John Varley - Czarodziejka

Здесь есть возможность читать онлайн «John Varley - Czarodziejka» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1993, ISBN: 1993, Издательство: Rebis, Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Czarodziejka: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Czarodziejka»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

„Czarodziejka” jest drugim tomem trylogii (tom pierwszy to „Tytan”, trzeci — „Demon”), będącej powieścią pełną wyobraźni i humoru. Sirocco Jones, Gaby Plauget oraz Robin Dziewięciopalcy odbywają obfitującą w przygody podróż po pełnym egzotycznych stworzeń świecie, rządzonym przez boginię Gaję. Wszechpotężna, lecz samotna Gaja popada w obłęd i wykorzystując swoją władzę, zabawia się istotami zamieszkującymi jej świat.

Czarodziejka — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Czarodziejka», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Zjechali się uczeni, by prowadzić badania. Potem pojawili się również turyści. Przyjmowała wszystkich, o ile podpisali oświadczenie zwalniające ją z wszelkiej odpowiedzialności za to, co mogło im się tu przydarzyć.

W stosownym terminie została uznana przez rząd Szwajcarii i uzyskała zezwolenie na ustanowienie konsulatu w Genewie. Niedługo później uczyniły to także inne kraje i od 2050 roku stała się pełnoprawnym członkiem ONZ.

Spodziewała się spędzić lata starości na studiowaniu niezwykłej złożoności natury ludzkiej. Wiedziała jednak, że dla zapewnienia sobie prawdziwego bezpieczeństwa musi sprawić, by rasa ludzka naprawdę jej potrzebowała. Musi się stać niezbędna, a jednocześnie musi jasno dać do zrozumienia, że żaden naród nie może sobie do niej rościć wyłącznych praw.

Wkrótce znalazła sposób, by to osiągnąć.

Będzie czynić cuda.

1. Chorągiew kaprysu

W pełnym galopie, niczym uciekinier z oszalałej karuzeli, z mgły wynurzyła się tytania. W zasadzie wyglądała jak tradycyjny centaur, tyle że pomalowany w białe pasy i kwadraty czerwieni, błękitu i żółci rodem z Mondriana. Od kopyt po brwi była kosmatym koszmarem, a stawką tego szaleńczego cwału było jej życie.

Runęła drogą biegnącą brzegiem morza, z ramionami skierowanymi do tyłu niczym srebrna statuetka z rolls-royce’a, buchając parą z szeroko rozwartych nozdrzy. Tłum deptał jej po piętach, wymachując pięściami i kijami i kręcąc zawzięcie na małych miejskich rowerkach. Ponad tłumem górował pojazd policyjny Maria, wykrzykującego rozkazy, których i tak nie było słychać w zgiełku klaksonów.

Chris’fer Mniejszy cofnął się jeszcze bardziej w głąb sklepionego tunelu, w którym skrył się, słysząc szalejące dźwięki klaksonów. Podniósł kołnierz kurtki i smętnie pomyślał, że wybrał sobie marne schronienie. Tytania z pewnością pomknie w stronę fortu, który był jedynym ukryciem w pobliżu. Pozostał jej jeszcze do przejścia tylko most, do którego dostępu broniło wysokie ogrodzenie i zatoka.

Właśnie ku niej zmierzała tytania. Przemknęła dziurawym asfaltem parkingu i przeskoczyła opuszczony łańcuch na skraju nabrzeża. Był to skok na miarę rekordu olimpijskiego. Wyciągnęła się przepięknie w powietrzu i przesadziła skały i płytką, spienioną wodę. Wylądowała z przeraźliwym pluskiem. Wynurzyła głowę i ramiona, a potem uniosła się jeszcze trochę. Przypominała stojącego po pas w wodzie człowieka.

Ludzi to nie zadowoliło. Zaczęli wyrywać kawałki asfaltu i miotać je w stronę odmieńca. Chris’fer zastanawiał się, co takiego uczyniła ścigana. Tłum nie zachowywał się tak, jak zwykła dzicz, która po prostu nie cierpi obcych. To była wściekłość spowodowana konkretną przyczyną.

Policja w unoszącym się ponad rozszalałymi ludźmi pojeździe Maria włączyła słoneczne działko — urządzenie używane zazwyczaj w celu tłumienia rozruchów uzbrojonego tłumu. Ubrania zaczęły się tlić, włosy trzeszczeć i skręcać. Błyskawicznie parking został opróżniony, a tłum wrzeszczał i przeklinał w zimnych wodach Zatoki.

Po chwili Chris’fer usłyszał buczenie nadlatujących paddykopterów. Nie był to pierwszy przypadek zamieszek, których był świadkiem. Był ciekaw, co je spowodowało, z drugiej jednak strony zdawał sobie sprawę z tego, że plątanie się w okolicy było najpewniejszą receptą na spędzenie następnego tygodnia w więzieniu. Odwrócił się i przez krótki korytarz wszedł do ceglanej budowli o dziwacznym kształcie.

Wewnątrz znajdowało się betonowe podwórze w kształcie trapezu, otoczone trzypiętrowym krużgankiem. Zewnętrzna ściana była w regularnych odstępach poprzebijana półmetrowymi, prostokątnymi otworami. Poza tym budowla nie wyróżniała się niczym szczególnym, wyglądała jak opuszczona ruina, tyle że dobrze wysprzątana. Tu i ówdzie na drewnianych sztalugach umieszczono tablice, zapisane złotymi literami o staromodnym kroju, które wskazywały drogę do różnych części budynku. Małym drukiem wypisane były szczegółowe informacje.

W pobliżu środka podwórza tkwił mosiężny maszt flagowy. Na jego szczycie łopotała chorągiew, poruszana mocną bryzą od strony Golden Gate. Na czarnym polu skrzyło się złote koło o sześciu szprychach. Nie sposób było patrzeć na chorągiew i nie podążyć wzrokiem ku potężnemu zarysowi mostu zawieszonego w przestrzeni.

To właśnie był Ford Point, zbudowany w dziewiętnastym wieku dla ochrony dostępu do Zatoki. Nie było już śladu po znajdujących się tu niegdyś działach. Była to wątpliwa obrona przed wrogim najazdem z morza, szczęśliwie jednak nic takiego dotąd się nie zdarzyło. Ford Point nie wystrzelił nigdy nawet jednego pocisku, chyba że na wiwat.

Chris'fer zastanawiał się, czy budowniczowie przewidywali, że ich dzieło przetrwa 250 lat, nie zmienione od chwili, gdy położono ostatnią cegłę. Podejrzewał, że tak, ale z pewnością zaniemówiliby z wrażenia, gdyby stali tam, gdzie on stał teraz, i spojrzeli w górę na pomarańczowy metal mostu dumnie wyginającego się w łuk ponad ceglanym monstrum.

Właściwie to most wcale nie był tak trwały. Po trzęsieniu ziemi w 1945 minęło 15 lat, zanim rozpięto nowe jezdnie pomiędzy zachowanymi pylonami.

Chris'fer zrobił głęboki wdech i wsunął ręce do kieszeni. Próbował jakoś odwlec to, z czym tu właściwie przyszedł. Musiał jednak to zrobić. Drogę wskazywał napis:

Tędy do Ambasady Gai
Ambasador jest obecny

Słowo „obecny” zostało nabazgrane na brudnym kawałku tektury przywieszonym na gwoździu.

Ruszył w kierunku, który wskazywał napis, przez drzwi i dalej korytarzem. Po lewej i prawej stronie wewnętrzne drzwi prowadziły do pomieszczeń z nie otynkowanej cegły. Ambasada Gai nie zawierała niczego poza metalowym biurkiem i kilkoma snopkami siana opartymi o ścianę. Chris'fer wszedł i ujrzał wyciągniętą za biurkiem tytanie.

Ludzki korpus odziany był w operetkowy mundur, obwieszony mosiężnymi i złoconymi ozdobami i szamerunkami. Końska część ciała przechodziła od barwy lekko kremowej do złotawej z białymi plamami; podobnego koloru były występujące z rękawów kurtki ręce. Najwyraźniej spała, chrapiąc niczym piła łańcuchowa. Ściskała złote wojskowe czako z długim białym piórem, a odrzucona do tyłu głowa ukazywała śniadą, złotawą szyję. Pusta butelka wciśnięta była w nakrycie głowy, druga stała na podłodze przy jej lewej zadniej nodze.

— Czy jest tam ktoś? — dobiegł głos spoza drzwi opatrzonych napisem: Jej Ekscelencja Dulcimer (Hypomixolidyjskie Trio) Cantata.

— Titarsi, wpuść ich, dobrze? — Później rozległo się okropne kichanie, przechodzące w parskanie.

Chris’fer podszedł do drzwi, otworzył je w wahaniem i wetknął głowę do środka. Ujrzał kolejną tytanie, która siedziała za biurkiem.

— Twoja… no… wydaje się, że jej się urwał film.

Tytania znowu parsknęła.

— Jak już, to jemu, a nie jej — powiedziała ambasador Cantata. — Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Tyle razy się już nabuzował, że pewnie nawet nie pamięta, czym i jak.

Tytanie miały całą kolekcję malowniczych określeń stanu alkoholowego upojenia. Te, które przyleciały na Ziemię, były beznadziejnymi pijakami. Nie chodziło tylko o alkohol, który znały jeszcze na Gai, ale o agawę. Jej sfermentowany i przedestylowany sok tak im przypadł do gustu, że Meksyk stał się jednym z nielicznych krajów Ziemi, mających rozwinięty handel z Gają.

— Wejdź, proszę — powiedziała ambasador. — Tam jest krzesło. Zaraz będę z powrotem, wpierw muszę jednak sprawdzić, gdzie się podziewa Tzigane. — Zaczęła się podnosić.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Czarodziejka»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Czarodziejka» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
John Varley
John Varley - Opzioni
John Varley
John Varley - Lo spacciatore
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
John Varley - Tytan
John Varley
John Varley - Titano
John Varley
John Varley - Naciśnij Enter
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
libcat.ru: книга без обложки
John Varley
Отзывы о книге «Czarodziejka»

Обсуждение, отзывы о книге «Czarodziejka» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x