Ryszard Kapuściński - Heban

Здесь есть возможность читать онлайн «Ryszard Kapuściński - Heban» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Heban: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Heban»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Kolejna książka Ryszarda Kapuścińskiego przekraczająca tradycyjne gatunki reportażu. Heban to złożona z wielu wątków fascynująca, nowoczesna powieść-relacja z 'ekspedycji' w głąb Czarnego Kontynentu, ukazująca Afrykę u progu XXI wieku, Afrykę rozdzieraną wojnami, głodem, epidemiami, korupcją… Znakomite pióro, bogata warstwa faktograficzna, przenikliwa analiza przemian ekonomicznych, cywilizacyjnych, kulturowych i głęboka, osobista refleksja nad kondycją ludzką tworzą niepowtarzalny klimat pisarstwa Kapuścińskiego

Heban — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Heban», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Kiedy chłopiec ma osiem lat, dostępuje wielkiego zaszczytu: będzie się odtąd razem z kolegami opiekować stadem wielbłądów – największym skarbem somalijskich nomadów. Wszystko wśród nich mierzy się wartością wielbłądów – bogactwo, władzę, życie. Życie przede wszystkim. Jeżeli Ahmed zabije kogoś z innego rodu, ród Ahmeda musi zapłacić odszkodowanie. Jeżeli zabił mężczyznę – sto wielbłądów, jeżeli kobietę – pięćdziesiąt. Inaczej – wojna! Bez wielbłąda człowiek nie może istnieć. Żywi się mlekiem wielbłądzicy. Na jej grzbiecie przenosi swój dom. Tylko za jej cenę może stworzyć rodzinę: pozyskanie żony wymaga rekompensaty dla jej rodu – w wielbłądach. Wreszcie płacąc tymi zwierzętami odszkodowanie, ratuje swoje życie.

Stado, jakie posiada każda grupa krewniaczą, składa się z wielbłądów, owiec i kóz. Ziemi nie można tu uprawiać. To suchy gorący piasek, który nic nie rodzi. Więc tylko stado jest źródłem utrzymania i życia. Ale zwierzęta potrzebują wody i pastwisk. Tymczasem nawet w porze deszczowej jest ich mało, a w porze suchej większość pastwisk znika w ogóle, a sadzawki i studnie robią się płytkie albo zupełnie tracą wodę. Nastaje susza i głód, bydło pada, a wielu ludzi umiera.

Teraz mały Somalijczyk zaczyna poznawać swój świat. Uczy się go. Te pojedyncze akacjowce, te stargane darnie, te samotne, słoniowate baobaby stają się znakami, które mówią mu, gdzie jest i którędy powinien iść. Te wysokie głazy, pionowe uskoki kamienne, sterczące nawisy skalne, dają mu wskazówki, pokazują kierunki, nie pozwalają zabłądzić. Ale ów pejzaż, który zrazu wydaje mu się już czytelny i znajomy, szybko pozbawia go tej pewności siebie. Bo okazuje się, że te same miejsca, te same labirynty i kompozycje otaczających go znaków wyglądają inaczej spalone przez suszę, a inaczej, kiedy w porze deszczowej pokryją się bujną zielenią, że te same szczeliny i zręby-skalne będą miały inny kształt, głębię i barwę w poziomych promieniach porannego słońca, a inny w południe, w promieniach pionowych. Wtedy ów malec zrozumie, że ten sam pejzaż kryje w sobie wiele różnych i zmieniających się kompozycji i że trzeba wiedzieć, kiedy i w jakiej kolejności następują one po sobie i co znaczą, co mu mówią, przed czym ostrzegają.

I to jest pierwsza jego lekcja: że świat mówi i to mówi wieloma językami, których trzeba stale się uczyć. Ale w miarę, jak płynie czas, chłopiec odbiera i inną lekcję: poznaje swój ą planetę, swój ą mapę i wytyczone na niej szlaki i drogi, ich bieg, rysunek i kierunki. Bo choć na pozór wokół nie widać nic, tylko nagie bezludne pustkowia, w rzeczywistości ziemie te przecinaj ą liczne szlaki i trakty, ścieżki i gościńce, co prawda niewidoczne na piasku i skałach, ale przecież głęboko odciśnięte w pamięci ludzi od wieków tamtędy wędrujących, l w tym miejscu zaczyna się wielka gra somalijska, gra o przetrwanie, o życie. Bo owe szlaki prowadzą od studni do studni, od pastwiska do pastwiska. Otóż w wyniku wiekowych wojen, konfliktów i przetargów każda grupa krewniacza, każdy związek i klan mają swoje tradycją uznane trasy, studnie i pastwiska. Sytuacja jest mniej więcej idealna, kiedy jest rok obfitych deszczów i bujnych pastwisk, a stada nie są liczne i na świat nie przybyło zbyt wielu ludzi. Ale niech tylko przyjdzie susza, która zdarza się przecież często, niech znikną trawy i wyczerpią się studnie! Cała ta misternie latami utkana siatka ścieżek i dróg, tak przebiegających, aby klany omijały się, nie stykały i nie wchodziły sobie w paradę, naraz traci ważność, gmatwa się, rozluźnia i pęka. Zaczyna się rozpaczliwe poszukiwanie studni, w których jeszcze jest woda, próba dotarcia do nich za wszelką cenę. Zewsząd ludzie pędzą stada do tych niewielu miejsc, gdzie jeszcze zachowała się odrobina trawy. Sucha pora staje się okresem gorączki, napięcia, furii i wojen. Najgorsze cechy wychodzą wówczas z ludzi: nieufność, podstęp, pazerność, nienawiść.

Hamed mówi mi, że ich poezja często opowiada o dramacie i zagładzie tych klanów, które idąc przez pustynię, nie zdołały już dotrzeć do studni. Taka tragiczna wędrówka trwa całe dnie, nawet tygodnie. Najpierw padają owce i kozy. Mogą one wytrzymać bez wody tylko kilka dni. Potem przychodzi kolej na dzieci. – Potem dzieci – mówi, ale nic nie dodaje. Ani jak reagują matki i ojcowie, ani jak wyglądaj ą pogrzeby. – Potem dzieci – powtarza i znowu milknie. Jest teraz tak gorąco, że nawet mówienie przychodzi z trudem. Właśnie minęło południe i nie ma czym oddychać. – Potem giną kobiety – ciągnie po chwili. – Ci, co przeżyli, nie mogą się na dłużej zatrzymać. Gdyby za każdym zgonem stawali, nigdy nie doszliby do studni. Jedna śmierć pociągnęłaby za sobą następne i następne. Klan, który był w drodze, który istniał, gdzieś by po drodze zniknął. Nikt by już nie ustalił, gdzie ci ludzie poszli. Miałem teraz wyobrazić sobie ten szlak, którego nie ma, to znaczy, którego nie widać, a na nim gromadę ludzi i zwierząt, coraz bardziej przerzedzoną, coraz mniejszą i mniejszą. – Jeszcze przez jakiś czas żyj ą mężczyźni i wielbłądy. Wielbłąd może wytrzymać bez picia trzy tygodnie. I może daleko iść – pięćset kilometrów albo i dalej. Przez ten cały czas wielbłądzica będzie miała odrobinę mleka. Te trzy tygodnie są górną granicą życia dla mężczyzny i wielbłąda, jeżeli zostaną sami na ziemi. – Sami na ziemi! – wykrzyknął Hamed i był w tym głosie ton przerażenia, ponieważ właśnie to jest to, czego Somalijczyk nie potrafi sobie wyobrazić: znaleźć się samemu na ziemi. Człowiek i wielbłąd idą dalej w poszukiwaniu studni i wody. Idą coraz wolniej, z coraz większym wysiłkiem, ponieważ cały czas ziemia, po której się posuwają, stoi w ogniu słońca, zewsząd bije żar, wszystko wokół goreje, jarzy się – kamienie, piasek, powietrze. – Człowiek i wielbłąd giną razem – powiedział Hamed. Następuje to wówczas, kiedy człowiek nie znajduje już mleka – wymiona wielbłądzicy są puste. Są suche i popękane. Zwykle nomada i zwierzę mają jeszcze tyle sił, aby dowlec się do jakiegoś cienia. Znajduje się ich potem, jak leżą martwi w cieniu albo tam, gdzie się człowiekowi zdawało, że jest cień.

– Wiem o tym – przerwałem Hamedowi – ponieważ sam to widziałem w Ogadenie. Jeździliśmy tam ciężarówkami po pustyni, aby szukać ginących nomadów i zabierać ich do obozu w Gode. Dla mnie szokujące było to, że ilekroć znajdowaliśmy umierających Somalijczyków i ginące z nimi wielbłądy, ludzie ci za nic nie chcieli rozstawać się ze swoimi zwierzętami, choć czekała ich pewna śmierć. Byłem tam z grupą młodych ratowników z organizacji humanitarnej Save. Siłą odrywali oni pasterza od wielbłąda – a były to już tylko dwa szkielety – i zabierali przeklinającego ich człowieka do obozu. Zresztą nie na długo. Ludzie ci dostawali dziennie trzy litry wody na wszystko: picie, gotowanie, pranie. I jako dzienne wyżywienie pół kilograma kukurydzy. Także raz w tygodniu woreczek cukru i kawałek mydła. Otóż Somalijczycy potrafili jeszcze robić z tego oszczędności, sprzedawać i kukurydzę, i cukier kręcącym się w obozie handlarzom, odkładać pieniądze na zakup nowego wielbłąda i uciekać na pustynię.

Nie potrafili inaczej żyć.

Hamed nie dziwi się temu. – Taka już nasza natura -mówi, nawet bez rezygnacji, a wręcz z odcieniem dumy. Natura to coś takiego, czemu nie wolno się sprzeciwiać, próbować j ą poprawiać czy robić coś, aby się od niej uniezależnić. Natura jest dana przez Boga, więc jest doskonała. Susze, upały, puste studnie i śmierć w drodze też są doskonałe. Bez nich człowiek nie odczułby potem prawdziwej rozkoszy deszczu, boskiego smaku wody i życiodajnej słodyczy mleka. Zwierzę nie umiałoby się cieszyć soczystą trawą, upajać zapachem łąki. Człowiek nie wiedziałby, co to takiego stanąć w strumieniu chłodnej, krystalicznej wody. Nawet nie przyszłoby mu do głowy, że to po prostu znaczy być w niebie.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Heban»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Heban» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Ryszard Kapuscinski - The Shadow of the Sun
Ryszard Kapuscinski
Ryszard Kapuściński - Another Day of Life
Ryszard Kapuściński
Ryszard Kapuscinski - The Soccer War
Ryszard Kapuscinski
Ryszard KAPUSCINSKI - Szachinszach
Ryszard KAPUSCINSKI
Richard Montanari - The skin Gods
Richard Montanari
Ryszard Kapuściński - Cesarz
Ryszard Kapuściński
Ryszard Kapuściński - Chrystus z karabinem na ramieniu
Ryszard Kapuściński
Ryszard Kapuściński - Imperium
Ryszard Kapuściński
Ryszard Kapuściński - Busz po polsku
Ryszard Kapuściński
libcat.ru: книга без обложки
Ryszard Kapuściński
Ryszard Kapuściński - Podróże z Herodotem
Ryszard Kapuściński
libcat.ru: книга без обложки
Ryszard Kapuściński
Отзывы о книге «Heban»

Обсуждение, отзывы о книге «Heban» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.