malcem z zajęczą wargą…

– CZY TERAZ JUŻ ŻAŁUJESZ, ŻE MNIE ZDRADZIŁEŚ?

Głos Smoka dobiegł z jego trzewi, w których miał strzępy przeżutego malowidła.

– Ja nie… ja tylko chciałem mieć swobodę wyboru. Nazwałeś mnie…

– DAJ MI, CZEGO PRAGNĘ, A WTEDY CIĘ OCALĘ.

– Nie. Ucieknę im.

– DAJ MI, CZEGO PRAGNĘ, A USŁYSZYSZ, JAK PĘKA KRĘGOSŁUP GRAHAMA.

– Nie.

– PODZIWIAM TO, CO DZIŚ ZROBIŁEŚ. JESTEŚMY TERAZ BLISCY SOBIE. ZNOWU MOŻEMY POŁĄCZYĆ SIĘ W JEDNOŚĆ. CZUJESZ MNIE W SOBIE? CZUJESZ PRAWDA?

– Tak.

– I WIESZ, ŻE MOGĘ CIĘ OCALIĆ. WIESZ, ŻE TAM GDZIE CIĘ WYŚLĄ, JEST GORZEJ NAWET NIŻ U BRATA KUMPLA. DAJ MI, CZEGO CHCĘ, A BĘDZIESZ WOLNY.

– Nie.

– ZABIJĄ CIĘ. RUNIESZ NA ZIEMIĘ.

– Nie.

– A GDY JUŻ CIEBIE ZABRAKNIE, ONA BĘDZIE SIĘ RŻNĄĆ Z INNYMI, BĘDZIE…

– Nie! Stul pysk!

– BĘDZIE SIĘ RŻNĄĆ Z INNYMI, PRZYSTOJNYMI FACETAMI, BĘDZIE BRAĆ ICH…

– Przestań! Zamknij mordę!

– ZWOLNIJ, A NIE DOKOŃCZĘ Cl O NIEJ.

Dolarhyde zdjął nogę z pedału gazu.

– BARDZO DOBRZE. DAJ Ml, CZEGO CHCĘ, A NIE DOJDZIE DO TEGO. DAJ Ml TO, A POTEM ZAWSZE JUŻ POZWOLĘ Cl WYBIERAĆ, BĘDZIESZ MIAŁ WOLNY WYBÓR I BĘDZIESZ MÓWIŁ WYRAŹNIE, CHCĘ, ŻEBYŚ MÓWIŁ PRAWIDŁOWO, A TERAZ ZWOLNIJ, O TAK. WIDZISZ TĘ STACJĘ BENZYNOWĄ? ZATRZYMAJ SIĘ TAM, MAM CI COŚ DO POWIEDZENIA…

45

Graham wyszedł z gabinetu i przez chwilę dał odpocząć oczom w ciemnym korytarzu. Był niespokojny, podenerwowany. Ta zabawa trwała już za długo.

Crawford badał trzystu osiemdziesięciu pracowników Gateway i Baedera. Starał się to robić i szybko, i dobrze – w tej robocie był niezrównany – ale czas uciekał i coraz trudniej było utrzymać całą sprawę w tajemnicy.

Crawford zredukował grupę pracującą w Gateway do minimum.

– Chcemy go znaleźć, a nie spłoszyć – wyjaśnił. – Jeżeli nakryjemy go dziś w nocy, to zwiniemy go gdzieś poza firmą, w domu czy na parkingu.

Współpracowała z nimi policja z St Louis. Porucznik Fogel z tamtejszego wydziału zabójstw przyjechał po cichu prywatnym samochodem, przywożąc telefaks.

Podłączony do telefonu w Gateway telefaks w ciągu paru minut przekazał listę zatrudnionych tam osób do działu identyfikacji FBI w Waszyngtonie i Wydziału Komunikacji stanu Missouri.

W Waszyngtonie porównywano te nazwiska z cywilną i kryminalną kartoteką odcisków palców. Nazwiska pracowników Baedera, objęte wymogami bezpieczeństwa, zostały skierowane do szybszego rozpracowania.

Wydział Komunikacji miał sprawdzić posiadaczy furgonetek.

Wezwano tylko czterech pracowników – kierownika działu kadr, Fiska; jego sekretarkę; Dandridge'a z Baedera oraz głównego księgowego Gateway.

Nie ściągano ich telefonicznie – agenci FBI udali się do nich do domów i wyjaśnili sprawę w cztery oczy. („Przyjrzyjcie im się dobrze, zanim powiecie, o co chodzi – przykazał Crawford. – I nie pozwólcie im potem nigdzie telefonować. Takie wiadomości szybko się rozchodzą".)

Mieli nadzieję, że zidentyfikują Lalę bez trudu po zębach, ale nikt z czworga pracowników firmy ich nie rozpoznał.

Graham spojrzał na długie korytarze, oświetlone tylko czerwonymi lampkami nad drzwiami. Niech to cholera!

Co jeszcze mogli zrobić tej nocy?

Crawford poprosił, żeby pracowniczka Muzeum Brooklyńskiego – panna Harper – przyleciała natychmiast, jak tylko będzie w stanie wsiąść do samolotu. Powinna zjawić się rano. Policja z St Louis miała dobrą furgonetkę do inwigilacji, z której panna Harper będzie mogła bezpiecznie przyglądać się wchodzącym pracownikom.

Jeżeli nie nakryją Lali tej nocy, usuną wszystkie ślady swej obecności, zanim ludzie stawią się rano do pracy. Graham nie miał złudzeń – będą mogli mówić o wielkim szczęściu, jeżeli uda im się prowadzić śledztwo przez jeden dzień, zanim wiadomość rozejdzie się po Gateway. Smok z pewnością zwietrzy coś podejrzanego. I zwieje.

46

Późna kolacja z Ralphem Mandym była nawet udana. Reba McClane wiedziała, że prędzej czy później musi mu o wszystkim powiedzieć, a nie miała zwyczaju pozostawiać spraw w zawieszeniu.

Właściwie to sądziła, że Mandy wie, na co się zanosi, odkąd zaczęła nalegać, żeby każde z nich płaciło za siebie.

Kiedy odwoził ją do domu, powiedziała, że w końcu to nic strasznego, owszem, bawiła się z nim cudownie i chce, żeby zostali przyjaciółmi, ale obecnie jest już związana z kim innym.

Może i poczuł się dotknięty, ale wiedziała, że odczuł też coś na kształt ulgi. Pomyślała, że przyjął to z prawdziwą klasą.

Przy drzwiach nie nalegał, żeby go zaprosiła do środka. Chciał tylko pocałować ją na pożegnanie, na co chętnie przystała. Otworzył jej drzwi i zwrócił klucze. Poczekał, aż Reba wejdzie do mieszkania i zarygluje drzwi.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Czerwony Smok»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Czerwony Smok» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Czerwony Smok»

Обсуждение, отзывы о книге «Czerwony Smok» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x