Martin Kat - Diabelska wygrana

Здесь есть возможность читать онлайн «Martin Kat - Diabelska wygrana» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Diabelska wygrana: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Diabelska wygrana»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Romans, którego nigdy nie zapomnisz! Szukając zemsty za śmierć brata, Damien Falon zastawia pułapkę na piękną Alexę Garrick. Wygrywa od niej fortunę przy karcianym stole, nie żąda jednak pieniędzy, lecz tego, by Alexa spędziła z nim noc. Wbrew jego oczekiwaniom Alexa okazuje się delikatną i miłą dziewczyną i Damien wkrótce przyłapuje się na tym, że pragnie nie tylko jej ciała. Tymczasem niespodziewane komplikacje powodują, że musi bronić honoru Alexy, proponuje jej więc małżeństwo…

Diabelska wygrana — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Diabelska wygrana», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Naprawdę uważasz, że zdecyduje się na roz¬wód? – spytała.

– Oczywiście – odparł Damien.

– W tym kraju małżeństwo musi mieć bardzo niewielkie znaczenie – powiedziała, czując bolesne ukłucie.

– Cesarz pragnie dziedzica. I to desperacko. Zrobi wszystko, żeby ten cel osiągnąć. Może nawet rozstanie się z ukochaną kobietą.

– Naprawdę sądzisz, że on ją kocha? – spytała zdumiona.

– Tak. Wierzę, że ich związek w końcu przetrwa, bez względu na to, czy przetrwa ich małżeństwo.

Przyjrzała mu się bacznie. Nie mogła się zdecy¬dować, czy Napoleon jest jeszcze większym dra¬niem, niż myślała, czy jest tylko znacznie bardziej ludzki.

Przechadzali się dalej. Ręka Damiena otaczała zaborczo talię Aleksy, gdy wtem jego szczupła dłoń zesztywniała. Ledwie kilka kroków od nich, w narożniku sali, stał z kieliszkiem w ręku Jules St. Owen.

Przystojny blondyn podszedł do nich. – Dobry wieczór, majorze.

– Witam, St. Owen. Pamięta pan, oczywiście, moją żonę, Aleksę

– Mężczyzna musiałby chyba zapaść na choroby mózgu, żeby zapomnieć tak piękną istotę. – Kurtu¬azyjnie nachylił się nad jej dłonią, ona zaś spłoniła się na widok uwielbienia, jakie dostrzegła w jego błękitnych oczach.

– Z pewnością – rzuci) sucho Damien. Jego oczy przybrały barwę kobaltu, połyskiwały stalą, zdradzały ostrzeżenie oraz jeszcze inne uczucia, które usiłował ukryć.

Rozmawiali jakiś czas, po czym St. Owen prze¬prosił ich i jeszcze raz skłonił się nad ręką Aleksy. Poczuła w dłoni małą karteczkę, którą tam wsunąl, więc szybko zwinęła palce, aby nikt jej nie zauważył.

– Adieu, madame. – Uśmiechnął się do niej, a ona odpowiedziała mu tym samym.

– Bonsoir, St. Owen. Zawsze miło będzie pa¬na widzieć. – Dyskretnie wsunęła liścik do torebki, by przeczytać go natychmiast, gdy tylko Damien oddali się po kieliszek ponczu.

Na kartce widniały dwa proste słowa: La bibliotheque. A więc biblioteka! Aleksa nie mogła opanować drżenia. Nie miała pojęcia, gdzie znaj¬duje się to pomieszczenie, lecz mogła się tego do¬wiedzieć. Gdyby tylko udało się jej niepostrzeżenie wymknąć…

– Twój poncz, kochanie – powiedział Damien, obrzucając ją chłodnym spojrzeniem, jakby chciał odczytać jej myśli.

Zastanawiała się, co chodzi mu po głowie. Jak mogłaby się wymknąć? Jej modlitwy zostały bardzo szybko wysłuchane, gdy zjawił się służący ze srebr¬ną tacą, na której leżała kartka z informacj ą dla Damiena. Wziął ją i szybko przebiegł wzrokiem.

– Obawiam się, że wzywa mnie gospodarz balu. Zostawię cię w towarzystwie Jacqueline, żony pa¬na Creteta. – Zdążyła już wcześniej poznać mał¬żonkę ministra, z którą szybko nawiązała dobry kontakt. – Na pewno nie zabawię zbyt długo. – Gdy skinęła głową, pochylił się i pocałował ją w policzek. – Wrócę najszybciej, jak będę mógł – powiedział cicho i szybko odszedł.

Patrzyła, jak jego wysoka sylwetka niknie w tłu¬mie, i wzdrygnęła się. Boże, ten człowiek umiał po¬ruszyć ją do głębi jednym spojrzeniem. Był nie¬przenikniony, niegodzien zaufania, a jednak…

Cóż takiego miał w sobie, że zawsze mieszał jej zmysły? Nigdy nie zrozumie swoich uczuć do nie¬go, nigdy!

Kiedy opuścił salon, przeprosiła grzecznie ma¬dame Cretet i udała się w kierunku damskiej toalety na piętrze. Zanim tam dotarła, pozbyła się kartki, a od jednego z lokajów dowiedziała się, jak znaleźć bibliotekę.

Kiedy tam weszła, Sto Owen już na nią czekał.

– Proszę zamknąć drzwi – powiedział cicho. Wy¬konała polecenie z ogromnym pośpiechem.

Idąc w jego kierunku, mijała wąskie regały, od pod¬łogi do sufitu zapełnione ciasno ustawionymi książ¬kami oprawionymi w skórę. Nad głowami mieli ozdobiony wspaniałymi płaskorzeźbami sufit oraz ży¬randole z matowego szkła. Na środku sali stały w rzę¬dzie biurka, a na każdym blacie z różanego drew¬na znajdowała się lampa z przepięknym abażurem.

– Przyszłam, tak jak pan sobie życzył, monsieur St. Owen, ale tym razem musi mi pan powiedzieć, dlaczego zdecydował się pan na udzielenie mi po¬mocy. Od tego zależy nasza dalsza rozmowa.

– Po pierwsze, proszę mi powiedzieć, czy na¬prawdę chce pani wrócić do ojczyzny.

– Jeśli pyta pan o to, czy chcę zostawić męża… odpowiedź brzmi… tak. – Wypowiadając te słowa, poczuła w środku bolesny skurcz. – Zbyt wiele się między nami wydarzyło. – Zbyt wiele smutku, a za mało miłości. – Poza tym trwa wojna.

Skłonił lekko głowę, w świetle lampy zalśniły zło¬ciste włosy. Sięgnął do wewnętrznej kieszeni fraka i podał jej małą zalakowaną kopertę. Rozpoznała pieczęć brytyjskiej armii. SA'bko złamała ją i onvo¬rzyła list. Przeczytawszy tekst, podniosła głowę.

– Jak mówiłem wcześniej – ciągnął Sto Owen – nie jestem szpiegiem. Jestem lojalnym Francuzem, któ¬ry robi to, co uważa za dobre dla swojego kraju.

– Dobre? Zaczęłam się już zastanawiać, co tak naprawdę kryje się w tym słowie.

– Są chwile, gdy czuję to samo, lecz człowiek często jest zmuszony przyjąć jakieś stanowisko.

Oddała mu list od generała Wilcoksa polecający Sto Owena. Generał prosił ją, aby oddała się w je¬go ręce.

– A jakie dokładnie jest pańskie stanowisko, monsieur St. Owen?

– Mówiąc szczerze, madame Falon, moje poglą¬dy, a także poglądy wielu innych ludzi, różnią się od zapatrywań naszego ukochanego cesarza, cho¬ciaż nie śmiem mówić o tym publicznie. Są inne rzeczy, które jestem w stanie zrobić, a jedną z nich jest udzielenie pani pomocy.

– Niestety, wciąż nie rozumiem.

– To jest naprawdę dość proste. Są w waszym rządzie ludzie tacy jak Wilcox, którzy od pewnego czasu wiedzą, że jestem gorącym zwolennikiem za¬kończenia wojny. Poprosili mnie, żebym pani po¬mógł, a dzięki tej przysłudze umocnią się moje po¬wiązania z nimi. Może z czasem, gdy połączymy nasze wysiłki, nieporozumienia dzielące nasze kra¬je pójdą w niepamięć. Jeśli tak się stanie, będzie¬my w stanie położyć kres tej masakrze, którą ce¬sarz nazywa wojenną chwałą.

– Więc chcecie pokoju?

– Tak.

– Za jaką cenę?

– Nie za cenę francuskiego honoru, jeśli o to pa-ni chodzi. Ale wierzę, że to da się zrobić.

Obserwowała go z namysłem. Wydawał się pro¬stolinijny, lojalny i zdeterminowany, dokładnie ta¬ki, jak opisał go w swoim liście generał Wilcox. Wydawał się godny zaufania.

– Więc… jak mógłby mi pan pomóc?

– Przez wiele lat byłem kapitanem marynarki. Potrafię zorganizować przerzut i dostarczyć panią do Anglii w bardzo podobny sposób do tego, w ja¬ki znalazła się pani tutaj. Za dwa tygodnie, gdy księżyc będzie w nowiu, z Hawru wypłynie mała łódź. Oczywiście będzie pani musiała wyjechać z miasta kilka dni wcześniej i dostać się z Paryża do Rouen i dalej, na północ. Doprowadzę panią bezpiecznie na samo wybrzeże. Stamtąd wyruszy łódź, a nazajutrz będzie pani w domu.

W domu! Na dźwięk tego słowa poczuła ucisk w sercu. Boże, jakże pragnęła wrócić do domu! Po¬czuła ogromną wdzięczność dla tego mężczyzny gotowego zaryzykować życie, aby jej pomóc. N a chwilę jej myśli skierowały się ku innemu m꿬czyźnie, który kiedyś zrobił to samo. Przystojne¬mu, śniademu, tajemniczemu mężczyźnie – mężo¬wi. Obcemu człowiekowi, którego wciąż kochała, mimo że strasznie się przed tą miłością broniła. Ogarnęła ją rozpacz, gdy wyobraziła sobie, że już nigdy go nie zobaczy, nie dotknie.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Diabelska wygrana»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Diabelska wygrana» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Diabelska wygrana»

Обсуждение, отзывы о книге «Diabelska wygrana» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.